Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Dlaczego Lech Poznań gra tak słabo? "Zgliszcza"

Zgliszcza. W Poznaniu nie ma już charakternych piłkarzy, kibiców na trybunach, pomysłu na grę, reakcji na porażkę. Są za to problemy. Nadzieja może jeszcze się tli, ale już raczej nie na mistrzostwo.

Jeśli Lech Poznań przegra w sobotę z Legią Warszawa może znaleźć się w dolnej połowie tabeli, a już teraz jego strata do lidera jest taka sama jak przewaga nad strefą spadkową. Kolejorz przegrał w tym roku wszystko co było do przegrania, wcześniej cztery z pięciu sparingów, ale jeszcze gorszy niż wyniki jest styl w jakim dochodziło do tych porażek. W Lechu zawodzi wszystko – od obrony, po atak. Dlaczego?

Lech ma najbardziej przeszacowaną kadrę w lidze

- Przegrali z zespołem lepszym, który ma lepszych piłkarzy - napisał Zbigniew Boniek po porażce Kolejorza z Zagłębiem Lubin. Tydzień później przyszła kolejna porażka, w jeszcze gorszym stylu z Piastem Gliwice. Może prezes PZPN chciał w swoim stylu sprowokować do dyskusji, może zwyczajnie władze Lecha uszczypnąć? Abstrahując od intencji, kibice Lecha z prezesem się zgadzają. Władze Lecha nie. 

Tomasz Rząsa w wywiadzie dla portalu „Weszło” stwierdził, że obecna kadra jest wystarczająco konkurencyjna, by walczyć o mistrzostwo Polski, a Adam Nawałka od początku mówił, że żadnego z piłkarzy nie chce od razu skreślać i każdemu da szansę. Możliwe więc, że były selekcjoner wszedł do szatni Kolejorza bez dobrego rozeznania z jakimi piłkarzami przyjdzie mu pracować. Nie chodzi o to, by posądzać Nawałkę o nieprzeanalizowanie kadry, znając perfekcjonizm trenera, pewnie siedział nad tym kilka dni i nocy i obejrzał mnóstwo meczów Lecha. Chodzi bardziej o wyciąganie właściwych wniosków. Piłkarze, na których stawia Nawałka nie zawodzą od tygodnia czy miesiąca. Nie szukając daleko, Darko Jevtić opanował sztukę znikania po wejściu na boisko, Maciej Gajos jest wyraźnie zagubiony, a Mihai Radut nigdy nie zagrał w Lechu meczu na miarę oczekiwań. Rafałowi Janickiemu i Nikoli Vujadinoviciowi błędy przytrafiają się od pierwszego meczu tego sezonu.

Być może były selekcjoner wolał nie wyrabiać sobie opinii na podstawie meczów, które drużyna rozgrywała pod wodzą Ivana Djurdjevicia czy Nenada Bjelicy. Taka ocena mogłaby nie być miarodajna, bo „Djuka” nie miał doświadczenia, Bjelica (podobno) genu zwycięzcy. Może trener przyjął, że dla nich piłkarze aż tak się nie starali, a dla niego będą – i już.Krzysztof Mączyński mógł być przeciętnym ligowcem w Polsce albo trenować w Chinach, a i tak przyjeżdżając na zgrupowanie kadry był jej ważną częścią. Ustawienie na środku obrony Michała Pazdana z Kamilem Glikiem też nie było pomysłem pierwszym z brzegu. A jednak to działało. Przypuszczam, że Adam Nawałka wierzył, że w Lechu uda mu się podobna sztuczka. Że w podobnie magiczny sposób zrobi użytek z tych wszystkich, którzy byli już skreśleni. I gdyby się udało, uchodziłby w Poznaniu bardziej za magika niż trenera. A to wymarzony status na początku pracy w nowym miejscu.

Wzmocnienia niepotrzebne jak co roku

O tym jak silna była wiara Adama Nawałki w to, że uda mu się wykrzesać z obecnej kadry coś jeszcze najlepiej pokazuje zimowe okno transferowe, pierwsze po jego przyjściu do klubu. Mimo że działacze Kolejorza chcieli sprowadzić Zorana Arsenicia i Jesusa Imaza z Wisły Kraków, to trener odmówił twierdząc, że ma dobrze obsadzony środek obrony, a na pozycji Hiszpana gra już Joao Amaral. Bez półśrodków zimą, za to z porządnymi zakupami już latem. Na razie efekt takich działań jest fatalny. Dwie porażki, sześć straconych bramek i tyko jedna zdobyta. Źle zarówno w ofensywie, jak i defensywie. 

W Poznaniu powtórzono dobrze znany scenariusz sprzed roku. Postawiono na uzupełnienie kadry, a nie jej realne wzmocnienie. Złapał się na tym nawet Adam Nawałka. - Nie dokonywaliśmy żadnych transferów do klubu – powiedział na konferencji prasowej przed meczem z Legią. Po chwili dodał, że chodzi oczywiście o transfery na większą skalę. W zasadzie, trenerowi należy przyznać rację, bo ani Juliusz Letniowski, ani Timur Żamaletdinow Kolejorza w tej rundzie nie zbawią, podobnie jak przed rokiem nie zbawili go Ołeksij Chobłenko, Elvir Koljić czy Piotr Tomasik. 

Przeszacowano kadrę, która już na pierwszy rzut oka nikogo nie rzuca na kolana. Lech przeciętnieje z sezonu na sezon.  Nie ma przypadku w tym, że Nikoli Vujadinovicia nie chciał u siebie najgorszy beniaminek La Liga w XXI wieku, że Slovan Bratysława kolejny raz wypożyczył Vernona De Marco. Że Lechia Gdańsk to samo zrobiła z Rafałem Janickim, że Marcin Wasielewski jeszcze niedawno grał w III lidze, a Dimitrios Goutas co roku zmienia klub. A to przecież tylko obrona Lecha Poznań. Może jednak rację miał Nenad Bjelica mówiący już po odejściu, że z tej kadry po prostu nie dało się wycisnąć więcej? Porównując defensywę Piasta i Lecha z ostatniego meczu: Kirkeskova z Kostewyczem, Sedlara z Vujadinoviciem, Czerwińskiego z Janickim i Pietrowskiego z Wasielewskim – w ilu parach wygrywa piłkarz Lecha? Podobne zestawienia z obrońcami Lechii, Jagiellonii czy Legii nawet nie mają sensu.

Nie wzięło się to z przypadku. Lech nie wzmacnia tej formacji, a co najwyżej ją uzupełnia i to już od momentu kiedy z klubu odeszli Jan Bednarek i Lasse Nielsen, czyli od sezonu 2017/2018. Ostatniego jakościowego środkowego obrońcę sprowadzał jeszcze Bjelica, więc gdy Chorwat odszedł, zabrał Emira Dilavera ze sobą do Dinama Zagrzeb. W jego miejsce nikogo już nie sprowadzono, więc Djurdjević ratował się wyciągnięciem z rezerw Macieja Orłowskiego, którego w klubie też już nie ma.

Kolejna rewolucja 

Rewolucja ma nadejść latem. Jasminowi Buriciowi, Matusowi Putnockiemu, Marcinowi Wasielewskiemu, Vernonowi De Marco, Rafałowi Janickiemu, Dimitrisowi Goutasowi, Nikoli Vujadinoviciowi, Łukaszowi Trałce, Maciejowi Gajosowi, Kamilowi Jóźwiakowi, Timurowi Żamaletdinowowi i Christian Gytkjaer kończą się obecne umowy, więc jest okazja, by przewietrzyć szatnię. Gytkjaer i Jóźwiak mają wpisaną możliwość ich przedłużenia i pewnie klub z tego skorzysta.

Zróbcie eksperyment i wpiszcie w wyszukiwarkę: „Lech Poznań rewolucja”. Znajdziecie artykuły sprzed kilku dni, może nawet godzin, ale też takie same z ostatnich kilku lat. Z 2018 roku napisane po żenującym zakończeniu sezonu i wypuszczonej szansie na mistrzostwo Polski, z 2017 napisane po odpadnięciu w Pucharze Polski z Pogonią Szczecin, z 2015 po porażce z Błękitnymi Stargard. I dalej: w 2014 planowano rewolucję po odpadnięciu ze Stjarnen, rok wcześniej po odpadnięciu z Żalgirisem Wilno. Po drodze natraficie jeszcze na kilkanaście artkułów powstałych nie w związku ze spektakularną porażką, ale np. kilkoma przegranymi z rzędu, jakimś małym kryzysem, słabym meczem. Rewolucja w Lechu Poznań odbywa się co roku. Ta najbliższa może okazać się równie spektakularna jak poprzednie.

Być może Adam Nawałka, gdy zakończy już okres obserwacji, swoim autorytetem wpłynie na władze klubu i przekona je do przeprowadzenia kilku znaczących transferów, które zapowiada. Obecna kadra w poprzednich sezonach zawsze zawodziła w kluczowych momentach. Przywykła do porażek. Emir Dilaver w rozmowie dla „Weszło” powiedział wprost: „Widziałem zbyt mało ambicji po stronie innych i dlatego uznałem, że to nie ma sensu. Miałem podpisany długi kontrakt, ale nie miałem poczucia, że w Poznaniu może coś powstać. Zimą potrzebowaliśmy wzmocnień, ale przyszły bardzo niewielkie. Niektórzy piłkarze muszą zrozumieć czym jest mentalność zwycięzcy.” 

Dilaver nie chciał zostać w Poznaniu na kolejne trzy lata. Trzasnął drzwiami i dziś przygotowuje się do gry w fazie pucharowej Ligi Europy. A tymczasem w Lechu do wywiadów po porażce 0:4 staje piłkarz, który rozegrał w ekstraklasie 13 meczów. Nie kapitan, który zmarnował rzut karny, nie rządzący w szatni Trałka, który w ostatnich minutach dostał żółtą kartkę i wykluczył się z meczu przeciwko Legii. Nie Jasmin Burić, który wpuścił cztery gole. Marcin Wasielewski, który gra tylko dlatego, że kontuzjowany jest Robert Gumny. 

Nie widać efektów pracy na obozie

Przed zarzutami o złe przygotowanie drużyny do rundy rewanżowej Adam Nawałka broni się najbardziej. Fakty są jednak takie, że po dwóch meczach nadal nikt nie wie nad czym Lech pracował na obozie w Belek. Nie widać żadnych efektów, słaba gra przełożyła się na ligowe boiska. Kolejorz, podobnie jak w Turcji, traci bramki po dośrodkowaniach z boków boiska. Wciąż ma olbrzymie problemy ze stworzeniem płynnej akcji. I w sparingach, i w meczach ligowych wyniki nadal są lepsze niż gra Kolejorza, bo w każdym z tych spotkań przeciwnicy byli nieskuteczni. A i tak wygrywali. Piast wysoko – czterema golami.

Trener Nawałka mówił o wypracowaniu kilku schematów gry do przodu i gdy przyjdzie się bronić. Tymczasem nadal nikt nie wie jak grać, jak bronić, jak rozpocząć kontrę, jak przeprowadzić atak pozycyjny. Kilka zaczepnych akcji przeciwko Zagłębiu Lubin wzięło się ze swobodnej improwizacji Pedro Tiby. Zdobyta bramka to „zasługa” zmarnowanego rzutu rożnego, dobrego uderzenia Portugalczyka i pecha bramkarza, któremu piłka odbiła się od pleców, po tym jak trafiła w słupek.  Ale jak można spodziewać się automatyzmów, skoro w Turcji najwięcej grali ci piłkarze, których dziś często nie ma nawet na ławce rezerwowych. Wśród obrońców najczęściej grali: Tomasik, De Marco, Wasielewski i Vujadinović. W obu meczach o punkty wystąpił tylko ten ostatni. Radut i Cywka, którzy w sparingach uzbierali najwięcej minut, w lidze ani razu nie byli w kadrze, bo złapali kontuzje. Natomiast najczęściej wystawianym napastnikiem był Paweł Tomczyk, wypożyczony już do Piasta Gliwice. Podstawowy duet stoperów Vujadinović-Janicki zagrał razem raptem w dwóch meczach. Testowany w Belek wariant z Janickim na prawej obronie upadł już po pierwszym meczu z Zagłębiem.

Adam Nawałka wciąż powtarza, że należy patrzeć przed siebie, a nadchodzący mecz z Legią Warszawa traktuje jako dobrą okazję na przełamanie. W ważnym momencie nadchodzi spotkanie z najważniejszym rywalem, które tak samo jak szansą na przerwanie złej serii może się okazać pułapką. Kolejorz, albo znajdzie się na odpowiednim torze po zwycięstwie, albo pogrąży się w kryzysie. 

Wydaje się, że wreszcie musi być lepiej, bo gorzej być nie może.

Więcej o:
Komentarze (32)
Dlaczego Lech Poznań gra tak słabo? "Zgliszcza"
Zaloguj się
  • ttwo

    Oceniono 6 razy 6

    To będzie niezwykle ciekawy mecz. W ostatnich dwóch kolejkach piłkarze Lech grali bez trenera, a piłkarze Legii pomimo tego że na ławce był trener grali jakiś inny mecz niż trener.

  • hiperon59b

    Oceniono 5 razy 5

    Przecież najwybitniejszy trener nowożytnej Europy, Nawałka, powiedział; jest progres (jego ulubione określenie) więc będzie dobrze i Lech z Legią wygra przynajmniej 2:0. A może nawet 3:0, walkowerem, bo Legia tak się przestraszy Lecha, że na mecz się nie stawi.

  • j666

    Oceniono 5 razy 5

    Trenerzy porozumiewaczo mrugną do siebie "Ty masz coś, ja mam coś, razem nie mamy nic".

  • ikebroflovski

    Oceniono 4 razy 4

    Lech to ma najbardziej przereklamowanego trenera

  • paliwoda2

    Oceniono 3 razy 3

    No i gdzie ten geniusz byłego selekcjonera kadry.Teraz dokładnie widać jaki to był nadmuchany balon

  • serek.spod.laski

    Oceniono 3 razy 3

    Na Legię wystarczy, oni są jeszcze słabsi

  • a_s

    Oceniono 2 razy 2

    Jakoś mnie pozycja Lecha nie dziwi. Trener dał już pokaz swojej "myśli trenerskiej" na mistrzostwach świata.

  • ergiel

    Oceniono 4 razy 2

    Nawalka to słaby selekcjoner, jeden z leśnych dziadków tzw polskiej myśli trenerskiej. Czego trzeba jeszcze żeby ludzie to zrozumieli i odesłać go z jego nieudacznym pokoleniem trenerów na emeryturę?

  • j666

    Oceniono 2 razy 2

    Dziś 5:0?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX