Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Polacy brutalnie wybudzeni ze snu o igrzyskach. Przepaść i pogrom w meczu z Hiszpanią

Brutalną pobudką zakończył się sen Polaków o awansie do półfinału młodzieżowych mistrzostw Europy i na igrzyska olimpijskie. Zespół Czesława Michniewicza przegrał z Hiszpanią 0:5 i zakończył udział w rozgrywkach. Spostrzeżeniami z meczu dzieli się Konrad Ferszter ze Sport.pl.

Przepaść

- W XXI wieku na żywo obejrzałem wszystkie duże turnieje poza mistrzostwami świata w 2014 roku. Takiego meczu, takiej przepaści nie widziałem na żadnym - powiedział siedzący obok mnie redaktor "Gazety Wyborczej", Rafał Stec. Hiszpanie rozbili Polaków, zmiażdżyli, nie zostawili najmniejszej nadziei. Zespół Czesława Michniewicza został brutalnie wybudzony ze snu o igrzyskach w Tokio, który zaczął się po listopadowych barażach z Portugalią i pięknie trwał jeszcze przez tydzień MME we Włoszech.

O tym, że mecz z Hiszpanią będzie najtrudniejszym w turnieju wiedzieliśmy jeszcze przed jego rozpoczęciem. Po kwadransie zrozumieliśmy jednak, że jego trudów nie wyobrażaliśmy sobie ani trochę. Jeszcze zanim pierwszego gola strzelił Pablo Fornals, Polaków uratowała poprzeczka, a chwilę wcześniej kapitalna interwencja Kamila Grabary.

Ale szczęście, które mieliśmy jeszcze w eliminacjach, a które trwało też przecież w barażach i na turnieju, nie mogło trwać w nieskończoność. Tylko do przerwy Hiszpanie oddali 22 strzały (my dwa), strzelili trzy gole. Gole, którymi przy zwycięstwie Włochów, zakończyli nasze marzenia o półfinale i igrzyskach.

Hiszpanie zakończyli mecz z 33 strzałami, Polacy z czterema. Niestety, to była przepaść, której żaden autobus postawiony przez Michniewicza nie byłby w stanie zapełnić.

Hiszpańska karuzela

Hiszpanie w meczu z Polakami zrobili dwie rzeczy, których w środę (na szczęście) nie robili Włosi. Zespół Luisa de la Fuente grał nieporównywalnie szybciej i oddawał strzały z każdej możliwej pozycji. Jedno i drugie sprawiło, że Hiszpanie potrafili nie tylko swobodnie wchodzić nasze pole karne, ale straszyli nas też kapitalnymi uderzeniami z dystansu.

Polacy mieli prawo czuć się jak na karuzeli. Płynna wymiana pozycji i tempo rozgrywania piłki przez Hiszpanów sprawiało, że zawodnicy Michniewicza gubili ustawienie i krycie, zostawiali rywalom zbyt dużo wolnego miejsca.

Chociaż drużyna de la Fuente przez pierwszy kwadrans atakowała głównie swoją prawą stroną, to pierwszą akcję bramkową zaczęła po przeciwnej. Dynamiczne rozgrywanie piłki i indywidualne umiejętności sprawiały też, że rywale mieli dużo okazji do precyzyjnych strzałów z dystansu. O ile dwukrotnie po próbach Fabiana Ruiza nam się upiekło, o tyle za trzecim razem zawodnikowi Napoli precyzji nie zabrakło. Różnorodność sposobu rozgrywania akcji stworzyła morderczą przepaść między zespołami.

Hiszpański luz

Na mecz w Bolonii patrzyło się tym ciężej, że dla Polaków był on prawdziwą katorgą, a dla Hiszpanów przyjemnością w najczystszej postaci. Wynik, absolutna kontrola na boisku, niemoc Polaków - wszystko to sprawiło, że Hiszpanie złapali pozytywny luz. Pozytywny, czyli taki, który pozwalał im na stwarzanie kolejnych zagrożeń pod polską bramką. Pozytywny, czyli taki, który w żaden sposób nie wiązał się z lekceważeniem piłkarzy Michniewicza.

Jeszcze w pierwszej połowie Dani Ceballos spróbował strzału podcinką z 16 metrów. Hiszpanie nie bali się zagrywać podań ryzykownych, niekiedy (czasami skutecznie) między nogami naszych piłkarzy. Na pierwszy rzut oka wyglądało to na beztroskie próby ośmieszania Polaków. Ale nie, każde z tych zagrań przynosiło Hiszpanom korzyść. Efektowną, dla nas przykrą, korzyść.

Polska bezradność

Zawodnicy Michniewicza w defensywie wyglądali jak chłopcy we mgle, jeszcze gorzej wyglądało to w ofensywie. Polacy nie potrafili utrzymać się przy piłce, mieli ogromne problemy z opuszczeniem własnej połowy. W środku pola bezradni byli Szymon Żurkowski i Patryk Dziczek, jeszcze gorzej wyglądał Karol Fila, którego Michniewicz zmienił w przerwie.

Osamotnieni na skrzydłach byli Konrad Michalak i Sebastian Szymański. O ile pierwszy dwa-trzy razy skorzystał ze swojej szybkości i potrafił urwać się rywalowi, o tyle drugi najczęściej podawał niecelnie lub po prostu tracił piłkę.

Polacy nie radzili sobie z bardzo agresywnym, wysokim pressingiem Hiszpanów. Nasi rywale praktycznie nie opuszczali naszej połowy, momentalnie doskakiwali do naszych piłkarzy. Ci zaś byli za daleko od siebie, nie potrafili wymienić dwóch-trzech podań, o indywidualnych próbach dryblingu nie wspominając. Drużyna Michniewicza otrzymała brutalną lekcję futbolu, który młodzieżowym był tylko z nazwy.

Polski doping, hiszpańska radość

Mecz w Bolonii z trybun oglądało 3122 widzów. Wśród nich zasiadła spora grupa polskich kibiców. Wychodzących na rozgrzewkę piłkarzy Michniewicza powitało gromkie "Polska, Polska!" i "Gramy u siebie, Polacy, gramy u siebie!." Jeszcze w trakcie meczu grupa wspierała naszych zawodników, dodając im otuchy w tych trudnych chwilach.

Niestety, wraz upływem minut zapał kibiców zgasł. Kolejne bramki, sztuczki techniczne i okazje Hiszpanów sprawiły, że na trybunach odezwała się mała grupka ich fanów. "Ole, ole, ole" po każdym podaniu Hiszpanów niosące się z ich sektora jest najlepszym podsumowaniem tego meczu. Głośniej zrobiło się też na trybunie głównej, gdzie pod dziennikarzami, zasiadły rodziny hiszpańskich piłkarzy.

I tak mogliśmy obserwować radość krewnych m.in. Mikela Merino, Ceballosa czy Unaia Nuneza. Bo to niestety był taki mecz. Mecz, z którego przyjemność i radość mogli czerpać tylko Hiszpanie. Nam pozostała pobudka ze snu. Bardzo przyjemnego snu, za który Michniewiczowi i jego piłkarzom należy podziękować.

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ
Komentarze (139)
Polacy brutalnie wybudzeni ze snu o igrzyskach. Przepaść i pogrom w meczu z Hiszpanią
Zaloguj się
  • aistionnelle

    Oceniono 3 razy 3

    Czego nie ma w polskiej piłce nożnej, a jest w hiszpańskiej ?
    1.techniki( piłka nie jest- a przynajmniej nieczęsto i w swoim brzydszym wydaniu bywa- sportem siłowym )
    2.płynności (pamiętam takich, którzy bardzo się radowali w 2008, że Hiszpanie urządzają balet na boisku i to NIE jest zdaniem uradowanych piłka nożna.Tiki -taka jakby co służy nie tyle do tańca co do utrudnienia przeciwnikowi odzyskania piłki.Mniejsza jak mówi to przeciętny kibic, pan Zdzisio, ale gdy mówi to w studio szkoleniowiec, to hhmmm...no efekty widać ;- )
    4.pressingu-nie upierania się przy wysokim jak przeciwnik jest dwie albo i trzy klasy lepszy
    5. determinacji i woli walki (słynne przekonanie, że mecz trwa 90 minut, a nie do pierwszego gola strzelonego przez przeciwnika )
    6.kondycji (w Hiszpanii po pierwszej połowie nierzadko zaczyna się mecz, u nas po 20 minutach biegania większość zawodników nadaje się do zejścia z boiska, ponieważ nie mają więcej siły )
    7. wymienności pozycji -nie bez powodu mówi się, że kiedyś był futbol pozycji, a teraz dominuje futbol sytuacji.W Hiszpanii widać to gołym okiem, bo bramki strzelają wszyscy( może poza bramkarzem :-) a nie tylko napastnicy.
    8. umiejętności kontratakowania-dobry kontratak zaczyna się od długiego przerzutu piłki na druga stronę boiska albo od podania do bardzo dobrze biegającego gracza, który to gracz ma przegląd pola bramkowego i wie gdzie podać piłkę jak już dalej biec nie ma sensu, bo widzi kogoś na korzystniejszej pozycji do oddania strzału
    9. ryzyka -prób strzelenia gola z różnych, często zaskakujących pozycji
    10. właściwego doboru zawodników(jeden obrońca silny i zatrzymujący atak, drugi technicznie i bez faulu lub z minimalnym ryzykiem tegoż potrafiący odebrać piłkę przeciwnikowi, dobrze dryblujący pomocnicy, plus jeden mediapunta, dwóch napastników różniących się warunkami fizycznymi -jeden dostarcza piłkę w pole karne , drugi strzela, obaj jednak choć inaczej potrafią wykończyć akcję oraz bramkarza, który potrafi grać nogami i na przedpolu)
    11. poczucia, że lubię grać w piłkę :-)!

  • bex.a

    Oceniono 1 raz 1

    Przecież Morawiecki obiecywał że będziemy mistrzami świata. Prawie nie żartuje ale wszystko wina Tuska i jego Orlików

  • dar61

    Oceniono 5 razy 5

    Niczym mnie gra Polaków nie zaskoczyła - kto zerkał na dwa poprzednie mecze, nie mówiąc o barażu - nie powinien mieć klapek na oczach.

    ****
    Niczym mnie Redakcja tutejsza nie zaskoczyła:
    '...Zespół Luisa de la Fuente...'
    >>> FUENTEGO

    '...krewnych m.in. Mikela Merino, Ceballosa...'
    >>> ...Mikela MERINY

  • gj61

    Oceniono 3 razy 3

    Co tu dużo pisać, taki jest stan piłki w PL: nieudolny, podwórkowy. Wymagania finansowe za to ci niudacznicy mają z tym że, ze swoimi umiejętnościami to Real ich przyjmie: na kasę albo do wykładania towaru, bo ten drugi Real (madrycki) takich łosiów to nawet za biletera nie weźmie.

  • lionold

    Oceniono 3 razy 3

    Skojarzył mi się niegdysiejszy program w TV pod nazwą "Właśnie leci kabarecik" a z niego słynna kwestia: "Panie Czesiu? Graaaaać?" Odpowieiedź zawsze brzmiała: "GRAAAAĆ". I pomyślałem sobie: po co się było tak nadymać po dwóch czy trzech fuksach? Dobrze znowu chodzić po ziemi bez zawrotów głowy!

  • jackie53

    Oceniono 6 razy 4

    Proponuję na Okęciu przywitać naszą "delegację" kwiatami i... szampanem bo nie było 27 : 1 a tylko 5!!!

  • ahmed_jubara

    Oceniono 2 razy 2

    Postawiłem na 0:4. Już było tak ładnie, i na koniec się skiepściło.

  • chlopzlasu

    Oceniono 6 razy 4

    Polacy.... Graliście najbrzydszą piłkę na tych mistrzostwach. Pisałem to po meczu z. Belgią i z Włochami. Szczęście się skończyło. Nikt tak już nie gra. A zwłaszcza na tym poziomie wiekowym. Gdzie indziej uczy się radości z gry, szybkiej wymiany podań, strzałów... u nas polska myśl szkoleniowa. Murujemy bramkę i gramy na aferę. Tu nie chodzi o tę porażkę. Chodzi o to, że Ci młodzi piłkarze za 4-5 lat będą stanowić o sile naszej reprezentacji. Jaki styl pokażą? Tego się nie dało oglądać. Niestety mentalność w Polsce jest taka, że nawet dziennikarze się zachwycali po pierwszych dwóch meczach jakie to z nas Atletico... a ja bym wolał żebyśmy odpadli ale pokazując jakiś pomysł ja grę. Jakieś umiejętności techniczne, drybling... nic. Zero pomysłów. Żenada. Wstyd. Żenadą było tez dziennikarskie nakręcanie Czesia na potencjalnego trenera pierwszej reprezentacji...

  • scv78

    Oceniono 1 raz -1

    Ferszter użyl słowa pogrom! Antysemita!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX