Sport.pl

Wisła Kraków. Szokujące kulisy rozmów. Vanna Ly podawał się za swoją żonę? Hartling zarzucił mu mistyfikację

Sport.pl poznał nowe szczegóły negocjacji niedoszłych właścicieli Wisły Kraków Vanny Ly i Matsa Hartlinga z Towarzystwem Sportowym. Biznesmen z Kambodży miał przechwalać się prawami do autobiografii zamachowca Alego Agcy i budową stadionu w Kenii. Dotarliśmy również do korespondencji Hartlinga z żoną Ly, która tłumaczyła nagłe zniknięcie jej męża.

Kibice Wisły Kraków w Vannie Ly i Matsie Hartlingu jeszcze niedawno widzieli zbawicieli, którzy mieli uratować zadłużony po uszy klub. Chwalący się pochodzeniem, inwestycjami i znajomościami biznesmen z Kambodży i jego mieszkający w Londynie partner podobno planowali zainwestować w Wisłę 130 mln zł. Krakowianom nie przeszkadzała ani parasolka pod którą Ly krył się w trakcie wizyty u prezydenta miasta Jacka Majchrowskiego, ani brak wiarygodnych informacji o biznesach zagranicznego duetu. Mit potężnych inwestorów runął z końcem ubiegłego roku, gdy okazało się, że należący do Ly fundusz inwestycyjny Alelega nie przelał na konto klubu 12,2 mln zł, a Azjata – z akcjami Spółki Akcyjnej – po prostu zniknął.

Poznaliśmy nowe szczegóły pobytu niedoszłych właścicieli Wisły w Polsce, a także kulisy ich negocjacji z przedstawicielami Towarzystwa Sportowego w Szwajcarii. Dotarliśmy również do e-mailowej korespondencji Matsa Hartlinga z Elisabetą Valterą Ly, małżonką Vanny Ly.

Pan i Pani Ly

Nowe światło na sprawę rzuca korespondencja Matsa Hartlinga z Elisabetą Valterą Ly, żoną kambodżańskiego biznesmena. Wymiana e-maili do której dotarł Sport.pl jest momentami groteskowa. Jej początek to wiadomości kierowane przez Hartlinga do swojego partnera w których sugeruje, jakoby jego zniknięcie było mistyfikacją. „Nie ma żadnych dowodów, aby jakikolwiek pasażer miał zawał serca podczas jakiegokolwiek lotu do Waszyngtonu w dniu o którym mówiła twoja żona”. W odpowiedzi małżonka inwestora ironizowała: „Zakładam, że nigdy nie miałeś osobistego odrzutowca. Co więcej, nie wiesz też, gdzie samolot wylądował”.

Następnie Elisabeta Valtera Ly poinformowała Szweda, że jej mąż wybrał się do banku 27 grudnia, aby „wytłumaczyć dokumenty podpisane 22 grudnia” [chodzi zapewne o umowę nabycia akcji Wisły – aut.]. Następnie pytała: „Przykro mi słyszeć te słowa, ale biorąc pod uwagę zawał serca, czy możemy wyobrazić sobie przesłanie pieniędzy na konto?”. W dalszej części rozmowy obie strony zaczęły obrzucać się pretensjami i straszyć się prawnikami. Hartling zapowiedział, że sprawę zgłosi do policji kryminalnej w „Luksemburgu, Francji, Polsce i Szwajcarii”. Zwrócił się też bezpośrednio do Vanny Ly: „Przez nieokreślony czas będziesz ścigany z powodu strat finansowych” i zapytał: „Czy wszystko było tego warte?”.

Z widomości na wiadomość korespondencja stawała się coraz bardziej kuriozalna. Na żądanie umożliwienia kontaktu z mężem, Elisabeta Valtera tłumaczyła: „Myślę, że powinieneś się uspokoić i porozmawiać z moim mężem, gdy będzie mógł. Jednym z rezultatów zawału jest niezdolność do wyraźnego mówienia”. Czytając kolejne e-maile trudno wyzbyć się wrażenia, że Elisabetą V. Ly w rzeczywistości może być… Vanna Ly. Sugeruje to szczególnie sposób odpowiedzi na groźby Hartlinga, który sprawę zamierza przekazać policji, oraz prawnikom.

Biografia Agcy i rodzina z długą historią

Czerwona lampka działaczom Towarzystwa Sportowego powinna zapalić się podczas wizyty obu inwestorów przy Reymonta. Jak udało się nam ustalić, w trakcie spotkania z Lechem Poznań gość z Kambodży opowiadał niesamowite historie. Chwalił się na przykład, że posiada prawa do autobiografii Mehmeta Alego Agcy, zamachowca, który strzelał do Jana Pawła II (którego Ly miał znać osobiście). Innym razem mówił o swej królewskiej rodzinie, której historia miała sięgać czterech tysięcy lat. Ly tłumaczył także jak zbudować poważny klub piłkarski, opowiadając, jak robi się futbol „u nas w Manchesterze City”, „u nas w Fenerbahce Stambuł”, „u nas w Genoi”. Przedsiębiorca  miał też posiadać akcje m.in. w New York City FC, Yokohama FC, Slavii Praga oraz klubach piłkarskich w Argentynie i Brazylii.

Jednocześnie Ly nie miał pojęcia, jakie są barwy Wisły, dlaczego kibice wstają z miejsc w 19 minucie i 6 sekundzie każdego meczu i kto jest najlepszym piłkarzem w zespole. – Podczas spotkania z Lechem bardziej, niż wydarzenia na boisku, zajmował go jego telefon na którym cały czas coś robił – mówi nam jedna z osób obecnych w loży prezydenckiej w trakcie meczu.  

Minimalne było także zainteresowanie samym klubem. Z relacji do której dotarliśmy wiemy, że spotkanie z piłkarzami na którym pojawili się Ly i Hartling trwało kilka minut. Kwestii sportowych nie dociekał także Szwed. Zapytany o drużynę, której kibicuje, najpierw wskazał sztokholmski AIK. Dopytywany, czy sympatyzuje z którymś z klubów londyńskich (Hartling na co dzień mieszka w stolicy Wielkiej Brytanii) przyznał jednak, że piłką się nie interesuje.

Ziemia ważniejsza od drużyny?

Niezbyt zaangażowani Ly i Hartling byli podczas spotkania z przedstawicielami Towarzystwa Sportowego w Zurychu, które sami zaproponowali. Jeden z gospodarzy spóźnił się na nie, bo na rozmowy wyruszył pociągiem. I tak miało to jednak niewielkie znaczenie, bo – według naszych rozmówców – po kilkunastu minutach Ly miał wstać i opuścić salę. Niedługo później to samo zrobił Szwed. – Nie ukrywamy, że do samego końca mieliśmy ogromne wątpliwości – przyznali zgodnie na piątkowej konferencji prasowej działacze obecnego właściciela Wisły.

Jak ujawnił nowy prezes Wisły Rafał Wisłocki, w trakcie negocjacji w Szwajcarii klub był już własnością przedsiębiorców. Żadnych reakcji nie wywołało nawet dziwne zachowanie Ly i Hartlinga. – Zaskoczyło nas tylko, że panowie oczekiwali od Towarzystwa bardzo niewielu elementów – tłumaczył w piątek Wisłocki. Nasze źródła potwierdzają, że Ly i Hartling faktycznie nie dopytywali o wygasające kontrakty piłkarzy, sytuację stadionu, czy akademię. Dyskretnie interesowali się za to należącą do TS ziemią, a także prywatnymi terenami na Balicach i gruntami, których właścicielem jest Tele-Fonika. Jednym z ich planów miała być rzekomo budowa centrum handlowego w którym fani w dni meczowe mieliby spędzać czas.

Temat ten został poruszony także podczas spotkania z prezydentem Jackiem Majchrowskim (wtedy, gdy Ly ukrywał się przed dziennikarzami pod parasolką). Kambodżanin z francuskim paszportem prezentował w Urzędzie Miasta pokaz slajdów akademii, których miał być współtwórcą. Jedna z nich – w Chinach – miała liczyć aż pięćdziesiąt boisk. Jeszcze przed pojawieniem się u Majchrowskiego, pokazywał przedstawicielom Towarzystwa fotografie stadionu, który przy jego udziale miał zostać wybudowany w Kenii. Miała to być jedna z jego wielu afrykańskich inwestycji. – Przez kilka godzin panu Ly nie zamykała się buzia. Często odnosił się do swoich doświadczeń z branży budowlanej. Pokazywał na telefonie zdjęcia przeróżnych projektów przy których rzekomo pracował. Był bardzo pewny siebie. Dziś mamy już pewność, że były to tylko bajeczki – mówi jeden z działaczy mających styczność z Ly.

Ikona Sportu 2018 czytelników Sport.pl to:
Adam Bielecki i Denis Urubko
9%
Bartosz Kurek
25%
Michał Kubiak
5%
Vital Heynen
3%
Kamil Stoch
17%
Stefan Horngacher
3%
Robert Lewandowski
4%
Robert Kubica
13%
Andrzej Bargiel
3%
Justyna Święty-Ersetic
5%
Michał Haratyk
0%
Adam Kszczot
2%
Wojciech Nowicki
0%
Anita Włodarczyk
3%
A. Kobus-Zawojska, M. Springwald, M. Wieliczko i K. Zillmann
0%
Reprezentacja Polski w amp futbolu
8%
Więcej o:
Komentarze (145)
Wisła Kraków. Szokujące kulisy rozmów. Vanna Ly podawał się za swoją żonę? Hartling zarzucił mu mistyfikację
Zaloguj się
  • ziggybam

    Oceniono 48 razy 32

    Co się dziwicie? Czyta sobie taki Vanna prasę światową i widzi: kłamca premierem, kłamca prezydentem, kłamca prezesem. I dochodzi do wniosku: tu poczuję się jak w domu!

  • signum_t

    Oceniono 26 razy 22

    Vanna, Vannem, czy też Vanną, ale normalni kibice powinni wykopać kiboli, którzy rozwalili klub ze stadionu i nie pozwolić więcej na wejście na stadion.

  • brytnej

    Oceniono 21 razy 19

    W Tajlandii najpiękniejsze kobiety przy bliższym zaznajomieniu okazują się być mężczyznami.
    Ale w Kambodży najwyraźniej też...

  • volongoto41

    Oceniono 14 razy 14

    Im bardziej pogrążani są ci oszuści, tym bardziej odsłaniany jest stan umysłowy osób próbujących robić z nimi biznesy....

  • Tomasz Kr

    Oceniono 14 razy 14

    To jak w filmie Konsul.z p.P.Fronczewskim.... my tutaj robic placówka

  • gj61

    Oceniono 14 razy 14

    Dopiero TERAZ do tego doszliście??? Trąbię o tym od 26 grudnia że, to wał, że właścicielem Alelegi jest KOBIETA!!! Nikt tego przez pół roku nie sprawdził, a można było w DWIE minuty gostka zdrmaskować i zamknąć do pierdla jak był w Polsce, ale nieeeee, no jak to "ynvestor", jakże to tak... To i macie polskie wsioki: "Zajechał Mirafiori, na sam trotuar wjechał kołami..." Co na to, ta gruba Lola Sratata? Dlaczego JEJ NIE ZAPYTACIE?

  • ja_prostak

    Oceniono 12 razy 12

    Jedyne co on posiada, to niezapłacony mandat w Szwajcarii

  • nazwa.niepoprawna

    Oceniono 14 razy 12

    Był w tej historii dreszczowiec, była kolumbijska telenowela, a teraz już jest komedia omyłek.

  • signum_t

    Oceniono 13 razy 11

    Warsiawskie cwaniaki sprzedawały Kolumnę Zygmunta, krakowscy frajerzy sprzedali klub piłkarski...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX