Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Mino Raiola, szara eminencja futbolu. Żongluje cenami, prowizjami, klauzulami i dodatkowymi zapisami w umowie. Czym się da

Potrafi cztery razy odchodzić od stołu i przerywać rozmowę, byle ostatecznie wynegocjować najlepsze warunki dla siebie i piłkarza. - Nigdy nie jestem usatysfakcjonowany. Kiedy powiedzą "tak", od razu myślę, że zgodzili się za łatwo. I wracam z nowymi wymaganiami - przyznaje Mino Raiola, jeden z najpotężniejszych agentów piłkarskich.

Zdaniem Raioli: Pep Guardiola powinien być zamknięty w zakładzie psychiatrycznym i grać tam w karty z Johannem Cruyffem. Sir Alex Ferguson lubi tylko tych, którzy są mu posłuszni i nie zasługuje na szlachecki tytuł. Jurgen Klopp jest słabym taktykiem. Sepp Blatter obłąkanym dyktatorem. A Paul Scholes nie rozpoznałby lidera, nawet gdyby stanął przed nim Winston Churchill.

Mino Raiola wciąż pracuje. Tego samego wymaga od piłkarzy

Mimo że w futbolu więcej ma wrogów niż przyjaciół, to w ostatnim tygodniu wytransferował Kostasa Manolasa z Romy do Napoli, dopiął przejście Matthijasa de Ligta do Juventusu i wywołał prawdziwą burzę komentarzami na temat sytuacji Paula Pogby w Manchesterze United. A przecież w tym oknie miał w ogóle nie robić transferów, bo FIFA nałożyła na niego zakaz za rzekome złamanie prawa przy jednym z transferów sprzed czterech lat. Odwołał się, wygrał i za transfer Holendra zgarnął ponad 10 milionów euro. Ale rekord wynegocjowanej prowizji i tak ustanowił trzy lata temu przy okazji transferu Pogby, gdy zgarnął 25 milionów od Juve i 10 milionów od United. Pochwalił się mediom, że kupił za nie willę w Miami należącą kiedyś do Ala Capone. Później agencja nieruchomości, zarządzająca obiektem, sprostowała, że Raiola nawet się do nich nie zgłosił i willa wciąż jest na sprzedaż. Prawda nie przeszkadza mu w narracji. W świat poszedł przekaz, że teraz to on jest "capo di tutti capi" menedżerskiego światka i to było najważniejsze. Zresztą, Zlatan Ibrahimović, zanim związał się z Raiolą, usłyszał od znajomego dziennikarza, że to zdolny agent, ale z charakteru - mafiozo. "Mafiozo? Chcę z nim pracować!" - wspomina w swojej biografii. Ale gdy pojawił się w restauracji sushi na pierwszym spotkaniu, był rozczarowany. Spodziewał się kogoś w dobrze skrojonym garniturze, a czekał na niego facet z nadwagą ubrany w t-shirt i sportową bluzę. - Na ręku miał tańszy zegarek od mojego. Ale z gadki naprawdę był mafiozem – pisał Zlatan. Znaleźli wspólny język. Raiola kazał mu przestać myśleć o samochodach, drogich zegarkach i skupić się na pracy. – Mówił, że jestem "kupą gówna" i do niczego się nie nadaję. "Pieprz się" latało nad stołem wiele razy – opowiada Szwed.

Usta Raioli nigdy nie mają wolnego. Wciąż pracują - w jednym z siedmiu języków, którymi włada, przez jeden z telefonów, których używa lub na jednym z kilku spotkań, które zaplanował danego dnia. Ciężką pracę ma we krwi: jego rodzice zaczynali od jednej małej pizzerii, by po kilku latach dorobić się całej sieci i wciąż doglądać wszystkiego osobiście. On też zaczynał od pojedynczego transferu Bryana Roya w 1992 roku z Ajaksu do Foggi, a dziś zarządza karierami kilkudziesięciu piłkarzy. – Szturchał mnie i krzyczał: więcej goli, więcej asyst! Wtedy przyniosę ci więcej ofert – opowiada Oussama Assaidi, piłkarz Twente. Do ciężkiej pracy zmuszał też de Ligta. "Koledzy nazywali go 'grubaskiem', ale on zaczął wykorzystywać każdą chwilę dnia, żeby pracować nad sylwetką" - pisze "De Volkskrant".

Ajax już kilka tygodni temu wycenił go na 75 milionów euro i właściwie dogadał się z Barceloną. Wtedy pojawił się Mino Raiola i zaczął żonglować cenami, opłatami, prowizjami, klauzulami i dodatkowymi zapisami w umowie. Czym się dało. - Zawsze tak robi. Próbuje wszystkim manipulować, jego żądania są absurdalnie wysokie i wciąż wymyśla dodatkowe wymagania - anonimowo zwierza się prezes jednego z klubów Eredivisie w rozmowie z "De Volkskrant". - To doprowadza cię do szaleństwa, więc w pewnym momencie masz go dosyć i mówisz: ok, zgoda albo mówisz: odpier… się. I wtedy on zabiera piłkarza, żeby rozmawiać z innym klubem. Niestety, karty rozdają dziś piłkarze. Szczególnie jeśli towarzyszy im Raiola – dodaje. Widząc, że Barcelona nie radzi sobie w negocjacjach z Ajaxem, do gry wkroczyły PSG i Juventus. To okoliczności, które Raiola uwielbia: rozpoczyna się licytacja kto da więcej, a on stoi z młoteczkiem i wciąż podnosi cenę. Według różnych źródeł stanęło na pensji od 9 do 12 milionów i wpisaniu do umowy klauzuli odstępnego wynoszącej 150 milionów euro. Zaskakująco niskiej jak na standardy obecnego rynku i potencjał Holendra.

Ajax nie będzie miał z nim łatwo. Klientem Raioli jest też 17-letni Ryan Gravenberch, najzdolniejszy piłkarz w akademii, na którym agent chce zarobić spore pieniądze, zanim skończy dwadzieścia lat. - W mediach często przedstawiany jest negatywnie. Mówi się, że myśli tylko o własnych pieniądzach. Ale to nieprawda, każdy wie, że potrafi zorganizować wspaniałe warunki dla swoich piłkarzy i ma kontakty w najlepszych klubach na świecie. Rozmawiam z rodzicami innych chłopców i wszyscy chcą współpracować z Raiolą - mówił ojciec młodego piłkarza.

De Ligt to połączenie Nedveda i Ibrahimovicia

Zaczynał, pracując dla innych agentów, ale gdy stał się rozpoznawalny w klubach, postanowił działać na własną rękę. Kopa jego karierze dała współpraca z Ibrahimoviciem. Pasowali do siebie: obaj z ciętymi językami, pewni siebie, traktowani jako źli chłopcy. Inni piłkarze patrzyli na nich i zazdrościli kumpelskiej relacji. Bo Raiolę da się lubić – o ile jesteś piłkarzem. Używa prostego języka, nie ma wielu wspólników przez co łapie bezpośredni kontakt, rzuca przekleństwami na prawo i lewo - nie żeby to była wielka zaleta, ale w świecie poważnych agentów jest to jakaś odmiana. - Wygląda na twardziela, ale czuć, że bardzo się o ciebie martwi. A jeśli chodzi o podpisywanie umów, to wiesz, że wskoczy za tobą w ogień – opisuje Assaidi. Poza tym, uczy się od swoich najlepszych zawodników i przekazuje te wiedzę kolejnym. Ibrahimović słuchał o bardzo profesjonalnym podejściu Pavela Nedveda, Pogba słuchał o mentalności zwycięzcy, jaką ma Ibra, De Ligt słuchał o Pogbie, który jest odporny na zewnętrzną krytykę i dzięki temu został mistrzem świata. - Pod względem pracowitości i mentalności De Ligt przypomina, a może nawet przewyższa Pavla Nedveda. Jest też równie ambitny, co Ibrahimović – porównywał Raiola kilka dni temu. Jego piłkarze mają uczyć się od siebie nawzajem. W końcu ich agent jest szczerze przekonany, że są najlepsi na świecie. - I gdyby tylko Balotelli miał głowę Zlatana… - mówi z niedosytem.

Nie ma wątpliwości, że jest najlepszym agentem na świecie. - Odwrócił wszystko tak, żebym to ja czuł się zaszczycony, że ktoś tak znakomity zechciał mnie reprezentować. Było to dla mnie intrygujące - tak Assaidi wspomina pierwsze spotkanie z Raiolą. A to już słowa samego Mino:

"Wielu agentów zawiera umowy z piłkarzami, a później i tak dzwonią do mnie po pomoc, bo nikt inny nie jest w stanie domknąć jakiegoś transferu. Na koniec podpinają się pod transakcję, z którą nie mają nic wspólnego". Opinią mediów nie przejmuje się w ogóle. Że myśli tylko o swoich pieniądzach? Że bywa bardzo bezpośredni? Skoro swoim piłkarzom powtarza, że mają skupić się tylko na graniu i nie myśleć o tym, co pisze prasa, to sam musi być w tym autentyczny. "Wasze kariery są za krótkie, żeby przejmować się tym co na zewnątrz" - słyszą. Dlatego też Raiola nie lubi czekać z transferami młodych piłkarzy do wielkich klubów. I o ile sportowo różnie na tym wychodzą, tak ekonomicznie zawsze kończy się sukcesem. - Jutro możesz złamać nogę, więc upewnij się czy jesteś już na tyle niezależny finansowo, na ile to możliwe - powtarza.

Ojciec Gravenbercha w "De Volkskrant": "Dla mojego syna przyniósł już oferty z Barcelony, PSG i Juventusu, a więc klubów, które mogły go uczynić milionerem. Mino przedstawił możliwości i swoją opinię. Na końcu zawsze daje swojemu piłkarzowi wybór. Czuliśmy, że Ryan powinien trzymać się Ajaksu ze względu na rozwój i dlatego w nim jest". A o tym, jakie warunki potrafi załatwić, opowiada Assaidi: "W 2012 roku byłem po niezłym sezonie w Heerenveen, a Mino przyniósł mi oferty z Ajaksu, Galatasaray i Liverpoolu. Poszedłem do Anglii i nie grałem tam zbyt wiele, ale zarobiłem miliony. Gdybym zapracował na wypłacenie wszystkich premii byłbym jednym z najlepiej opłacanych piłkarzy. A przychodziłem z Heerenveen. Heerenveen!"

Im wyższa cena, tym lepiej

Dla Raioli możliwości zawsze są dwie: znaczna podwyżka w obecnym klubie lub znaczna podwyżka w innym klubie. Mówi o sobie, że nigdy nie jest usatysfakcjonowany. "Kiedy powiedzą 'tak' od razu, myślę, że zgodzili się za łatwo. I wracam z nowymi wymaganiami". - Potrafi cztery razy zrywać negocjacje, wstawać od stołu, ale na końcu zawrze da ciebie najlepszą ofertę - opowiada Assaidi. Jak to robi? Lubi nakładać presję na klub, z którym negocjuje. Na przykład: przy negocjowaniu kontraktu dla Gianluigiego Donnarummy wciągnął do gry Real Madryt. I powtarzał Milanowi, że jeśli nie da mu podwyżki, to "Królewscy" przyjmą go z otwartymi ramionami. Milan zgodził się na jego propozycję? Ok, ale Real daje więcej. "Negocjuje wszystko, co możliwe. Bonusy, świadczenia dodatkowe, klauzule wykupu, wszystko. Dyrektorzy i prezesi klubów podejrzewają, że dąży do impasu. A wtedy on dochodzi do sedna i nie boi się konfrontacji" - twierdzi Hakim Slimani, agent piłkarski. Moc daje mu szerokie portfolio piłkarzy, z którymi współpracuje. Kluby boją się trzasnąć przed nim drzwiami, bo prędzej czy później i tak będą z nim negocjować przy okazji transferu innego piłkarza. Czy się Raiolę lubi czy nie, lepiej mieć go po swojej stronie.

Raiola ma kontakty wszędzie. Jest w tej branży tak długo, że jego piłkarze zostali już dyrektorami sportowymi w najlepszych klubach - Nedved w Juventusie, a Maxwell w PSG. To daje mu spore korzyści. Gregory van der Wiel w 2012 roku rozwiązał umowę ze Slimanim i dołączył do Mino. - Wpadł wtedy w panikę, bo odrzuciliśmy oferty z kilku ładnych klubów, a on nagle zaczął przegrywać rywalizację na swojej pozycji w Ajaksie i coraz częściej siadał na ławce. To odstraszyło inne kluby. Tymczasem, Mino sprzedał go do PSG. Wykonał świetną robotę, gra na innym boisku niż ja - mówi Hakim. Dla Raioli ważne jest sprzedawanie piłkarzy po jak najwyższych cenach. Sam na tym korzysta, bo z wraz z ceną zazwyczaj rośnie też prowizja dla niego. Ale on widzi w tym jeszcze jedną korzyść: drogi piłkarz na początku zawsze ma łatwiej. Zawsze dostanie szansę, bo klub będzie się bał przestrzelonego transferu. Zrobi więc wszystko, żeby pomóc mu wejść na odpowiedni poziom. I tradycyjnie podaje swoim zawodnikom przykład: Rafael van der Vaart czuł, że był w lepszej formie i bardziej pasował do gry Realu Madryt niż Kaka. Różnica była taka, że Kaka kosztował 65 milionów euro, a van der Vaart 13 milionów. Kto usiadł na ławce?

Lato trwa. Saga z de Ligtem dobiegła końca, więc czas na kolejną. Raiola nie znosi próżni, a poza tym: "Wszyscy wiedzą czego chce Paul".

Więcej o:
Komentarze (4)
Mino Raiola, szara eminencja futbolu. Żongluje cenami, prowizjami, klauzulami i dodatkowymi zapisami w umowie. Czym się da
Zaloguj się
  • lionold

    0

    Faktycznie mocno szara a nawet mocniej.

  • krowiak_podwiniety

    0

    Kibell słabym taktykiem? Ciekawe co oznacza słaby. Możliwe że jakiś błąd w tłumaczeniu

  • andrzej.duxa

    0

    "Kiedy powiedzą "tak", od razu myślę, że zgodzili się za łatwo. I wracam z nowymi wymaganiami "

    śmieć, ale skuteczny

  • bolplast

    0

    Agent nie może brac prowizji od klubów tylko od osób które reprezentuje. To poważny błąd w artykule

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX