Sport.pl

Jakub Błaszczykowski u Kuby Wojewódzkiego. Pomagając Wiśle Kraków, "kierował się sercem"

Jakub Błaszczykowski był gościem ostatniego odcinka programu "Kuba Wojewódzki". Opowiedział m.in. o tym, dlaczego pomógł Wiśle Kraków i zdecydował się na pracę za 500 złotych.

Jakub Błaszczykowski wrócił do programu Kuby Wojewódzkiego po kilku latach przerwy. Na początku rozmowy zaznaczył, że wahał się, czy przyjść  na rozmowę z dziennikarzem TVN-u i że nie była to dla niego prosta decyzja. Mimo wątpliwości zdecydował się jednak na rozmowę o pomocy, jakiej udzielił Wiśle Kraków.

Jakub Błaszczykowski o pomocy dla Wisły Kraków: "To sprawia mi satysfakcję"

Kuba Wojewódzki zapytał Błaszczykowskiego m.in. o to, czy nie krępuje go to, że tak wiele zrobił dla Wisły Kraków. Przypomnijmy, że piłkarz reprezentacji Polski pożyczył pogrążonej w kryzysie Wiśle Kraków 1,3 mln zł (takie same kwoty przekazali klubowi Jarosław Królewski i Tomasz Jażdżyński) i podpisał z Białą Gwiazdą półroczny kontrakt, według którego będzie otrzymywał najniższą możliwą pensję dla piłkarza zawodowego, czyli 500 złotych netto.

- To sprawia mi satysfakcję, bo wiem, jakie ten klub miał problemy, wiem, że naprawdę niewiele brakło i tego klubu nie tyle by nie było, ale pewnie miałby spore problemy z tym, by wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. I cieszy mnie to, że jesteśmy na początku drogi, bo zdaję sobie sprawę, że ciężkie rzeczy przed nami, ale cieszy mnie to, że staliśmy w czymś po czoło, a teraz już widać nam głowę - odpowiedział Jakub Błaszczykowski.

Błaszczykowski w rozmowie z Kubą Wojewódzkim: "Kierowałem się sercem"

Kuba Wojewódzki chciał się również dowiedzieć, czy piłkarz reprezentacji Polski traktuje ratowanie Wisły Kraków jak inwestycję w sentyment, czy w biznes. Jakub Błaszczykowski zaznaczył wyraźnie, że nie uważa pieniędzy przekazanych krakowskiemu klubowi za inwestycję, bo to oznaczałoby, że osoby, które wsparły Wisłę Kraków, liczą na to, że zainwestowane pieniądze kiedyś się wrócą. 

- My mieliśmy 24 godziny na podpisanie umowy, bo gdyby nie to, to pewnie by tego klubu nie było. Gdyby tutaj były dwa, trzy dni więcej na to, żeby się zapoznać z całą sytuacją, to człowiek by zakładał, że to wszystko może nie wypalić - powiedział Błaszczykowski, zaznaczając, że decydując się na pomoc Wiśle Kraków, kierował się sercem

Więcej o: