Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Romantyczna bajka Wisły Kraków trwa. Kibicom łatwo się w niej zakochać

Obserwujemy jedną z bardziej wyjątkowych historii w polskiej piłce nożnej. Pogrążona w kryzysie finansowym Wisła Kraków odradza się organizacyjnie. Do tego imponuje także na boisku, gdzie właśnie rozbiła 4:0 Legię Warszawa, aktualnego mistrza Polski. Wisła ma dziś wszystko, by kibice mogli się z nią identyfikować.

Ostatnie cztery miesiące z życia Wisły Kraków nadają się na scenariusz filmowy. Na przełomie roku „Biała Gwiazda” była na skraju upadku. „Towarzystwo Sportowe Wisła Kraków” było bliskie sprzedaży klubu Vannie Ly i Matsowi Hartlingowi. Do transakcji ostatecznie nie doszło, bo panowie biznesmeni okazali się niepoważni. Zawirowania organizacyjne doprowadziły do zawieszenia licencji Wisły na grę w Ekstraklasie. Z przyczyn finansowych odeszło kilku piłkarzy i długo nie było wiadomo, czy i jakim składem krakowski zespół zagra na wiosnę. Wiśle groziły walkowery, sytuacja klubu stawała się coraz bardziej dramatyczna. Dziś wciąż nie jest idealna, ale już nieporównywalnie lepsza.

Jakub Błaszczykowski jak Wisła Kraków

Akcja ratowania „Białej Gwiazdy” zaczęła przynosić efekty. Klub odciął się od niedoszłych podejrzanych inwestorów. Bogusław Leśnodorski, Rafał Wisłocki i Jarosław Królewski odbudowali pozytywny klimat wokół Wisły. Symboliczny był też powrót Jakuba Błaszczykowskiego do Krakowa, który jednocześnie znów pożyczył Wiśle pieniądze. Ten sam Błaszczykowski jest też liderem drużyny na boisku. Historia „Kuby” jest podobna do tej, którą ostatnio przeżywa drużyna z Reymonta. Jego także wielu już skreślało, życie kładło mu kłody pod nogi. Taka postać idealnie nadaje się na symbol powstającego jak feniks z popiołów klubu.

W Wiśle łatwo się dziś zakochać

Jeśli mieszkasz w Krakowie i jesteś młodych kibicem piłki nożnej, to z łatwością możesz dziś zakochać się w Wiśle. W historii, która według wielu przewidywań, nie mogła się udać, a która na naszych oczach idzie w pozytywną stronę. „Biała Gwiazda” nie dość, że dźwignęła się z problemów finansowo - organizacyjnych, to jeszcze pozbierała się także sportowo. Zaczęła na wiosnę bardzo niemrawo, bo od porażki w lutym z Górnikiem w Zabrzu 0:2. W marcu przyszło jednak przełamanie. 6:2 z Koroną Kielce, 3:2 z Cracovią i 4:0 z Legią Warszawa to wyniki, o których w styczniu kibice nie mogli nawet pomarzyć. Dzięki niedzielnemu zwycięstwu nad ekipą ze stolicy Wisła jest coraz bliżej awansu do grupy mistrzowskiej. Do trzeciego Piasta Gliwice traci tylko pięć punktów. Nawet jeśli piłkarze Macieja Stolarczyka ostatecznie nie awansują do ósemki, to i tak już wywalczyli w tym sezonie swoje prywatne mistrzostwo Polski.

Wisła jak Leicester

Martin Kostal, Jesus Imaz, Zdenek Ondrasek, Jakub Bartkowski, Tibor Halilović, Dawid Kort i Zoran Arsenić - m.in. ci zawodnicy odeszli zimą ze stolicy Małopolski. Na ich miejsce sprowadzono np.  Sławomira Peszkę, który przez ostatnie miesiące z powodów dyscyplinarnych nie grał w Lechii Gdańsk. Szansę w ataku otrzymał z kolei Krzysztof Drzazga. Peszko w niedzielę był jednym z bohaterów meczu z Legią. Drzazga Koronie wbił trzy gole. Obaj w normalnych okolicznościach przyrody nie wybiliby się już w tym sezonie Ekstraklasy ponad przeciętność. W Krakowie nastały jednak czasy wyjątkowe. Przyszło też szczęście, bo z takimi liderami pomocy (Jakub Błaszczykowski) i obrony (Marcin Wasilewski) można konie kraść. Nawet jeśli mają oni już za sobą życiową formę, to charakterem przewyższają 90% naszych ligowców. Piłkarze Stolarczyka udowadniają, że romantyzm w piłce nożnej wciąż istnieje. Nie tylko na Wyspach, przy okazji zdobycia tytułu mistrzowskiego przez Leicester City. Także w naszej lidze, w której mało co może nas zachwycić. Pasja, zaangażowanie i determinacja u tych, co odbudowują Wisłę w gabinetach i na boisku, mogą imponować.

Bajka trwa

Ktoś złośliwy mógłby oczywiście przekonywać, że tylko w słabej Ekstraklasie można zebrać skład na tydzień przed startem rundy i potem w niej wygrywać. Czy świadczy to o słabości ligi? Być może. Świadczy to jednak także i o tym, że w futbolu nie tylko pieniądze mają znaczenie. Bez nich też można zwyciężać. Wisła udowadnia, że piłka wciąż bywa miejscem pięknych historii. To cenniejsze niż trzy punkty za kolejne zwycięstwo.

Tłumy, jakie pojawiły się przy Reymonta na meczu z Legią, pozwalają wierzyć, że Wisła jest w stanie się uratować. Wciąż nie jest to pewne, bo klub szuka inwestora, ale takie spotkania jak to niedzielne, są dla niego idealną formą promocji. Przez cztery ostatnie miesiące kibice i pracownicy „Białej Gwiazdy” przeżyli istny rollercoaster. Byli blisko degradacji do niższej ligi, a teraz biją mistrza kraju 4:0 na własnym stadionie. Krakowska bajka trwa.

Więcej o:
Komentarze (24)
Romantyczna bajka Wisły Kraków trwa. Kibicom łatwo się w niej zakochać
Zaloguj się
  • jankaz.kot

    Oceniono 15 razy 9

    I to pokazuje że pieniądze nie grają, ambicja i wola walki wygrywają BRAWO WISŁA

  • zebrex666

    Oceniono 9 razy 7

    Wygrać z Legią i Lechem to już dość długo nie jest problem dla nikogo..

  • tosiek1111

    Oceniono 4 razy 4

    Brawo Wisła. W takim klubie zakochałem się 20 lat temu i tak pozostało

  • maciej.forum

    Oceniono 5 razy 3

    Gra Wisły pokazuje tylko że trzeba mieć nie tylko pieniądze ale przede wszystkim pomysł i charakter, czego niestety brakuje możnym występującym w tej lidze.

  • vovik

    Oceniono 1 raz 1

    Wisła to największy klub w historii polskiego futbolu (i grający najłądniejszy futbol- z wyjątkiem czasów Kikusia Bajdusia), a ten Senkowski: "Wisła jak Leicester". ...lol...
    Coś w Warsiawce markotno, ale mitomania i umniejszenie przeciwników jak zwykle na tym samym w-szawskim poziomie.

  • re_x

    0

    bzdury!"w futbolu nie tylko pieniądze mają znaczenie"-właśnie chodzi o pieniądze!tu nie ma romantyzmu,ale walka o kasę!Wisła w grupie mistrzowskiej to 1,6 mln zł!tak ciężko to zrozumieć,że walczą o przetrwanie?a wtedy piłkarze walczą!a syty ma to gdzieś...nie ten klub,będzie inny!jak Wisła grała jesienią?super,a piłkarzom nie płacili-bankructwo wisiało...więc piłkarz walczy-głównie dla siebie,chce się pokazać żeby w razie czego inny klub był na niego chętny! nie doszukujmy się tu romantyzmu...to kasa!a Legia syta...to i słaba!

  • pedro.666

    Oceniono 12 razy 0

    Bajkowy klub defraudantów, przekręciarzy i gangsterów. Nie wiem, jak Wy - ale ja się zakochałem :)

  • hrkukus

    Oceniono 4 razy 0

    Jedyną realną zmianą jest zapał zawodników do gry. Ale entuzjazm się skończy i wróci szarzyzna polskiej piłki, w której jedyne zmiany to niczego niezmieniające roszady trenerów. Poziom weryfikuje coroczna konfrontacja z drużynami z innych lig. Czy, cholera, nic nie można z tym zrobić?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX