Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kapitan Piasta Gerard Badia po zwycięstwie nad Legią: - Waldemar Fornalik śpiewał w szatni, takiego wesołego go jeszcze nie widziałem

- Ja jeszcze tyle śmiechu nie miałem w karierze, ile w tej drużynie. Ale jak trzeba, jest ogień. Pytasz kolegów: to co, jedziemy z Legią? I widzisz w ich oczach: kurde, jedziemy! - mówi Gerard Badia z Piasta. Na trzy kolejki przed końcem sezonu klub z Gliwic został wiceliderem

Piast to największy zwycięzca 34. kolejki. Wygrywając z Legią 1:0 po golu Gerarda Badii zmniejszył stratę do lidera do jednego punktu. I wyprzedził Lechię, która przegrała z Cracovią.

- To był jeden z najważniejszych goli w mojej karierze. Piast to mój dom. Kocham ten klub. Piast dał mi piłkarskie szczęście, którego nigdy nie znalazłem w Hiszpanii. Przyjęli mnie w Gliwicach z otwartymi rękami od pierwszego dnia. Przyjęli tak całą moją rodzinę – mówił po meczu Katalończyk Badia, który przyszedł do Piasta w 2014 roku z trzecioligowego Sociedad Deportiva Noja, zresztą cała kariera na hiszpańskich boiskach mijała mu między drugą a trzecią ligą. Do Piasta najpierw był wypożyczony, potem przeniósł się do Gliwic na stałe. Nauczył się świetnie polskiego, pomagał w aklimatyzacji kolejnym hiszpańskojęzycznym zawodnikom, w końcu dostał opaskę kapitana. Jest dobrym duchem drużyny, bez względu na to czy jest w podstawowym składzie, czy na ławce rezerwowych. A w obecnym sezonie najczęściej gra jako rezerwowy. W ostatnich dwóch kolejkach wrócił do wyjściowego składu, bo czerwoną kartkę dostał Jorge Felix. Na Łazienkowskiej, z opaską kapitana, zdobył drugiego gola w tym sezonie.

– Miałem szansę zrobić coś, co może przejść do historii tego klubu. Wielka sprawa. Wszyscy pytają: ale jak to Piast mógłby zostać mistrzem? A niby dlaczego nie? Mamy o tym nie mówić, bo Piast nigdy nie zdobył tytułu? Historię da się zmieniać. Tak samo mnie pytają: jak ty się mogłeś zakochać w Piaście? Nie wiem, po prostu go kocham – mówił Badia po zwycięstwie w Warszawie.

„Waldemar Fornalik śpiewał w szatni, takiego wesołego go jeszcze nie widziałem”

- Mamy już tylko punkt straty do Legii. Jeśli chodzi o styl gry, to na pewno na sukces zasługujemy. Wygodnie nam z piłką i bez. Umiemy grać i krótkimi podaniami i długimi. Waldemar Fornalik to taki trener, który nie zmienia podejścia. Trenujemy to samo, czy wygramy czy przegramy. On ma swój styl. Pozmieniał pozycje kilku piłkarzom i dobrze się w tym odnaleźli. Ale metod przygotowań nie zmienia. Teraz w Warszawie tak śpiewał w szatni po meczu, że go jeszcze takiego nie widziałem. Czy pozwolił nam już mówić głośno o mistrzostwie? Gdy było 10 kolejek do końca, to u nas było jak u Cholo Simeone: partido a partido, mecz po meczu, myślimy tylko o tym najbliższym. Ale teraz są trzy kolejki do końca, dwa mecze u siebie. Puchary mamy zapewnione. I co masz robić w takiej sytuacji? Albo walczysz o mistrza, albo jedziesz na wakacje. Nasz prezes chyba nie byłby zachwycony, gdybyśmy sobie zrobili wakacje. Więc ja walczę o mistrza - mówi Badia.

„Ej, chłopaki, jedziemy do Legii, do mistrza. Ale Legia ma problemy w pierwszych połowach. Jedziemy z nimi?”

Jak tłumaczy, siła Piasta bierze się z tego, że w tej grupie piłkarzy jest i dużo radości, i ognia. - Tyle śmiechu to jeszcze nie miałem w karierze. Dobrze się z tą grupą ludzi gra i spędza czas. Jestem z nich dumny. Ale ogień tu też jest. Rozmawiamy w tygodniu: ej chłopaki, jedziemy do Legii, do mistrza. A

Legia ma zawsze problemy w pierwszej połowie. To co, jedziemy z nimi? I widzisz że oni patrzą na ciebie takim wzrokiem, który mówi: no kuuurde, jedziemy! Jeden pójdzie za drugiego. I potem na boisku jest ogień. I gra w piłkę. Bo taki Joel Valencia nie potrzebuje ognia. On potrzebuje mieć piłkę przy nogach. Więc gramy spokojnie, ale jak trzeba, to i powalczymy. A obronę mamy tak dobrą, że gdy stracę piłkę, to się w ogóle nie boję. Wiem, że są Czerwo i Alek (stoperzy Jakub Czerwiński i Aleksander Sedlar – red.), oni popracują i jest bezpiecznie. A jak odbieramy piłkę, to od razu umiemy otworzyć grę: lewa strona, prawa strona, trochę poklepać. Tracimy piłkę i cały nasz blok się cofa. Dobrze się w tym czujemy.

„Legia ma taki budżet, że ma obowiązek zostać mistrzem. A ja sobie odpocznę i będę myślał o meczu z Jagiellonią”.

- Czy jeśli zdobędziemy do końca sezonu komplet punktów, to wystarczy nam to do mistrzostwa? Kurde, nie wiem. Ja wiem tylko, że mam ten komfort, że mogę myśleć tylko o najbliższym meczu z Jagiellonią. Teraz mam dzień wolnego, pobędę sobie z rodziną, a potem będę sobie trenować i będę myśleć o Jagiellonii. A oni w Legii i Lechii chyba nie, oni muszą myśleć, czy będzie to mistrzostwo czy nie – mówi Badia. Piast w trzech ostatnich meczach sezonu zmierzy się u siebie z Jagiellonią, na wyjeździe z Pogonią i u siebie z Lechem. Legia u siebie z Pogonią, na wyjeździe z Jagiellonią, u siebie z Zagłębiem. Lechia, która po tej kolejce spadła na trzecie miejsce, z dwoma punktami straty do Piasta: u siebie z Zagłębiem Lubin, na wyjeździe z Lechem i u siebie z Jagiellonią na zakończenie sezonu. - To Legia ma taki budżet, że ma obowiązek zdobyć mistrzostwo – mówi Badia. - A my? Gdyby sezon skończył się dziś, to byśmy świętowali. Było znakomicie. A tu może być jeszcze lepiej.

Więcej o:
Komentarze (57)
Kapitan Piasta Gerard Badia po zwycięstwie nad Legią: - Waldemar Fornalik śpiewał w szatni, takiego wesołego go jeszcze nie widziałem
Zaloguj się
  • kibleg

    Oceniono 24 razy -12

    Póki co to Legia jechała z Piastem.... Jedna przypadkowa bramka, autobus, kartkowanie za byle co jak zwykle legionistów przez gwizdacza i tony fuksa. Brawo! Jest powód do dumy, udało się wytrzymać! Jedno pewne jest nadal, nikt nie zasługuje na mistrza prócz Legii. Od kilku lat jest to oczywiste od poczatku do końca rozgrywek.

  • talajot

    Oceniono 21 razy -11

    Nie posikajcie się kmiotki z prowincji.
    Jeszcze nic nie wygrali ale ekstaza bo Legię ograli - typowy kompleks.
    Jak w Posen.

  • xzyzzy

    Oceniono 9 razy -9

    fajnie jest zabawiać się w kopanie balonów, gdy miasto za to jeszcze sporo płaci. bez względu na wyniki.

  • k1985

    Oceniono 13 razy -7

    Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Mr F. po wielu porażkach cieszy się z 1:0 z Legią. Małe też cieszy.

  • ferryk

    Oceniono 5 razy -3

    Panowie specjaliści od drukowania wszyscy pokończyliście poligrafię ale chyba z najniższym możliwym wynikiem. Czy do kuźwy nędzy nikomu nie wydaje się już to nudne i ciągłe powoływanie na tą dziedzinę poligrafii. Wymyślcie coś innego. Jestem pewny ,że większość drukarzy nie widzi meczu tylko skrobie potem coś dla lepszego samopoczucia..

  • stach_79

    Oceniono 5 razy -3

    Bo pewnie ma teraz ofertę zostania trenerem xD Piast nawet nie wie...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX