Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Jakub Błaszczykowski jest coraz lepszy. Wisła Kraków rośnie razem z nim

Po słabym początku roku Wisła Kraków i Jakub Błaszczykowski wychodzą na prostą. Zespół Macieja Stolarczyka wygrał trzy mecze z rzędu, a były kapitan reprezentacji Polski należy do najlepszych piłkarzy ligi.

Chociaż pierwszą bramkę dla Wisły w meczu z Legią zdobył Sławomir Peszko, to wkład Jakuba Błaszczykowskiego w tę akcję był równie duży. To on przebiegł kilkanaście metrów prawym skrzydłem, poradził sobie z Luisem Rochą i dobrze podał w pole karne do Krzysztofa Drzazgi, którego strzał dobił Peszko. 35 minut później Błaszczykowski pewnie wykorzystał rzut karny, podwyższając prowadzenie gospodarzy na 2:0.

W niedzielę Wisła rozbiła Legię 4:0, a kibice zobaczyli Kubę w najlepszym wydaniu. Kubę, który z meczu na mecz rośnie z całym zespołem i po niespełna dwóch miesiącach regularnej gry jest jednym z najlepszych zawodników w lidze. W poniedziałek, trzeci raz z rzędu, Błaszczykowski znalazł się w jedenastce kolejki.

Trudne początki

- Zdaję sobie sprawę z problemów w klubie i przede wszystkim skupiam się na graniu. Mamy problemy pozaboiskowe, ale robimy wszystko, by z nich wybrnąć. Czeka nas praca, praca i jeszcze raz praca - mówił Błaszczykowski po porażce 0:2 z Górnikiem Zabrze. Był to pierwszy mecz Wisły w 2019 roku i pierwszy występ skrzydłowego po powrocie do Krakowa. Występ Kuby wzbudzał wielkie zainteresowanie, ale po spotkaniu więcej mówiło się zdobywcy dwóch bramek dla zabrzan - Mateuszu Matrasie.

28-latek przyćmił powrót Błaszczykowskiego tak samo, jak Górnik zdominował Wisłę. Były kapitan reprezentacji Polski miał być liderem na boisku i poza nim, ale w Zabrzu dostosował się poziomem do sklejonego w ostatniej chwili zespołu. Błaszczykowski nie oddał wtedy strzału, wygrał tylko jeden z 11 pojedynków w ataku, tylko jeden z siedmiu jego dryblingów zakończył powodzeniem. Kuba starał się pomagać w obronie, ale to wychodziło mu niewiele lepiej. Wygrał tylko cztery z 10 pojedynków w defensywie, a w odbiorze miał skuteczność 43. proc.

Tydzień później Błaszczykowski był bohaterem meczu ze Śląskiem. Przed spotkaniem kibice w Krakowie zgotowali mu gorące przyjęcie, to jemu poświęcona była oprawa na trybunach. W 40. minucie Kuba wykorzystał rzut karny, który dał drużynie Macieja Stolarczyka pierwszą wygraną w 2019 roku. O skrzydłowym pisano wiele, najczęściej pozytywnie, ale jego liczby (choć już lepsze) na kolana nie rzuciły.

Błaszczykowski sprawiał wrażenie zawodnika, który indywidualnymi umiejętnościami chciał przykryć braki zgrywającej się dopiero drużyny. A przecież początek roku był dla niego równie trudny jak dla całej Wisły. Nie licząc reprezentacji, dwa mecze z rzędu w podstawowym składzie Kuba rozegrał na przełomie września i października 2017 roku.

Kuba i Wisła rosną w jednym, szybkim tempie

Chociaż w kontekście przełomu w grze Wisły i Kuby najczęściej wymienia się wygrany 6:2 mecz z Koroną, to wyraźny postęp widoczny był już w Gdańsku, gdzie drużyna Stolarczyka przegrała 0:1. Chociaż "Biała Gwiazda" w starciu z Lechią nie oddała celnego strzału, to od lidera ekstraklasy dużo gorsza nie była. Błaszczykowski był tam jej liderem, wygrał po 86 proc. pojedynków w obronie i ataku, miał 100-proc. skuteczność w dryblingu i odbiorze.

Do coraz lepszych statystyk Kuba zaczął też dokładać liczby najważniejsze - gole i asysty. W ostatnich czterech występach skrzydłowy miał udział przy co najmniej jednej bramce. Błaszczykowski pokonywał bramkarzy Korony, Cracovii i Legii, a w derbach i meczu reprezentacji z Łotwą dorzucił po asyście. Wisła wygrała trzy mecze z rzędu, po każdym z nich Kuba znajdował się w jedenastce kolejki. Według danych InStat 33-latek jest obecnie drugim najlepszym prawoskrzydłowym w lidze, tuż za Arvydasem Novikovasem z Jagiellonii.

Wisła i Błaszczykowski rosną w jednym, szybkim tempie. Drużyna Stolarczyka z meczu na mecz rozumie się coraz lepiej, dzięki czemu Kuba może stać się jej wiodącym elementem, a nie ciągnącą wszystko indywidualnością. Chociaż ataki "Białej Gwiazdy" wciąż najczęściej przeprowadzane są prawą stroną, to akcje ofensywne są zbilansowane, nie opierają się tylko na byłym kapitanie reprezentacji.

W meczach z Koroną i Legią Błaszczykowski podawał rzadziej (27 i 23 razy), niż wynosi jego ligowa średnia (36), ale z wyraźnie wyższą skutecznością (85 i 78 proc. przy średniej 72,5 proc.). Jednocześnie Kuba nie zaniżył liczby kluczowych podań, których w trzech ostatnich kolejkach miał łącznie cztery.

Widoczna jest też zmiana zaangażowania Błaszczykowskiego w grę defensywną. O ile na początku skupiał się głównie na ofensywie, o tyle teraz liczby pojedynków w obronie i ataku są podobne, a nawet odwrotne. Najlepsze przykłady? W meczu ze Śląskiem Błaszczykowski miał 13 pojedynków w ataku i cztery w obronie, a przeciwko Koronie odpowiednio cztery i 10. W spotkaniach z Cracovią i Legią różnica między nimi (raz w jedną, raz w drugą stronę) wynosiła tylko jeden.

Mądrość ustawienia ponad przebiegnięte kilometry

Zimą wielu zastanawiało się, jak 33-letni skrzydłowy po długim rozbracie z regularnym graniem, będzie wyglądał pod względem fizycznym i motorycznym. Jakiekolwiek wątpliwości Błaszczykowski rozwiał szybko, imponując przy tym doświadczeniem i boiskową inteligencją. Mecz z Legią jest na to najlepszym przykładem.

W niedzielę, poza bramkarzem, w podstawowej jedenastce Wisły mniej kilometrów od Kuby przebiegli jedynie Peszko (zszedł wcześniej) oraz środkowy obrońca - Maciej Sadlok. Chociaż Błaszczykowski grał chwilę krócej od drugiego stopera - Marcina Wasilewskiego - to niemal identyczne liczby obu piłkarzy dają do myślenia. O jakichkolwiek problemach Kuby nie ma jednak mowy. W meczu z Legią to on osiągnął najwyższą prędkość w zespole Stolarczyka (32,50 km/h), wśród gości lepsi byli tylko Iuri Medeiros (32,89 km/h) oraz Marko Vesović (33,13 km/h).

Błaszczykowski w niedzielę wykonał 12 sprintów (powyżej 25,2 km/h), w Wiśle więcej miał ich tylko Marko Kolar. 33-latek był też w czołówce swojego zespołu w statystyce szybkich biegów (19,8-25,2 km/h). Występem z Legią Kuba udowodnił, że nie trzeba biegać najwięcej, by należeć do najlepszych piłkarzy na boisku. Niekiedy chaotyczne i nieefektywne ganianie za piłką, dzięki doświadczeniu i mądrości, można zamienić na odpowiednie ustawienie.

Chociaż w niedzielę Wisła zdemolowała mistrza Polski, to po meczu u Błaszczykowskiego euforii nie było. Kuba podziękował własnym kibicom, kurtuazyjnie pochwalił przeciwnika i zaapelował o koncentrację przed środowym meczem z Zagłębiem Sosnowiec. Dla "Białej Gwiazdy" to kolejny mecz w drodze po cel, jakim jest awans do górnej ósemki ligi. A tylko ten da całemu klubowi wyczekiwany spokój w niełatwej wciąż budowie na kolejne lata.

Więcej o:
Komentarze (14)
Ekstraklasa. Jakub Błaszczykowski jest coraz lepszy. Wisła Kraków rośnie razem z nim
Zaloguj się
  • the_foe

    Oceniono 14 razy 4

    to pokazuje słabość naszej ligi. Emeryt, który miałby ciężko w 2.Bundeslidze w Ekstraklasie ma szansę stać graczem nr 1.

  • gregorecny

    Oceniono 3 razy 1

    Płakać mi się chce . Z jednej strony to super że Wisła wygrywa natomiast z drugiej strony to pokazuje stan Polskiej piłki że Błaszczykowski, Wasilewski czy Peszko którzy się nie łapali w zachodnich klubach tutaj robią furrorę.

  • lubiejakgram

    Oceniono 7 razy 1

    no dawać trolle, jechać na Błaszczykowskiego, gdzie jesteście? Nigdy nie było, nie ma i nie będzie w Polsce lepszego pomocnika od Jakuba.

  • boliver

    Oceniono 2 razy 0

    Chapeau bas champion Kuba,,

    Godne podkreslenia na czerwono,,

    Szacunek

  • kalbaro74

    Oceniono 4 razy 0

    Rekiny też wróciły.

  • andrzej2310

    Oceniono 2 razy -2

    Polska piłka poza Europą. Kibole Wisły wykluczają polską piłkę z Europy...

  • vito3

    Oceniono 4 razy -4

    miedzy slepymi jednooki krolem popluczyny po bundesligach beda trzasc ekstradziadami

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX