Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Cork City - Legia Warszawa. Jose Kante dla Sport.pl: Nie wszyscy mnie zrozumieli, nie chciałem odchodzić z Polski. Chciałem się rozwijać i dbać o rodzinę

- Dostałem tu wszystko, czego szukałem - świetne warunki do życia dla moich bliskich, a dla mnie szansę kroku naprzód i rozwijania swoich umiejętności - mówi Jose Kante, nowy napastnik Legii Warszawa, która we wtorek zagra z Cork City w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. W pierwszym występie w barwach mistrzów Polski Kante strzelił dwa gole i zaliczył asystę, a kiedy opuszczał murawę, towarzyszyły mu owacje na stojąco.
0 : 1
Informacje
Eliminacje LM 2018/19 - I runda eliminacyjna
Wtorek 10.07.2018 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Cork City
0
0
0
Legia Warszawa
0
1
1
Składy i szczegóły
Cork City
Skład: Cherrie - McCarthy (61. Beattie), Delaney, McLoughlin, Griffin - Morrissey (52. Cummins), McComarck - Keohane, Buckley, McNamee (81. Sadlier) - Sheppard Kartki: McCormack, McNamee, Buckley - żółta.
Legia Warszawa
Bramki: Kucharczyk (80.) Skład: Malarz - Remy, Astiz, Wieteska - Vesović, Mączyński, Szymański (76. Nagy), Cafu, Kucharczyk - Hamalainen (82. Kulenović), Kante (76. Hlousek)

Miesiąc temu zapowiedział, że nie przedłuży kontraktu z Wisłą Płock. Poprosił swojego agenta, aby ten znalazł mu klub w Hiszpanii. Z Primera Division nie wyszło, z drugą ligą hiszpańską również. Zamiast niej był transfer do Legii i przeprowadzka do Warszawy. Teraz czeka walka o obronę mistrzostwa i awans do Ligi Mistrzów. - Dostałem tu wszystko, czego szukałem - świetne warunki do życia dla moich bliskich, a dla mnie szansę kroku naprzód i rozwijania swoich umiejętności - mówi Jose Kante w rozmowie ze Sport.pl.

Gwinejczyk urodzony w Hiszpanii, w pierwszym meczu na Łazienkowskiej strzelił dwa gole i zaliczył asystę [5:2 z Viitorulem], a murawę opuszczał w towarzystwie owacji na stojąco. We wtorek ma być równie widowiskowo, bo mistrzowie Polski zagrają z Cork City w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów.

Bartosz Rzemiński: Pierwszy mecz przed własną publicznością za tobą. Poszło chyba lepiej, niż oczekiwałeś?

Jose Kante: - Tak, to prawda. Całkiem nieźle mi to wyszło (śmiech). Ale tak poważniej - zawsze jestem gotowy, by dać z siebie wszystko, tak było w spotkaniu z Viitorulem, i tak będzie w następnych występach.

Dwie bramki, asysta i owacje na stojąco. Coś rzadko spotykanego w meczach towarzyskich, szczególnie po występach nowych zawodników.

- Świetnie było zobaczyć tę reakcję trybun. Zagrałem - podobnie jak wszyscy - na dobrym poziomie, ale nie możemy wyciągać zbyt daleko idących wniosków po jednym meczu towarzyskim. W takich spotkaniach zdarzyć się może wszystko, więc staramy się nie popadać w huraoptymizm, tylko kontynuować naszą pracę. Jeżeli wszystko nadal będzie wyglądać tak, jak teraz, to jestem pewien, że dobre wyniki będą przychodzić seryjnie.

Jose Kante nie potrzebuje czasu na aklimatyzację?

- Każdy potrzebuje. Ja mam jednak łatwiej, bo wcześniej grałem już w tej lidze, znam ją od środka, znam zachowanie innych piłkarzy, w tym piłkarzy Legii. Kiedy wchodzisz do takiej drużyny, nie potrzebujesz wiele czasu na przyzwyczajenie się do nowego otoczenia. W Warszawie jest dużo graczy wysokiej jakości - oni sprawiają, że wszystko wydaje się łatwe.

Szybko zrozumiałeś się z nowymi kolegami na boisku. Z kim najszybciej?

- Na boisku świetnie współpracuje mi się z Cafu, bardzo dobrze się rozumiemy i czuję się komfortowo mając go za sobą. Każdy wie, jakimi umiejętnościami dysponuje. Ale z pozostałymi ta współpraca również wygląda bardzo dobrze, może poza skrzydłowymi, ale tu nie chodzi o jakość kooperacji, a o jej ilość, która w formacji 3-5-2 jest ograniczona. Mimo wszystko, myślę, że w kolejnych tygodniach dopracujemy również ten aspekt.

Tę formację już znasz, czy dopiero się jej uczysz?

- Nigdy nie grałem w podobnej formacji, ale to dobrze, że mogę się jej nauczyć. W meczach spotykają cię różne scenariusze - czasami przegrywasz, a zmiany personalne nie wystarczają do poprawy gry, wtedy warto spróbować nowego ustawienia. Będziemy mieli alternatywę, mamy odpowiednich zawodników do realizacji jej zadań.

Kto najlepiej odnalazł się w nowym ustawieniu?

- Kasper Hamalainen. On bardzo szybko „poczuł” nową formację. Nawet, jeśli nie wszyscy od razu wiedzieli jak w niej grać, on od razu się przystosował, co było widoczne w meczu z Viitorulem. Sprawiał, że grało się łatwiej, zarówno drużynie, jak i mi indywidualnie. Rozumieliśmy się bardzo dobrze.

W meczu z Cork City możemy spodziewać się podobnej gry?

- To co wszyscy mieli okazję zobaczyć w trakcie sparingu z Viitorulem, było owocem pracy na obozie przygotowawczym. Plan jest taki, żeby podobnie wyglądało to również w meczu z Cork. Postaramy się zagrać równie ofensywnie i wygrać w równie dobrym stylu.

Cofnijmy się trochę w czasie. Niecały miesiąc temu mówiłeś, że chcesz odejść z Polski. Tymczasem stało się inaczej. Czym przekonała cię Legia?

- Nie wszyscy dobrze mnie wtedy zrozumieli, szczególnie fani Wisły Płock, którzy powtarzali, że „Kante chciał odejść do Hiszpanii, a teraz idzie do Legii”. To nie była prawda, nigdy tak nie powiedziałem. Mówiłem, że chcę opuścić Płock, z różnych względów - rodzinnych też, ale także sportowych. Chciałem się rozwijać, chciałem poprawić swoją grę, standard życia i wiele innych aspektów.

A co w takim razie z tą Hiszpanią?

- Nie mówiłem, że koniecznie musi być to transfer właśnie tam. Oczywiście, jeśli byłaby okazja transferu do Primera Division, zanim zgłosiła się Legia, to bym z niej skorzystał. Ale takiej nie było. Poprosiłem agenta, żeby znalazł mi klub w drugiej lidze hiszpańskiej, ale to również się nie udało, nie było odzewu.

A w ogóle jakieś oferty, poza tą z Legii, były?

- Były z Francji i Włoch - z Ligue 2 i Serie B. Nic interesującego, były również propozycje z innych krajów, ale to nie były atrakcyjne kierunki pod względem komfortu życia. Finansowo i piłkarsko być może były ciekawe, ale miałem na uwadze miasta, w jakich moja rodzina musiałaby mieszkać. Szukałem czegoś, gdzie będzie szczęśliwa.

I tak właśnie będzie po transferze do Legii?

- Tak. To przecież drużyna mistrza Polski. Drużyna z Warszawy, stolicy Polski, nie mogłem oczekiwać niczego lepszego, decyzja była bardzo łatwa. Dostałem tu wszystko, czego szukałem - świetne warunki do życia dla moich bliskich, a dla mnie szansę kroku naprzód i rozwijania swoich umiejętności.

Kto na początku pobytu w Warszawie pomógł ci najbardziej?

- Inaki Astiz. Zaprzyjaźniliśmy się, bo to wspaniały człowiek. Inni też mi pomagali, wszyscy w klubie troszczą się o piłkarzy, robią wszystko, żebyśmy mogli skupić się wyłącznie na piłce.

Były jakieś rozmowy indywidualne?

- Miałem rozmowę z Deanem Klafuriciem podczas zgrupowania w Warce. Trener starał się rozmawiać ze wszystkimi. Zapytał mnie, jakie są moje pierwsze wrażenia w klubie, jak podoba mi się gra w nowej formacji. Pytał również o niektóre aspekty prywatne, chciał pomóc, co zaimponowało mi szczególnie. Nie zawsze szkoleniowiec podchodzi do swoich zawodników w ten sposób.

Początek w nowej drużynie udany, ale rywalizacja duża, a na boisku tylko dwa miejsca dla napastników.

- Miejsca dwa, albo jeszcze mniej. Zależy od tego, w jakiej będziemy grać formacji. Ale rywalizacja to zawsze dobra rzecz - napędza do pracy i rozwoju. Poza tym dobrze wpływa na dyspozycję fizyczną, trener może rotować zawodnikami, sprawiać, że nikt nie będzie przemęczony.

Całe życie to tak naprawdę walka, na każdym polu. Rywalizacja o miejsce w szkole, o pracę, o grę w klubie. Wydaje mi się, że każdy jest do niej przyzwyczajony, a przynajmniej ja na pewno. Nie boję się walki i ciężkiej pracy.

Walczyć będziesz m.in. z Carlitosem, królem strzelców ubiegłego sezonu Ekstraklasy.

- Cieszę się, że Carlitos przyszedł właśnie do nas. Z nim łatwiej będzie wygrać ligę, puchar. Łatwiej będzie też o awans do Ligi Mistrzów. Kiedy masz najlepszego napastnika ligi w swoim zespole, możesz być spokojny o zdobywanie bramek.

To jak powitałeś swojego rywala w drużynie?

- Nie rywala, kolegę (śmiech). Staram się mu pomagać, nie jestem tu długo, ale zrobię wszystko, by poczuł się w zespole dobrze już od pierwszych dni.

Jaki jest twój cel na najbliższy rok?

- Czasami wydaje mi się, że prywatnie jestem egoistą, więc będę starał się poprawić swój wynik z zeszłego sezonu. Na boisku pamiętam jednak o zespole, i to przede wszystkim jemu będę starał się pomagać. Jeżeli będę to robił, to będzie oznaczać, że gram. Jeżeli będę grał, to będzie oznaczać, że strzelam gole. Wszystko jest od siebie zależne. Myślę, że przed nami znakomity czas.

Więcej o:
Komentarze (1)
Liga Mistrzów. Cork City - Legia Warszawa. Jose Kante dla Sport.pl: Nie wszyscy mnie zrozumieli, nie chciałem odchodzić z Polski. Chciałem się rozwijać i dbać o rodzinę
Zaloguj się
  • gunston

    Oceniono 6 razy 4

    To mówi samo za siebie. Łatwiej piłkarzowi znaleźć pracę w drużynie Mistrza Polski niż w drugiej lidze hiszpańskiej. Oczekiwania kibiców powinny więc być dostosowane do możliwości. Szejkowie póki co omijają polskie kluby i nie chcą w nie inwestować.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX