Sport.pl

MME U-21. Polska - Portugalia. Pół godziny planu, złość Kownackiego i zmiany, które odmieniły grę, ale nie wynik

Reprezentacja Polski do lat 21 przegrała w Zabrzu z rówieśnikami z Portugalii 0:1 w pierwszym meczu barażowym o awans do młodzieżowych mistrzostw Europy. Spostrzeżeniami po spotkaniu dzieli się Konrad Ferszter ze Sport.pl.

Plan, który działał przez pół godziny...

Strategia na pierwszy mecz z Portugalią była prosta. Reprezentacja Polski w Zabrzu miała zagrać tak, jak dwukrotnie przeciwko Duńczykom w kwalifikacjach. Skuteczna i twarda obrona w połączeniu z szybkimi kontratakami dały naszej drużynie cztery punkty w spotkaniach ze zwycięzcą grupy.

- Mamy swój plan, który wdrażamy na treningach. Dużo czasu poświęcamy analizie gry rywali. Trzeba pamiętać, że to dwumecz, a u siebie nie można stracić bramki - w rozmowie z Polską Agencją Prasową powiedział kapitan reprezentacji, Dawid Kownacki.

I te założenia Polacy wzorowo realizowali przez pierwsze pół godziny. Zespół Michniewicza był skoncentrowany, dobrze ustawiony i zorganizowany. Momentami wydawało się nawet, że gry w defensywie młodszym kolegom może pozazdrościć reprezentacja prowadzona przez Jerzego Brzęczka. Naszym nie brakowało też odwagi w ofensywie. Tak jak w 7. minucie, kiedy świetnym podaniem popisał się Patryk Dziczek, a w ostatniej chwili zablokowany został Konrad Michalak.

Niestety, ta odwaga zgubiła nas w 30. minucie. Pod polem karnym Portugalczyków piłkę stracił Sebastian Szymański, a jedno proste podanie za plecy Kamila Pestki sprawiło, że autostradę do naszej bramki miał Joao Felix. Piłkarz Benfiki dokładnie podał do Diogo Joty, który bez problemu pokonał Kamila Grabarę.

Polska - Czechy 0-1. Za Nawałki by wpadło...

Problemy Pestki

Mecz w Zabrzu pokazał, że Portugalczycy nie zmarnowali czasu, który dzielił go od losowania par barażowych. Drużyna Rui Jorga dokładnie wiedziała jak zagrają Polacy i na naszą obronę mieli skuteczny pomysł. O ile w środy pola zespół Michniewicza radził sobie jeszcze przyzwoicie, o tyle na skrzydłach mieliśmy ogromne problemy.

Zwłaszcza na lewej stronie, gdzie w obronie grał Pestka, którego wspomagać miał Szymański. Miał, ale to przecież po jego stracie osamotniony gracz Cracovii komletnie sobie nie poradził. Nie był to jednak pierwszy i ostatni raz, kiedy 20-latek sprawiał wrażenie piłkarza zagubionego. Na palcach jednej ręki policzylibyśmy bowiem pojedynki, które Pestka wygrał czy to z Gedsonem Fernandesem, czy to z oskrzydlającym akcje Yurim Ribeiro, czy to schodzącym w tę strefę Joao Carvalho lub Felixem.

Mecz z Portugalią Pestce nie wyszedł. Z drugiej strony jednak, czy można było oczekiwać, że piłkarz z dwoma występami w ekstraklasie w tym sezonie, będzie lepszy od lepiej wyszkolonych przeciwników?

Brzęczek wciąż bez wygranej, kadra wraca do smutnych czasów?

"Do młodzieży świat należy"

Chociaż smutnych analogii między kadrą Brzęczka i Michniewicza nie brakuje, to w piątek młodzież miała to, czego od lat brakuje seniorom. Nie chodzi tu jednak ani o boiskowe umiejętności, ani organizację gry, ale doping, którego na meczach pierwszej reprezentacji praktycznie nie ma, a który w Zabrzu stał na wysokim poziomie.

Wszystko dzięki najzagorzalszym kibicom miejscowego Górnika, którzy stali na trybunie za bramką, której przed przerwą strzegł Kamil Grabara. Było głośno, było kulturalnie, było nietypowo. Nietypowo, bo doping na zmianę prowadzili... kilkuletni chłopcy, którzy zajęli miejsce na 'gnieździe' w asyście kilku starszych osób. Żadnego z nich rola oraz megafon jednak nie speszyły.

Na trybunie pojawiły się nawet okrzyki "do młodzieży świat należy", które podłapała reszta widowni (frekwencja: 12 tys. 982 widzów). Szkoda, że tego samego na boisku nie zrobili piłkarze Michniewicza.

Frustracja i złość Kownackiego

Po stracie bramki gra Polaków posypała się. O ile brak reakcji jeszcze przed przerwą jest wytłumaczalny, o tyle trudno zrozumieć to, co działo się w drugiej połowie. A raczej to, co się nie działo. Polacy, którzy często podkreślali, że rywalizacja z Portugalią jest dwumeczem, długo wyglądali tak, jakby uznali, że na wyjeździe na pewno wygrają. I to wysoko.

Zespół Michniewicza po przerwie nie zmienił stylu gry, wciąż był wycofany, wciąż czekał na kontrataki. Ale wszelkie nasze próby kończyły się maksymalnie 25-30 metrów przed bramką Portugalczyków. Nic nie dawały próby dryblingów Szymańskiego czy Szymona Żurkowskiego. Michalak grał tak, że Dawid Kownacki raz za razem mógł tylko bezradnie rozkładać ręce. Nie dziwiła więc złość kapitana drużyny, którego w 77. minucie zmienił Karol Świderski.

Zmiany, które ożywiły grę

Przełom w grze Polaków nastąpił w 67. minucie. To wtedy biegającego, ale bezproduktywnego Michalaka zmienił Kamil Jóźwiak. Lechita wniósł do naszej gry to, czego w niej tak długo brakowało. 20-latek nie bał się odpowiedzialności, pokazywał się do gry, zaczął sprawiać problemy bezrobotnemu na lewej obronie Ribeirze.

To Jóźwiak w 73. minucie podał do Żurkowskiego, po którego strzale mieliśmy najlepszą okazję do zdobycia bramki. Dynamizmu naszej grze dodał też wprowadzony za Szymańskiego Filip Jagiełło. Gracz Zagłębia Lubin zajął pozycję ofensywnego pomocnika, dzięki czemu na skrzydło przeszedł schowany przez cały mecz Bartosz Kapustka. Dopiero po tej roszadzie część kibiców mogła zauważyć fakt, że gracz Oud-Heverlee Leuven w ogóle znajduje się na boisku. W samej końcówce, po podaniu Jagiełły, Kapustka mógł strzelić wyrównującego gola. Mógł, ale jego uderzenie głową było niecelne.

Zmiany przeprowadzone przez Michniewicza poprawiły naszą grę, ale wynik niestety pozostał ten sam. Szkoda, bo przed wtorkowym rewanżem w Chaves trudno wyobrazić sobie, by Polacy mieli po raz pierwszy zakwalifikować się do zreformowanych w 2000 roku MME. A przecież we włosko-sanmaryńskim turnieju do wywalczenia będą przepustki na Igrzyska, na których nie było nas od 1992 roku...

Więcej o:
Komentarze (10)
Pół godziny planu, złość Kownackiego i zmiany, które odmieniły grę, ale nie wynik
Zaloguj się
  • purre

    Oceniono 3 razy 3

    "Frustracja i złość Kownackiego" A kim jest ten dynamitem oderwany od włoskiej ławki kopacz?
    Trzeba było zapyerdalać, dwoić się , a nawet troić. Pójdziesz na zesłanie do Chievo i tam sczeźniesz, "rozleniwiony"- jak tu wcześniej pisali - "nawałkowy-dekadowy-objawienio-talencie"!

  • stach_79

    Oceniono 2 razy 2

    Jednym słowem - ludzie, nie oglądajcie, nie płaćcie! Szkoda czasu, przejdźmy na siatkówkę! Gasimy światło i do widzenia.

  • slimslider

    Oceniono 1 raz 1

    Nastepna generacja polskich niewypalow pilkarskich, a przecie kopana to taki prosty sport; nalezy tylko dokladnie podawac i celnie strzelac...

  • kuku666

    Oceniono 1 raz 1

    I co się teraz dziwić, że polska piłka nożna jest w ruinie, skoro młodzieżowcy są na takim samym poziomie co seniorzy - czyli na dnie!

  • konradpuchat

    Oceniono 1 raz 1

    "...Dawid Kownacki raz za razem mógł tylko bezradnie rozkładać ręce". A kim jest ten chłopaczyna, żeby zamiast grać bezładnie rozkładać ręce. Tak to mogą robić Leo Messi i Cristiano Ronaldo. Ale kopacz, który w przeciętnej Sampie znaczy coraz mniej... Nie uchodzi. Nie zdziwię się, jak w przerwie zimowej Sampdoria wypożyczy go do Frosinone, Chievo tudzież Ascoli, Palermo lub Perugii

  • zdziwiony6

    Oceniono 1 raz 1

    Powinniśmy przyjąć do wiadomości, że polska piłka nożna na beznadziejnym poziomie i jak widać w najbliższych latach nie będzie lepiej. Aby to zmienić i stworzyć za 8-10 lat przyzwoitą drużyne narodową powinniśmy teraz w całym kraju zacząć pracować z chłopakami w wieku 12-14 lat. To oczywiście jest mało prawdopodobne więc pozostaną nam wspomnienia z 1974 roku.

  • olal.bana.gw

    Oceniono 1 raz 1

    Pestki to sie w 99% wyrzuca przed spozyciem.

  • gaston60

    0

    Kownacki i Michalak to powinni być zmienieni po 45 minutach, a najlepiej gdyby ich nie było od początku

  • pablovsky44

    0

    Świetny występ Bielika i Kapustki. Kownacki i Gumny to był dramat w czystej postaci. Bielik do pierwszej reprezentacji bez dwóch zdań!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX