Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Klaudiusz Hirsch: Srebrny medal przed rokiem był sukcesem, ale też rozczarowaniem. Chcemy więcej

- Znamy już smak finału, a doświadczenie z porażki sprawia, że chciałoby się zagrać taki mecz raz jeszcze i tym razem odnieść lepszy rezultat. Czujemy się mocni, mocniejsi niż rok temu - przed mistrzostwami świata w piłce nożnej sześcioosobowej zapowiada trener reprezentacji Polski, Klaudiusz Hirsch. Transmisje z meczów Polaków na Sport.pl, na YouTube Sport.pl oraz Facebooku Sport.pl.

Zobacz najnowszy odcinek "Sekcji Piłkarskiej"

Już w sobotę na Krecie rozpoczną się mistrzostwa świata w piłce nożnej sześcioosobowej, potocznie nazywanej "socca". Reprezentacja Polski pierwszy mecz rozegra w sobotę, a jej rywalem będą Marokańczycy (21:00). Później zespół prowadzony przez Klaudiusza Hirscha zagra kolejno z Walią (wtorek, 11:00), Litwą (czwartek, 14:00) oraz Belgią (piątek, 9:00). 

Reprezentacja Polski jest jednym z faworytów turnieju. Nasza drużyna bronić będzie wicemistrzostwa świata, które wywalczyła przed rokiem w Portugalii. Wtedy Polacy przegrali w finale 0:1 z Niemcami i, jak sami zapowiadają, teraz ich ambicje również sięgają co najmniej decydującego meczu.

Konrad Ferszter: Przed zeszłorocznymi mistrzostwami świata, na których zdobyliście srebrny medal, narzekał pan, że mieliście mało czasu na wspólne przygotowania. Jak wygląda to w tym roku?

Klaudiusz Hirsch: Teraz też nie jest idealnie, bo w niedzielę widzieliśmy się pierwszy raz z grupą, która leci na Kretę. Nie dość, że czasu było mało, to jeszcze kadra była nieco okrojona, bo brakowało w niej dwóch zawodników. Nie ma jednak co narzekać, musimy dostosować się do warunków jakie mamy i maksymalnie wykorzystać wspólny czas. Na miejscu będziemy mieli jeszcze kilka chwil, by dopracować wszystko na gorąco i na pewno to zrobimy.

Jak zatem przygotować do mistrzostw świata zespół, który przed turniejem widzi się raz, na dwugodzinnym treningu?

- Zdecydowana większość kadry, która leci na turniej na Krecie, to zawodnicy, z którymi pracuję od kilku lat. W drużynie mam tylko trzech debiutantów. Nie jest więc tak, że zaczynamy od zera, że wszystkiego musimy uczyć się od początku. Każdy z zawodników ma wpojone podstawy gry futsalowej, więc żaden z nich nie będzie miał problemów z przyswojeniem schematów, które kreślimy na turniej. Zresztą szukałem właśnie takich zawodników. Chciałem, by ci, których powołam, byli zdolni do niemal natychmiastowego zaadaptowania się do reprezentacji. Nie jest to proste, jednak w ich przypadku nie przewiduję większych problemów.

Nad czym pracowaliście podczas jedynego treningu przed mistrzostwami?

- Przypominaliśmy schematy rozegrania stałych fragmentów gry i rozbudowywaliśmy dwa sposoby poprowadzenia ataku pozycyjnego. Trudno oczekiwać, by po jednym treningu wszystko funkcjonowało bez zarzutu, ale jestem dobrej myśli. Przypomnieliśmy sobie podstawy, będziemy ich próbować w grze oraz dopracowywać już na Krecie, gdzie też przecież będziemy trenować.

Poza treningiem piłkarskim zawodnicy odbyli też sesję z psychologiem. To nowy element w waszej reprezentacji?

- Tak. Mam bardzo dobre wspomnienia ze współpracy z psychologiem sportu, więc odświeżyłem kontakt z zaufaną osobą i poprosiłem o współpracę. Chciałem wprowadzić do tej drużyny coś nowego, dać zawodnikom dodatkowy bodziec.

Skąd taki pomysł?

- Zeszłoroczny turniej, który z jednej strony był dla nas wielkim sukcesem, z drugiej zakończył się rozczarowaniem. Finał z Niemcami pokazał, że mieliśmy spore rezerwy, jeśli chodzi o przygotowanie mentalne do meczu.

Ale jest też inna kwestia. Na mistrzostwa świata na Kretę jedziemy jako srebrni medaliści. Chciałbym, by zawodnicy mieli świadomość własnej wartości, ale też, by w ich postawę nie wkradło się rozluźnienie i jakieś lekceważenie przeciwników. Uznałem, że współpraca z psychologiem sportu może tylko pomóc zawodnikom. Kto wie, może po tej przygodzie któryś z nich zdecyduje się na stałą współpracę z kimś takim w przyszłości.

Przed rokiem na turniej jechaliście bez żadnych planów. Jak jest teraz, w roli wicemistrza świata?

- Rok temu nie mogliśmy mówić inaczej, bo mistrzostwa świata były dla nas wielką niewiadomą. Mimo wszystko czuliśmy, że możemy zajść daleko, bo większość kadry miała doświadczenia z kilku poprzednich mistrzostw Europy. Tam co prawda medalu nie zdobyliśmy, jednak doznaliśmy kilku bardzo pouczających porażek. Odpadaliśmy w dziwnych, nieszczęśliwych okolicznościach. Dwa razy zabrakło nam niewiele, by znaleźć się w strefie medalowej. Cieszę się, że na pierwszych mistrzostwach świata udało się wyciągnąć wnioski i zajść tak daleko.

Jak będzie teraz? Nie wypada nam mówić inaczej niż tak, że chcielibyśmy, by nasza przygoda na turnieju na Krecie trwała do samego końca. Ale wiadomo, to jest turniej i tu trzeba skupiać się na każdym kolejnym meczu. Zaczynamy od tego, że chcemy wyjść z grupy. A to już będzie trudniejsze niż rok temu, bo w niej jest pięć drużyn, a nie cztery jak ostatnio.

Faza pucharowa? Na razie o niej nie myślę, ale wiadomo, że już w jej pierwszej rundzie można trafić na naprawdę mocne drużyny. Chciałbym, byśmy do turnieju podeszli jak rok temu, gdy wzajemnie budowaliśmy się każdym kolejnym zwycięstwem i awansem. Pozytywnie się nakręcaliśmy, wzmacnialiśmy pewność siebie i dało to zadowalający efekt. Znamy już smak finału, a doświadczenie z porażki sprawia, że chciałoby się zagrać taki mecz raz jeszcze i tym razem odnieść lepszy rezultat. Czujemy się mocni, mocniejsi niż rok temu, ale tak samo mówi pewnie kilka innych drużyn.

O reprezentacji Polski w piłce nożnej sześcioosobowej zrobiło się głośno przed rokiem, jednak pan pracuje z tą kadrą od ponad sześciu lat. Wcześniej pracował pan m.in. jako selekcjoner reprezentacji Polski w futsalu.

- W 2013 roku, kiedy zakończyłem pracę w PZPN-ie, odezwał się do mnie Wojciech Dudek, który zaproponował mi współpracę. Nie miałem żadnego pojęcia o tym projekcie, jednak z ciekawości zdecydowałem się na spotkanie. Zgodziłem się na poprowadzenie reprezentacji Polski wybranej przez ekspertów w towarzyskim meczu z Niemcami. Chwilę później polecieliśmy na Kretę na pierwsze mistrzostwa Europy, gdzie zajęliśmy siódme miejsce.

To były początki, które sprawiły, że ten zespół i projekt zagościły w moim sercu na dobre. Bardzo mocno się w to zaangażowałem i dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez kadry i Playareny. Przez lata widziałem jak ta reprezentacja się rozwija, zwłaszcza pod kątem sportowym, co dla mnie, jako trenera, jest najważniejsze.
Na początku w Europie byliśmy wzorem dla wielu reprezentacji. Podglądano nas, wprowadzaliśmy trendy do taktyki. Sami jednak wypracowaliśmy własny styl z czego jestem bardzo dumny. Postępy tej reprezentacji są dla mnie najlepszą nagrodą.

Jak w ciągu kilku lat zmieniły się warunki pracy z reprezentacją?

- Do profesjonalizmu nam jeszcze bardzo daleko, ale nie da się ukryć, że proces usprawniania wszystkiego co z tą reprezentacją związane, ciągle postępuje. Idziemy małymi krokami, jednak wciąż do przodu. Duża w tym zasługa Wojciecha Dudka i całej społeczności Playareny, która ciągnie tę reprezentację.

Trzeba też jednak podkreślić jak ważne jest podejście samych zawodników. Oni nie grają tu dla pieniędzy, tylko z pasji. Chociaż są amatorami i nie otrzymują za grę wynagrodzenia, to ich świadomość i profesjonalne podejście do sprawy są godne najwyższego uznania. Sami zawodnicy sprawiają, że w naszej współpracy możemy kierować się bardzo profesjonalnymi zasadami. Oni wiedzą po co jadą na turniej, dlaczego znaleźli się w tej drużynie. Reprezentanci Polski mają świadomość tego, że zostali wybrani spośród niemal 100 tysięcy zawodników uprawiających tę dyscyplinę i czują odpowiedzialność w związku z tym. Dla nich to olbrzymia nobilitacja i widać to na boisku.

Pan, poza prowadzeniem reprezentacji w piłce nożnej sześcioosobowej, wciąż pozostaje też przy futsalu.

- Ostatnie dwa lata pracowałem w Piaście Gliwice. Ostatnio związałem się z reprezentacją Słowacji, gdzie czekają mnie nowe wyzwania. Zostałem trenerem tej reprezentacji do lat 15, 17, 19, 21 oraz pierwszej kadry kobiet i drużyny akademickiej. Mam pod sobą sześć drużyn, więc przede mną ambitne i odpowiedzialne plany.

Piłce nożnej sześcioosobowej bliżej do futsalu czy piłki nożnej jedenastoosobowej?

- Zdecydowanie bardziej do futsalu, "socca" zawiera mnóstwo jego elementów. Wszystko dzieje się na małej przestrzeni, zawodnicy muszą podejmować decyzje w mgnieniu oka. Do tej gry potrzeba zawodników bardzo dobrze wyszkolonych technicznie, ale też bardzo szybko myślących i podejmujących odpowiednie decyzje w możliwie jak najkrótszym czasie. Wszystko dzieje się dużo szybciej niż w piłce nożnej jedenastoosobowej.

Reprezentacji Polski w piłce nożnej sześcioosobowej warto kibicować, bo...

- Każdy, kto choć raz zobaczył mecz "szóstek", zakochał się w tej dyscyplinie sportu i postawie tej reprezentacji. Już podczas śpiewania hymnu widać, ile dla tych zawodników znaczy możliwość reprezentowania kraju na arenie międzynarodowej. Dla nich to zaszczyt i spełnienie marzeń. Poza tymi wartościami gwarantujemy jakość i emocje. Oby do samego finału.

Więcej o:
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]
 
  • Kolejne kluby chcą Łukasza Podolskiego! Górnik Zabrze będzie musiał walczyć Kolejne kluby chcą Łukasza Podolskiego! Górnik Zabrze będzie musiał walczyć
  • Wisła inauguruje Puchar Świata w skokach po raz ostatni? Wisła inauguruje Puchar Świata w skokach po raz ostatni? "Koszt byłby o trzy czwarte niższy"
  • "> Jest rekord, którego nawet Lewandowski nie pobije. "Daleko mu do jego geniuszu"
     
  • Hannawald: Stoch wygra Puchar Świata, a Polak będzie czarnym koniem nowego sezonu
  • Jarosław Niezgoda może odejść z Legii Warszawa. Jest zapytanie!
  • Komentarze (4)
    Klaudiusz Hirsch: Srebrny medal przed rokiem był sukcesem, ale też rozczarowaniem. Chcemy więcej
    Zaloguj się
    • silvermane

      Oceniono 5 razy 3

      Warto byłoby wyjaśnić, czym ta wersja różni się od futsalu, bo jest zupełnie nieznana nawet zagorzałym kibicom. To zresztą typowe dla tego portalu - Polak ma szanse na sukces, to wali się artykuł na głównej, obojętnie czy to piłka nożna sześcioosobowa czy strzelanie z armaty do wróbla.

    • jstanczyk666

      Oceniono 1 raz 1

      Oooo co ja czytam?...? A jednak budowanie orlików przyniosło efekty..... ups..... już chyba cisza wyborcza....

    • aciddrummer

      0

      Polska w końcu będzie mistrzem świata w piłkę. Huraaaa

    • marek_p1846

      Oceniono 2 razy -2

      Kto w to gra? Ci którzy nie łapią się do V ligi. Sukces na miarę Misia.

    Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX