Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Reprezentacja Polski. Czy raport Adama Nawałki zostanie upubliczniony? "Jeśli już, to tylko gdy sztab się zgodzi i gdy kurz opadnie. Bo dziś byłaby pyskówka"

Raport sztabu Adama Nawałki jest w PZPN już od kilku tygodni, ale nie zanosi się, by został upubliczniony. - To wiedza dość wrażliwa, a dziś emocje są takie, że skończyłoby się pyskówką - mówi Sport.pl wiceprezes PZPN ds. szkolenia Marek Koźmiński

„Realizacja treści treningowych w zakresie taktyki wykazała daleko niezadowalające rezultaty w obszarze organizacji gry zarówno w defensywie jak i ofensywie”.

„Próba "ratowania sytuacji" w postaci zmiany ustawienia nie przyniosła spodziewanych efektów”. 

„Zawiodły również dotychczas stosowane techniki (sprawdzone w meczach eliminacyjnych) odpowiedniego przygotowania mentalnego zawodników”.

„Analiza testów wydolnościowych wykazała niedostateczne wartości (…) wydolności tlenowej. W tym momencie pojawiły się bardzo poważne wątpliwości dotyczące możliwości realizacji planów taktycznych”.

„Po obiecującym początku meczu (otwarcia –red.), kiedy nasz zespół potrafił w pełni kontrolować przebieg wydarzeń na boisku (choć bez klarownej sytuacji pod bramką przeciwnika) (…) straciliśmy bramkę w stosunkowo niegroźnej sytuacji. Od tego momentu, aż do końca pierwszej połowy drużyna nie potrafiła w pełni odnaleźć rytmu gry, praktycznie przestała realizować założenia”.

O drugim meczu: „niektórzy zawodnicy polskiej reprezentacji po raz pierwszy w karierze (co sami podkreślali) grali mecz toczony w tak szybkim tempie”. 

O trzecim meczu: „toczony w niezwykle wysokiej temperaturze przyniósł jedyne zwycięstwo w turnieju po (…) stałych fragmentach gry.

Brzmi znajomo? To raport z polskiego mundialu. Ale z tego poprzedniego: Niemcy 2006. Spisał go dla Pawła Janasa jego asystent Maciej Skorża. To zresztą norma: Franciszkowi Smudzie raport z Euro 2012 („Głównie zdjęcia i statystyki” – mówił jeden z członków zarządu PZPN) pisał Hubert Małowiejski, a od Leo Beenhakkera PZPN nie dostałby po Euro 2008 nic na piśmie, gdyby nie asystent Bogusław Kaczmarek. Raport sztabu Janasa po mundialu był niedługi, osiem kartek standardowego maszynopisu plus wyniki testów. I jak wspomina w rozmowie ze Sport.pl ówczesny prezes PZPN Michał Listkiewicz, raport był udostępniany do wglądu tylu chętnym w PZPN, że trafił w końcu również do mediów. – A Leo rozmawiał długo o Euro 2008 w wąskim gronie osób z PZPN i na raport na piśmie w ogóle machnął ręką, tylko Bobo Kaczmarek nam dosłał jakieś suche statystyki – mówi Listkiewicz.

„Siedzieliśmy nad raportem kilka dni, były dyskusje, Bogdan Zając był sekretarzem, a ostatnie słowo miał trener”

Raport sztabu Adama Nawałki, złożony w PZPN jeszcze w lipcu, jest według naszych informacji dużo dłuższy od tego z 2006 i w przeciwieństwie do raportu z 2006, analiza błędnych decyzji jest tam zrobiona również po nazwiskach, a nie tylko ogólnie. – Siedzieliśmy nad tym kilka dni po powrocie z Rosji. Każdy z nas odpowiadał za konkretną część, referował, Bogdan Zając był sekretarzem, a Adam Nawałka miał ostatnie słowo, on zatwierdzał wnioski. Potem każdy opisał część za którą odpowiadał, zebraliśmy to w całość i zostawiliśmy w PZPN. W połowie tworzenia raportu okazało się, że już nie będziemy dalej prowadzić kadry, więc trochę przyspieszyliśmy prace. Ile stron dokładnie wyszło, nie sprawdziłem, ale na pewno kilkadziesiąt – mówi Sport.pl jeden z członków mundialowego sztabu.

Raport trafił do wąskiego grona, poza prezesem Zbigniewem Bońkiem dostali go wiceprezes ds. szkoleniowych Marek Koźmiński i szef Szkoły Trenerów Stefan Majewski. - Ten raport mi oczu na to, co się stało w Rosji, nie otworzył, ale ja byłem przy drużynie przez cały czas. Zresztą tam się przecież nie zdarzyły jakieś tajemne rzeczy. Po prostu pojechała drużyna słabsza niż na Euro 2016, niektórzy mieli problemy z graniem w klubach, niektórzy byli bez formy, Kamil Glik uszkodził się tuż przed turniejem, a na to się nałożył problem z przygotowaniem fizycznym. Czy ten problem ujmował  pięć procent z formy, czy dwadzieścia, to już do dyskusji. U takich piłkarzy jak Łukasz Piszczek to raczej więcej niż 20 procent. Łukasz narzeka w wywiadach na przygotowanie a on akurat zna swój organizm. Do tego doszły epizody takie jak dwie dziwnie stracone bramki z Senegalem. Czy też nieudane założenia w taktyce, co się skończyło np zostawieniem Macieja Rybusa bez wsparcia w pojedynkach z Juanem Cuadrado – mówi Sport.pl Marek Koźmiński.

STUDIO SPORT.PL. Reprezentacja Polski. Czy nowi zawodnicy w kadrze zasłużyli na powołania? [W polu K]

Adam Nawałka o przygotowaniu motorycznym: jak zwykle wybiegaliśmy więcej niż rywale, ale też jak zwykle mieliśmy mniej sprintów niż oni

Z naszych informacji wynika, że podczas pomundialowych analiz w sztabie akurat samo przygotowanie fizyczne przed turniejem (w sensie wyciśnięcia ile się dało z tej grupy, która zaczęła zgrupowanie) nie zostało uznane za główny problem. Kłopoty motoryczne były raczej indywidualne, a nie u całej grupy: zaległości u niektórych z piłkarzy, którzy przez cały sezon mieli problemy ze zdrowiem lub problemy w klubie. I przemęczenie u tych najmocniej wyeksploatowanych w końcówce klubowego sezonu, jak wracający po kontuzji Łukasz Piszczek, czy eksploatowanych przez cały sezon jak Kamil Glik. A główny błąd polegał na wybraniu na pierwszy mecz z Senegalem składu, w którym było zbyt wielu piłkarzy po przejściach. I okazało się, że niektórym, jak Łukaszowi Piszczkowi, zabrakło zdrowia („Szybko Łukasza pospinało” – mówił trener Nawałka po meczu), innym, jak Kubie Błaszczykowskiemu - sił, Kamilowi Grosickiemu czy Grzegorzowi Krychowiakowi – rytmu meczowego, Arkadiuszowi Milikowi - pewności siebie. Trener Adam Nawałka na pożegnalnej konferencji prasowej mówił – ale bez podawania nazwisk - o złym wyborze składu i o tym, jak jego pomyłki uniemożliwiły zrealizowanie taktyki. Ale o przygotowaniu fizycznym opowiadał tak:

- Było na bardzo podobnym poziomie jak zwykle, bo porównaliśmy wyniki kinematyczne z Euro i teraz. Nasze bieganie się nie zmieniło. Jak zawsze przewyższaliśmy rywali pod względem liczby przebiegniętych łącznie kilometrów. Ale ustępowaliśmy im zawsze w parametrach szybkościowych i biegania z wysoką intensywnością. To wynika z tego, że my nie mamy typowo szybkościowych piłkarzy jak inne drużyny – mówił Nawałka.

W meczu z Senegalem piłkarze zamuleni przez ostatni trening w Soczi?

Ze szczegółowych statystyk poturniejowych wynikało, że Polacy przebiegli łącznie więcej kilometrów niż Senegal, a w samej statystyce sprintów byli gorsi ledwie o 50 metrów. Kolumbia była lepsza o kilometr w łącznym zestawieniu biegu, i o pół procenta w zestawieniu sprintów. A w graniu w piłkę – lepsza aż o trzy bramki. I dlatego sztab skłaniał się raczej ku wnioskom, że Polska mundial przegrała przez kłopoty czysto piłkarskie (- Nasza drużyna była tą, która wykonała w mundialu najmniej dryblingów – mówił Zbigniew Boniek), personalne (brak dobrego zastępcy dla Kamila Glika) i taktyczne (system gry z czwórką obrońców pokazał w eliminacjach swoje ograniczenia, a ten z trójką nie był jeszcze dość wyćwiczony), a nie fizyczne, bo z tej grupy trudno było wycisnąć w przygotowaniu fizycznym coś więcej. Choć jak wynika z naszych informacji, Adam Nawałka zastanawiał się po turnieju, czy nie przesadził z obciążeniami na ostatnim treningu przed wylotem na mecz z Senegalem. Chodziło o przedpołudniowy trening w Soczi, dwa dni przed polską inauguracją mundialu. To była ostatnia szansa na wywalczenie sobie miejsca w składzie, trening był bardzo udany. Ale trener wyrzucał sobie później, że trzeba było szybciej dać piłkarzom wolne, choćby ze względu na upał. Prezes Zbigniew Boniek powiedział o meczu z Senegalem, że piłkarze byli zamuleni. A Marek Koźmiński powtarza, że rezerwy w przygotowaniu były. – Ja nie widziałem, żeby oni mieli parę w nogach. Słyszę cały czas po mundialu, że naszym piłkarzom się nie chciało. Słyszę o tym  „jeżdżeniu na dupach”. Jakieś bzdury, oczywiście że im się chciało. A jak nie ma pary w nogach to jeżdżenie na dupach się sprowadza do wywracania. Chyba nie o to chodziło? – mówi Koźmiński.

STUDIO SPORT.PL. Reprezentacja Polski. "Rafał Pietrzak został powołany po jednym dobrym meczu. Może Brzęczek jest wizjonerem?"

Pójść w ślady Niemców? „Może gdy kurz opadnie”

Kilka dni temu trener Niemców Joachim Loew i menedżer kadry Oliver Bierhoff przez blisko dwie godziny tłumaczyli na konferencji prasowej, dlaczego Niemcy odpadli z mundialu już w fazie grupowej. Analizowali wady gry opartej na posiadaniu piłki, uwydatnione w tym turnieju, podawali statystyki sprintów , czasu posiadania piłki między przyjęciem a podaniem, efektywności pod bramką - wszystkie niekorzystne dla Niemców w porównaniu z ich grą w eliminacjach MŚ. I pojawiły się po tej konferencji wezwania w Polsce, by pójść za niemieckim przykładem i przynajmniej upublicznić raport. Ale władze PZPN podchodzą do tego pomysłu sceptycznie. Prezes Boniek uważa, że cofanie się do tego co było nie ma już sensu, Polacy nie są w tej sytuacji co Niemcy, bo u nich sztab został po turnieju i musi uwiarygodnić tę decyzję, a w Polsce sztab został zmieniony. I o większości przyczyn porażki w Rosji Adam Nawałka powiedział podczas wspomnianej pożegnalnej konferencji prasowej.

- Raport to jest wiedza wrażliwa i powinna być moim zdaniem teraz dostępna w ograniczonym kręgu. Wokół mundialu są jeszcze wielkie emocje. Nie da się w przypadku analizy polskiego występu uciec od konkretnych nazwisk. I taki raport upubliczniony teraz bez żadnego komentarza mógłby dać wrażenie, że to jest przerzucanie się odpowiedzialnością. Byłoby pokazywanie: pan X wyglądał tak, pan Y tak. Więc chyba lepiej teraz ostrożnie z nazwiskami, bo skończyłoby się tylko pyskówką – mówi Marek Koźmiński. Raport ma być w przyszłości udostępniany trenerom podczas konferencji, choć upublicznienie za jakiś czas też jest niewykluczone. – Ale raczej dopiero wtedy, gdy kurz opadnie i wszyscy nabiorą trochę dystansu do tego co się stało. I po uzgodnieniu ze sztabem szkoleniowym, bo to moim zdaniem sztab powinien dać zgodę na upublicznienie i dać też swój komentarz do tego raportu. Wtedy to byłoby w pełni zrozumiałe, bo dodałoby kontekst. Nie wszystkie zdarzenia są przecież w takim dokumencie ujęte, trenerzy nie będą przecież pisać o burzy w Arłamowie, która wywróciła do góry nogami ostatnie dni zgrupowania, bo to raczej materiał na dyskusję w trenerskim gronie, a raport to jest miejsce na sprawy techniczne. Ale jeśli wszyscy: sztab, prezes, departament szkolenia, uznają za rozsądne upublicznienie, to uproszczoną formę możemy w pewnym momencie opublikować – mówi Koźmiński.

Adam Nawałka: „Widzieliśmy zagrożenia, wierzyliśmy, że wyjdziemy obronną ręką. Ale okazało się, że to było ponad nasze możliwości”

Analizą dostępną publicznie pozostaje więc na razie to, co Adam Nawałka mówił podczas pożegnalnej konferencji:

O błędach w składzie i niezrealizowanej taktyce:

 „To co sobie zarzucam, to personalia. Nie trafiłem ze składem. Błędy personalne z pierwszego meczu wpłynęły na taktykę. I o to mam do siebie największą pretensję. Zawodnicy bardzo się starali, ale nie wszyscy byli w optymalnej formie. Byliśmy w trudnej sytuacji personalnej, zdawaliśmy sobie sprawę, że piłkarze mieli problemy zdrowotne i z grą w klubach. Ale biorę to na siebie. Zawodników muszę pochwalić, że od pierwszego dnia po awansie wszyscy byli w wielkiej gotowości. Ale oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę z zagrożeń. Po eliminacjach zrobiliśmy analizę, zrozumieliśmy że trzeba trochę zmienić personalia, poszerzyć możliwości taktyczne, bo zauważyliśmy w kliku spotkaniach, że drużyna zaczyna nie trzymać poziomu. Wierzyliśmy, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Ale okazało się, że to jednak było ponad nasze możliwości. I to biorę na siebie. Zawiedliśmy. Pewne korekty bym zrobił, gdyby były takie dane jakie są teraz”.

O selekcji, w której postawił na piłkarzy najbardziej sprawdzonych, rezygnując z dalej idących zmian:

„Zawsze działaliśmy logicznie, tak żeby najlepiej wykorzystać potencjał. I ci piłkarze, którym może nie wyszło w mistrzostwach, to jednak w dalszym ciągu stanowili o sile tej drużyny. I dlatego młodzież musiała poczekać jeszcze trochę. Może do najbliższej jesieni, gdy już będzie stanowiła o sile drużyny i już można będzie wykorzystać potencjał wszystkich”.

O tym, że drużyna wyglądała na niegotową do wysiłku na mundialowym poziomie:

„Trzeba wziąć pod uwagę temperatury, jak biegał rywal i jaki jest wynik meczu. To mocno wpływa na wyniki motoryczne, nastawienie piłkarzy. Jeśli się przegrywa, to jest się bardziej zmęczonym, bo wszystko zaczyna się od głowy. Po wygranej jest łatwiejsza restytucja, bo jest zadowolenie. Przygotowanie fizyczne było bardzo podobne jak w Euro 2016. Ale trzeba też spojrzeć z jakimi przeciwnikami graliśmy w Euro, a z jakimi w mundialu”.

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ
Komentarze (44)
Reprezentacja Polski. Czy raport Adama Nawałki zostanie upubliczniony? "Jeśli już, to tylko gdy sztab się zgodzi i gdy kurz opadnie. Bo dziś byłaby pyskówka"
Zaloguj się
  • cezar85

    Oceniono 11 razy 9

    Niemcy po takich raportach działają i najpóźniej dziesięć lat później wygrywają turniej

    a my nie robimy nic, bo zdążyliśmy się już zadomowić w tej czarnej dupie

  • kasia481

    Oceniono 10 razy 6

    Wniosek jest tylko JEDEN. Tragiczne wyszkolenie piłkarskie polskich KOPACZY.
    Z z”gowna bicza nie ukrecisz”. Grajki reprezentują jakość 3 ligi europejskiej.
    Za granica trochę się starają chociaż i tak większość czasu z”grają na ławce rezerwowych”.
    W reprezentacji maja wszystko w du.... bo nic za to nie zarobią.
    To piłkarskie i ludzkie DNO
    Od Nawalki proponuje się od....

  • ainol novo

    Oceniono 8 razy 6

    Prezesie Kaczyński, wodzu najwspanialszy! Żądamy utworzenia NARODOWEJ REPREZENTACJI POLSKI, NIE PZPN. PZPN to prywata i kumoterstwo!

  • thousand111

    Oceniono 4 razy 4

    Ciągle to samo, co turniej wraca jak mantra, przygotowanie fizyczne i brak umiejętności, no, qwa ileż można te same błędy popełniać i nie wyciągać daleko idących wniosków...

  • pronunciation

    Oceniono 4 razy 4

    Ja osobiście już więcej się piłkarskiej reprezentacji Polski nie dam nabrać.

  • opalinski19

    Oceniono 4 razy 4

    żal ściska

  • bombullo

    Oceniono 3 razy 3

    O moisciewy! Jeden z geny komusze przy korycie.Jeden popiera drugiego.Jak zwykle.Dla nich PRL II to raj.Nic nie musza bo upublicznienie godziloby w zywotne interesy Wolski czyli II PRLu.Obaj obawiaja sie spoleczenstwa pilkarskiego ktore moze ...co to spoleczenstwo moze w tym temacie skoro w najwazniejszych sprawach siedzi jak mysza pod miotla! A prawda lezy gdzie indziej.Raport wychwala wszystkich od gory do dolu jacy to cacani dzialacze,pilkarze czyt.tzw.pilkarze,kilkudziesieciu specow od wszystkiego szczegolnie niepotrzebnego tez.Oni nie winowaci a kto lub co? Trudno im to powiedziec tzn.wydukac,ze cala ta ekipa ktora "rzadzili" to jeden wielki rojst z nimi na czubku.
    Niemcy upublicznili inni pewnie tez.
    Wniosek nasuwa sie sam.Do Cywilizacji mamy dalej niz na Slonce.W pilce tez.
    Na takie czasy czekaliscie obatele Kozminski i Boniek,prawda?

  • gunston

    Oceniono 3 razy 3

    Nic nie ma o szkoleniu piłkarzy z VAR-u, które miało być kluczem do odniesienia sukcesu reprezentacji w Rosji.
    Moim zdaniem Polacy są niezdolni do rzetelnej analizy i rozmowy o przyczynach porażki. PZPN zadowala znalezienie winnego, reszta jest nieważna Stąd też niczego nie uczymy się z popełnionych błędów i powtarzamy te same błędy od lat. Ale najpierw oczywiście rewolucja.

  • szlachcic

    Oceniono 3 razy 3

    Czyli raport zostanie zamieciony pod dywan co swiadczy ze roznica miedzy Bonkiem a Lato jest taka ze w przypadku tego drugiego jest wieksza szansa ze napaskudzi w salonie i beknie przy jedzeniu
    Innych roznic nie ma

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX