Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wrócił do kadry po roku. Jerzy Brzęczek chce dla niego specjalnej "ochrony"

- Czas wreszcie rozegrać mecz, w którym wszystko zadziała jak należy od początku do końca. Mam nadzieję, że tak będzie już w piątek - mówi Maciej Rybus, obrońca reprezentacji Polski, która w piątek zagra z Macedonią, a trzy dni później z Izraelem w eliminacjach do Euro 2020.

Bartłomiej Kubiak: Stres przed debiutem?

Maciej Rybus: Faktycznie, ostatni raz w reprezentacji zagrałem jeszcze za kadencji Adama Nawałki, na pechowych dla nas mistrzostwach świata w Rosji [w przegranym 0:3 meczu z Kolumbią]. Co prawda później pojawiłem się na wrześniowym zgrupowaniu kadry, kiedy selekcjonerem był już Jerzy Brzęczek, ale przyleciałem tylko na jeden dzień, by poznać się ze sztabem. Z gry i treningów wykluczyła mnie wtedy kontuzja.

Wideo pochodzi z serwisu VOD

Teraz jesteś zdrowy?

- Na początku roku, przez ponad trzy miesiące, leczyłem kontuzjowaną pachwinę. Teraz, w końcówce sezonu, miałem problem z mięśniem dwugłowym, ale to był drobiazg, nic poważnego - czteromilimetrowe naderwanie. Zresztą przyjechałem do Warszawy już w zeszły wtorek - dwa dni przed zgrupowaniem, by potrenować z Leszkiem Dyją. I na tę chwilę wszystko jest w porządku. To znaczy inaczej: od lutego, odpukać, z moją pachwiną wszystko jest w porządku. Mógłbym co prawda przejść zabieg, ale nie jest on konieczny - mogę grać i trenować.

Jerzy Brzęczek na poniedziałkowej konferencji mimo wszystko zaliczył cię do graczy, którzy potrzebują specjalnej „ochrony”.

- Rzeczywiście, w poniedziałek nie wziąłem udziału w jednej gierce, czterech na czterech. Ale od tamtej pory ćwiczę już normalnie, jak wszyscy.

Potrafisz wytłumaczyć, skąd u ciebie biorą się te częste problemy ze zdrowiem?

- Nie jestem lekarzem, więc dobrze tego nie wyjaśnię. Ale na pewno wpływa na to moja pozycja. Gram na boku, więc tych sprintów, startów do piłki, jest dosyć dużo. A jak cały czas biegasz na wysokich obrotach, czasem mięśnie po prostu nie wytrzymują.

Będziesz piątym lewym obrońcą, który zagra na tej pozycji w dziewiątym meczu Brzęczka jako selekcjonera.

- Czy zagram? Jeszcze nie wiadomo, bynajmniej ja nic o tym nie wiem... Oczywiście mam nadzieję, że tak będzie, że wystąpię w najbliższych dwóch spotkaniach, ale jest przecież Bartek Bereszyński, Artur Jędrzejczyk. Obaj już grywali na tej pozycji.

Grywali, ale na tej pozycji zawsze jednak wszystkim było tęskno do lewonożnego obrońcy.

- Miło, że takie słowa padają, bo rozumiem, że to o mnie chodzi. Ale słowa to jedno. Drugie - to gra. Ja robię wszystko, by na treningach pokazać selekcjonerowi, że zasługuję na miejsce w składzie.

Jak bardzo różnią się zgrupowania kadry Brzęczka od tych z czasów Adama Nawałki?

- Jest przede wszystkim sporo nowych twarzy. I to chyba największa różnica. Wiadomo, że każdy selekcjoner ma własne metody treningowe, ale same założenia bardzo się nie zmieniły. Kwestie związane z dyscypliną w trakcie pobytu też nie. Okej, na posiłkach stoły są teraz ustawione inaczej. Jest nieco większa swoboda, bo nie musimy czekać na wszystkich, by zacząć jedzenie, ani czekać przy stole aż ostatni kolega zje. Ale to sprawy poboczne. Z tych bardziej istotnych, na pewno teraz więcej pracujemy nad taktyką i schematami, ale to wynika z faktu, że to zgrupowanie jest po prostu dłuższe.

W sierpniu skończysz 30 lat, za chwilę minie 10 lat od twojego debiutu w kadrze. Twoja rola w reprezentacji przez ten czas bardzo się zmieniła?

- Mam rodzinę, syna, więc życiowo na pewno dojrzałem. Wydaje mi się jednak, że wciąż jestem tym samym chłopakiem. Nie mam takiej natury, przywódczych cech, by teraz zgrywać ważniaka. Jak potrzeba, to się odezwę. Ale nie wywyższam się. Kadra ma innych liderów.

Robert Lewandowski mówi, że największym wyzwaniem będzie rozegranie dwóch meczów na równym poziomie.

- Ma rację. Rywale to wiceliderzy grupy, którzy tracą do nas dwa punkty i chcą nas gonić. Macedonia w ostatnich latach zrobiła spory postęp. Codziennie analizujemy jej grę. Wiem, że w piątek z perspektywy mojej pozycji bardzo ważne będzie, by zatrzymać wybieganych wahadłowych, którzy często włączają się do ofensywy. Będę musiał się ostro napracować. Zresztą nie tylko ja, bo z przodu gra doświadczony Goran Pandew, który bardzo mądrze porusza się w obrębie pola karnego. Potrafi strzelić gola, ale też posłać dobrą prostopadłą piłkę. To naprawdę nie jest słaba drużyna, podobnie jak Izrael.

Ale chyba zgodzisz się, że jeśli zagracie w pełni skoncentrowani, na miarę swoich możliwości, to trudno będzie w tej grupie przegrać mecz?

- Wiadomo, mamy lepszych piłkarzy. Już w marcu przekonaliśmy się jednak, że to nie wszystko. Wygraliśmy oba mecze, ale mogły się one ułożyć zupełnie inaczej. W Austrii mieliśmy nerwowy początek, rywale mieli sporo sytuacji. A później w Warszawie z Łotwą też nie wyglądaliśmy tak, jak oczekiwano. Miała być dominacja od początku, kilka bramek i po sprawie. A był brzydki mecz, Łotwa nas postraszyła. Nikt się tego nie spodziewał.

Tak samo jak tego, że po przegranym mundialu kadra nie zagra ani jednego naprawdę dobrego meczu.

- Najlepiej wyglądał ten pierwszy - wrześniowy - na wyjeździe z Włochami [1:1]. Potem ta pewność siebie gdzieś uleciała, ale nie chcę się teraz mądrzyć, bo nie wiem, dlaczego tak się stało. Nie było mnie tutaj - dopiero uczę się tej reprezentacji. Ale też nie chcę, by to zabrzmiało tak, jakbym się teraz usprawiedliwiał. Bo zgadzam się, że czas wreszcie rozegrać mecz, w którym wszystko zadziała jak należy od początku do końca. Mam nadzieję, że tak będzie już w piątek.

A potem w poniedziałek, kiedy zwycięstwo z Izraelem sprawi, że przed półmetkiem eliminacji z kompletem 12 punktów prowadzić będziecie w grupie?

- Jeśli się uda, to wjedziemy na autostradę do Euro 2020. Z takim dorobkiem trudno byłoby to zawalić. Praktycznie już będziemy na mistrzostwach.

Więcej o:
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]
 
  • Kolejne kluby chcą Łukasza Podolskiego! Górnik Zabrze będzie musiał walczyć Kolejne kluby chcą Łukasza Podolskiego! Górnik Zabrze będzie musiał walczyć
  • Wisła inauguruje Puchar Świata w skokach po raz ostatni? Wisła inauguruje Puchar Świata w skokach po raz ostatni? "Koszt byłby o trzy czwarte niższy"
  • Koszmarny rzut karny! Nawet rywale nie wytrzymali ze śmiechu [WIDEO] Koszmarny rzut karny! Nawet rywale nie wytrzymali ze śmiechu [WIDEO]
  •   
    Aplikacja Fotball LIVE
      POBIERZ