Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Zagłębie Lubin - Lechia Gdańsk 2:1. Dwie formy dyscypliny

Miedziowi nie zagrali ani lepiej, ani bardziej konsekwentnie. Tak naprawdę obie drużyny były w równym stopniu skoncentrowane na realizowaniu przedmeczowego planu bez względu na okoliczności. Tylko że jeden z nich bardziej pasował do tego spotkania.
Zaleta i przekleństwo

Lechia twardo obstaje przy swojej strategii, nawet gdy traci bramkę i mecz wymyka jej się spod kontroli. Bez paniki, bez wahania – jakby nic się nie stało. Robi dokładnie to samo, bazuje na tych samych schematach, czym dezorientuje przeciwnika. W tym można dostrzec jedną z przyczyn, dlaczego nie przegrała od września. Podopieczni trenera Stokowca działają jak w zegarku do takiego stopnia, że często wolą zwolnić tempo i darować sobie akcję ofensywną, kiedy tylko pojawi się nieco większe ryzyko straty piłki. W ten sposób minimalizują jakiekolwiek zagrożenie, nawet jeśli rywal nie postrzega go w takich kategoriach.

Tym samym gdańszczanie mają jedną strategię dopracowaną niemalże do granic możliwości, dzięki czemu są w stanie postawić znak równości między nią a pewnością siebie. Ten drugi element jest w ich przypadku szalenie istotny. Gdyby chociaż jeden zawodnik nie był przekonany, że chłodna ocena sytuacji ma sens, to nie byłoby tej jednomyślności, która jest kluczowa w podejmowaniu decyzji. Ustawienie jest zawężane w odpowiednim momencie, przeciwnik jest wypychany w kolejnym, powrót do bazowego ma miejsce w jeszcze następnym. Każdy element gry wynika z innego, przy czym wszystko kręci się wokół praktycznego podejścia do sprawy. Gdyby zrobić listę priorytetów lechistów, to właśnie pragmatyzm na dobre zadomowiłby się na „pudle”.

Co jednak w sytuacji, gdy rywal również opiera swoją taktykę na konsekwentnym ustawieniu w środku pola? Bo chociaż Zagłębie na boisku nie wygląda na wielbiciela żelaznej dyscypliny i trzyma się z dala od typowo racjonalnej wersji futbolu, to w podobny sposób buduje przewagę nad stroną przeciwną. Od kilku spotkań można zauważyć, że Miedziowi rezygnują ze sztywnego podziału ról (zwłaszcza mowa o trio Jagiełło-Starzyński-Slisz) na rzecz bardzo kolektywnej gry. Cała drużyna wraca do defensywy, cała może uczestniczyć w ataku. Dlatego nie dziwią nagłe wycieczki Oko, nominalnego stopera, w kierunku ofensywy, czy większy udział Balicia w działaniach pod bramką przeciwnika.

W meczu Zagłębia z Lechią widać było tę różnicę w postrzeganiu dyscypliny. Obie ekipy popełniały jednakowe błędy w środkowej strefie, traciły piłkę w prostych sytuacjach (przez to, że było bardzo mało miejsca), ale to gospodarze byli odważniejsi, częściej starali się cokolwiek wycisnąć z najbardziej mizernie zapowiadających się akcji. W tym czasie gdańszczanie pilnowali odpowiednich odległości w obrębie ustawienia, wyczekując na zdecydowanie bardziej sprzyjające okoliczności.

Podobne metody

Podopieczni trenera Bena van Daela w pierwszym kwadransie starali się narzucić swoje warunki gry nieco wyższym pressingiem. Można było odnieść wrażenie, że właśnie za jego sprawą będą chcieli nieco „otworzyć” zwykle dość ciasno ustawioną Lechię. Do defensorów doskakiwał duet Tuszyński-Bohar, a jednocześnie reagowała druga linia, która pozostawała w gotowości do ograniczenia pola gry przeciwnikowi w centralnym sektorze. Miedziowi ustawiali się blisko siebie, zwiększając szansę na udany odbiór.

ZawężenieZawężenie screen

Bardzo wyraźnie było to widoczne przy linii bocznej w okolicach centralnej strefy, gdzie zbiegał Slisz, a Bohar pozostawał w odległości kilku kroków od Balicia. Podobnie zresztą wyglądała sytuacja mniej więcej na 30.-40. metrze od bramki Hładuna, gdzie cała druga linia – łącznie ze wszystkimi środkowymi pomocnikami, Boharem i Pawłowskim – ograniczała pole gry.

Tym samym trudno się dziwić, że właśnie tam piłka najczęściej lądowała poza boiskiem, skoro gdańszczanie wyciągali podobną broń, kiedy Zagłębie starało się zawiązać atak. Z tym że goście nie bali się długich zagrań, a gospodarze znacznie częściej w początkowej fazie meczu starali się rozgrywać krótkim podaniem, z wykorzystaniem liniiobrony i wymienności pozycji między triem pomocników ze środka.

Zagłębie wprowadzenieZagłębie wprowadzenie screen

Lubinianie próbowali za wszelką cenę utrzymywać się przy piłce, nawet jeśli oznaczało to grę pod presją. Sobiech i Paixao, podobnie jak Tuszyński i Bohar, odcinali stoperów od podania, a w ślad za nimi podążała druga linia (Makowski, Mak, Kubicki). Można było odnieść wrażenie, że zasady w obu drużynach są w gruncie rzeczy podobne.

Więcej odwagi

Różnica pojawiała się w kolejnym etapie. Gdańszczanie więcej uwagi (i czasu) poświęcali na korygowanie ustawienia, a lubinianie w takich samych okolicznościach parli do przodu – nawet jeśli oznaczało to stratę po kilku sekundach. Nie robili tego za wszelką cenę, a po prostu przesadnie nie kalkulowali. Te małe elementy są dość wyraźnie widoczne na podstawie dwóch sytuacji bezpośrednio po sobie następujących, które skończyły się podobnie, ale różnią się reakcją.

KubickiKubicki screen

Kubicki nie gra z pierwszej piłki, a robi „kółeczko”, odwraca się i dopiero po kilku sekundach zagrywa w kierunku Maka. Podanie w odpowiednim momencie przecina Oko.

Poręba – screen

Poręba nie czeka aż koledzy pokażą mu się do gry. Przyspiesza, ścina do boku, chociaż Łukasik i Mak próbują odciąć mu tę możliwość ruchu. Ostatecznie zawodnik zostaje ściśnięty przez dwóch przeciwników i traci równowagę.
W innych przypadkach tego typu różnice wynikały w dużej mierze z charakterystyki poszczególnych graczy. Starzyński mógł „pójść na przebój” w 17.minucie i minąć Kubickiego oraz Maka, podczas gdy Fila w 7. minucie z rozsądku zdecydował się wycofać piłkę, kiedy na 25. metrze wziął go w kleszcze duet Bohar-Jagiełło. Wyjątkiem od tej zasady był wszędobylski Slisz, który zawsze starał się reagować dynamicznie, niezależnie czy chodziło o pojedynek biegowy z Mladenoviciem, czy wsparcie dla Balicia. Jego aktywność odzwierciedlają statystyki – młody piłkarz przebiegł ponad 13 kilometrów.

Znacznie więcej odwagi w grze Lechii pojawiło się w dwóch krótkich okresach: chwilę przed końcem pierwszej połowy i między 55. a około 65. minutą. Przed przerwą postawili na wysoki pressing, szybciej ograniczali rywalowi przestrzeń, co sprawiło, że miał problem z odbudowaniem ustawienia (gol Kubickiego). Natomiast w drugim przypadku dominacja gdańszczan była na tyle silna, że lubinianie nie byli w stanie wprowadzić piłki do gry z linii obrony.

druga bramkadruga bramka screen

Lechiści na moment podkręcili tempo i musieli za to zapłacić dość wysoką cenę. Po okresie bardziej ofensywnej gry, ustawienie gości znacznie się rozluźniło. Na powyższej grafice widać, ile miejsca dostali Starzyński (spóźniony Makowski) i Pawłowski – pierwszy w środkowej strefie, drugi na skrzydle.

Miedziowi nie ustrzegli się błędów i tak naprawdę wcale nie musieli wygrać tego starcia. Zaważyły niewielkie kwestie: szybkość podejmowanych decyzji, dynamika i odwaga. Podczas gdy przeciwnik ograniczał ryzyko do minimum, podopieczni trenera Bena van Daela robili coś zupełnie odwrotnego. I jednocześnie trzymali się ogólnego zarysu planu na ten mecz.

Więcej o:
Komentarze (10)
Zagłębie Lubin ? Lechia Gdańsk 2:1. Dwie formy dyscypliny
Zaloguj się
  • Dario Lg

    Oceniono 1 raz 1

    I to im pomaga mieć lidera ,i nie przegrywać od września.

  • 11jurek

    Oceniono 2 razy 0

    W końcówce meczu był ewidentny karny za faul na Paxiao ale sędzia nie skorzystał z var ani nie podpowiedzieli mu .Widać ,że sędziuje się pod Legię!

  • marcinkaluza

    Oceniono 2 razy -2

    Rewelacja jak cała ekstraklasa

  • artzat74

    Oceniono 2 razy -2

    Lechia gra jak banda anemikow opoznionych w rozwoju . Koszmar . Chca wygonic wszystkich kibicow ze stadionow . Dopiero wowczas Stokowiec uzna , ze odniosl zyciowy sukces .

  • otgees

    Oceniono 3 razy -3

    Co prawda Lechia jest liderem w dużej mierze z przypadku, ale akurat w tym meczu wynik mógłby być równie dobrze dokładnie odwrotny. Lechia miała więcej strzałów, więcej celnych (w tym groźnych), więcej rożnych. Taka jest piłka, że czasami się nie udaje.

    A Lechia gra jak gra nie z powodu widzimisię Stokowca tylko z powodu poziomu jej graczy, których nie stać na prowadzenie otwartej gry. Jakby mu dać lepszych graczy, szczególnie z przodu, to myślę, że i obraz gry był inny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX