Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Lech - Legia, czyli mecz do jednej bramki

Mógł być nokaut, ale było tylko 0:3. Najniższy wymiar kary dla Legii, która w niedzielę zagrała z Lechem w Poznaniu beznadziejny mecz.
3 : 0
Informacje
LOTTO Ekstraklasa 2017/18 - 11. kolejka
Niedziela 01.10.2017 godzina 18:00
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Lech Poznań
2
1
3
Legia Warszawa
0
0
0
Składy i szczegóły
Lech Poznań
Bramki: Gajos (12.), Trałka (38.), Makuszewski (65.) Kartki: Dilaver, Bille Nielsen, Makuszewski - żółta Skład: Putnocky - Gumny, Nielsen, Janicki, Dilaver - Trałka, Gajos - Makuszewski, Jevtić (88. Majewski), Situm (22. Radut) - Bille Nielsen (70. Gytkjaer)
Legia Warszawa
Kartki: Kopczyński, Guilherme, Dąbrowski - żółta Skład: Malarz - Broź, Dąbrowski, Pazdan, Hlousek - Kopczyński (79. Jodłowiec), Moulin - Nagy, Hamalainen, Kucharczyk (46. Guilherme) - Sadiku (64. Niezgoda)

Gdy w 65. minucie Legia straciła trzeciego gola ze stadionu podobno wyszedł Dariusz Mioduski. Decyzja - jeśli prezes Legii faktycznie ją podjął - była słuszna, w pełni zrozumiała, bo na grę Legii w niedzielę nie dało się patrzeć.

Ani przez moment. 

Sam mecz też nie zachwycił. Ale na to, że nie zachwyci, wszyscy lub prawie wszyscy byli przygotowani. Na wielkie widowisko nikt specjalnie nie liczył. Nie nakręcał się i nie czekał na ten mecz, jak czekał na przynajmniej kilka poprzednich, w których mierzyły się obie drużyny.

Starcie dwóch najlepszych polskich klubów z ostatnich lat nie elektryzowało. Przed meczem potęgowania emocji w zasadzie nie było. Brakowało wzajemnych uszczypliwości, prowokacji czy odważnych deklaracji. Obaj trenerzy co prawda zgodnie przyznali na piątkowych konferencjach, że zamierzają wygrać, ale to wszystko.

Wielkiego napinania bicepsów nie było.

Ale prawdę mówiąc, nie za bardzo było co napinać. Każdy był świadomy problemów. Skutecznie ostudziły one entuzjazm nawet wśród kibiców Kolejorza, którzy niezbyt chętnie kupowali bilety na ten mecz. A na pewno nie tak chętnie, jak kilka miesięcy temu, kiedy wejściówki na spotkanie z Legią rozeszły się w Poznaniu w kilkanaście godzin. Teraz dostępne były praktycznie do samego końca - jeszcze w piątek w sprzedaży było 3 tys. biletów.

Lech i Legia od początku sezonu targane są problemami - rozczarowują swoją grą. I nie inaczej było w niedzielę, bo choć przewaga Lecha w tym meczu była bezdyskusyjna (prowadził już od 12. minuty po golu Macieja Gajosa, dodajmy, że ładnym - strzelonym głową), na boisku fajerwerków, tzw. piłkarskiej jakości, przez 90 minut wiele nie było.

Kibice nie zobaczyli wielkiego widowiska. Ale poziom zaniżyła głównie Legia. Oddała ledwie jeden celny strzał - w momencie, kiedy Lech prowadził już z nią 2:0 (w 38. minucie gola strzelił Łukasz Trałka). Sam strzał - choć prawie skończył się golem; Kolejorza uratował Rafał Janicki, który wybił piłkę z linii bramkowej - wypada jednak uznać za przypadkowy, bo Michał Kucharczyk nabił piłką Macieja Dąbrowskiego.

Legia grała beznadziejnie, ale Lech też nie czarował. Momentami wyglądał na zespół zszokowany postawą mistrza Polski. A może nawet nie tyle zszokowany, ile ostrożny. Miał do Legii dużo respektu. Mimo wyraźnej przewagi nie stłamsił jej, nie poszedł za ciosem i nie dążył za wszelką cenę do strzelenia kolejnych goli.

Jakby się czegoś obawiał.

Tylko czego? No właśnie nie wiadomo, bo Legia w tym meczu nie pokazała nic. Była całkowicie bezradna, statystowała. Ale choć nie stworzyła w całym spotkaniu żadnej składnej akcji, to w drugiej połowie też była blisko zdobycia bramki. W 84. minucie sędzia Szymon Marciniak podyktował dla niej rzut karny. Po wideoweryfikacji cofnął jednak swoją decyzję i anulował żółtą kartkę dla Lasse Nielsena za rzekomy faul na Dominiku Nagy’u.

Porażka 0:3, to dla Legii najniższy wymiar kary. Romeo Jozak ma dwa tygodnie, by odbudować zespół. Ekstraklasę czeka teraz przerwa na mecze reprezentacji. Po niej Lech zagra na wyjeździe z Jagiellonią (13 października, godz. 20.30), a Legia u siebie z Lechią (15 października, godz. 18).

Więcej o:
Komentarze (46)
Ekstraklasa. Lech - Legia, czyli mecz do jednej bramki
Zaloguj się
  • z1946b

    Oceniono 15 razy 15

    Gratki dla Lecha z Bydgoszczy.
    Legia dorównuje poziomem do kiboli z "żyletki" - dno i trzy metry szamba!

  • bruna5

    Oceniono 9 razy 9

    Jaki pan, taki kram, czyli: atrapa trenera, atrapa drużyny.

  • junack 66

    Oceniono 9 razy 9

    brawo Lech.natomiast Legia w pi...de i na gaz trzeba trenera ala Czerczesow aby pogonił to grono podstarzałych gwiazdeczek

  • zebrzec

    Oceniono 8 razy 8

    gratulacje dla lecha.. choc ja po tym jak nie mamy zadnej druzyny w pucharach od konca sierpania ogladam tylko co jakis czas ten ogólny badziew ekstraklasy, ktokowliek bedzie grał w pucharach ,w el. LM dostanie wpierd czy od kelnerów z laponii czy od stepowych pastrzy kauzazu... dno, muł i kupa g..na.... mozecie sobie miedzy soba lechy, legie iinne gorniki wojny toczyc a itak bedizecie mialomiasteczzkowym mistrzem panstwa ktrego rlubow nikt a nikt sie nie boi...zenua...

  • koles751

    Oceniono 7 razy 5

    Legła Warszawa.

  • yosemitesam

    Oceniono 3 razy 3

    No i po co było to pokazowe zwalnianie Magiery? Co niby zrobił ten piękny Romeo - na trzy mecze dwa przegrane i jeden wyszarpane 1-0 ze zdecydowanie najsłabszym zespołem ligi. A stylu czy w ogóle jakiejś koncepcji gry jak nie było tak nie ma.

  • boliver

    Oceniono 5 razy 3

    Podobno nowy trener mial uczynic cuda,,,,

    Jacek byles zwolniony niezasluzenie bo szczekacze byli w szatni

  • ainol novo

    Oceniono 2 razy 2

    Coście skurłelsyny uczynili z mą legniunią?! Gdzie te sprinty na brameczkę i bramunia za bramunią? Te wyleczące się po trawie i skomlące o podwyżkę, za..bane gwiazdki z szatni, żrące kebab schlane piwskiem. Już umiera ta drużyna i legniuni w wawie nie ma, już skończona ta ekipa, ha ha, hahaha ha .....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX