Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Piast Gliwice znów zrobił to samo. Mecz z Lechem musiał kończyć w dziewiątkę

Mówi się, że chytry dwa razy traci. I Piast, chytrze broniący jednobramkowej przewagi, stracił ją drugi raz w tym tygodniu. W środę boleśnie przegrał z BATE Borysów i odpadł z eliminacji Ligi Mistrzów, a w sobotę na kilka minut przed końcem meczu pozwolił Lechowi Poznań wyrównać i skończyło się remisem 1:1. Z przebiegu całego meczu - sprawiedliwym.

Piłkarze Lecha i Piasta zaczęli ten sezon w tym samym miejscu, w którym kończyli poprzedni. Pozostałe okoliczności były jednak zupełnie inne: wtedy – pełen stadion, teraz – garstka 4,7 tys. kibiców. Wtedy gospodarze byli w znakomitych nastrojach – o 90 minut od wywalczenia pierwszego w historii mistrzostwa. W Lechu natomiast myślano już o zapowiadanej rewolucji. Nadziei nie było. Teraz wróciła, jak zwykle w Poznaniu na początku sezonu. Co ważne – po meczu nie uleciała. Kolejorz zremisował na stadionie, gdzie od 18 meczów goście ani razu nie przegrali. Wycisnął tyle, co Lechia i Jagiellonia w poprzednim sezonie. Zdołał odrobić jednobramkową stratę, co wcześniej nie zdarzało się zbyt często. Przewagę w ostatnich minutach – i liczebną, i w posiadaniu piłki (73 proc. w II połowie!), i w stworzonych sytuacjach – miał tak dużą, że z Gliwic wyjeżdża z poczuciem niedosytu.

Remis i gol Tomczyka dają nadzieję, ale do poprawy jest sporo

W pierwszej połowie lepszy był Piast, który zagrażał Lechowi głównie po dośrodkowaniach z boków boiska. I nieważne czy piłka leciała, czy sunęła po murawie, bo w polu karnym Lecha zawsze lepiej ustawiali się napastnicy Piasta. Piotr Parzyszek uderzał głową, ale nie trafił w bramkę. Uderzał nogą, ale prosto w Mickey’a van der Harta. Miał też sytuację, gdy bramka była niemal pusta, bo bramkarz Lecha został zgubiony dobrym podaniem, ale nawet wtedy uderzył tak delikatnie, że Holender i tak zdążył obronić. Ku uciesze miejscowych kibiców skuteczniejszy był Jorge Felix. Sytuację miał tylko jedną, ale dośrodkowanie Gerarda Badii było tak dokładne, że jemu pozostało tylko dostawić głowę.

To że zawodnik mierzący 172 cm bez większego trudu znalazł sporo miejsca między Djordje Crnomarkoviciem (188 cm), a Thomasem Rogne (193 cm) mówi wszystko o ich współpracy. Na razie wadliwej, niedopracowanej, w której sporo nieporozumień i wzajemnego oglądania się na siebie. Po dośrodkowaniu okazję na strzelenie gola miał też Mikel Kirkeskov, ale on – podobnie jak Parzyszek – uderzył nad poprzeczką.

Piast znów zrobił to samo. Podobnie jak przeciwko BATE po wyjściu na prowadzenie zmarnował kilka bardzo dobrych okazji, a z czasem stwarzał ich coraz mniej. Był coraz bliżej swojego pola karnego, bronił coraz większą liczbą piłkarzy. I tak, jak w środę popełniał coraz więcej błędów. Tomas Huk po jednym z nich ratował się wślizgiem i wyleciał z boiska z czerwoną kartką. Szczęście Piastowi nie sprzyjało: Waldemar Fornalik ostatnią zmianę przeprowadził w 79. minucie, a chwilę później kontuzji nabawił się wprowadzony z ławki Dani Aquino. Mistrzowie Polski nie dość, że kończyli mecz z dziesięcioma piłkarzami na boisku, to jeszcze jeden z nich tylko na nim stał.

Ze zmianą trafił za to Dariusz Żuraw. Wpuścił Pawła Tomczyka, a on po trzech minutach miał już gola, bo wślizgiem zdążył wtrącić do bramki świetnie zagraną piłkę przez Darko Jevticia. Napastnik z krwi i kości przydałby się Kolejorzowi już wcześniej, bo ani Joao Amaral, ani Timur Żamaletdinow ustawieni na tej pozycji nie dają drużynie zbyt wiele. Portugalczyk zyskuje odsunięty od środkowych obrońców rywala, ale wobec kontuzji Christiana Gytkjaera zmuszony jest grać blisko nich. A może wcale nie jest? Gol Tomczyka w tak ważnym meczu, przeciwko kolegom z którymi dwa miesiące temu świętował mistrzostwo, daje nadzieję, że będzie jego pełnowartościowym zmiennikiem. Pierwszym od dawna.

Więcej o:
Komentarze (7)
Piast Gliwice znów zrobił to samo. Mecz z Lechem musiał kończyć w dziewiątkę
Zaloguj się
  • Piotr Palowski

    0

    Po co piszecie te komentarze.
    Piast gra co trzy dni i trener musi rotować składem. Wczoraj nie grało 3 podstawowych zawodników a poza tym nie ma kasy na nowych np. Napastników

  • eurotram

    0

    No takie coś to niestety zasługa głównie trenera; chyba już mało kto wątpi,że Piast (mimo braku posezonowej wyprzedaży) powtórzy historię Leicester City. Przypadkowy mistrz,który dzięki ambicji wycisnął z siebie w końcówce poprzedniego sezonu 120% możliwości. Nie żebym się cieszył,że Legła czy Kuchenkorz mogą wrócić na top,ale ten "mistrz" tylko pokazuje jak mocno Ekstraklapa zaryła w piach. To nie "mistrz" jest mocniejszy,to Ekstraklapa jest o tyle słabsza by nawet Chwast był w stanie zdobyć mistrza :(

  • maks1956

    0

    Fornalik i jego myśl trenerska

  • olal.bana.gw

    0

    Polska mysl trenerska.
    Wiekszosc trenerow do degradacji. Odebrac uprawnienia. Do gnoju cwoki, tam wasze miejsce

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX