Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Zaskakująca deklaracja Lorisa Kariusa. "Może wrócę do Liverpoolu"

- Nie myślę już o finale w Kijowie. To było dawno temu. Co przyniesie przyszłość? Być może wrócę do Liverpoolu. To jedna z opcji - oświadczył Loris Karius w rozmowie z "Daily Mail".

Loris Karius to bramkarz Liverpoolu, który właśnie rozpoczął drugi sezon na wypożyczeniu w Besiktasie Stambuł. Jego ostatnim meczem w barwach The Reds był pamiętny finał Ligi Mistrzów z 2018 roku, w którym Karius popełnił dwa katastrofalne błędy, a Real Madryt pokonał Liverpool 3:1.

"Trener zostałby rozjechany walcem po słowach Lewandowskiego, gdybyśmy byli w innym kraju" [zapraszamy do obejrzenia poniższego materiału wideo]

- Nie myślę już o finale w Kijowie. To było dawno temu. Wpływ na to, co się stało, miało wiele rzeczy. Doznałem ciężkiej kontuzji, ale o tym się nie mówiło. Teraz ludzie mogą sobie mówić, co chcą. To już mnie nie dotyczy. Cieszę się, że Liverpool w końcu wygrał Ligę Mistrzów. Nadal utrzymuję kontakt z trenerem bramkarzy i niektórymi piłkarzami. Mam nadzieję, że teraz Liverpool zdobędzie mistrzostwo - oświadczył Karius w rozmowie z "Daily Mail".

26-letni Niemiec wciąż jest częstym obiektem drwin, bo notorycznie zdarzają mu się kolejne wpadki. Ale choć regularnie popełnia błędy, to nie wyklucza tego, że kiedyś wróci do Liverpoolu.

- Czy znów zagram w Liverpoolu? To jedna z opcji. Może tak się stanie, nigdy nic nie wiadomo. Jeśli nie będzie to Liverpool, to na pewno inna dobra drużyna. Nie martwię się o swoją przyszłość. Fakty są jednak takie, że Premier League to najlepsza liga świata. Jeśli w niej grasz, jesteś w centrum uwagi. Ja jednak już teraz występuje w dobrym klubie. Zobaczymy, co stanie się w do końca sezonu - dodał Niemiec, którego wypożyczenie skończy się w czerwcu 2020 roku.

Więcej o:
Komentarze (1)
Zaskakująca deklaracja Lorisa Kariusa. "Może wrócę do Liverpoolu"
Zaloguj się
  • marcines007

    Oceniono 1 raz 1

    Loris dostał wtedy w meczu z Realem w głowę i wygląda, że nadal nie doszedł do siebie...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX