Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Od "czarnucha" i "małpy" do bohatera. Jest najlepszym strzelcem Premier League!

Mecz z Wolverhampton był jak pigułka jego dotychczasowego sezonu - generalnie znakomity, momentami jednak pechowy. Najpierw Tammy Abraham strzelił trzy gole, ale później piłka tak się nieszczęśliwie od niego odbiła, że przypisano mu bramkę samobójczą. Chelsea wygrała 5:2, a on został współliderem klasyfikacji strzelców Premier League.

Jeśliby stworzyć pojęcie „hattricka wszechstronnego”, to wyczyn Abrahama z sobotniego meczu stałby jego definicją. Przy pierwszym golu kluczowy był instynkt: świetne przyjęcie tuż przed bramką i przytomny strzał, przy drugim pokazał jak dobrze gra głową, a przy trzecim efektownym zwodem minął rywala i trafił perfekcyjnie przy słupku. Już wtedy zapisał się w historii Chelsea jako najmłodszy autor hattricka, ale kilka minut później, gdy przypadkowego dołożył do tego jeszcze gola samobójczego, przeszedł do historii całej Premier League – nie było dotąd piłkarza, który kończyłby mecz z czterema bramkami: trzema właściwymi i jedną samobójczą.

Potrzeba matką wynalazków. Tammy Abraham najlepszym z nich

Sam Abraham ma świadomość, że całej tej historii nie byłoby, gdyby na ławce nie siedział Frank Lampard, a Chelsea mogła kupować piłkarzy. Wtedy pewnie wylądowałby na kolejnym wypożyczeniu i wciąż przygotowywał się do życiowej szansy na Stamford Bridge. – Dla wszystkich chłopaków z akademii to prosta sytuacja: teraz albo nigdy. Albo się przebijemy, albo możemy już tu nie wrócić – mówił przed sezonem w „Sky Sports”. Okazało się, że jest gotowy, a do tego niezwykle naładowany energią i chęcią udowodnienia, że to on jest tym napastnikiem, którego Chelsea szukała od odejścia Didiera Drogby. W dodatku chłopakiem, który ma ten klub we krwi, bo wychował się kilka mil od stadionu i od ósmego roku życia trenował w akademii. Część jego kolegów trafiła do Arsenalu, dla niego też było tam miejsce, ale że Tammy na podwórku zawsze był Drogą, to chciał pójść jego śladami. Miał szczęście, bo już pierwszego dnia w akademii spotkał swojego idola. – Szedłem do ośrodka i zaczęło padać, a ja nie miałem nawet kurtki. Zatrzymał się przy mnie samochód, spuścił szybę i zaproponował podwózkę. Kierowcą był Didier Drogba! Jak wysiadłem, opowiedziałem o tym wszystkim kolegom. Prawie żaden nie uwierzył – wspomina z uśmiechem.

Z jedenastu goli jakie strzeliła w tym sezonie Chelsea, aż siedem było jego. – Powtarzam sobie, że chcę powtórzyć wynik z poprzedniego sezonu, gdy strzeliłem 25 goli – deklarował jeszcze zanim zdobył pierwszą bramkę. Ale zdrowo pazerny na gole jest od dawna. Podczas gry w Aston Villi prosił Johna Terry’ego, który jest asystentem Deana Smitha, by zostawał z nim po treningach i podpowiadał mu, jak powinien się ustawiać, jak uciekać defensorom, pytał czego nie lubią, kiedy jest im najtrudniej. Chciał korzystać z jego olbrzymiego doświadczenia i spojrzenia z drugiej strony – z perspektywy obrońcy. – W polu karnym zawsze jest „wściekły”: wszystko robi na maksa, nie rozróżnia tempa treningowego i meczowego, nawet na tych naszych treningach cieszył się, gdy trafiał do siatki, dokładnie tak samo, jak w meczach. Czasami miałem go dosyć – śmieje się Terry w rozmowie z „Mirror”. – A tak serio, uwielbiam go za to – dodał.  

Ta relacja przetrwała. Tammy wrzucał na Instagram zdjęcia z podpisania kontraktu z Chelsea, a Terry spieszył z gratulacjami i życzeniami powodzenia. Gdy teraz dodaje posty po strzelonych golach, też łatwo natknąć się na komentarze byłego kapitana „The Blues”.

Od „czarnucha” i „małpy” do bohatera. Równo w miesiąc

Ale początek najważniejszej misji miał okropny. Równo miesiąc przed hattrickiem z „Wilkami” podszedł do piątego karnego w serii jedenastek, mającej wyłonić zwycięzcę Superpucharu Europy. Abraham uderzył, Adrian wyszedł przed linię i odbił piłkę, a sędzia nie zauważyła, że bramkarz Liverpoolu złamał najnowsze przepisy. Anglik miał łzy w oczach, pocieszali go koledzy i Frank Lampard. – Musi myśleć pozytywnie. Niestrzelone karne, to część piłki nożnej, trzeba się z tym pogodzić – mówił po spotkaniu. Otoczył go opieką. Wręcz ojcowską, przed kolejnym meczem chwalił go, że w ogóle podszedł do decydującego karnego, bo nie było wielu chętnych do wzięcia odpowiedzialności.

Pomylił się jako jedyny, więc to na niego kibice wylali wiadra pomyj. „Daily Mail” cytował niektóre z komentarzy: "Ty pieprzony Murzynie, zmarnowałeś mój wieczór", "Wszystko przez tę małpę", "Pieprzony czarnuch" – to te „najdelikatniejsze”. Reagowała organizacja „Kick it out”, która walczy, by wykopać rasizm z angielskich stadionów, a Chelsea obiecała, że będzie formalnie interweniowała w tej sprawie. Frank Lampard poświęcił problemowi hejtu w internecie kilka minut konferencji prasowej. – Za moich czasów odzwierciedleniem złego meczu była ocena 5/10 w „The Sun”. Teraz reakcją jest natychmiastowa nienawiść. To dla piłkarzy trudne, ale takie jest niestety współczesne życie, takie są media społecznościowe. Martwię się tym. Za łatwo przychodzi nam mówienie, że piłkarze powinni mieć grubą skórę. Nie mogę im powiedzieć: „słuchajcie, nie przejmujcie się, nie patrzcie na to, co piszą”, bo oni wszyscy patrzą w telefony zaraz po tym, jak wsiądziemy do autobusu. Myślę, że konieczna jest edukacja ludzi, całego społeczeństwa, by nie atakować chowając się za telefonem. Ale w tej kwestii mamy jeszcze sporo do zrobienia – mówił. – Staram się wspierać Tammy’ego, w ogóle jestem blisko moich graczy. A gdy dzieje się coś takiego, to jestem dla niego dostępny w stu procentach, pomogę – dodał.

Lampard wciąż go wystawiał, nie zwątpił po wysoko przegranym meczu z Manchesterem United, gdy Abraham trafił w słupek. Ani tydzień później, gdy dał mu pół godziny przeciwko Leicester, a on znów skończył z niczym. Cierpliwość popłaciła. Dwa gole przeciwko Norwich, kolejne dwa przeciwko Sheffield United i trzy przeciwko Wolverhampton są nagrodą dla Lamparda. Wiele wskazuje na to, że Abraham swoją też dostanie – Chelsea zamierza podpisać z nim nową umowę – obecna obowiązuje do 2022 roku i gwarantuje mu 50 tys. funtów tygodniówki. Trzy razy mniej od Rubena Loftusa-Cheeka, o ponad 20 tys. mniej niż Mason Mount. Według mediów, gdy już złoży podpis, przeskoczy ich obu.

Więcej o:
Komentarze (5)
Od "czarnucha" i "małpy" do bohatera. Jest najlepszym strzelcem Premier League!
Zaloguj się
  • stach_79

    Oceniono 3 razy 1

    Przeszedł szybko drogę w rozwoju.... ludzkości zajęło to miliony lat.

  • podanyloginjestzajety

    0

    Ponad milion zł miesięcznie i szykuje się podwyżka, szok!
    To nie jest normalne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX