Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Legia buduje drugi dom. "Gigantyczna inwestycja w skali Europy" [ROZMOWA]

- Najważniejsze, by dawał nam przewagę sportową. By nie tylko przyczyniał się do tego, że będziemy mieli lepszych wychowanków, ale i piłkarzy, którzy z innych klubów będą trafiać bezpośrednio do pierwszej drużyny - o Legia Training Center rozmawiamy z Tomaszem Zahorskim, pełnomocnikiem zarządu i prezesem spółki Akademia Piłkarska Legii, która odpowiada za budowę ośrodka.

Sześć boisk piłkarskich, biura pionu sportowego, szatnie dla pierwszej drużyny i dzieci z akademii, siłownia, hala sportowa, gabinety medyczne, część hotelowa z 24 pokojami, bursa z 30 pokojami dla graczy akademii, centrum badawcze LegiaLab, powierzchnie dla start-upów sportowych, sale konferencyjne i lekcyjne. W zeszłym tygodniu Legia Warszawa zorganizowała konferencję, na której pochwaliła się, że przekazała już plac generalnemu wykonawcy (PORR). I na początku kwietnia - w Urszulinie koło Książenic (gmina Grodzisk Mazowiecki) - rozpocznie się budowa Legia Training Center. Czyli najbardziej nowoczesnego ośrodka treningowego w Polsce, ale też w tej części Europy. O inwestycji, która do użytku ma być gotowa już w połowie 2020 r., rozmawiamy z Tomaszem Zahorskim - pełnomocnikiem zarządu i prezesem spółki APL (Akademia Piłkarska Legii), odpowiedzialnej za budowę ośrodka.

Bartłomiej Kubiak: Czytał pan komentarze w internecie?

Tomasz Zahorski: Nie, nie czytałem, głównie przez brak czasu. Ale słyszałem, że informacja o rozpoczęciu budowy Legia Training Center została bardzo dobrze przyjęta.

Wszyscy was chwalą, ale niektórym nie podoba się właśnie - Legia Training Center. Ludzie pytają, czemu ośrodek nie może mieć polskiej nazwy, nawet sugerują, że powinien nosić imię Lucjana Brychczego.

- Na bieżąco staramy się robić wiele rzeczy, aby dbać o pamięć naszych ikon i będziemy zawsze to robić, także w naszym nowym obiekcie. Nasi założyciele, czy legendarni zawodnicy, będą zawsze inspiracją dla naszych aktualnych piłkarzy. Ale musimy równolegle myśleć i działać bardzo praktycznie. Funkcjonujemy w środowisku międzynarodowym i będziemy się tak dalej pozycjonować. Mamy zagranicznych graczy i członków sztabów. Chcemy, żeby nasi piłkarze, przede wszystkim polscy, trafiali do dobrych europejskich klubów. Mamy też międzynarodowych sponsorów. Stąd właśnie decyzja, by nazwa ośrodka była prosta i zrozumiała nie tylko tutaj - u nas, ale też za granicą. Poza tym to ani nic nowego, ani nadzwyczajnego. W Legii mamy już Legia Soccer Schools czy Legia Fight Club. O czystość naszego pięknego języka najpierw dbajmy w codziennej rozmowie, a obiekty infrastrukturalne spokojnie możemy nazywać międzynarodowo.

„Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę koparek” - sporo było takich komentarzy. Pierwsza już się pojawiła - we wtorek na legia.com pokazaliście zdjęcia.

- To jest w pełni naturalne i zrozumiałe, że wszyscy chcemy widzieć namacalne postępy w szczególności przy temacie infrastrukturalnym. Ta pierwsza koparka to oczywiście symbol - trwają prace przygotowawcze placu budowy. Generalny wykonawca i podwykonawcy już organizują zespoły ludzi, którzy przez kolejne miesiące będą budować nasz drugi, po stadionie, dom. Ze wszystkimi na bieżąco pracujemy. Już nawet poinformowaliśmy firmę PORR, że jak tylko ustali skład pełnej ekipy, to wszystkich zapraszamy na mecz Legii. Zależy nam bardzo, by każdy pracownik poczuł i zrozumiał, co i dla kogo buduje. Że to nie jest zwykła, komercyjna inwestycja, tylko coś innego, wyjątkowego, bardzo ważnego dla całej legijnej społeczności - zawodników, trenerów, pracowników i oczywiście kibiców. Dlatego chcemy zbudować specjalną relację. Zresztą, to się już dzieje trochę naturalnie, inną drogą, bo PORR kończy właśnie budowę Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku. Wszyscy wiemy, jak ważną postacią dla Legii był marszałek.

Czy firma PORR, która została generalnym wykonawcą, wcześniej realizowała już podobne projekty?

- To pionierski projekt, więc w Polsce jeszcze żadna firma czegoś takiego nie stawiała. Natomiast obaw nie ma, bo w kryteriach przetargowych bardzo precyzyjnie określiliśmy nasze oczekiwania, dokładnie wskazaliśmy jakiego doświadczenia wymagamy od firm, które chcą postawić nasz ośrodek. PORR spełnił wszystkie te kryteria. To bardzo doświadczona i dobrze oceniana przez rynek firma, która zrealizowała szereg dużych inwestycji, również rekreacyjno-sportowych.

Ile ośrodków obejrzeliście, zanim wybraliście swój projekt?

- Kilkadziesiąt. Niektóre rzeczy podpatrzyliśmy w RB Lipsk i innych niemieckich klubach, niektóre w Ajaxie, jeszcze inne w Sportingu czy ośrodkach angielskich, np. Tottenhamu. Architekci z LAP Studio, którzy pracują z nami, są związani z hiszpańską grupą Estudio Lamela, która projektowała ośrodek Realu Madryt i to też była duża wartość. Wykorzystywaliśmy też m.in. nasze mecze w europejskich pucharach, żeby oglądać rozwiązania różnych europejskich klubów.

Kto latał na obserwacje?

- Podróżowaliśmy w różnych konfiguracjach, np. w 2016 r. z Radkiem Kucharskim i Kubą Laskowskim zrobiliśmy sobie mini tour. Bardzo intensywny, bo w dwa dni obskoczyliśmy kilka klubów. Zaczęliśmy od Club Brugge, które swoją drogą teraz też jest na etapie budowy nowego ośrodka, potem pojechaliśmy do Paryża, by spotkać się z Carlesem Romagosą, dyrektorem technicznym PSG, który pokazał nam imponujący koncept ich ośrodka za ponad 200 milionów euro. Następnie do Gelsenkirchen, gdzie Schalke pokazało nam plany rozwoju swojej infrastruktury, a na koniec jeszcze do Bayeru Leverkusen.

Który z ośrodków zrobił największe wrażenie?

- Nie da się wskazać jednego. OK, na pewno ośrodek Realu jest fantastyczny. Ale nie traktowaliśmy go jako punktu odniesienia. Po pierwsze kosztował ok. 100 mln euro, a po drugie podczas każdej wizyty zawsze coś podpatrzyliśmy i czegoś nowego się dowiedzieliśmy.

W tej fazie realizacji projektu zrezygnowaliście z dwóch boisk. Czyli będzie ich sześć, a nie osiem. Te kolejne dwa powstaną w późniejszym terminie?

- Powstaną na pewno, ale jeszcze nie potrafię dokładnie powiedzieć kiedy. Sytuacja na rynku budowlanym w ostatnich dwóch latach była i cały czas jest bardzo trudna. Ceny materiałów, koszty pracy i inne znacząco wzrosły, co skutkuje tym, że często projekty mają bardzo mocno przekroczone budżety względem tego, co planowały podczas prac architektonicznych. Nie chcąc czekać kolejnych miesięcy i wyznaczając sobie cel w postaci relokacji w 2020 r., zdecydowaliśmy, że dodatkowe dwa boiska wybudujemy w następnym etapie.

Dariusz Mioduski w zeszłym tygodniu na konferencji mówił, że w Urszulinie są dużo większe możliwości rozbudowy ośrodka niż w Sulejówku, gdzie pierwotnie miał powstać. Dużo większe, czyli rozumiem, że nie chodzi tylko o kolejne dwa boiska, które teraz nie powstaną?

- W tej chwili mamy 15 hektarów ziemi i te kolejne dwa boiska tam się spokojnie zmieszczą. Ale obok są jeszcze rozległe tereny, które w przyszłości mogą być bardzo interesujące. Na świecie jest wiele przykładów, że podobne ośrodki były przyczynkiem do powstawania i rozwijania się całkowicie nowych terenów i obszarów.

Mówicie, że Legia Training Center to będzie najnowocześniejszy ośrodek w Polsce i w tym regionie Europy. Co tak właściwie będzie go odróżniać np. od akademii Lecha Poznań czy Zagłębia Lubin?

- Przede wszystkim skala. Skala i kompleksowość. Wiadomo, że bazy Lecha i Zagłębia mają kilka lat, a nasza dopiero powstaje, więc siłą rzeczy będzie też nowocześniejsza. Zupełnie inna będzie też ilość wykorzystywanego tam sprzętu oraz funkcje, które będzie spełniał nasz ośrodek, a nawet samo jego rozplanowanie, co można zobaczyć na projekcie. To wszystko da nam jakość, jakiej w naszym regionie jeszcze nie było.

Czy poza szkoleniem i sprzedażą piłkarzy coś jeszcze będzie przynosić wam zyski? Jaki macie plan, by ten ośrodek na siebie zarabiał?

- Najważniejsze, by dawał nam przewagę sportową. By nie tylko przyczyniał się do tego, że będziemy mieli lepszych wychowanków, ale i piłkarzy, którzy z innych klubów będą trafiać bezpośrednio do pierwszej drużyny. To pierwszy strumień „zwrotu z inwestycji”. Drugim jest komponent stricte komercyjny, bazujący na możliwościach sponsoringowych i innych partnerstwach. Rozmawiamy też o prawach do nazwy ośrodka. W Europie jest szereg ośrodków - np. Manchesteru United czy Interu Mediolan - które w ten sposób zarabiają dodatkowe pieniądze. Legia Training Center to bardzo ciekawe aktywo pod tym kątem, z wielu powodów może być atrakcyjniejsze dla szeregu firm niż np. prawo do nazwy stadionu. Trzecim są zyski z wynajmu przestrzeni na przeróżne warsztaty, szkolenia, konferencje. Priorytetem zawsze będzie jednak sport.

Będziecie szkolić piłkarzy, a co ze szkoleniem trenerów? Same budynki i boiska nie stworzą zawodnika.

- Pełna zgoda. Dlatego już od dłuższego czasu kładziemy duży nacisk, by trenerzy, którzy obecnie pracują w akademii, cały czas się doskonalili. Dla przykładu: 1-2 maja na stadionie Legii organizujemy drugą edycję kongresu Science4Football. Pojawi się na nim wielu wiodących krajowych i międzynarodowych ekspertów. Cieszymy się, że połączyliśmy tę konferencję z wydarzeniem Stowarzyszenia Trenerów Piłki Nożnej. W trakcie dwóch intensywnych dni naukowcy i praktycy dokonają przeglądu najnowszych trendów w takich obszarach jak przygotowanie fizyczne, motoryka, analityka, dietetyka, czy psychologia. Zależy nam, by nasi trenerzy mieli łatwy dostęp do takiej wiedzy, stąd ten kongres. Ale chcemy też, by więcej jeździli na zagraniczne staże, by sami poznawali nowe style pracy, czerpali wiedzę od innych w ich naturalnym środowisku. Ale w naszym, tu na miejscu, też zamierzamy działać. W zeszłym tygodniu podczas posiedzenia plenarnego ECA [Europejskie Stowarzyszenie Klubów] i odbywającej się w jego ramach grupy roboczej ds. młodzieżowych zaprezentowałem szczegółowo nasz projekt i zgłosiłem go jako miejsce organizacji ECA Youth Conference w 2021 r. To konferencja, która odbywa się cyklicznie co dwa lata - poprzednimi gospodarzami byli Manchester City i Bayern Monachium, w tym roku będzie Olympique Lyon. Jest duża szansa, że w 2021 r. zarządzający akademiami i ośrodkami europejskich klubów oraz specjaliści od szkolenia zawitają właśnie do naszego Legia Training Center.

Skąd Legia będzie czerpać know-how, zamierzacie się na kimś wzorować, a może już się wzorujecie?

- Chcemy czerpać od najlepszych, nie mamy jednego wzorca. Futbol w dzisiejszych czasach rozwija się tak dynamicznie, że byłoby nierozsądne z naszej strony, gdybyśmy nasz postęp oparli np. tylko o model holenderski czy niemiecki. Owszem, szkolą świetnie, ale trzeba patrzeć też na innych. No i przede wszystkim na siebie. Skupiać się na własnym rozwoju, ciężko pracować, bo do sukcesu nie ma windy, trzeba iść po schodach. Ktoś może ci podpowiedzieć, dać wskazówki, jak sprawnie je pokonać, ale na górę wchodzisz sam, w swoich uwarunkowaniach, z własnymi doświadczeniami. Trzeba też pamiętać o słowach Alberta Einsteina, że szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów.

Czy macie w planach sprowadzić kogoś z zagranicy - jakiegoś fachowca, który przynajmniej w tych pierwszych miesiącach działalności pomoże w zarządzaniu ośrodkiem?

- Pod kątem zarządzania Legia Training Center nie widzę takiej potrzeby. Od strony szkoleniowej też nie sądzę, choć to bardziej pytanie do zarządzających pionem sportowym. Moje odczucia są takie, że obecna kadra zarządzająca akademią jest dobra i bardzo perspektywiczna. Jeśli ma się od kogoś uczyć, to nie ograniczałbym się tylko do jednego nazwiska. Do jednej osoby z autorytetem, którą ściągamy po to, by nami zarządzała. Uważam, że kierownicze stanowiska w naszej akademii powinni zajmować Polacy, którzy najlepiej znają to środowisko. Natomiast, co jest oczywiście kluczowe, muszą cały czas mieć otwarte głowy, mnóstwo zapału, chęci, by stale się rozwijać

A trenerzy? Legia potrzebuje nowych trenerów?

- To też raczej pytanie do działu sportowego. Wiadomo: trend jest taki, że sztaby trenerskie się rozrastają, a nie zmniejszają. Trzeba jednak twardo stąpać po ziemi, musimy trzymać się w ramach określonych budżetów, bo dokonujemy naprawdę gigantycznych inwestycji infrastrukturalnych i to w skali europejskiej. Nie do końca chodzi więc o większą liczbę trenerów, bo tych w naszej akademii jest bardzo podobna liczba co w największych klubach. Bardziej o ich rozwój, skauting, jakość, planowanie procesu treningowego i efektywność czysto zarządczą.

Budowa ośrodka pochłonie 80-90 mln zł - to wiemy. A koszty rocznego utrzymania?

- W tej chwili na utrzymanie struktur samej akademii wydajemy rocznie ok. 10 mln zł. Po wybudowaniu ośrodka te wydatki wzrosną, i to znacząco. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale można powiedzieć, że wszystkie drużyny z pierwszej ligi chciałyby mieć taki budżet, a niektóre z ekstraklasy pewnie też. Natomiast koszty funkcjonowania pierwszej drużyny w Legia Training Center nie powinny istotnie wzrosnąć.

Więcej o:
Komentarze (31)
Legia buduje drugi dom. Gigantyczna inwestycja w skali Europy [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • naczelnik_czerpak

    Oceniono 2 razy 2

    Zarząd Legii niech opłaci oczyszczenie zniszczonych przez swoich fanów elewacji. Nie ma chyba w Warszawie muru, którego by nie pomazali.

  • shtalman

    Oceniono 4 razy 2

    Niech spyerdalają, Orliki wystarczają, tylko PiS-dzieli trzeba przepędzić na Sybir

  • xzyzzy

    Oceniono 4 razy 2

    wyższa szkoła ganiania balonów.

  • vovik

    Oceniono 3 razy 1

    @"Legia Training Center"... "by nazwa ośrodka była prosta i zrozumiała nie tylko tutaj - u nas, ale też za granicą. Poza tym to ani nic nowego, ani nadzwyczajnego. W Legii mamy już Legia Soccer Schools czy Legia Fight Club."
    ...lol...

    Ten "soccer" to na pewno będzie zrozumiały w świecie. Zwłaszcza w świecie futbolu. ...lol...
    Mioduski to chłopek roztropek na miarę Trumpa.
    Jak już pisałem:
    Jeżeli takie wieśniaczki intelektualne jak Mioduski i Leśnodorski się za coś zabiorą, to takie kabarety wychodzą. W Polsce zakładają szkółki z nazwami z angielska i do tego "football" nazywają "soccer". W Europie. W Polsce! ...lol...
    To chyba ten "sucker" Mioduski na to wpadł.
    No i nic dziwnego, że "Legia sucks".

    Jak Legia chce być znana na świecie, to niech przetłumaczy "Klub Specjalnej troski Legia W-szawa" na "Legia Sucker Club". Wszyscy będą wiedzieli od razu o kogo chodzi (w LM 0:6, 1:5, 4:8).

    Ległe od Mioduska kaleczą polski język, bo chcą być "swjatowe".
    Światowe chłopki gumofilcach, które każą bić kibolom piłkarzy po przegranej z Lechem. Poziom kultury jak poziom sportowy i kultury trenerów.

  • diabetyczka

    0

    "to nie jest zwykła, komercyjna inwestycja, tylko coś innego, wyjątkowego, . Dlatego chcemy zbudować specjalną relację."

    Budują za państwowe pieniądze dla prywatnego klubu (to ta specjalna relacja? chyba), któremu rzadko udaje się zagrać z drużyną spoza Polski. Kompromituje się w międzynarodowych pucharach i ligach. Ale ambicje ma, że ho ho. Ciekawe, czy tu chodzi o ambicje sportowe, czy sprawa ma drugie dno i ktoś się na tym upasie, jak zwykle.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX