Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jakub Błaszczykowski wrócił do żywych. Piłkarz Wisły Kraków wciąż może być ważną postacią reprezentacji Polski

Jeszcze niedawno można było usłyszeć opinie, że czas Jakuba Błaszczykowskiego przeminął, a piłkarz powinien pożegnać się z reprezentacją Polski. Jednak po powrocie do Wisły Kraków Kuba odżył: gra, strzela i jest zdrowy. Jego powołanie do kadry wydaje się być formalnością.

To nie było śrubowanie rekordu o jakim marzą piłkarze. W kolejnych meczach rozgrywanych w reprezentacji Polski przez Kubę Błaszczykowskiego brawa kibiców mieszały się z irytacją. Aplauz był nagrodą za sto trzecią, sto czwartą i sto piątą grę w biało-czerwonej koszulce, czego wcześniej nie dokonał żaden inny Polak. Irytację powodowało uporczywe stawianie na 33-latka przez jego wujka-selekcjonera Jerzego Brzęczka. Potęgowały ją błędy, które popełnił gracz Wolfsburga. Dziś tamta jesień to tylko niezbyt miłe wspomnienie. Kuba powrócił do Ekstraklasy, stał się liderem Wisły Kraków i udowodnił, że zasługuje na kolejne powołania.

Maszeruj albo giń

Runda jesienna była najgorszą w karierze Błaszczykowskiego. Polak na niemieckich boiskach pojawił się dwukrotnie: w Bundeslidze oraz Pucharze zgromadził zaledwie 19 minut. Dość napięte relacje z trenerem Bruno Labbadią właściwie wykluczały przełamanie impasu i już w październiku stało się jasne, że Kuba z Wolfsburga powinien uciekać pierwszym pociągiem.

Chwilę na oddech dawała mu reprezentacja w której skrzydłowy grywał regularnie. Mimo zarzutów stawianych jego wujkowi, Kuba aż pięciokrotnie pojawił się na boisku. Ale nawet Brzęczek nie krył, iż taki stan nie może trwać wiecznie. Na zadane przez Sport.pl pytanie, czy zachęci siostrzeńca, by ten zmienił klub, odpowiedział: "O tym jeszcze porozmawiamy, ale wszystko będzie tak, jak trzeba". Być może wiedział już, że Kuba jest zdeterminowany, by wrócić do Wisły. Kilka miesięcy później piłkarz ku radości jej kibiców zrealizował ten plan.

"Miłość większa od milionów"

Błaszczykowskiemu musiała zakręcić się łezka w oku, gdy zobaczył przygotowaną dla niego oprawę. "Miłość większa od milionów, Kuba wreszcie witaj w domu" – tak brzmiała jej treść. Było to podziękowanie nie tylko za powrót do krakowskiego klubu, ale i milion złotych, który piłkarz pożyczył kilka tygodni wcześniej na ratowanie zadłużonej Wisły. W lidze pojawił się jednak nieco wcześniej, kiedy "Biała Gwiazda" zmierzyła się z Górnikiem Zabrze. W tamtym meczu zawodnicy Macieja Stolarczyka przegrali 0:2, a Kuba, choć starał się, to samemu nie dał rady wygrać spotkania. Mimo to pojawiły się pierwsze pozytywne symptomy: dobrze Błaszczykowski zaprezentował się szczególnie w pierwszej połowie, gdy kilkukrotnie groźnie dośrodkowywał w pole karne rywali. Słabsza była druga część, gdy Kuba nieco opadł z sił.

Jeszcze lepiej było tydzień później w Krakowie. Po pierwsze: Wisła wygrała 1:0 po bramce – a jakże – Błaszczykowskiego. Po drugie: piłkarz zagrał bardzo solidne zawody. Nie bał się brać na siebie odpowiedzialności za grę (wykonał aż 33 podania), zaprezentował też większe walory piłkarskie, niż poprzednio i – mówiąc kolokwialnie – pociągnął zespół do zwycięstwa. Mimo to wciąż daleko było mu do formy sprzed kilku lat, a to znaczy, że… wciąż są rezerwy.

Brzęczek: Wisła potrzebuje Kuby, Kuba potrzebuje gry

Wiślacy mają ostatnio szczególne szczęście do symbolicznych momentów. Kiedy Paweł Brożek na finiszu poprzedniego sezonu żegnał się z "Białą Gwiazdą", w ostatnim spotkaniu na stadionie Wisły zdobył bramkę dającą klubowi remis z Lechem Poznań. Gdy z Reymonta po dwunastu latach rozłąki witał się Kuba, też strzelił gola, ale dającego nie punkt, a aż trzy.

– Cieszę się, że wystąpił w tych dwóch spotkaniach. Ze Śląskiem Wrocław strzelił bramkę, która wpisała się w ostatnie wydarzenia. Wciąż jednak potrzebuje gry. Myślę, że z każdym kolejnym spotkaniem będzie dawał z siebie więcej, bo Wisła będzie tego potrzebowała – powiedział na wtorkowej konferencji prasowej trener Brzęczek. Zapytany przez nas o to, czy grający Kuba może być pewny powołania do kadry, odparł dyplomatycznie, że "o tym, kto zostanie powołany, wszyscy dowiecie się na tydzień przed marcowym zgrupowaniem".

Powołanie wydaje się formalnością

Transfer do Wisły to klasyczna sytuacja win-win. Kuba nie miał przecież wyjścia. Rozmowy na temat rozwiązania kontraktu prowadził z Wolfsburgiem przez wiele tygodni. Niemcy przez ten czas niechętnie słuchali o pomyśle puszczenie go wolno, bo przecież dwa lata wcześniej za jego transfer zapłacili Borussii Dortmund 5 mln euro. Ale w końcu słowo się rzekło i Kuba mógł wrócić do Polski. Jego pozyskanie sondowały drużyny z 2. Bundesligi, ale od początku było jasne, że w grze numerem jeden jest Wisła. Nie tylko ze względów emocjonalnych, ale także pragmatycznych. W Krakowie Kuba traktowany jest na specjalnych warunkach. To zresztą żadna fanaberia, bo mający 33 lata na karku reprezentant musi iść swoim tempem. Nie ukrywa tego ani sam Błaszczykowski, ani prowadzący krakowian trener Maciej Stolarczyk.

To, co istotne, to że czas działa na korzyść Kuby. Z każdym kolejnym tygodniem jego forma będzie rosła – coraz lepsze będzie również przygotowanie fizyczne, które nie mogło być na najwyższym poziomie, skoro Błaszczykowski przez ostatnie miesiące po prostu nie grał w piłkę. Jeśli poprawi ten aspekt – i doda do tego bramki i asysty – już w marcu może wrócić do podstawowego składu reprezentacji Polski. O ile miejsce na boisku Kamila Grosickiego jest niepodważalne, o tyle Kuba wciąż jest w stanie rywalizować z przymierzanym ponownie do kadry Pawłem Wszołkiem, Przemysławem Frankowskim, który wyruszył do Ameryki, czy czekającym na debiut w duńskim Midtjylland Rafałem Kurzawą. Bo samo jego powołanie na marcowe mecze eliminacyjne z Austrią oraz Łotwą w tej chwili wydaje się być formalnością.

Więcej o:
Komentarze (18)
Jakub Błaszczykowski wrócił do żywych. Piłkarz Wisły Kraków wciąż może być ważną postacią reprezentacji Polski
Zaloguj się
  • gzesiolek

    Oceniono 3 razy 3

    Jak mam wielki szacunek do Kuby i nie raz nie dwa bronilem to tu przeciw hejterow tak uważam że jak na razie jego forma jest daleka od reprezentacyjnej. W tych 2 meczach miał tylko przeblyski i poza bramką z karnego nie wyróżnił się specjalnie na tle np. Slavko Atmosferica... Jak będzie progres ok. Nie stać nas by skreślac takiego piłkarza. Na ten moment niestety nie. Niech się skupi na treningach i zgraniu z nową drużyną i dopiero jak tu sportowo się obroni, chętnie znów zobaczę go w bialoczerwonym trykocie...

  • rumun106

    Oceniono 3 razy 3

    Bzdury piszesz chłopcze statysto. Nic nie jest pewne, 2 występy to nic , 0. Czy go wujek powoła to jeszcze daleka droga, sa inni w lepszej formie i dyspozycji.

  • radek_sziwa

    Oceniono 2 razy 2

    Ja yebie......odżył bo zagrał dwa mecze? W wolskiej lidze, omyłkowo zwanej (ekstra)klasą?

  • next-2-come

    Oceniono 3 razy 1

    bo Jakub to wielki piłkarz a jeszcze większy człowiek - potrzebował prawdziwego wyzwania - sytuacja Wisły takie wyzwanie mu umożliwiła, nigdy nie zapomnę jego blond czupryny, która zasuwała prawą stroną boiska z meczu z Portugalią w 2006, bramki strzelał wtedy Euzebiusz ale pierwszy raz miałem okazję zobaczyć w akcji Jakuba :)

  • poison884

    Oceniono 1 raz 1

    Ale w meczach Wisły, Błaszczykowski nic takiego nie pokazał, nie wyróżniał się.

  • mecenas_misiura

    Oceniono 1 raz 1

    Brawo dziennikarze, dodajcie jeszcze że poziom ligi się podnosi a wyniki w pucharach tylko zaciemniają ten obraz no i oczywiście że Prezes Boniek jest jak ojciec najlepszy.

  • adigi

    Oceniono 3 razy 1

    a już się przestraszyłem, że dziś nie będzie żadnego artykułu o Kubie

  • lazy_bones

    Oceniono 3 razy 1

    Typowe pompowane balonika i news z niczego.

  • p.bera

    0

    GW kreuje rzeczywistosc, Kuba i owszem rozegra kilka niezlych meczow, a raczej po 40-50 minut, nie da rady utrzymac formy przez caly sezon, nie bedzie juz koniem pociagwoym. Ale rola jokera... dlaczego nie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX