Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Lokomotiw Moskwa przegrał z Schalke i pożegnał się z pucharami. Rybus i Krychowiak nie pomogli przełamać klątwy Siomina

Lokomotiw Moskwa w Lidze Mistrzów na wyjeździe nie potrafi wygrać od 2002 roku. Klub prowadził wtedy Jurij Siomin, czyli obecny szkoleniowiec mistrzów Rosji. W Gelsenkirchen zespół Grzegorza Krychowiaka i Macieja Rybusa przegrał z Schalke 0:1 i pożegnał się z pucharami.

Na półkach w rosyjskich księgarniach pojawiła się niedawno autobiografia Jurija Siomina pt.: „Lokomotiw. Powrót na podium”. W Moskwie wywołała sporą sensację, bo szkoleniowiec stwierdził w niej, że szefowie klubu przeprowadzali transfery bez żadnych konsultacji. Nie wiadomo jak książka się sprzedaje, ale termin publikacji okazał się niezbyt szczęśliwy. W lidze Lokomotiw zajmuje piąte miejsce i traci coraz więcej punktów do Zenitu i Krasnodaru. Jeszcze gorzej jest w Lidze Mistrzów. Jeśli w przyszłym roku Siomin planuje wydać kolejną publikację, to z pewnością tytuł nie będzie nawiązywał do startu w Champions League. Ten zakończył się równie bezbarwnie, jak cała tegoroczna przygoda mistrzów Rosji z pucharami.

Mecz o nic i mecz o wszystko

Już ostatni ligowy mecz Lokomotiwu nie był dobrą nowiną. Z Orenburgiem mistrzowie kraju męczyli się niemiłosiernie. Dopiero w ostatnim kwadransie udało się im zdobyć dwie bramki i odnieść zwycięstwo. Wcześniej jednak to przeciwnicy z europejsko-azjatyckiego pogranicza stworzyli sobie więcej sytuacji. Podobnie było zresztą w listopadzie. Lokomotiw najpierw przegrał 1:2 z Uralem, ale następnie pokonał w Champions League Galatasaray Stambuł 2:0.

Tym razem zadanie wydawało się nieco łatwiejsze, bo Schalke to drugi zespół – obok Porto – który miał zapewniony awans z grupy. Dla Niemców wtorkowy mecz był o pietruszkę (nie mieli szans ani na awans na pierwsze miejsce, ani na spadek na trzecie). Loko determinacji nie mogło zabraknąć, bo walczyło o utrzymanie się w pucharach. Gdyby moskwiczanom udało się wygrać, a Galata nie pokonałaby Porto, klub zakwalifikowałby się do Ligi Europy.

Polacy poprawnie. I tylko tyle

Już kilka dni przed meczem trener Siomin zapowiedział, że od początku spotkania na Veltins-Arenie zagra Jefferson Farfan, piłkarz, który w Gelsenkirchen występował przez siedem lat. – Z tego co wiem, to Farfan wyjechał z Niemiec w niezbyt dobrej atmosferze. Mam nadzieję, że dzięki temu będzie miał dodatkową motywację – tłumaczył Siomin i przyznawał, że Rosjanie nie mają zamiaru atakować tak, jak w pierwszym meczu, gdy byli lepsi, ale przegrali po bramce straconej w 88 min. Tym razem Loko zamierzało się… bronić. Swoich szans Rosjanie mieli szukać w kontratakach Edera, Farfana i Aleksieja Miranczuka. W szybkich wypadach kluczowa miała być rola Grzegorza Krychowiaka, który w środku boiska miał przyśpieszać transferowanie piłki do ofensywnego tria. Polaka miała uskrzydlić nagroda, którą otrzymał od kibiców Loko – został przez nich wybrany najlepszym piłkarzem listopada. Wyróżniony został także Rybus, który znalazł się w jedenastce rundy jesiennej serwisu whoscored.com.

Zapowiedzi 71-letniego szkoleniowca nie były zasłoną dymną. Przez całą pierwszą połowę goście byli skupieni przede wszystkim na przeszkadzaniu Niemcom, którzy prowadzili grę. Krychowiak jeśli podawał, to wszerz. Rybus kilkukrotnie włączył się do akcji zaczepnych. Raz nawet spróbował zaskoczyć Ralfa Fahrmanna, ale piłka o metr minęła bramkę golkipera Schalke. Reprezentanci Polski przez cały mecz nie popełniali błędów, grali poprawnie, ale nie zrobili też niczego za co można byłoby ich pochwalić. Być może ocena występu naszych kadrowiczów i ich kolegów byłaby nieco inna, gdyby w doliczonym czasie gry pierwszej połowy z sześciu metrów trafił Igor Denisow. Ale 34-latek źle ułożył stopę i w idealnej sytuacji futbolówka poszybowała w trybuny. Gdyby strzał był celny, mogłoby to być trafienie na wagę gry w europejskich pucharach, bo w Stambule Porto pokonało Galatasaray 3:2.

Wyjazdowa klątwa trwa od 16 lat

Po przerwie Lokomotiw nieco się otworzył, ale tym razem to Niemcy postanowili skupić się na obronie. W 54 min. sprzed pola karnego strzelał Aleksiej Miranczuk (w drugiej połowie na boisku pojawił się jego brat Anton), ale dobrze interweniował Fahrmann. I to byłoby na tyle jeśli chodzi o ofensywne próby gości. W końcówce bliżej zwycięstwa byli Niemcy, ale w 75 min. z dwóch metrów do pustej bramki nie trafili Suat Serdar i Matija Nastasić. To, co nie udało się Serdarowi i Nastasiciowi, w doliczonym czasie gry zrobił Alessandro Schopf, który pokonał Guilherme i dał Schalke zwycięstwo. Ostatni gwizdek Anastasiosa Sidiropoulosa zakończył dla Loko tegoroczną edycję Ligi Mistrzów. Grzegorz Krychowiak rozegrał w niej komplet sześciu meczów (we wszystkich zagrał po 90 minut). W tylko dwóch spotykaniach wystąpił natomiast Maciej Rybus, ale jemu aż połowy listopada doskwierał uraz pachwiny.

Lokomotiw natomiast nie przerwał trwającej od 16 lat klątwy wyjazdowych meczów. Po raz ostatni w Lidze Mistrzów kolejarskiemu klubowi udało się zwyciężyć 13 listopada 2002 roku w Brugii, gdy szkoleniowcem Loko był… Jurij Siomin. Patrząc na tegoroczną formę zespołu doświadczony trener kolejną okazję, aby zakończyć niechlubną serię w Champions League, może mieć niezbyt szybko. Podobnie zresztą jak okazję do napisania następnej biografii.

Więcej o:
Komentarze (2)
Liga Mistrzów. Lokomotiw Moskwa przegrał z Schalke i pożegnał się z pucharami. Rybus i Krychowiak nie pomogli przełamać klątwy Siomina
Zaloguj się
  • stanislaw.sk

    0

    Klątwa to kara wyłączenia kogoś ze wspólnoty wiernych. Dobrze, że w drużynie , w której występuje Krychowiak jest kapelan na etacie, to pozwoli futrzakowi zrzucić z siebie ekskomunikę z nadzieją, że może zacznie strzelać bramki w klubie i reprezentacji.

  • xzyzzy

    Oceniono 2 razy -2

    wypierdy cwanego dzbana o niby wielkich dzbanach dla małych dzbanów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX