Ekstraklasa. Legia Warszawa - Wisła Kraków 3:3. Najlepszą reakcją na ogień jest ogień

3 : 3
Informacje
LOTTO Ekstraklasa 2018/19 - 12. kolejka
Niedziela 21.10.2018 godzina 18:00
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Legia Warszawa
2
1
3
Wisła Kraków
0
3
3
Składy i szczegóły
Legia Warszawa
Bramki: Nagy (2.), Carlitos (23., 90.) Kartki: Hlousek, Szymański, Kante, Kulenović - żółta Skład: Malarz - Vesović, Jędrzejczyk, Wieteska, Hlousek - Martins (82. Kulenović), Cafu - Kucharczyk (65. Kante), Szymański, Nagy (78. Pasquato) - Carlitos
Wisła Kraków
Bramki: Imaz (57., 62.), Kostal (58.) Kartki: Wasilewski, Sadlok, Pietrzak, Bartkowski - żółta Skład: Lis - Arsenić, Wasilewski, Sadlok, Pietrzak - Basha - Boguski (83. Wojtkowski), Kort (68. Bartkowski), Imaz, Kostal (90. Bartosz) - Ondrasek
Charakter, intensywność, pomysł. Te trzy elementy, dokładnie w takiej kolejności, sprawiły, że Biała Gwiazda w ciągu zaledwie pięciu minut pokonała drogę od 0:2 do 3:2. Legionistom remis rzutem na taśmę uratował Carlitos.

Blokada stadionowa

W drugiej połowie trener Stolarczyk wytoczył najcięższe działo z możliwych – broń taką samą, jaką przed przerwą dysponował przeciwnik. Nie miał żadnych oporów, bo jego podopieczni już w tym sezonie udowodnili, że nie w ich stylu jest wywieszanie białej flagi. Przegrywając z Lechem 0:2, ostatecznie wygrali 5:2. Lechii również nie odpuścili i 1:2 przerobili na taki sam wynik jak z Kolejorzem. Tylko z Pogonią się nie udało, skończyło się na 1:2.

Wydawało się, że z Legią podejmą rzuconą rękawicę, ale koniec końców będą musieli obejść się smakiem. Nie dlatego że gospodarze byli całkowicie nie do ruszenia, a przez postawę wiślaków – bierną, przestraszoną, zagubioną.

W gruncie rzeczy taktyka była całkiem podobna do tej, jaką sztab szkoleniowy obrał na starcie z Cracovią. I nie chodzi jedynie o niezmieniony skład, a o ogólne założenia. Tylko że wówczas, pomijając pierwsze 15 minut, kiedy piłka fruwała ponad murawą, mieli znacznie więcej miejsca i – co za tym idzie – mogli swobodnie przechodzić pomiędzy poszczególnymi fazami gry. Z Legią przed przerwą nie mieli tego komfortu. Każdy błąd w przyjęciu, każda spóźniona reakcja w przesuwaniu stref była surowo karana.

W efekcie Biała Gwiazda została całkowicie zablokowana. Nie mogła nie tylko zawiązać ataku, ale także skutecznie się bronić. Formacja całkowicie się rozjechała, pojawiły się błędy nie tylko w ustawieniu, ale i w prostymprzyjęciu, m.in. już w 3. minucie Lis źle zagrał do jednego z zawodników i ostatecznie sędzia podyktował aut dla rywala, a w 15. minucie Kort „spektakularnie” stracił piłkę na flance. Chociaż jednocześnie trudno było uwierzyć, że legioniści cały mecz będą grać na tak wysokiej intensywności, to ich zjazd do pit stopu nie musiał oznaczać gwałtownej poprawy w poczynaniach Wisły. Zwłaszcza że w pierwszej połowie dała się całkowicie zdominować.

Kara za brawurę

Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na ustawienie linii obrony w dwóch fazach: wprowadzenia piłki z defensywy i po stracie (w okolicach koła środkowego). Pierwszy wariant zakładał szerokie ustawienie stoperów (Sadlok, Wasilewski), między którymi robiło się miejsce dla Bashy. Tym samym Pietrzak i Arsenić wychodzili bardzo wysoko.

Taka organizacja gry już we wstępnym rozegraniu dawała przewagę przeciwnikowi. Warszawiacy podchodzili wysoko, ale nie agresywnie. Umiejętnie, odpowiednim przesuwaniem się w obrębie formacji, odcinali wiślakom kolejne strefy. Zaczynało się odBashy, przez Wasilewskiego, a jednocześnie uzyskiwali przewagę w środku pola. Tym samym Biała Gwiazda nie tylko nie mogła „grać po swojemu”, ale też była zagrożona w centralnym sektorze boiska.

Legia Warszawa - Wisła Kraków 3:3Legia Warszawa - Wisła Kraków 3:3 screen z nc+

Pierwszy gol w meczu miał podwójne znaczenie. Nie tylko wpłynął na morale rywala, ale już w drugiej minucie okazało się, z czym goście będą mieć największy problem. Podczas gdy Basha zostawał nisko, w okolicach stoperów, Kort i Imaz trzymali się części ofensywnej. Takie ustawienie umożliwiało Legii zyskanie (i ugruntowanie) dominacji w środku pola. Kiedy Albańczyk odrywał się od defensywy, Cafu już doskonale wiedział, co chce zrobić z piłką. Wykorzystał wąskie ustawienie linii obrony przeciwnika, które umożliwiło Kucharczykowi dośrodkowanie w pole karne. Ostatnim powtarzalnym elementem było samo krycie – Nagy już w momencie rozegrania duetu Cafu-Kucharczyk szukał sobie miejsca między Arseniciem i Wasilewskim.

Wisła na karuzeli

Te trzy problemy, czyli brak reakcji w środku pola, spóźnione wsparcie w bocznym sektorze i bierność we własnym polu karnym, powracały przez całą pierwszą połowę.

Legia Warszawa - Wisła Kraków 3:3Legia Warszawa - Wisła Kraków 3:3 screen z nc+

Warto zwrócić uwagę nie tylko na drugiego gola dla gospodarzy, ale przede wszystkim akcję z 9. minuty. Basha znalazł się w sytuacji 1v2 (Cafu i Szymański na jeden kontakt), bo Kort ponownie był ustawiony zdecydowanie za daleko. Sadlok próbował naprawić jego błąd, ale zamiast uratować swoją drużynę, oderwaniem od linii obrony stworzył przestrzeń dla Carlitosa. Hiszpan ostatecznie uderzył obok bramki. Ponownie Arsenić i Wasilewski „nie dogadali” się z kryciem.

Legia Warszawa - Wisła Kraków 3:3Legia Warszawa - Wisła Kraków 3:3 screen z nc+

Mimo wszystko podopieczni trenera Stolarczyka mieli znacznie więcej problemów na przeciwległej flance (względem pierwszego trafienia). Tam bardzo mocno dawało się we znaki wąskie ustawienie defensywy. Umożliwiało ono legionistom zyskanie przewagi 2v1 nie tylko w środku pola, ale i właśnie na flance – Arsenić był wystawiany na Hlouska/Kucharczyka (ścinał na drugą stronę) i Nagy’ego. Bocznym obrońcom zdecydowanie brakowało asekuracji. Zarówno Boguski, jak i Kostal nie nadążali z powrotami. Carlitos spokojnie przebiegł przez dwie linie w polu karnym – nikt go wówczas nie pilnował.

Tego typu brak wsparcia był bardzo często widoczny przed własną bramką. Defensorzy schodzili bardzo głęboko, często ustawiali się na 3-4. metrze przed słupkami. Tymczasem druga linia zostawała na tyle daleko, że przeciwnik mógł się wkleić między części formacji i stamtąd szukać miejsca do oddania strzału (m.in. niepilnowany Carlitos w 13. minucie).

Te wszystkie mniejsze i większe problemy sprawiają, że można mówić o efekcie domina. Legia górowała pod względem intensywności i bardzo solidnego ustawienia, co ułatwiało jej sytuację w centralnym sektorze. Gospodarze dzięki intensywności i aktywnej reakcji zbierali większość piłek i łapali rywala „na wykroku”, mając swobodny dostęp do jego pola karnego. Tymczasem Wisła wyglądała na sparaliżowaną, bo taktyka sypała jej się od samych podstaw.

(Prawie) zabójcza nieuwaga

Lekarstwo na paraliż zadziałało dość szybko. Wiślacy na efekty musieli poczekać najpierw piętnaście, a następnie pięć minut.

Piętnaście w przerwie meczu, żeby złapać oddech i spojrzeć na sprawę z innej perspektywy. Pięć, żeby charakter przełożyć na konkretne działania. Bo to od postawy trzeba było zacząć. Bez niej nie było mowy o podkręceniu tempa, a już na pewno nie o skuteczności.

Ogromną rolę odegrała pewność siebie. Goście na drugą połowę wyszli zupełnie inaczej nastawieni – ogniem chcieli reagować na ogień, intensywnością na intensywność. W planach nie zostało przewidziane wycofanie. I właśnie ta wiara w swoje możliwości sprawiła, że wiślacy byli w stanie narzucić swoje warunki gry. Bo to nie było tak, że podeszli do sprawy metodycznie. Założyli sobie, że przypuszczą szturm na bramkę Malarza i słowa dotrzymali. Zaraz po przerwie wysłali dwa sygnały, że od teraz to oni przejmują inicjatywę.

Mowa o długich podaniach Lisa w kierunku Ondraska. Nie chodziło o typowe uproszczenie gry, a złapanie płynności na dalsze fragmenty spotkania. Biała Gwiazda akurat ten schemat ma dość dobrze dopracowany i w dużej mierze opiera się na współpracy, ciasnym ustawieniu.

Jednocześnie wsparcie zyskały boki obrony. Boguski i Basha ustawiali się znacznie bliżej Arsenicia, dzięki czemu mieli większą kontrolę nad sytuacją – mogli nie tylko zepchnąć przeciwnika do linii bocznej, ale także zyskać przewagę 2v1 i przejąć piłkę. Znalazło to bezpośrednie odzwierciedlenie w organizowaniu ataku.

Bo owszem, Legia straciła impet, ale to przez Wisłę, która uderzyła ją na tyle mocno, że urwała jej koło i zepchnęła do pit stopu.

Ciężka artyleria

Był charakter i podkręcone tempa, przyszedł więc czas na wdrożenie odpowiednich schematów. Wpływ na powodzenie akcji ofensywnych Białej Gwiazdy miało zmniejszenie odległości między poszczególnymi częściami formacji i wysoki pressing, znacznie bardziej agresywny niż legionistów z pierwszej połowy spotkania.

Legia Warszawa - Wisła Kraków 3:3Legia Warszawa - Wisła Kraków 3:3 screen z nc+

Już bramka kontaktowa dla gości pokazała, że jej akcje nie będą miały nic wspólnego z prostotą. Uproszczenie było potrzebne, żeby przejść przyspieszony kurs łapania rytmu.

Pierwsze trafieniei jednocześnie pierwszy celny strzał Wisłypokazuje, ile znaczy odzyskanie pewności siebie. Rozegranie w trójkącie (Kort-Kostal-Imaz) pozwoliło zyskać przewagę na boku i do tego stopnia zaburzyć koncentrację rywala, że Imaz bez większych trudności mógł ściąć do środka, a Boguski poprawić sobie piłkę na szesnastym metrze (z pomocą Jędrzejczyka), mimo że obok czaiło się dwóch legionistów (Hlousek i Jędrzejczyk).

Okazuje się bowiem, że Legia zaczęła popełniać dokładnie te same problemy, co drużyna przeciwna w pierwszej połowie. Brakowało jej zdecydowanej reakcji w środku pola, Wieteska odrywał się od linii obrony robiąc dziurę w tej części ustawienia. Gol wyrównujący jedynie pogłębił te kłopoty, zwłaszcza bierność w centralnym sektorze boiska – Kort zanim podał na bok do Kostala zdołał się rozejrzeć i ułożyć sobie piłkę.

Legia Warszawa - Wisła Kraków 3:3Legia Warszawa - Wisła Kraków 3:3 screen z nc+

Podopieczni trenera SaPinto, podobnie jak przed przerwą ich rywal, ustawiali się bardzo wąsko na tyłach. W powyższym przypadku była to naturalna konsekwencja ponownego oderwania się od defensywy Wieteski, przez co Vesović musiał się przesunąć znacznie bliżej środka.

Legia Warszawa - Wisła Kraków 3:3Legia Warszawa - Wisła Kraków 3:3 screen z nc+

Podczas gdy pierwsze i drugie trafienie było wierną kalką tego, co robili warszawiacy wpierwszej połowie (uwypuklanie błędów), trzecie można uznać za połączenie wszystkich elementów, które w ciągu zaledwie kilku minut zaczęły funkcjonować w ekipie przyjezdnych. Sieć połączeń na linii Sadlok-Kostal-Ondrasek-Imaz przypominała termitierę. Każdy zawodnik doskonale wiedział, w którym momencie ruszyć do podania i kiedy zagrać.

Gaszenie pożaru ogniem

Chociaż ostatecznie legionistom udało się rzutem na taśmę wyrwać remis (Carlitos w 90. minucie), to trudno nie być pod wrażeniem pracy, jaką wykonał sztab szkoleniowy Wisły i wszyscy gracze. Potrzebowali zaledwie pięciu minut, by całkowicie odwrócić losy spotkania. W ich akcjach ofensywnych nie było mowy o przypadku – każda była zaplanowana i wynikała z mniejszych elementów, które działy się albo obok, albo kilka sekund wcześniej.

Mowa nie tylko o tych kilku minutach, gdy Biała Gwiazda strzelała gole (od 57. do 62. minuty). Wydaje się, że najważniejsze w odbiorze drugiej połowy jest to, iż goście niemieli zamiaru się wycofać. Wytrzymali na wysokiej intensywności i nieustannie reagowali ogniem. Niezależnie od tego czy przeciwnik się cofał, czy próbował zorganizować się w ataku.

Ten quiz wiedzy ogólnej wymaga też dobrego oka. Jeśli nie poradzisz sobie z pytaniami, to przynajmniej popatrzysz
1/16Jak nazywa się ten popularny w modzie deseń?
Zobacz także
  • Polska - Czechy 0:1. Co testujemy, dokąd zmierzamy?
  • Dawid Kownacki Dawid Kownacki "rozleniwionym rezerwowym". A Nawałka określił go mianem "talentu, jaki zdarza się raz na dekady"
  • DLOWR Reprezentacja Polski. Złe wyniki dla Polaków w kontekście el. Euro 2020
Komentarze (4)
Ekstraklasa. Legia Warszawa - Wisła Kraków 3:3. Najlepszą reakcją na ogień jest ogień
Zaloguj się
  • bardoso

    Oceniono 5 razy 5

    Naprawdę dobra analiza, dobre oko zarówno do detalu jak i do szerokiego planu. Żeby korektor nie spał to artykuł miodzio:)

  • Tomasz Glinka

    Oceniono 2 razy 2

    Pani Aleksandro jestem naprawdę szczerze urzeczony Pani profesjonalizmem.

  • boliver

    Oceniono 1 raz 1

    Perelka ten artykul,, bravo za znajomosci tematu,,

    Na tym portalu to rzadkosc,,

  • zlappande

    Oceniono 2 razy 0

    wreszcie bywalcy lezakow za darmo na plywalni Legii dostali talony na darmowe czipsy i sobie poszli i ktos (pani Sieczka) zaczela pisac z glowa
    bez tworzenia emocji typu "jaki wspanialy ten Wolski, na pewno caly swiat gwizdnie z podziwu"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Lechia Gdańsk 15 31 25-15 9 4 2
2 Jagiellonia Białystok 15 28 26-18 8 4 3
3 Legia Warszawa 15 26 25-18 7 5 3
4 Wisła Kraków 15 25 28-19 7 4 4
5 Piast Gliwice 15 25 21-18 7 4 4
6 Korona Kielce 15 25 18-15 7 4 4
7 Pogoń Szczecin 15 22 22-18 6 4 5
8 Lech Poznań 15 21 21-21 6 3 6
9 Arka Gdynia 15 20 21-17 5 5 5
10 Wisła Płock 15 18 23-24 4 6 5
11 Zagłębie Lubin 15 17 22-26 5 2 8
12 Śląsk Wrocław 15 16 24-22 4 4 7
13 Cracovia Kraków 15 14 11-18 3 5 7
14 Górnik Zabrze 15 13 15-25 2 7 6
15 Miedź Legnica 15 13 16-32 3 4 8
16 Zagłębie Sosnowiec 15 11 21-33 2 5 8

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa