Hiszpania - Chorwacja. Przyczyny "morderstwa" są dobrze znane. Znają je poprzedni mistrzowie świata

Najwyższą w historii porażkę Luka Modrić określił "morderstwem". Mocne słowo podkreśla niemoc Chorwacji, której w meczu z Hiszpanią (0:6) nie wyszło zupełnie nic. Wicemistrzowie świata cierpią na syndrom typowy dla zwycięzcy mundialu.

Wśród mistrzów świata zauważalny jest spadek formy tuż po osiągniętym sukcesie. Po wygranym mundialu, w meczach sparingowych i eliminacyjnych zawodzili Hiszpanie w 2010 roku i Niemcy po triumfie w Brazylii. W tym roku, Francja tej teorii zaprzecza i wygrywa kolejne mecze, choć styl i tak jest mniej porywający niż podczas turnieju w Rosji. Wielki sukces na mistrzostwach osiągnęła też Chorwacja, która teraz mimo zajęcia drugiego miejsca, ma objawy typowo mistrzowskie. Identyczne jak poprzedni zwycięzcy wielkich turniejów. Brakuje im zaangażowania, spada motywacja, a efektem tego jest najwyższa porażka w historii chorwackiej piłki - aż 0:6 z Hiszpanią.

- To było "morderstwo". Nie możemy grać w ten sposób, daleko od siebie, zostawialiśmy rywalowi dużo miejsca. Musimy wyciągnąć wnioski. To bardzo ciężka przegrana. Gdy nie jesteśmy doskonale przygotowani i nie gramy z takim zaangażowaniem jak na mundialu, to trudno nam rywalizować z każdym, a w szczególności z takimi drużynami jak Hiszpania - mówił Luka Modrić, po spotkaniu.

Modrić analizując na gorąco przyczyny tak wysokiej porażki zwraca uwagę na aspekt typowo psychologiczny, czyli spadek motywacji. – Warto zwrócić uwagę na to, że mundial był imprezą docelową i dlatego też później następuje, co naturalne, pewnego rodzaju „zejście” fizyczne oraz psychiczne. Ostatnio pojawiają się głosy, że psychologią tłumaczy się zbyt wiele i czasami coś w tym jest, ale w tym przypadku sami zawodnicy mówią o tym, że zabrakło im motywacji. Nie oznacza to oczywiście, że to główna przyczyna, a tym bardziej usprawiedliwienie, jednak warto zwrócić uwagę na ten aspekt. Za mało było w tym zbiorniku energii, która została wykorzystana podczas mundialu. To był start, na który zbudowano szczyt formy pod każdym względem. W innych dyscyplinach jest podobnie. Na przykład zawodnicy po Igrzyskach Olimpijskich też zaczynają mieć nieco niższe wyniki. Niektórzy nawet, by uzupełnić ten bak energii fizycznej i psychicznej decydują się na przerwę, czasami trwająca nawet kilka miesięcy. U piłkarzy to niemożliwe, ale im też potrzebny jest czas na regenerację fizyczną i mentalną – tłumaczy Daria Abramowicz, psycholog sportu.

Klocki domina

Strona mentalna to jedno, ale Chorwacji ten mecz wyjątkowo źle ułożył się także na boisku. Piłkarze Dalicia zaczęli mecz wściekle atakując Hiszpanów już w okolicach ich pola karnego, ten niezwykle wysoki i intensywny pressing szybko przyniósł korzyści. Chorwaci w pierwszych minutach zmarnowali kilka niezłych okazji: najpierw niecelnie sprzed pola karnego uderzył Rakitić, po kilku minutach De Geę powinien pokonać grający na środku ataku Santini, ale strzelił minimalnie obok słupka. Trzecią sytuację, najlepszą z dotychczasowych, zmarnował Perisić i po 16. minutach Chorwacja, mogąca prowadzić kilkoma bramkami wciąż pozostawała bez gola.

To był moment przełomowy, bo bijący głową w mur wicemistrzowie świata stracili też prawego obrońcę Sime Vrsaljko, który odniósł kontuzję. To był ten pierwszy klocek domina, który sprawił, że posypały się kolejne. – Wtedy zniknęliśmy z boiska. Nasza gra się rozsypała i nie byliśmy nawet cieniem drużyny, która grała wcześniej – komentował porażkę Zlatko Dalić.

Chwilę po zejściu Vrsaljko, wynik meczu otworzył Saul, którego łatwo zgubił Brozovicia, a później wygrał pojedynek w powietrzu wyższym od siebie Mitroviciem. Właściwie wszystko w tym meczu sprzeniewierzyło się przeciwko Chorwaci, której piłkarze popełniali proste błędy np. zostawili bez krycia Sergio Ramosa przy rzucie rożnym. Brakowało im też szczęścia, gdy Marco Asensio uderzył w poprzeczkę, ale później piłka odbiła się na tyle niefortunnie od pleców bramkarza, że i tak wpadła do bramki. W 70. minucie było już 6:0, ale nawet wtedy Hiszpanie nie poczuli się nasyceni i nie odpuścili totalnie załamanym Chorwatom. Nie zdobyli już kolejnych bramek, choć blisko był Isco, Thiago i Rodrigo.

Połowa drużyny z Realu Madryt

Luis Enrique rozpoczął pracę z „La Roja” od dwóch zwycięstw, przed meczem z Chorwacją pokonał 2:1 Anglików. Po nieudanym mundialu z kadrą pożegnali się Pique, Silva i Iniesta, zawodnicy od kilku lat decydujący o stylu gry i sukcesach na mundialu w RPA czy Euro 2012. Potrzebne więc było nowe otwarcie i takie rzeczywiście nastąpiło, bo zmiana pokoleniowa jest zauważalna. Hiszpańscy dziennikarze dostrzegają coś jeszcze.

Otóż były trener Barcelony skłania się przede wszystkim ku piłkarzom Realu Madryt. Przeciwko Chorwacji w pierwszym składzie było ich aż sześciu. W pomeczowych komentarzach Enrique rozpływał się nie tylko nad Asensio – to oczywiste, bo miał udział przy pięciu golach, ale też nad mniej docenianym w Realu, Danim Ceballosem. - Jest inny od reszty: nie drży mu noga, nie ma na boisku problemów, nie traci piłek, wytrzymuje pressing, przechodzi przez formacje, zagrywa ostatnie piłki, ma drybling, ma warunki fizyczne, ma dojście do ataku. Dzisiaj krył też Modricia w taki sposób, że ten znudził się graniem w środku i poszedł do przodu. Ceballos jest wyjątkowy, inny, w futbolu nie ma takich wielu – mówił po meczu.

Hiszpanie zauważają, że wcześniej podobny „konflikt” występował u Vicente del Bosque – „Madridisty”, który swoją kadrę oparł na gwiazdach Barcelony i właśnie współpracy Iniesty z Xavim czy Busquetsem zawdzięcza największe sukcesy.

Polska - Irlandia 1-1. Świeżość w sosie własnym

Dobrze znasz Polskę? To na pewno nie dasz się oszukać
1/21Najgłębszym polskim jeziorem jest Hańcza.
Zobacz także
  • Liga Narodów. Hiszpania 6:0 Chorwacja. Luka Modrić: To było morderstwo
  • Siatkówka Francja - Chiny, na jakim kanale? Gdzie w telewizji? Na żywo w Internecie
  • Dienis Czeryszew - gwiazda MŚ chce podbić ligę hiszpańską
Komentarze (3)
Przyczyny ?morderstwa? są dobrze znane. Znają je poprzedni mistrzowie świata
Zaloguj się
  • grzespelc

    0

    Chorwacja ma też krótką ławkę i w eksperymentalnym składzie, z Santinim i Mitroviciem, którzy nie pojechali w ogóle na Mundial, do tego zmianą ustawienia na jakieś eksperymentlane po zejściu Vrsaljko, którego zastąpił Rog, który nie jest przecież obrońcą, nie ma co marzyć o pokonaniu silnego rywala.

  • ritzy

    Oceniono 2 razy 0

    Zmagania dziernnikarza GazWybu z polszczyzną:

    "Właściwie wszystko w tym meczu sprzeniewierzyło się przeciwko Chorwaci, której piłkarze..."

    Używaj młody człowieku krótszych, mniej skomplikowanych słów. Może w ten sposób uda Ci się uniknąć kolejnych kompromitacji.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje