Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wisła Kraków - Cracovia. Analiza EkstraStats dla Sport.pl

W 194. starciu pomiędzy Wisłą a Cracovią triumfowali gospodarze. Spotkanie zdecydowanie zasłużyło na miano hitu 5. kolejki Ekstraklasy. Pomimo problemów kadrowych, drużyna Michała Probierza postawiła trudne warunki rywalom i do momentu utraty zawodnika wydawało się, że nie oddadzą zwycięstwa w derbach. Wiślaków do sukcesu poprowadził jeden z najlepszych zawodników "Białej Gwiazdy" w tym sezonie - Carlitos.

Niemalże przez całą pierwszą odsłonę meczu Wisła Kraków nie generowała zagrożenia pod bramką Grzegorza Sandomierskiego. Złożyły się na to przede wszystkim postawa defensywna Cracovii oraz niewłaściwe ustawienie w ofensywie. Cracovia konsekwentnie realizowała przedmeczowe założenia i kontrolowała przebieg spotkania.

Kluczowym aspektem gry obronnej zespołu „Pasów” był z pewnością dość wysoki pressing, który uniemożliwiał rywalom wyjście z własnej połowy boiska. W konsekwencji Wisła traciła futbolówkę i pozwalała gościom na kreowanie akcji, szczególnie przez długie podania adresowane do dwóch napastników.

{Screen 1, Piątek napiera na Gonzáleza, przez co ten niedokładnie wybił piłkę}

Wisła - CracoviaWisła - Cracovia EkstraStats, fot:. Canal +

Mimo że większość akcji Cracovii w pierwszej połowie sprowadzała się do prób dośrodkowań, to dająca prowadzenie bramka padła po szybkiej i efektownej kombinacji. Cała akcja jednak miała szanse się tak rozwinąć, dzięki wyżej wspomnianemu już pressingowi na połowie przeciwnika i odbiorowi futbolówki. Było to zaskakujące dla ospałej defensywy gospodarzy przygotowanej na kolejne centry.

{Screen 2, Drewniak i Covilo napierają na Lloncha, który ostatecznie traci piłkę }

Wisła - CracoviaWisła - Cracovia EkstraStats, fot:. Canal +

Niezmiernie istotne dla zachowania czystego konta przez gości w pierwszej części gry było także unieszkodliwienie kontr Wisły. Zawodnicy Michała Probierza świetnie się ustawiali oraz organizowali po stracie i praktycznie wyeliminowali ewentualne zagrożenie z szybkiego ataku.

{Screen 3, Drewniak zmusza Lloncha do niecelnego podania, czym zaburza płynne przejście z obrony do ataku}

Wisła - CracoviaWisła - Cracovia EkstraStats, fot:. Canal +

Ofensywa gospodarzy traciła na jakości również z powodu złego osadzenia na placu gry Carlitosa. Nie czuł się on zbyt dobrze jako środkowy napastnik, nie posiada nawyków charakterystycznych dla gry na tej pozycji. Dopiero wprowadzenie Brożka po przerwie dało mu więcej swobody. Wiślacy jedyne akcenty w ataku zanotowali po zamianie pozycjami Bartosza i Małeckiego, ale nie przyniosło to wielkiego efektu.

Szybko po rozpoczęciu drugiej części gry swoje szanse miała drużyna „Pasów”. Nie zdołali jednak wykorzystać ani jednej z dogodnych szans, co w perspektywie następnych minut okazało się być kluczowe. Kwadrans przed zakończeniem zawodów drugą żółtą kartką ukarany został Pestka. Wydarzenie to sprawiło, że gospodarze rozpoczęli serię niezwykle groźnych ataków, a goście nie potrafili już się temu przeciwstawić. Przede wszystkim niemożliwe było już granie już tak daleko od własnej bramki, co było problemem dla Wisły we wcześniejszych fazach meczu.

Niebagatelną rolę, prócz Carlitosa, odegrał wpuszczony w przerwie na plac gry Paweł Brożek. Dzięki niemu hiszpańska gwiazda Wisły kryta była przez mniejszą liczbę zawodników, którzy zmuszeni byli do pilnowania Brożka. Ta dość spodziewana roszada trenera Ramireza przeważyła szalę zwycięstwa na korzyść „Białej Gwiazdy”. Dzięki niej Carlitos mógł pokazać pełnię swoich możliwości, przy okazji dwukrotnie pokonując Sandomierskiego.

{Screen 4, Obrońcy Cracovii zmuszeni do pilnowania Pawła Brożka, w konsekwencji więcej swobody ma Carlitos}

Wisła - CracoviaWisła - Cracovia EkstraStats, fot:. Canal +

Derby Krakowa pozwoliły precyzyjniej ocenić miejsce, w którym znajdują się obie drużyny. Wisła z pewnością ma atuty pozwalające jej walczyć być może nawet o ligowe podium, zaś ich lokalni rywale mają przed sobą dużo pracy, jeśli myślą o wejściu do grupy mistrzowskiej. Cracovia jednak wciąż jest w budowie, a pokazywała już, że potrafi stawiać trudne warunki ligowym potentatom.

Legia wygrała z Piastem. "Myślałem, że takie rzeczy to tylko na orliku"