Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Była gwiazda ekstraklasy sprzedaje papierosy na łódzkim bazarze. "Powinnam dać mu po mordzie"

W 2004 roku debiutował w reprezntacji Polski, był gwiazdą ekstraklasy. Dziś sprzedaje papierosy na łódzkim bazarze. Tak potoczyły się losy Wahana Geworgiana, do którego dotarł Mateusz Skwierawski z "WP SportoweFakty".

- Przepraszam za słownictwo, ale powinnam dać mu po mordzie za to, co ze sobą zrobił. Zszedł na psy - mówi w reportażu "WP SportoweFakty" Alicja Prosowska, która wraz z mężem Tadeuszem kilkanaście lat temu przygarnęła młodego Wahana Geworgiana, zostając jego prawnymi opiekunami.

Wahan, z pochodzenia Ormianin, dorastał pod okiem państwa Prosowskich w Płocku. Tam spędził również większość swojej piłkarskiej kariery. W latach 1998-2008 (z krótką przerwą na wypożyczenie do Jagiellonii Białystok) rozegrał dla płockiej Wisły 198 meczów, w których strzelił 25 goli. W 2003 roku, mając wówczas status bezpaństwowca, uzyskał polskie obywatelstwo. Rok później zadebiutował w seniorskiej reprezentacji Polski. Do Chicago, gdzie wystąpił w towarzyskim meczu z USA (1:1), zabrał go wtedy Paweł Janas. Więcej w kadrze nie zagrał, 10 lat później zakończył piłkarską karierę w bydgoskim Zawiszy.

- Zmarnowany talent, tyle mogę powiedzieć - mówi Mirosław Jabłoński, który prowadził Geworgiana w Wiśle Płock. - Miał wszystko, ale nie przykładał się w treningu. Mówiłem mu: "Pracuj". Kiwał głową, robił swoje. To była drużyna z Irkiem Jeleniem, Adrianem Mierzejewskim, Sławkiem Peszką, Marcinem Wasilewskim. Przecież "Wasyl" miał ogromne braki, z bardzo przeciętnego zawodnika stał się reprezentantem kraju. A Wahan mógł zajść najdalej z nich wszystkich. Był świetnym człowiekiem, wesołym, pogodnym chłopakiem, ale nie miał charakteru do pracy - diagnozuje problem szkoleniowiec.

"Tylko ten hazard"

- On nigdy nie miał problemów z nałogami: nie palił, nie pił, nie brał narkotyków, był czysty, pachnący. Tylko ten hazard. Nie chciał się przyznać, że gra, zbywał temat - wzdycha Alicja Prosowska. I wspomina taką sytuację: - Mąż miał imieniny, czekaliśmy na Wahana, na stole ciasto, wszystko przygotowane. Nagle ktoś zdecydowanie dobija się do naszych drzwi. Otwieramy, a w nich zapłakana Paulina, spotykali się wtedy. Pokazuje smsa, czytam: "porwali mnie, jestem zamknięty, trzeba mnie wykupić" - napisał, a my zbledliśmy. O sprawie poinformowałam znajomego policjanta, który szybko namierzył Wahana. Okazało się, że był w Warszawie, w kasynie.

Dziś Wahana już nie ma. Jest za to "Grzesiek", bo sam tak każe na siebie mówić. Reporter "WP SportoweFakty" spotyka go na łódzkim bazarze, gdzie Geworgian sprzedaje papierosy zza wschodniej granicy. - Liczyłam, że jeszcze gra w piłkę, gdzieś w Łodzi - mówi zawiedziona Alicja Prosowska, z którą Geworgian od kilku lat nie utrzymuje kontaktu. Gdy widzi zdjęcia i nagranie z bazaru w Łodzi, od razu jednak go poznaje. - Przytył - mówi. I łapie się za głowę.

Więcej o:
Komentarze (37)
Była gwiazda ekstraklasy sprzedaje papierosy na łódzkim bazarze. "Powinnam mu dać po mordzie"
Zaloguj się
  • wichura

    Oceniono 8 razy 6

    Praca jak praca. Zapewne adekwatna do wykształcenia.
    Każda kariera sportowa kiedyś się kończy, a wtedy do wyboru są raptem cztery ścieżki:
    - trener / działacz. Miejsca mocno ograniczone (każda drużyna to 20-paru piłkarzy i z 5 "coachów", przy czym kariera tych drugich trwa ze dwa razy dłużej = miejsc wystarczy dla co dziesiątego),
    - komentator TV, menadżer. Raczej dla tych bystrzejszych i tych, co w latach świetności zadbali o kontakty. Miejsc jeszcze mniej niż w pierwszej grupie,
    - własny biznes. Dla tych, co potrafili odłożyć kasę w latach świetności,
    - robota fizyczna. Bo innych umiejętności przeważnie brak.

  • grzespelc

    Oceniono 4 razy 4

    Geworgian nigdy nie był żadną gwiazdą ekstraklasy. Może w swoim klubie tak, ale Wisła Płock pod wszystkimi nazwami nigdy nie była w czołówce, raz tylko zajęła czwarte miejsce, ale wtedy gwiazdą był Jeleń, a nie żaden Geworgian. Takich jak on było wielu. Powołanie dostał chyba po to, żeby go zaklepać, bo był wtedy jeszcze młody i może ktoś myślał, że się rozwinie, albo to był jakiś układ menedżerski. Ja byłem tym powołaniem bardzo zdziwiony.

  • baby1

    Oceniono 4 razy 4

    Jak się zostaje zawodowym sportowcem, to nie można być półamatorem. Kariera trwa kilka, może kilkanaście lat, a trzeba zarobić na całe życie.

  • talajot

    Oceniono 13 razy 3

    Kolejny znakomity przykład że każdy jest kowalem swego losu.
    Człowiek ma rozum i może sterować swoimi myślami i czynami.
    Tylko od niego zależy co zrobi...
    Do przeczytania i przemyślenia dla wszystkich zwłaszcza młodzieży

  • waldek_king

    Oceniono 6 razy 2

    Problemem w tym przypadku jest sprzedaż fajek bez akcyzy czy to że nie jest w sporcie ? Bo gdyby każdy Kopacz miał być managerem, trenerem, działaczem itd to chyba by etatów brakło...

  • andrzej.wald

    Oceniono 1 raz 1

    W każdej dyscyplinie sportowej są talenty ale by osiągnąć wyjątkowe rezultaty potrzeba jednak dużo pracy. Sam talent to za mało. W takim tenisie jest na przykład Nick Kyrgios. Wszyscy twierdzą, że brylant i potrafi niesamowitymi zagraniami popisać się ale gdyby pracował tyle co Nadal, Djokovic czy Federer to byłby poza zasięgiem tej czołówki tenisistów świata. Zamiast tego jest w okolicach 30 rankingu ATP. Oczywiście, że to bardzo wysoko tylko jak długo bez trenera i bez w pełni profesjonalnego podejścia do sportu można funkcjonować?

  • prawdaprawdaprawda

    0

    Chyba wszyscy myśleli, że Tomasz H.

  • z1946b

    0

    W Zawiszy był wyróżniającym się zawodnikiem, to dzięki jego bramce Zawisza zdobył Superpuchar i gdyby nie bojkot kiboli dzisiaj pewnie nie handlowałby papierosami na bazarze!
    Wielu kibiców z Bydgoszczy dobrze go wspomina i ma o nim dobre zdanie, ale oczywiście nie kibole ale kogo obchodzi co oni sobie myślą jeśli w ogóle myślą😉

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX