Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Tylko jeden piłkarz może zagrozić Lionelowi Messiemu w walce o Złotą Piłkę. Zdecyduje Copa America

Mija 13 lat od kiedy Złotą Piłkę wygrał Fabio Cannavaro. Dwa lata później rozpoczęła się era Messiego i Ronaldo, więc na obrońców nikt już się nie oglądał. Rok temu ich dominację przerwał Modrić, a w tym sezonie wspaniały środkowy obrońca wygrał Ligę Mistrzów i ani razu nie dał się okiwać. Virgil van Dijk w finale Ligi Narodów przegrał, ale prawdopodobnie nie będzie to miało znaczenia w walce o miano najlepszego piłkarza świata. Zdecyduje inny turniej.

Virgil van Dijk został już symbolem odrodzonego z solidną defensywą Liverpoolu, a teraz walczył, by jako kapitan zostać twarzą odrodzonej holenderskiej piłki. Poprowadził Liverpool do zwycięstwa w Lidze Mistrzów, został wybrany najlepszym zawodnikiem finału, a wcześniej taki sam tytuł dostał za cały sezon ligi angielskiej. Jego klub tracił mało goli, a świat obiegała pobudzająca wyobraźnię statystyka, że w tym sezonie nie dał się okiwać żadnemu przeciwnikowi. Leo Messiemu w półfinale Ligi Mistrzów też nie. Tym większa miała być motywacja Cristiano Ronaldo, który po wygraniu mistrzostwa Włoch z Juventusem, odpoczął i poprowadził Portugalię do finału Ligi Narodów, strzelając trzy gole w półfinale ze Szwajcarią. Pojedynkiem liderów obu reprezentacji reklamowano pierwszy finał w historii tych rozgrywek.

Emocje głównie na papierze

I chociaż przed pierwszym gwizdkiem rozpatrywano ich starcie na wszelkie możliwe sposoby, to mecz nie dostarczył materiału do dalszej analizy. Ronaldo i van Dijk na murawie tylko się mijali. Grali w nieco innych sektorach, unikali się przy stałych fragmentach gry, nie mieli okazji zmierzyć się w akcji, bo jeśli już Portugalczyk był dłużej przy piłce, to jako pierwszy schodził do niego Matthijs de Ligt.

Van Dijk częściej wprowadzał piłkę na połowę rywala i organizował grę całej drużyny, niż odbierał i walczył o piłkę jak na obrońcę przystało. Ten finał Ligi Narodów dla Holendrów taki właśnie był: bardziej do rozegrania niż wygrania za wszelką cenę. Podeszli do niego z dużą rezerwą i w pierwszej połowie właściwie nie zagrozili bramce gospodarzy, sami nie dopuszczając do groźnych ataków na własną. Van Dijk nie dał swojemu zespołowi nic przy licznych rzutach rożnych i wolnych z okolic pola karnego. Większym zagrożeniem był jego partner ze środka obrony.

W drugiej połowie zmienił się wynik i nic poza nim. Goncalo Guedes dał Portugalii prowadzenie, którego nie oddała już do końca meczu. Ale przy straconej bramce, van Dijk niewiele mógł zrobić – zszedł do wbiegającego w pole karne Bernardo Silvy, a on zawczasu pozbył się piłki, wystawiając ją skrzydłowemu Valencii. Ronaldo z kolei nie brał w niej udziału. Poza tym, był to van Dijk jakiego znamy: niepozwalający się przeskoczyć, wygrywający wszystkie pojedynki, dobrze rozgrywający i blokujący nieliczne uderzenia rywali.

Po meczu cieszył się jednak Cristiano, który wygrywać chce zawsze i wszędzie, czy jest to Euro, Liga Mistrzów, czy nieco lżejsza Liga Narodów. W przenośni i dosłownie, bo Ronaldo uniósł puchar jedną ręką.

Porażka w finale Ligi Narodów niewiele zmienia w walce o Złotą Piłkę. Van Dijk kontra Messi?

Po takim sezonie, wielu zaczęło widzieć w van Dijku jedynego kontrkandydata dla Leo Messiego do zwycięstwa w plebiscycie „France Football” na najlepszego piłkarza na świecie. Fabio Cannavaro, ostatni obrońca, który zdobył tę nagrodę miał wygrany mundial. Ale w tym roku żadnych mistrzostw dla europejskich zespołów nie ma. Liga Narodów na razie tego nie rekompensuje, bo rozgrywki wymyślone przez UEFA, żeby zmniejszyć liczbę meczów towarzyskich i niemal zawsze grać o coś, wciąż nie zyskały odpowiedniej renomy. Porażka w finale nie powinna rzutować na postrzeganie tego sezonu Holendra. Tak, jak zwycięstwo nie byłoby w tej walce poważnym argumentem, tak porażka nie jest wielką przeszkodą. Van Dijk ma w talii przede wszystkim zwycięstwo w Lidze Mistrzów, indywidualne dokonania i wyróżnienia. Do tego świetny sezon w lidze, mimo że jego zespół przegrał mistrzostwo o punkt. 

Jednak Holender w ogóle nie sprawia wrażenia piłkarza spragnionego tej nagrody. - Myślę, że Messi jest najlepszym zawodnikiem na świecie. Jednak, jeśli wygram, przyjmę ją. Tak czy siak, powinien ją wygrać Messi. Jest najlepszy na świecie niezależnie od tego, czy gra w finale czy nie – mówił po zwycięstwie w Lidze Mistrzów.

Messi natomiast, po równie fantastycznym indywidualnie sezonie, do gabloty wstawił kolejne mistrzostwo Hiszpanii, zabrakło mu za to Pucharu Króla i Ligi Mistrzów, z której razem z Barceloną odpadł we wstydliwy sposób. Po pamiętnym dwumeczu z Liverpoolem właśnie. Za kilka dni rozpocznie się Copa America i jeśli jakiś reprezentacyjny turniej ma mieć wpływ na losy Złotej Piłki, to właśnie ten. Albo Messiemu pomoże, albo zaszkodzi. Jeśli wygra, wreszcie osiągnie sukces z reprezentacją, jeśli nie – mowa będzie o zawodzie i sezonie gorszym od poprzednich, bo uboższym w trofea.

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ
Komentarze (6)
Tylko jeden piłkarz może zagrozić Lionelowi Messiemu w walce o Złotą Piłkę. Zdecyduje Copa America
Zaloguj się
  • skale molowe

    0

    Juz nikt nie pamieta jak odmowil grania u swietych southampton aby isc do liverpoolu. Sprzdawczyk nie pilkarz. Jak icardi. Pamietajcie ze druzyna to zepol. Nie jeden zawodnik.

  • rupo13

    Oceniono 2 razy 0

    Modrić tak uczciwie dostał Złotą Piłkę, jak uczciwe były zwycięstwa Realu.

  • elvisek101

    Oceniono 2 razy -2

    Nie, no bez jaj.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX