Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jak polscy kibice przejęli Rygę, w której futbol praktycznie nie istnieje [SPOSTRZEŻENIA]

Najpierw były pretensje o poprzednie mecze, a potem radość kibiców i bramki Roberta Lewandowskiego. Też radość selekcjonera Jerzego Brzęczka, bo w czwartek wystarczyło zaledwie kilka minut, by wszystko stało się jasne - spostrzeżeniami po wygranej Polski z Łotwą (3:0) dzieli się Bartłomiej Kubiak ze Sport.pl.

Wystarczyły dwa mecze

- Po co wy gracie, jak wy ambicji nie macie - krzyknął ktoś w kierunku polskich bramkarzy, którzy na godzinę przed meczem pojawili się na rozgrzewce. Okrzyk był głośny, słyszalny. Braw nie było. Pojawiły się dopiero później, kiedy na boisku pojawiła się reszta zespołu. Ale nie była to żadna burza braw, raczej pojedyncze oklaski. Tak samo było z okrzykiem: „gramy u siebie”. No cóż, to chyba pokazuje, że wystarczyły zaledwie dwa mecze - porażka 0:2 ze Słowenią i bezbramkowy remis z Austrią - na poprzednim zgrupowaniu, by nastroje społeczne poszły w dół.

Futbol, którego nie ma

Ale żeby być sprawiedliwym: gdyby nie polscy kibice, w Rydze trudno w ogóle byłoby dostrzec, że grany będzie jakiś mecz. Jeśli już, prędzej można byłoby pomyśleć, że będzie to mecz hokeja. Bo hokej na Łotwie sport narodowy. Dużo go w telewizji, pełno go też w knajpach. Tam dla piłki nożnej nie ma zbyt wiele miejsca. Nie licząc jednej knajpy - swoją drogą niezbyt dobrej (Tokyo City, gdzie w ciągu dnia trafiliśmy na powtórkę meczu Daugavpils - Ventspils (0:0) - piłka nożna w stolicy Łotwy jest praktycznie nieobecna. Na całe szczęście w czwartek wieczorem była ona obecna na niewielkim i podstarzałym, stadionie Daugava. I to była obecna dzięki nam, ale o tym za moment.

Wystarczyło kilka minut

- Zagraj, zagraj, jak za dawnych lat - krzyknął polski sektor, który wraz z pierwszym gwizdkiem już był słyszany. I to nawet wyraźnie. Pewnie dlatego, że na niewielkim stadionie w Rydze naszych kibiców w ogóle było zdecydowanie więcej niż Łotyszy (wielu Polaków siedziało także na neutralnych sektorach). Od ich prośby - by piłkarze w końcu zagrali, jak za dawnych lat - nie minęło nawet pięć minut, a Robert Lewandowski miał już na swoim koncie dwie bramki. I widać było, że ma ochotę na więcej. No i trudno mu się dziwić, bo w sześciu poprzednich meczach tych eliminacji Lewandowski zdobył zaledwie dwie bramki, z czego jedną przeciwko Łotwie.

Czy w kadrze panuje napięta atmosfera? Lewandowski odpowiada

Radość i złość

Kiedy Lewandowski strzelał w 13. minucie gola na 2:0, Jerzy Brzęczek aż podskoczył ze szczęścia i pobiegł z zaciśniętymi pięściami w kierunku ławki rezerwowych. Po chwili selekcjoner nawet na chwilę usiadł na ławce, co mu się zazwyczaj nie zdarza, ale kiedy wrócił do linii bocznej, był już spokojniejszy. Co innego trener Łotyszy Slavisa Stojanović, który przed meczem mówił tak: - Liczymy na lepszą grę niż w ostatnich meczach i jeśli to możliwe, osiągnięcie korzystnego wyniku. Chcemy się pokazać przed naszą publicznością. Mamy za sobą kilka treningów, rozmawiałem z piłkarzami. Mówiłem, że oczekuję od nich lepszej reakcji na boisku i większej agresji.

W czwartek ze strony łotewskich piłkarzy nie było ani reakcji, ani agresji, ani zbyt wiele dobrej gry w piłkę. Jedyne, co zrobili zawodnicy Stojanovicia, to potwierdzili, że nie bez przyczyny są najsłabszym zespołem tych eliminacji. Zespołem, który po siedmiu spotkaniach wciąż jest bez punktu: ma tylko jedną zdobytą i aż 23 stracone bramki.

Miał być Piątek, a był Lewandowski

- Jeszcze siedem! - krzyknął pod koniec pierwszej połowy jeden z polskich kibiców, który siedział pod trybuną prasową.- "Pio, Pio!" - wznosiły się później okrzyki innych, które miały zachęcić Krzysztofa Piątka do strzelenia gola. Tylko że to nie Piątek (wszedł na boisko w 60. minucie za Mateusza Klicha), a Robert Lewandowski w 76. minucie ustalił wynik meczu. Nie skończyło się 7:0, a 3:0. Ale to było pewne 3:0. W czwartek wystarczył zaledwie kwadrans, by wszystko stało się jasne. By się dowiedzieć, kto rządzi na boisku, kto rządzi na trybunach i kto nadal rządzi w grupie. Że rządzi Polska, której na przyszłoroczne Euro ma coraz bliżej. Na trzy kolejki przed końcem eliminacji ma 16 punktów, o trzy więcej od Austrii i pięć od Macedonii Północnej oraz Słowenii.

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ
Komentarze (15)
Jak polscy kibice przejęli Rygę, w której futbol praktycznie nie istnieje
Zaloguj się
  • nada83

    Oceniono 10 razy 8

    Oczywiście chołota musiała sie rozebrać i "popisywać" gołymi torami na trybunach. Jak (?) dzikusy. Wstyd, w żadnym cywilizowanym kraju czegoś takiego nie ma. Ale cóż, nasi patrioci/suweren mocno wstali z kolan.

  • j666

    Oceniono 3 razy 3

    Mecz dyrygenta Brzęczyszczykiewicza był tak zajebisty, że po drugiej bramce usnąłem.

  • beku72

    Oceniono 3 razy 3

    Pan B i jego zegarek he he dobra dzień odp.... dniówka wpadła czas w kapcie i pooglądać Świat według Kiepskich bo to jest jego świat kiepski trener i tyle.

  • anarchia

    Oceniono 1 raz 1

    Tak, Polska, już jest miszczem Europy...

  • oloros11

    0

    nieustanny pokaz chamstwa

  • jan.go

    0

    U nas wbrew pozorom też futbol nie istnieje tylko u nich bardziej

  • jerychonski

    0

    zabrakło mi porównania do zajęcia Zaolzia... amatorzy

  • Piotr Werszko

    0

    Jak sie nie rozbierają kibice innych krajów???? To chyba tylko pko ogladane. Przynajmnjej z tygo co czytam

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX