Sport.pl

Piłka Nożna. Taktyczne podsumowanie weekendu

Mecz pierwszej i drugiej drużyny Bundesligi przyniósł starcie znacznie mniej wyrównane, niż pojedynek wicelidera z jednym z kandydatów do spadku w Ekstraklasie. O tych (i nie tylko) starciach piszemy w kolejnym Taktycznym Podsumowaniu Weekendu

Powrót do normy (Bayern - Borussia Dortmund 5:0)

Oddanie przez gości ledwie jednego celnego strzału w tym meczu dobitnie podkreśla poziom dominacji Bayernu. Bawarczycy ani przez moment nie mieli kłopotu z mało poukładanymi próbami pressingu Borussii, imponując dobrym operowaniem piłką i pracowitym pokazywaniem się do gry. W efekcie przedarcie się przez szeregi BVB nie stanowiło dla Bayernu problemu. Spokojem imponował Javi Martinez (ledwie jedno niecelne podanie), zaś Thiago sprawnie nadawał akcjom właściwe tempo, przez co przyjezdni nie nadążali z przesuwaniem się. Dobrze funkcjonował też pressing Bawarczyków. Mimo, że mogli sobie pozwolić na głębszą defensywę po szybko strzelonej bramce, okazjonalnie szukali także prób wysokiego odbioru, rzadko ustawiając się na własnej połowie. Duża pracowitość skutecznie blokowała rozegranie akcji przez Borussię. Przede wszystkim zaś szybki doskok po stracie piłki powodował, że goście nie byli w stanie wyprowadzić szybkiego ataku. Przez cały meczu Borussia zanotowała tylko 6 kontrataków.

Pressing BayernuPressing Bayernu Screen z TVP


Pressing Bayernu, Lewandowski blokuje zagranie piłki przez środek i wymusza błąd przy zagraniu w poprzek boiska. Jego partnerzy ustawiają się w pobliżu rywali pod grą.

Liczba meczu: 18 - tyle razy podań kluczowych zanotował Bayern

Nowy trener, stara gra (Górnik Zabrze - Legia 1:2)

W zespole Legii póki co cud nie nastąpił i niezbyt poukładany zespół nadal gra w sposób mało składny i bazując na indywidualnych umiejętnościach. W weekend decydujące okazały się te zaprezentowane przez Carlitosa, zaś jego koledzy z drużynami długimi momentami bardzo męczyli się z wyprowadzaniem ataków. Legioniści ledwie 5 akcji byli w stanie zakończyć strzałami, reszta prób była owocem stałych fragmentów gry. Z metodologii Sa Pinto pozostały próby szybkiego konstruowania ataków, ciężko jednak wymagać od Aleksandara Vukovicia aby znacząco poprawił w kilkanaście dni efektywność tego sposobu gry, toteż celność podań nadal wołała o pomstę do nieba. Nie dziwi więc, że więcej podań prostopadłych zanotowali gospodarze (11-7), zwłaszcza, że po wyjściu na prowadzenie mogli nieco bardziej nastawić się na grę z kontry. Legia jednak mało kwapiła się do przejęcia inicjatywy, w efekcie czego druga połowa charakteryzowała się szybkimi wymianami ciosów, co jeszcze bardziej odbijało się na jakości akcji. Celność podań spadła grubo poniżej 75 procent, a decydujące o wyniku okazały się błędy Górników w defensywie.

Futbol zbyt radosny (Wisła Kraków - Piast 2-2)

Ryzykowne nastawienie Wisły powoli staje się gwarantem widowiskowych meczów z dużą liczbą sytuacji i bramek. Choć te w starciu z Piastem były w komplecie następstwem stałych fragmentów gry, nie brakowało momentów, kiedy akcja szybko przenosiła się spod jednego pola karnego na drugie. Nieco lepiej wychodził na tym Piast, który prezentował się stabilniej na tyłach, a przy tym mógł wykorzystywać luki pomiędzy formacjami Wisły podczas prób pressingu gospodarzy. Gracze Białej Gwiazdy po zdobyciu drugiej bramki dłużej pozostawali przy piłce, udawało im się utrzymać rywali w bezpiecznej odległości od bramki, zaś goście przez pierwsze pół godziny drugiej połowy oddali tylko dwa strzały. Nadal jednak Wisła nie odpuszczała prób ataku, choć już bez efektów. Nadal jednak jak na rodzime warunki dość niecodzienny to styl gry, nakazujące dalsze atakowanie, mimo prowadzenia. Choć patrząc na różnicę w liczbie punktów między Wisłą a Lechią, preferującą zupełnie odwrotny styl, niekoniecznie jest to wzór do naśladowania.

Analiza meczuAnaliza meczu Screen z TV


Wisła przy stanie 2-1 wyprowadza atak pozycyjny, po dłuższym zagraniu doprowadzając do sytuacji 5 na 5

Liczba meczu: 8 - tyle razy Wisła celnie dostarczyła piłkę w pole karne

Więcej o:
Komentarze (3)
Piłka Nożna. Taktyczne podsumowanie weekendu
Zaloguj się
  • 0zatkaokakao0

    Oceniono 2 razy 0

    Uwielbiam te pieprzenie znafcy dziennikarzyny, aż normalnie zastanawiam się czemu taki ekspert nie prowadzi przynajmniej Zgłębia Lubin albo i Wisły. Sukces tego klubu byłby gwarantowany.

  • mer-llink

    Oceniono 3 razy -1

    Panie Gomołysku Andrzeju, PAn tez sie bawi w bezsensowne strzałeczki i kółeczka, jak Pani Sieczka,oraz panowie Gmoch, Engel i Strejlau?
    Przeciez z tych grafik nic a nic nie wynika. Te "analyzy" poparte "grafykamy" to przecież żaden opbraz piłki nożnej, żaden obraz meczy, żaden obraz pojedynczego futbolowego epizodu.
    Wie Pan skąd się wzięła mania tych "szczałeczek", jak mówi pan Engel?
    Ano inżynierowie telewizyjni w Anglii wymyślili sprzecik, dostawiający takie strzałeczki na ekranach. Tak ze 25 lat temu. No i co bardziej nierozgarnięcu komentatorzy rzucili się do korzystania z tej nowej zabaweczki. Bo po prostu dostali do rak nową lalkę, koparkę, pajacyka.
    w zachodznich telewizjach jużd awno odeszli komentatorzy od takich jarmarcznych ozdóbek. ALe do nas - do kraju zapóźnionego - wszystko przychodzi potem, i do Polski przywiało to "narzedzie", gdy juz ono okazało się démodé. Ale naszym przedstawicielom Polskiej Myśli Trenerskiej spodobało się, bo "popacz, popacz, jakie możemy przy tych analyzach ze szczełczkamy stroic mondre myny".
    I tak posżłooooo.... Po nich za pływanie strzałką wzieła się Pani Sieczka. A potem Pan.
    Przecież te rysuneczki nie maja nic rzeczowego do piłki, gry, taktyki, szkolenia, pomysłu futboloewgo. Ot, jarmarczna ozdóbka....
    A sam koncept jest duzo starszy. Ma tak ze sto lat... I już wtedy był śmieszny.
    Czy PAn tez marzy o niesławnej karierze kadeta Bieglera?

    >> Kapitan Sagner zapytał:
    - Co za zeszyt schował pan pod bluzą?
    - To nic osobliwego, panie kapitanie - z dziecięcym rumieńcem odpowiedział kadet Biegler. - Służę panu.
    Na zeszycie był napis: "Schematy wielkich i sławnych bitew… ułożone przez c. i k. oficera Adolfa Bieglera."
    Schematy te były straszliwie proste. ...Wszystkie były jednakowe...
    Po obu stronach było lewe skrzydło, centrum i prawe skrzydło. W tyle stały rezerwy i strzałki były zwrócone tu i tam.
    Bitwa…podobna była do rozstawienia graczy footballowych na jakimkolwiek boisku, przy czym strzałki mogły bardzo dobrze oznaczać kierunek kopniętej piłki.
    Taka też myśl przyszła do głowy kapitanowi Sagnerowi. Dlatego zapytał:
    - Panie kadecie, pan grywa w piłkę nożną?
    Biegler zarumienił się…, zdawało się, że zaraz wybuchnie płaczem. <<

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX