Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lech Poznań - Arka Gdynia. Lech Poznań znów wygrał mecz solidną obroną

To drugi z rzędu mecz, w którym Lech Poznań nie dość, że nie stracił bramki, to nawet nie dopuścił rywali do wielu groźnych sytuacji. Po dwóch bramkach straconych w Zagłębiem Lubin i czterech z Piastem Gliwice, to zmiana, której nie sposób nie dostrzec. Lech pokonał Arkę 1:0, po golu Christiana Gytkjaera. Przede wszystkim jednak wygrał ten mecz solidną obroną, która pozostaje jednym z nielicznych pozytywów w jego grze.

Przez pierwsze pół godziny Adam Nawałka właściwie nie podnosił się z ławki rezerwowych. Tyle wytrzymał przy nużącym tempie tego meczu. Gdy wstał, od razu zaczął machać rękami, charakterystycznymi dla siebie gestami chciał pobudzić coraz wolniej grających piłkarzy. Podskakiwał wzdłuż linii bocznej, dobry metr za wyznaczoną dla siebie strefą. Był naładowany emocjami. Najczęściej krzyczał na Kamila Jóźwiaka i Christiana Gytkjaera, prawdopodobnie dlatego, że zbyt wolno doskakiwali do wyprowadzających piłkę obrońców. Duńczyk w pewnym momencie rozłożył nawet bezradnie ręce, jakby chciał zapytać: „co jeszcze mam zrobić? O co te pretensje?”. Minutę później Jóźwiak asystował przy golu Gytkjaera. Motywacja podziałała.

Robert Gumny liderem odmienionej defensywy Lecha Poznań

To znamienne, że wbitego w fotel trenera Lecha poderwała właśnie niefrasobliwa gra w defensywie. I to piłkarzy na wskroś ofensywnych. To skuteczna obrona jest na razie dla Nawałki priorytetem. To nad organizacją, słynnym już odbudowywaniem najczęściej pracuje na treningach. Prowadząc jednym golem Jevticia zastępuje Trałką i to prowadzenie utrzymuje do końca meczu. Mając w pamięci grę obrony w meczu z Piastem, trzeba przyznać, że udało się ją uzdrowić zaskakująco szybko. 

Skład defensywy w Lechu Poznań zmienia się z meczu na mecz. Bardzo rzadko w tym sezonie udawało się trenerom wystawiać tych samych piłkarzy w dwóch spotkaniach z rzędu. Przeszkadzały kontuzje i słaba forma. Ivan Djurdjević i Adam Nawałka wciąż musieli szukać optymalnego zestawienia. Serb nigdy go nie znalazł, bo szybko został zwolniony, natomiast po meczu z Legią wydawało się, że Nawałka swoją czwórkę wreszcie ma. Udało się zachować czyste konto, Legia nie stworzyła sobie okazji do strzelenia gola, wszyscy byli zdrowi, gotowi do gry, a trener na przedmeczowej konferencji mówił o potrzebie stabilizacji i zgrania się. Mimo to zdecydował się na zmianę i na lewej obronie zamiast Wołodymyra Kostewycza wystawił Piotra Tomasika, który sporo grał w meczach sparingowych, ale po powrocie z Turcji był przeziębiony.

Gra Lecha się nie zmieniła. I to komplement, bo podobnie jak w ostatnim meczu Jasmin Burić miał niewiele do roboty. Tomasik tak, jak Kostewycz chętnie podłączał się do akcji ofensywnych, dobrze radził sobie z Luką Zarandią i w porę zblokował jego jedyny strzał, który mógł okazać się niebezpieczny. Najważniejszy dla poprawy gry w defensywie jest jednak powrót Roberta Gumnego. Zagrał równie dobrze jak w spotkaniu z Legią, dodał pewności siebie pozostałym piłkarzom. Mając 20 lat został liderem obrony Lecha - w pięciu ostatnich meczach, w których grał, Lech zawsze zachowywał czyste konto. On też sprytnym podaniem do Jóźwiaka rozpoczął akcję bramkową, która była tak ciekawa i dobrze rozegrana, że nie pasowała do tego meczu. Gumny to prawdopodobnie lider tylko do końca tego sezonu. Tak grający za pół roku powinien być najdroższym piłkarzem, który opuścił Ekstraklasę.

Vernon De Marco kolejną alternatywą do gry w środku pola

Jako defensywny pomocnik nieźle spisał się Vernon De Marco, który zastąpił na tej pozycji zawieszonego Pedro Tibę. Nawałka docenia Argentyńczyka za wszechstronność i wolał wystawić w pierwszym składzie jego, a nie Łukasza Trałkę, który zagrałby na swojej nominalnej pozycji. W tym sezonie De Marco był już środkowym i lewym obrońcą, grał na wahadle, a teraz wskoczył do środka pola. Zaliczył kilka przechwytów, wygrał większość pojedynków główkowych, był agresywny (przesadził w 23. minucie, za co dostał żółtą kartkę). W wielu akcjach odbierał piłkę od stoperów i brał na siebie rozegranie akcji. Dopóki decydował się na krótkie podania, wszystko wyglądało dobrze, przy przerzutach zdecydowanie brakowało mu precyzji. Jest jednak kolejną alternatywą do gry w środku pola.

To kolejny mecz, który Lech wygrywa przede wszystkim skuteczną obroną. Akcji do przodu wciąż było niewiele, ale przy tak dobrej skuteczności Christana Gytkjaera to taktyka, na którą Kolejorz może sobie pozwolić. Kibiców na stadion to jednak nie przyciągnie i Adam Nawałka ma tego świadomość. Na razie liczy się jednak skuteczność. 

Więcej o:
Komentarze (6)
Lech Poznań ? Arka Gdynia. Lech Poznań znów wygrał mecz solidną obroną
Zaloguj się
  • blekitnyogr11

    Oceniono 1 raz 1

    no nie - co za bzdury - byłem na meczu - rzeczywiście flaki z olejem - ale Arka miała kilka sytuacji i powinna go wygrać. Lech miał 2 i wygrał 1:0.
    Po co kilka grożnych sytuacji skoro wystarczy jedna i mecz do przodu.

  • shago0

    0

    Jak widze twarz tego oszusta to mam ochote telewizor wyrzucic przez okno. Nawałka, lewandowski, milik, bileter, peszko I kurczaki szumnie nazywani Kadrą oszukali mnie jak nikt do tej pory. Banda oszustów skupiona tylko na tym jak kibica wycyckać. Nie zapomne wam MS w Rosji I tych wszystkich reklam, bajanów i zabawy kosztem przyłożenia sie do treningów I gry. Kurczaki poprostu.

  • algreg

    0

    Nawałę jeszcze trzymają

  • maras63

    Oceniono 2 razy 0

    Lech w rozsypce - to tekst sprzed 8 dni na Gazeta.pl. Wiarygodność na poziomie minus 2. :-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX