Sport.pl

Piłka nożna. Taktyczne podsumowanie weekendu

Co zadecydowało o tym, że Real Madryt pokonał Valencię, Arsenal Tottenham, a Górnik Zabrze rozbił Wisłę Płock? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w taktycznym podsumowaniu tygodnia autorstwa Andrzeja Gomołyska.

Do tego, że rezultaty meczów polskiej ligi są nieprzewidywalne, zdążyliśmy już od dawna przywyknąć. Zespoły rodzimej Ekstraklasy rzadko są w stanie utrzymać formę choćby przez tydzień, zaś serie dobrych wyników należą do rzadkości. W sobotę dowodem na to została płocka Wisła, która poniosła klęskę w starciu z Górnikiem Zabrze. W Hiszpanii dla odmiany za zeszłotygodniową kompromitację zrewanżował się fanom Real. Z kolei po świetnym starciu z Chelsea, Tottenham miał niewiele do powiedzenia w spotkaniu z Arsenalem. O tych meczach w kolejnym taktycznym podsumowaniu weekendu. 

Real Madryt - Valencia 2:0

Valencii nie udało się to, co niemal bezbłędnie tydzień temu wyszło Eibarowi. Real mógł znacznie swobodniej wyprowadzać piłkę w środku pola, a przy tym nie została wykorzystana jego podatność na szybkie kontrataki. Zdobywając bramkę w pierwszych minutach gospodarze mogli pozwolić sobie na kontrolowanie sytuacji, starali się przede wszystkim utrzymywać przy piłce, nie forsując na siłę tempa. Cały czas dbali przy tym o zabezpieczenie tyłów, dzięki czemu nawet jeśli Valencia próbowała szybciej wyprowadzić akcję po odzyskaniu futbolówki, ciężko było jej stworzyć przewagę na połowie rywala. Tylko raz udało się zakończyć kontratak strzałem, niewiele lepiej wychodziły również stosunkowo nieliczne ataki pozycyjne. Można było odnieść wrażenie, że plan gości na ten mecz nie zakładał, że od samego początku spotkania będą oni zmuszeni gonić wynik. Real z kolei zaprezentował się rozsądnie broniąc wyniku, starając się cały czas kontrolować ustawienie zawodników względem siebie, dzięki czemu udawało się uniknąć zeszłotygodniowych sytuacji, kiedy rywale mieli pozostawione mnóstwo miejsca przy wyprowadzaniu akcji. Choć sami nie wykreowali wiele więcej, ich zwycięstwo nie było ani przez moment zagrożone.

Analiza meczuAnaliza meczu Screen z TV

Ustawienie Realu przy wznawianiu gry przez Valencię. Trzech zawodników uniemożliwia krótkie rozegranie.

Liczba meczu: 1 - tyle kontr Valencii zakończyło się strzałem

Arsenal - Tottenham 4:2

Zaskakująco wysoki pressing Arsenalu powodował sporo kłopotów przy wyprowadzaniu piłki przez Tottenham. Posunięcie Emery'ego było ryzykowne, gdyż w niektórych momentach przy naciskających wahadłowych, gospodarze pozostawali w tyłach w najlepszym wypadku z sytuacją 3 na 2. Pressing okazywał się jednak na tyle skuteczny, że goście mieli spore problemy z dostarczeniem piłki w okolice pola karnego rywali, zaś najgroźniejsze sytuacje (i gole) były efektem stałych fragmentów. Mimo nieco częstszego odzyskiwania piłki wysoko, gracze Arsenalu nie byli jednak w stanie przełożyć tego na stwarzanie zagrożenia pod bramką rywali. W momencie jakiegokolwiek zwolnienia tempa wyprowadzania akcji, goście formowali stabilne linie defensywne, trudne do sforsowania. Nie dziwi tym samym, że Arsenal najlepsze sytuacje tworzył dzięki intensywnemu ruchowi zawodników ofensywnych bez piłki oraz świetnym podaniom zagrywanym do nich z głębi pola i przede wszystkim z bocznych sektorów. Gospodarze mieli aż trzy podania kluczowe zagrane z własnej połowy. Z kolei Kolasinac i Bellerin próbowali takich piłek w sumie aż dziewięciokrotnie, pięć razy znajdując adresata. Nawet mimo przejścia przez Tottenham na grę trójką z tyłu, gospodarze nadal byli w stanie znajdować w ich defensywie luki. Nie przekładało się to wprawdzie na stuprocentowe sytuacje, jednak wykończenia akcji z zegarmistrzowską precyzją pozwoliły odnieść okazałe zwycięstwo.

Analiza meczuAnaliza meczu Screen z TV

Wyrównujący gol dla Arsenalu. Podanie z głębi pola na wolną przestrzeń za liniami Tottehnamu, atakowaną przez Ramseya.

Liczba meczu: 4 - tyle razy Tottenham zagrał celnie piłkę w pole karne

Wisła Płock - Górnik Zabrze 0:4 

Ostrzejszy pressing przeciwnika i jego wysoka linia obrony była wodą na młyn dla gry płocczan w ich najlepszych meczach pod wodzą Kibu Vicuny. Marcin Brosz postawił więc na głęboką defensywę, przesuwanie się wszystkich zawodników za linią piłki w oczekiwaniu na błąd rywali, samemu starając się wyeliminować w ten sposób możliwość popełnienia indywidualnych pomyłek. Zadziałało to bezbłędnie. Choć Wiślacy nie napotykali żadnych przeszkód do momentu osiągnięcia środka boiska, na połowie rywala nie byli już w stanie wymienić celnie kilku podań. Górnik w odbiorach nie był przesadnie agresywny, ale bardzo pracowicie przesuwał się za piłką, natychmiastowo zamykając strefę, w której ona się znajdowała. W efekcie futbolówka bardzo rzadko docierała do kreatywnych zawodników ofensywnych, przez co Wisła praktycznie nie stworzyła w tym meczu zagrożenia. W tej materii jednak i Górnik był niewiele lepszy. Zwłaszcza w pierwszej połowie szwankowało przejście z obrony do ataku. Przy głębokim odzyskiwaniu piłki konieczne było szybkie dostarczanie jej na połowę rywala, z czym jednak goście mieli sporo problemów. Górnikom udało się jednak wykorzystać nieporadność płocczan w defensywie. O ile zabrzanie skutecznie zneutralizowali największe indywidualności Wisły, tak gospodarze na wykończenie pozostawiali stanowczo zbyt dużo czasu i miejsca, co przełożyło się na wynik.

Analiza weekenduAnaliza weekendu Screen z TV

Górnik w defensywie. Napastnicy wymuszają rozegranie Wisły bokiem, gdzie następuje zamknięcie rywala. Jeden z środkowych pomocników (poza kadrem) schodzi w głąb pola z dodatkową asekuracją.

Liczba meczu: 65 - tyle procent celnych podań atakujących zagrali gospodarze

Więcej o:
Komentarze (1)
Piłka nożna. Taktyczne podsumowanie weekendu
Zaloguj się
  • lorca_mallorca

    Oceniono 1 raz 1

    Tottenham owszem, korzystał z luk w defensywie, ale przed bramką zaprezentował tak fatalną formę, że Son aż dwa razy zupełnie się załamał. Gdyby nie jego umiejętności pływackie, do przerwy byłoby 1:0.
    Uderza też, do jakiego stopnia Arsenal Emery'ego potrafi dostosować się do sytuacji na boisku. Zaczęli trójką z tyłu i trójką z przodu (3-4-3), po przerwie już było 3-4-1-2, a na koniec zrobiło się 4-4-2 z Xhaką i Torreirą wymiennie domykającymi środek pola. Tottenham zupełnie tego nie ogarniał, łącznie kontrolował grę może przez 15 minut.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX