Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Po 238 spotkaniach w ekstraklasie zagrał mecz życia. Dwa piękne gole Brozia dały zwycięstwo i pozycję lidera

Łukasz Broź czekał na taki mecz 33 lata! Przeciwko Lechowi zdobył dwie piękne bramki, miał najwięcej udanych odbiorów piłki i zapewnił Śląskowi Wrocław pozycję lidera. To jego uznaliśmy bohaterem czwartej kolejki ekstraklasy.

Takim występem, Broź zaskoczył sam siebie. – No tak, muszę przyznać, że przy drugim golu chciałem zagrać piłkę do kolegi na dalszy słupek, a ona wpadła do bramki – śmiał się w rozmowie z oficjalną stroną klubu. Jeszcze zabawniejsze jest to, że akurat tam, gdzie Broź chciał zgrać piłkę, nie było nikogo! Ale skoro Śląsk ma piłkarza, który potrafi się tak spektakularnie pomylić, to nic dziwnego, że jest liderem.

Łukasz Broź po raz pierwszy strzelił dwie bramki w jednym meczu

Ponad 32 tys. kibiców przyszło w piątek zobaczyć jak idzie odbudowa Kolejorza. To wielki sukces, bo wciąż zdarzają się kolejki, w których tą liczbą kibiców można by obdzielić wszystkie osiem stadionów. Ale akurat w Poznaniu pragnienie sukcesu jest tak duże, że fani dość szybko dali Lechowi jeszcze jedną szansę, mimo że w poprzednim sezonie zarzekali się, że ich stopa więcej przy Bułgarskiej nie postanie. Pojawili się, ale zamiast koncertu Lecha zobaczyli wspaniały występ Śląska Wrocław, żywy i toczony w dobrym tempie mecz i znakomitą wręcz pierwszą połowę, którą dwoma celnymi strzałami Łukasz Broź zamienił w swój koncert. Musiał rozegrać 238 meczów w ekstraklasie, dożyć 33 lat, kilka razy zmienić klub, by zdobyć dwie bramki w jednym meczu. W dodatku tak piękne!

Pierwszym golem Broź odpowiedział na wyrównującą bramkę Lecha i już dwie minuty po stracie gola, z powrotem prowadził Śląsk. Wystarczyło, że przyjął piłkę na skraju pola karnego i niemal z miejsca uderzył nie do obrony – mocno, perfekcyjnie w górny narożnik bramki. Poprawił dziesięć minut później, z podobnej pozycji, ale tym razem głową. Śląsk miał rzut wolny w okolicy środka boiska, a Broź ruchem bez piłki wymusił podanie od Krzysztofa Mączyńskiego. Ten dograł idealnie, prawy obrońca przyłożył głowę i przelobował Mickeya van der Harta.

Można się spierać, który gol był ładniejszy: pierwszy – jak już wiemy – strzelony bardziej świadomie, czy drugi – gdy przelobowanie głową było tak widowiskowe, że gdyby Broź się nie przyznał, to nikt nie podejrzewałby go o inne intencje niż uderzenie nad holenderskim bramkarzem. Dla obrońcy Śląska było to drugie i trzecie trafienie w tym sezonie ekstraklasy. Pierwsze było tak samo ważne, bo również zapewniło drużynie zwycięstwo. Dwa tygodnie temu, Broź wykorzystał rzut karny podyktowany w 91. minucie spotkania z Piastem Gliwice. I tak oto, obrońca Śląska razem z Darko Jevticiem i Sergiu Hancą został liderem strzelców ekstraklasy.

Cały Śląsk zasługuje na pochwałę

Po spotkaniu w Poznaniu można chwalić cały zespół Vitezslava Lavicki, bo do trudnego spotkania byli przygotowani wręcz idealnie. Trener wrocławian przeanalizował poprzednie mecze Lecha i zneutralizował największe atuty Kolejorza. Jego piłkarze nie mogli już swobodnie rozgrywać akcji od tyłu, bo nie pozawalał na to pressing rywali. Tak zresztą Śląsk wypracował sytuację na 1:0, gdy kuriozalny błąd w wyprowadzeniu piłki popełnił Djordje Crnomarković i Przemysław Płacheta oddał strzał, który trafił w rękę Thomasa Rogne i zaowocował rzutem karnym.

Po pierwszej połowie toczonej w szybkim tempie, od pola karnego do pola karnego, pełnej wymiany ciosów, prowadzącemu 3:1 Śląskowi zależało, żeby nieco to spotkanie uspokoić. I to się udało, a gdy Lechowi mimo to udawało się stworzyć zagrożenie, to zatrzymywał ich były bramkarz Matus Putnocki. Bohater tego spotkania – Łukasz Broź dobrze wywiązywał się z zadań typowych dla obrońcy: zaliczył najwięcej odbiorów spośród wszystkich piłkarzy Śląska i poprowadził zespół do zwycięstwa. Był prawdziwym liderem i nawet, gdy kontuzjowany opuszczał boisko kilka minut przed końcem meczu, zagrzewał kolegów do walki.

Pobierz aplikację Football LIVE na Androida

Football LIVEFootball LIVE Football LIVE

Komentarze (6)
Po 238 spotkaniach w ekstraklasie zagrał mecz życia. Dwa piękne gole Brozia dały zwycięstwo i pozycję lidera
Zaloguj się
  • kalbaro74

    Oceniono 1 raz 1

    To tylko pokazuje jaki słaby poziom ma Ekstraklasa.

  • tequila57

    Oceniono 1 raz 1

    No tak, muszę przyznać, że przy drugim golu chciałem zagrać piłkę do kolegi na dalszy słupek, a ona wpadła do bramki – śmiał się w rozmowie z oficjalną stroną klubu. Jeszcze zabawniejsze jest to, że akurat tam, gdzie Broź chciał zgrać piłkę, nie było nikogo! Ale skoro Śląsk ma piłkarza, który potrafi się tak spektakularnie pomylić, to nic dziwnego, że jest liderem.

    żeby to Peszko opowiadał to bym uwierzył

  • debordian

    0

    Czyli jak się narodził, to już czekał? Można powiedzieć, że czekał od czasu rozpoczęcia kariery, to będzie chociaż sensowne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX