Ekstraklasa. Asmir Suljić. Trudna miłość do Bośni i Hercegowiny

09.02.2018 05:56
Jego serce bije w rytmie Sarajewa, chociaż nie jest wolne od bólu. Autobus do wolności, powracające wspomnienia ze Srebrenicy a na dokładkę reprezentacja, która sama z niego zrezygnowała. 26-letni Bośniak ma od lipca zasilić szeregi Wisły Kraków, ale wciąż trwają rozmowy na temat przyspieszenia transferu.

Wieczne prowokacje

„Nóż, drut, Srebrenica”. Głośny okrzyk rozległ się po stadionie w Sarajewie. Nastąpiła okropna cisza, a Asmir Suljić poczuł gulę w gardle. Nigdy nie będzie w stanie przejść obojętnie obok takiego typu wyzwisk. – Tak właściwie odczułem jeszcze większą motywację, żeby dać z siebie wszystko. Chciałem im pokazać, że to nie jest w porządku – powiedział skrzydłowy w rozmowie z bośniackim portalem „Klix” po jednym z meczów ze Slaviją. Satysfakcja była potężna, bo wywalczył karnego na wagę zwycięstwa (2:1).

Kibice gości nie zamierzali na tym poprzestać. Głośno skandowali nazwisko generała Ratko Mladicia. Klub ze wschodniej części stolicy reprezentuje serbską społeczność. Dla nich jest bohaterem. – Takie incydenty muszą się skończyć – kontynuuje piłkarz. Na Slaviję została nałożona kara w wysokości ośmiu tysięcy marek i dwóch spotkań bez publiczności. Nic w porównaniu z goryczą, którą odczuł Suljić.

Nie był to jednorazowy przypadek. Rok wcześniej (2011) w starciu tych samych drużyn, kibice Sarajewa zostali „poproszeni” o schowanie flagi z liliami – gospodarze utożsamiają ją z muzułmanami. Najzagorzalsi entuzjaści „Bordo-bijeli” odmówili i w efekcie musieli zmierzyć się z ostrzałem w postaci głośnych haseł odnoszących się do masakry w Srebrenicy.

Ze względu na pochodzenie, skrzydłowy odbiera to wszystko w sposób personalny. Pragnie, żeby pamięć o ofiarach nigdy nie zginęła. – Dedykuję im moją bramkę – mówi po pucharowym meczu z maltańskim Hibernians. W następnym sezonie sytuacja się powtarza. To znowu on komentuje czarne stroje, w których cała ekipa wyszła na spotkanie przeciwko AC Libertas. – W ten sposób chcemy oddać cześć poległym. Nikt nie może zapomnieć co się stało w Srebrenicy, ale też taka masakra nie może się powtórzyć – podkreśla w rozmowie z bośniackim „Novo vrijeme”. Suljić kilka razy w roku jeździ na cmentarz ofiar ludobójstwa, który znajduje się w Potocarach.

Pamiętaj skąd pochodzisz

Rodzice nigdy nie musieli mu wpajać, że masakra z 1995 roku odcisnęła piętno na całym narodzie. Odczuł ją na własnej skórze. – Razem z bratem zostaliśmy zapakowani do jakiegoś autobusu, który miał nas zawieźć w bezpieczne miejsce. Chwilę wcześniej nasz tata został ranny, helikopter musiał jak najszybciej dostarczyć go do szpitala w Tuzli. Zginęło wielu moich krewnych – przywołuje bolesne wspomnienia w rozmowie z tym samym portalem.

Dlatego za każdym razem, gdy na stadionie słyszał hasła nacjonalistów serbskich, przed oczami stawały mu obrazy z dzieciństwa. Miał raptem 4 lata. Przetrwał i nigdy nie obwiniał Sarajewa za cierpienie, którego doświadczył. Wręcz przeciwnie – Asmir Suljić właśnie tam pokochał piłkę nożną.

Pierwsze kroki stawiał w lokalnym FK Butmir. – Zaczynałem jako środkowy pomocnik i szło mi całkiem nieźle. Dopiero później zaczęto przesuwać mnie na skrzydła – opowiada w rozmowie z bośniackim portalem „Klix”. Początkowo wcale nie wiązał przyszłości z futbolem. Poważne zainteresowanie pojawiło się dopiero, gdy miał 16 lat.

- Wcześniej skupiałem się na futsalu i myślałem, że tak już zostanie. Przy okazji koncentrowałem się na nauce, bo mój ojciec jest profesorem i przywiązywał do tego wagę – wspomina w obszernym wywiadzie dla węgierskiego „Vidi”. W życiu pomaga mu także religia. Bośniak grywa z numerem 99 na koszulce, bo właśnie tyle imion nosi Allah.

Suljić nigdy nie zapomniał, gdzie dostał szansę. Nieco ponad 3 lata temu opłacił sprzęt dla juniorów FK Sarajevo grających w drużynach do 15. roku życia: – Myślałem o tym już od dłuższego czasu, ale odpowiedni moment pojawił się po odwiedzinach Dino Selimovicia na Węgrzech (przyp. red. były dyrektor klubu z Sarajewa). Dali mi wszystko czego potrzebowałem. Nic bym bez nich nie osiągnął. Niech to będzie taki niewielki dowód wdzięczności, który mam nadzieję, że zachęci innych piłkarzy do wsparcia swojego byłego zespołu – tłumaczy decyzję na łamach sportsport.ba.

Nie były to słowa rzucone na wiatr, gest w przypływie pozytywnych emocji. – Tęsknię za moją rodziną, moimi przyjaciółmi i moim Sarajewem – podkreślał w wielu wywiadach po przeprowadzce na Węgry (m.in. „Klix”) – Śledzę wyniki, utrzymuję kontakt z zawodnikami. Nie ukrywał, że brakuje mu także meczów derbowych, które zawsze miały dla niego szczególne znaczenie. – To właśnie tam chcę skończyć karierę – mówi z pełnym przekonaniem. Bez wahania. Rozwój zawdzięcza wielu trenerom stołecznej ekipy. Indywidualna praca z Husrefem Musemiciem sprawiła, że Suljić odblokował się psychicznie i mógł pokazać pełnię umiejętności.

Nowy początek

Uczucie do Bośni pozostało niewzruszone chociaż wielokrotnie zostało wystawione na ciężką próbę. W sercu kłuje go nie tylko Srebrenica, ale i odrzucenie przez kadrę narodową. – Oczywiście, że marzyłem o grze dla kraju, w którym się urodziłem, ale nigdy nie dostałem szansy, mimo że raczej zasłużyłem. Jestem jednym z najlepszych obcokrajowców na Węgrzech, powinien być przynajmniej jakiś „temat” powołania – mówił po otrzymaniu węgierskiego obywatelstwa w rozmowie z portalem „Klix”. Bernd Storck, były selekcjoner reprezentacji Madziarów, wykazywał zainteresowanie młodym Bośniakiem jeszcze w momencie gdy nie miał drugiego paszportu.

Trudno się dziwić, bo na obczyźnie czuł się jak u siebie. Najlepiej obrazuje to powrót po kontuzji, która pod koniec 2013 roku wykluczyła go z gry na około miesiąc: - Wróciłem, zagrałem trzy mecze, dwa razy wygraliśmy, a ja zostałem zawodnikiem meczu z Ferencvarosem. Sztab szkoleniowy okazuje mi zaufanie i zapewnia wsparcie – wypowiadał się w wywiadzie dla bośniackiego „Klix”. Proces aklimatyzacji w Ujpeszcie przebiegł mu niezwykle bezboleśnie, a wszystko dzięki świetnym warunkom, jakie zapewnił klub. Podobne wrażenie zrobił na nim Videoton, do którego przeniósł się po tym, jak został wybrany do jedenastki marzeń ligi.

Zadanie było nieco ułatwione ze względu na zbliżoną atmosferę na stadionach na Węgrzech i w Bośni: - Kibice zachowują się podobnie. Są gotowi walczyć i oddać serce za drużynę – kontynuował. Niestety wówczas wyniki nie były najlepsze, co było mocno odzwierciedlone w spadającej frekwencji.

Teraz jednak sytuacja uległa zmianie. W pierwszej ekipie Videotonu nie widzą już dla niego miejsca i jeśli Wisła nie spełni oczekiwań finansowych klubu (250 tys. euro według informacji z m.in. origo.hu), Suljić spędzi prawie pół roku w rezerwach. Wówczas do listy trudnych miłości z pewnością będzie mógł dopisać także Węgry.

Quiz dla długodystansowców. 100 pytań ze sportu, zaproś rodzinę i znajomych do rozwiązywania!
1/100Ile wyścigów Formuły 1 wygrał Robert Kubica?
Skomentuj:
Ekstraklasa. Asmir Suljić. Trudna miłość do Bośni i Hercegowiny
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2017/18

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Legia Warszawa 23 44 35-24 14 2 7
2 Jagiellonia Białystok 23 42 32-24 12 6 5
3 Lech Poznań 23 40 32-16 10 10 3
4 Górnik Zabrze 23 39 45-36 11 6 6
5 Wisła Płock 23 36 32-29 11 3 9
6 Korona Kielce 23 35 38-31 9 8 6
7 Wisła Kraków 23 35 34-29 10 5 8
8 Arka Gdynia 23 32 28-23 8 8 7
9 Zagłębie Lubin 23 32 33-29 8 8 7
10 Śląsk Wrocław 23 27 28-37 7 6 10
11 Lechia Gdańsk 23 26 31-36 6 8 9
12 Cracovia Kraków 23 25 30-34 6 7 10
13 Piast Gliwice 23 23 24-33 5 8 10
14 Sandecja 23 22 24-37 4 10 9
15 Bruk-Bet Termalica 23 21 23-39 5 6 12
16 Pogoń Szczecin 23 20 25-37 5 5 13

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa