Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wisła Płock - Jagiellonia Białystok 1:1. Nowi w kadrze, kluczowi w klubie

Poszerzony zakres zadań w środku pola i ważny element rozegrania. Co dla Nafciarzy znaczą Damian Szymański i Adam Dźwigała? Odpowiada mecz przeciwko podopiecznym trenera Mamrota.

Stary schemat

Wzorem swojego poprzednika, Jerzy Brzęczek zdecydował się na powołanie również tych zawodników, których miał okazję poprowadzić. Wybory szkoleniowca naturalnie odbiły się szerokim echem – choć chyba mniejszym ze względu na pierwsze ruchy Adama Nawałki. Trudno przecież zapomnieć o Rafale Koszniku czy Piotrze Ćwielongu w reprezentacji Polski. Tym samym w kadrze na spotkania z Włochami i Irlandią znalazło się miejsce dla m.in. dwóch piłkarzy z Płocka. 

Dla ludzi związanych z tamtejszą Wisłą takie powołania to jednak nie tylko wielkie wyróżnienie, ale także w pewnym sensie coś jak najbardziej zrozumiałego. Damian Szymański i Adam Dźwigała stanowią bowiem dwa główne filary Nafciarzy. Szczególnie warto zwrócić uwagę na karierę tego drugiego, bo selekcjoner już w Gdańsku (sezon 2014/15) poświęcił mu sporo uwagi. W przypadku pomocnika sytuacja jest pod tym względem nieco prostsza – Brzęczek znalazł dla niego miejsce na boisku dopiero w Płocku.

Na konkretną ocenę poczynań tych dwóch 23-latków (r. 1995) przyjdzie czas po zakończeniu zgrupowania, niemniej jednak sama ich obecność, mimo że niewątpliwie zaskakująca, nie powinna nikomu przeszkadzać.

Krok pierwszy: zaangażowanie

Najwięcej, bo nieco ponad jedenaście pokonanych kilometrów i piąta najwyższa prędkość w drużynie przeciwko Jagiellonii. A trzeba przyznać, że w kilku przeciągłych momentach gra toczyła się w żółwim tempie. Wcale nie trzeba było odwoływać się do statystyk, żeby zauważyć, że Szymański dużo biega. Nie jest to bynajmniej bezsensowne nabijanie licznika byle tylko zaistnieć na pomeczowej grafice. Zwłaszcza że od ostatniego spotkania (zwycięstwo 4:1 z Legią) wiele wskazuje na to, że zakres zadań pomocnika został poszerzony.

Wcześniej tylko okazjonalnie zdarzało się, że w składzie rozrysowywano go bezpośrednio za napastnikiem. To miejsce równie dobrze mogło należeć do Stilicia czy np. Szwocha. Trener Dźwigała zdecydował się na „delikatną” korektę, która – jak się szybko okazało – ma ogromne znaczenie dla pracy całej ekipy.

Szymański otrzymał więcej miejsca i w jeszcze mniejszym stopniu jest teraz przywiązany do pozycji. Porusza się od jednego pola karnego do drugiego. W starciu z Jagiellonią równie często można go było dostrzec w towarzystwie stoperów, jak i wychodzącego na czoło formacji zamiast Ricardinho. W obu przypadkach był równie mocno użyteczny.

Krok drugi: spokój

23-latek nie tylko zapewniał odpowiednie wsparcie w rozegraniu, ale jego gra nadawała ton i rytm pracy całego zespołu. Starał się myśleć przynajmniej jeden krok do przodu – zamiast zostawać w jednym punkcie, łapał na radar wolne przestrzenie. Świetnie obrazują to sytuacje z 65. i 70. minuty. Najpierw w pełnym biegu na flance zagrał z pierwszej piłki w kierunku Merebaszwilego (pole karne), a następnie zamiast strzelać z 20. metra, dobrze wypatrzył na skrzydle Varelę. Wpływ miały też takie małe rzeczy, jak odpowiednie utrzymywanie odległości na linii rywal-kolega z zespołu, dzięki którym zaraz po przerwie zanotował kilka udanych interwencji w środku pola.

Zwracał uwagę również krótkimi, ale bardzo potrzebnymi podaniami w centralnym sektorze. Po takim zagraniu próbował od razu wyjść do przodu, żeby otrzymać piłkę zwrotną. Brzmi dość prosto, ale stanowiło bardzo istotny element rozegrania płocczan. Dobrze jest to widoczne na zasadzie kontrastu z innym powołanym do kadry graczem.

Dźwigała w pierwszej połowie starcia miał trochę problemów z dokładnością dalekich podań w kierunku ataku. Zanim udało mu się dobrze uruchomić wychodzącego na pozycję bocznym sektorem Szymańskiego (23. minuta, akcja bramkowa), trzy zagrania musiały zostać spisane na straty.  Również dlatego pomocnik starał się wspomagać swoją obronę w rozegraniu. Dość dobrze zauważalna była wymienność pozycji z Rasakiem, która sprawiała sporo problemów defensywie Jagiellonii. W drugiej części meczu Szymański cofał się znacznie rzadziej. Częściej brał udział w akcjach w trójkącie w okolicach 25.-30. metra. Po jednej z nich strzał oddał Rasak, innym razem Ricardinho dostał więcej miejsca.

Krok trzeci: zaufanie

O ile kluczowa rola Szymańskiego jest widoczna jak na dłoni, o tyle sprawa Dźwigały jest nieco bardziej skomplikowana. Niewątpliwie stanowi bardzo istotny trybik w ekipie z Płocka, ale na chwilę obecną notuje za dużo niepokojących przestojów.

Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na dwie role, jakie odgrywa 23-latek, w defensywie Nafciarzy. W momencie rozegrania bardzo często przesuwa się znacznie bliżej lewej strony, co pociąga za sobą dwa ruchy: Warcholak otrzymuje przestrzeń do wykorzystania z przodu, Rasak/Szymański cofają się nieco bliżej obrony, żeby uzupełnić powstałą lukę.

Takie przesunięcie ma na celu upłynnienie gry z pominięciem środkowej strefy. Trzeba jednak przyznać, że ten element wymaga poprawy, bowiem – jak już wcześniej zostało napisane – Dźwigała potrzebował trzech takich długich podań, żeby czwarte dotarło do adresata. Brakowało nie tyle co komunikacji, a dokładności. Natomiast w końcowej fazie meczu obrońcy dały się we znaki spadki koncentracji. W ciągu zaledwie dwóch minut dwukrotnie dał się ograć  – szczególnie „boleśnie” wkręcił go Klimala, który ostatecznie oddał niecelny strzał.

Wydaje się jednak, że trener Brzęczek chce szczególnie sprawdzić defensora w grze pod presją. Dźwigała kilkakrotnie udowodnił, że zamiast cofać do najbliższego, wytrzymuje, dobrze zastawia się z piłką i szuka rozwiązań z przodu, zamiast uruchamiać swojego bramkarza. Można to uznać za jego znak rozpoznawczy.

Te wszystkie mniejsze i większe błędy nie zmieniają faktu, że obaj zawodnicy dość mocno rozwinęli się w ostatnich miesiącach, właśnie pod okiem Brzęczka. Oba powołania należy traktować w kategorii ogromnego wyróżnienia, ale gdy dla Szymańskiego jest to swego rodzaju nagroda za solidną pracę, Dźwigała otrzymuje spory kredyt zaufania od swojego byłego szkoleniowca.

Więcej o: