Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Legia - Wisła. Malarz dobry, ale pechowy? Sa Pinto może uznać, że przyciąga gole

Wracający do bramki Legii Arkadiusz Malarz, znów nie zaliczy do udanych meczu z Wisłą. Jego ostatni występ w Ekstraklasie zakończył się przegraną 1:4 z klubem z Płocka. Teraz Legia prowadząc 2:0 z Krakowem, straciła trzy gole w 5 minut. To nie znaczy, że golkiper zawiódł, ale swych pechowych statystyk nie odmienił.

Ricardo Sa Pinto odstawiając go w sierpniu po meczu z Wisłą Płock (1:4) tłumaczył, że nie może myśleć sercem tylko kierować się rozumem. W jego odczuciu Radosław Cierzniak mógł dać wtedy Legii więcej. Malarza winą za stratę goli z Wisłą Płock obarczać było oczywiście trudno, ale fakt, że 38-letni golkiper w sześciu meczach Ekstraklasy puścił 10 goli jakoś trenera uwierał.

Ponieważ był to czas, w którym  wstrząsał on drużyną, to posadzenie na ławce podstawowego i chwalonego za wkład w zdobycie mistrzostwa Polski golkipera, wpisywało się w przyjętą strategię. Malarz opuścił plac gry. Jak się okazało na dłużej.

Cierzniak, który na swoją szansę czekał długo nie zawiódł. Zagrał 5 meczów i wpuścił zaledwie dwa gole. Obronił dodatkowo 12 strzałów, co dawało mu skuteczność na poziomie 82 procent. A gdy już się przebił do pierwszego składu z gry wykluczyła go kontuzja. Prawdopodobnie na miesiąc. Numerem jeden w Ekstraklasie znów został Malarz (grał też w jednym spotkaniu Pucharu Polski). Pytanie jednak na jak długo?

Legia Warszawa - Wisła Kraków 3:3. Najlepszą reakcją na ogień jest ogień

Pechowe Wisły 

Pech chciał, że Malarz w swym powrocie między słupki znów trafił na Wisłę. Tym razem nie z Płocka, ale z Krakowa. „Biała Gwiazda” jest obecnie najbardziej bramkostrzelną drużyną w lidze. Najlepiej strzelającą na wyjazdach. Dodatkowo ekipą, która w tych rozgrywkach znakomicie radzi sobie w meczach z czołowymi drużynami, która potrafiła rozgromić Lecha i Lechię (dwa zwycięstwa po 5:2). Drużyną, z którą zachowanie czystego konta byłoby dla Sa Pinto pozytywnym sygnałem w walce o powrót Malarza do bramki. 

Dobry scenariusz dla 38-letniego golkipera trwał przez 45 minut. Choć z drugiej strony trudno nazwać go dobrym. Rywal z Reymonta nie oddał wtedy na jego bramkę nawet jednego strzału. Malarz zapewne wolałby dalej przyglądać się jak trafiają jego koledzy, niż patrzeć jak trzy razy w ciągu pięciu minut piłka ląduje w jego siatce. Druga połowa wszystkich w Warszawie zaskoczyła.

Wisła, czyli mistrz odrabiania strat. "Fajna jest ta nasza wiara w siebie"

A jakby w bramce był Cierzniak?

Przy bramkach Malarz niby wiele zrobić nie mógł. Po strzale Jesusa Imaza z 10 metrów futbolówka przeleciała niedaleko jego rąk. 60 sekund później został pokonany po mierzonym uderzeniu z dystansu Martina Kostala. Słusznie pilnował bliższego słupka, ale ustawiony z boku pola karnego Słowak znakomicie dokręcił piłkę i posłał ją w „długi róg”. Trzeci gol to sytuacja sam na sam z Imazem i mocny strzał po ziemi, który przeleciał Malarzowi po rękach.

Doświadczony golkiper miał bardzo wysoką celność podań. Popisał się jeszcze jedną ważną interwencją w starciu ze Zdenkiem  Ondraskiem, ale spotkanie, w którym Wisła oddała na jego bramkę w sumie 5 celnych strzałów, zakończył z trzema golami na koncie. 

Występ dobry? Z zainkasowanymi trzema golami dobry dla całej defensywy Legii być przecież nie mógł. A może Cierzniak złapałby strzał na 3:2. Może trochę inaczej stanąłby przy akcji Kostala? Duża liczba straconych goli, rozkojarzenie Legii zapewne skłoni Sa Pinto do refleksji. Nawet jeśli Portugalczyk pretensji do Malarza mieć nie będzie, ale przypnie mu łatkę pechowca, to dla 38-letniego golkipera skończyć może się to powrotem na ławkę. Liczby znów mogą przykryć serce. 13 goli na koncie Malarza, 2 po stronie Cierzniaka, a przecież jest jeszcze Radosław Majecki. Kolejny mecz Legii na wyjeździe z liderem Ekstraklasy z Białegostoku  łatwy nie będzie. Najważniejsze dla Malarza, by nie był dla niego pechowy, by te gole nie wpadały tak łatwo.

Maciej Stolarczyk: Czujemy niedosyt, ale byłbym hipokrytą, gdybym nie docenił Legii

Ricardo Sa Pinto: Nie jestem w stanie pojąć, co się z nami stało w drugiej połowie

Wyniki wyborów samorządowych. Marcin Gortat: Ludzie powinni zacząć od zmian we własnej głowie

Więcej o:
Komentarze (10)
Malarz dobry, ale pechowy? Sa Pinto może uznać, że przyciąga gole
Zaloguj się
  • 100-lec

    Oceniono 6 razy 4

    nie te lata, Malarz co najwyżej nadaje się już na posła albo celebrytę a nie na piłkarza

  • Artur Jakobiak

    Oceniono 6 razy 4

    jak dla mnie pierwsza i trzecia bramka to złe ustawienie i zbyt wolna reakcja na strzał po ziemi - mógł szybciej się położyć. Do drugiej się nie czepiam - Messi by się nie powstydził

  • rownowaznik

    Oceniono 2 razy 2

    Czas Arka w Legii się po prostu skończył. Jest mega cienkim ręcznikiem w tym sezonie i tylko to potwierdził wczorajszym występem.

  • pcat

    Oceniono 3 razy 1

    Do kadry go!

  • Art Jas

    0

    Wreszcie jest odpowiednia pora wstawić do bramki jarka m., bo jak nie teraz to kiedy??? Majecki jest zdolny goli, ale zeby wszedł na poziom boruca to 3eba mu dac szansę na adrenalinę a nie na same gierki w 3 lidze. Czy nikt w sztabie (L) nie umi czy boi się pomóc sa pinto , bo do 40tki to może ciągnąć naprawdę niewielu !!!

  • Art Jas

    0

    Wreszcie jest odpowiednia pora wstawić do bramki jarka m., bo jak nie teraz to kiedy??? Majecki jest zdolny goli, ale zeby wszedł na poziom boruca to 3eba mu dac szansę na adrenalinę a nie na same gierki w 3 lidze. Czy nikt w sztabie (L) nie umi czy boi się pomóc sa pinto , bo do 40tki to może ciągnąć naprawdę niewielu !!!

  • candlekeep

    Oceniono 3 razy -1

    Tia, w pierwszej połowie jakoś nie przyciągał pecha.
    Wystarczyło tylko, że chłopaki z pomocy i obrony nie wyszli na drugą połowę, i już wielka szczujnia.... Niesmaczne to.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX