Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Trener Milanu posadzi Krzysztofa Piątka na ławce. Człowiek od zadań specjalnych

Stefano Pioli to trener od zadań specjalnych. Gdy robi się spokojnie, jego drużyny wpadają w coraz większe tarapaty, a on w końcu jest zwalniany. Ale w Milanie spokojnie nie jest. Klub błądzi. Nowy trener jest zupełnym przeciwieństwem poprzedniego - tak, jakby miało to zadziałać na zasadzie: wystarczy wszystko robić odwrotnie i wtedy wyjdzie.

Hasztag „PioliOut” zaczął obowiązywać zanim Stefano Pioli oficjalnie był „in”. I nawet nie chodzi tutaj o wielką niechęć kibiców Milanu do tego konkretnie trenera, choć swoje za uszami też ma. Szybko wypomniano mu deklarację, że od dziecka był kibicem Interu i cała jego rodzina też. Ale to wciąż nie tłumaczy skali oporu z jakim spotkał się na początku pracy w Milanie. W rzeczywistości zebrał on za wszystko, co dzieje się z klubem od kilku lat. Za kryzys na życzenie, za dziesiątki nietrafionych decyzji, brak wizji i słabnące ambicje. Dostał za to, że nie jest Luciano Spallettim, na którego zatrudnienie liczyli kibice. Dostał za poprzednika, który zostawił Milan na jedenastym miejscu w tabeli i grający tak smutno, że nawet te trzy zwycięstwa mało kogo cieszyły. Pioli zaczyna więc pracę w atmosferze absolutnego kryzysu. Ale on akurat w kryzysowych sytuacjach spisuje się najlepiej.

Liczne problemy Krzysztofa Piątka. Pioli mu pomoże?

Trener kryzysowy

Największą tragedię, jaką była nagła śmierć kapitana Fiorentiny, Davide Astoriego, przekłuł w serię pięciu zwycięstw z rzędu. Potwierdził wtedy, że potrafi dotrzeć do piłkarzy. Sytuacja była ekstremalna, więc podjął nadzwyczajne środki: rozmawiał indywidualnie z każdym piłkarzem po kilka razy, tłumaczył, wyjaśniał – mniej jak trener, bardziej jak człowiek. Wszedł w rolę terapeuty. Słuchał drużyny. I chociaż sam czuł, że rozgrywanie meczu z Benevento zaledwie trzy dni po pogrzebie jest złym pomysłem, to gdy kolejni piłkarze mówili mu, że jak najszybciej chcieliby wrócić do swojej rutyny – grania meczów, on sam zmienił zdanie. – Czułem, że chcieli oddać za niego swoją duszę. Jak najszybciej wyjść na boisko i wygrywać dla niego. Nigdy nie widziałem tak zgranej ekipy, jak nasza po śmierci Davide. Więź między piłkarzami, kibicami i klubem była niewiarygodna – komentował. Ta historia go zmieniła. Na nadgarstku wytatuował jego inicjały i numer 13. Na pierwszej konferencji w Milanie mówił: „Jestem pewien, że Davide cieszy się, że tutaj jestem”.

To było pewne ekstremum, sprawa życia i śmierci. Ale Pioli w ogóle czuje się przy linii pewniej, gdy dookoła wiele się dzieje. Łatwiej mu posprzątać po kimś niż później ten porządek utrzymać. Sprawdziło się to choćby w Interze, gdzie musiał gasić pożar po Franku de Boerze. Sytuacja była bliźniaczo podobna do tej jaką zastał w Milanie. Słaby początek sezonu, drużyna bez pomysłu, szybkie zwolnienie trenera i on w roli budżetowego ratownika. Szybko uporządkował drużynę, zaczął punktować, odrabiać straty i ostatecznie wprowadził Inter do Ligi Mistrzów. W kolejnym sezonie – teoretycznie spokojniejszym – został zwolniony. Zresztą, im dalej było od śmierci Astoriego, tym Fiorentina grała gorzej i też został zwolniony. To scenariusz, który przerabiał też w Lazio. Gdy zaczynało być spokojnie, Pioliemu kończyły się pomysły co dalej. Brakowało mu wizji jak rozwijać zespół, jak nim kierować. W sumie zwalniano go już z dwunastu różnych klubów. Szybciej, wolniej, ale zawsze odchodził i nikt po nim nie płakał. Co gorsza – chociaż trenerem jest już 20 lat, to wciąż jedynym wygranym przez niego pucharem jest ten za mistrzostwo Włoch do lat 17 z Bologną. 

Stefano Pioli odblokuje Piątka? 

Milan bierze trenera dobrze znanego. Zupełnie innego niż Marco Giampaolo. Tak, jakby Paolo Maldini i Zvonimir Boban szukali jego następcy na zasadzie przeciwieństwa. Introwertycznego Giampaolo, zwolennika ubierania drużyny w dziesiątki schematów, pragmatycznego i zachowawczego, zastąpił Pioli: uwielbiający rozmawiać z piłkarzami, dający im swobodę na boisku, grający futbol ofensywy i odważny. Zmiana o 180 stopni.

Federico Aque, dziennikarz „Ultimo Uomo” zwraca uwagę, że Pioli ma kilka stałych pomysłów, których wprowadzenie do nowych zespołów nie zabiera mu dużo czasu. Bo jak sam mówi – „czas może być twoim sprzymierzeńcem lub wrogiem”. - Milan wróci do formacji 1-4-3-3 stosowanej przez Gennaro Gattuso, częściej na połowie przeciwnika będzie pojawiał się Theo Hernandez, bo w systemie Pioliego lewi obrońcy zawsze byli niezwykle ważni. Może pełnić podobną funkcję jak Biraghi w Fiorentinie – podaje. – Giampaolo chciał budować akcje od swojego pola karnego. Spokojnie, w sposób bardzo uporządkowany. Pioli lubi szybko docierać z piłką pod bramkę rywala. Nie pozycje piłkarzy i przestrzenie są najważniejsze, a piłka. To może być największą zmianą w porównaniu do Giampaolo. Na zmianie trenera powinien zyskać Hakan Calhanoglu, który jeśli dostanie więcej swobody, to ze swoimi skłonnościami do przyspieszania gry i jej pionizacji, może wrócić do formy. Pioli na początku pewnie zaufa Lucasowi Bigli, którego zna z Lazio, co może być kluczowe, by od razu drużyna realizowała jego pomysły – twierdzi Aque. W podobny sposób zostanie wykorzystany też Ante Rebić, który pracował z Piolim we Fiorentinie. W pierwszym meczu z Lecce prawdopodobnie wyjdzie w pierwszym składzie na lewym skrzydle. 

„La Gazzetta dello Sport” charakteryzując nowego trenera Milanu, zwraca też uwagę na pozycję środkowego napastnika. „Bo od czego powinien zacząć swoją pracę, jeśli nie od próby odzyskania Krzysztofa Piątka?” – zastanawiał się kilka dni temu włoski dziennik. Przypominał, że Pioli lubi napastników silnych, grających w szesnastce. Pracował z mistrzem poruszania się bez piłki – Miroslawem Klose, z przywiązanymi do gry w szesnastce Giovanim Simeone i Filipem Djordjeviciem, a także Mauro Icardim, który w wielu aspektach przypomina Piątka. Potrafił tak ustawić zespół, by napastnicy otrzymywali sporo podań. Pioli właśnie na to zwrócił uwagę opowiadając na konferencji prasowej o swoim pomyśle na odblokowanie Piątka.

To z Lecce polski napastnik zaczął przygodę we Włoszech. W meczu pucharowym strzelił wtedy cztery gole. Ale teraz, gdy potrzebuje nowego otwarcia, zacznie mecz na ławce rezerwowych. Rafael Leao jest bowiem w zdecydowanie lepszej formie. A Pioli musi to spotkanie wygrać, bo w kolejnych o punkty będzie mu nieporównywalnie trudniej. Milan zagra kolejno z Romą, Spal, Lazio, Juventusem i Napoli.

Więcej o: