Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Trener Olympiakosu dla Sport.pl: Polscy piłkarze stali się dla greckich klubów za drodzy

Był czas, gdy w Grecji panowała moda na Polaków. Bo byli tani, ale bardzo dobrzy. Teraz wiele się zmieniło. Polacy kosztują dużo, a greckie kluby mają mniej pieniędzy - mówi w rozmowie ze Sport.pl trener Olympiakosu Pireus Takis Lemonis.

Sebastian Staszewski: Był pan zaskoczony zwolnieniem Besnika Hasiego?

Takis Lemonis: W Grecji już nic mnie nie zaskoczy. Znam tą ligę od tylu lat, że takie ruchy to dla mnie normalka. Ale świat piłkarski idzie w stronę decyzji podejmowanych pod wpływem emocji. Mam taką obserwację. W Anglii przez dekady trenerzy mieli dużo spokoju, zaufania. Mogli pracować latami. Bardzo rzadko zdarzało się, aby ktoś tracił pracę na początku sezonu. A teraz takich przypadków jest coraz więcej. Chociaż do Grecji im jeszcze daleko.

Hasi wytrzymał w Pireusie zaledwie jeden dzień dłużej, niż w Legii Warszawa.

Ale swoje zadanie wykonał i w Grecji, i w Polsce. Awansował do Ligi Mistrzów.

Teraz wielka presja spoczywa na panu. W Lidze Mistrzów mierzycie się z Barceloną i Juventusem, a w Grecji walka o mistrzostwo jest zażarta. Na czele tabeli jest Atromitos, a za nim PAOK Saloniki i AEK Ateny. Olympiakos jest dopiero czwarty.

Mecze w Champions League to dla nas odskocznia. Bo przede wszystkim musimy skupić się na lidze. Początek w naszym wykonaniu nie był najlepszy, ale później udało się wygrać ważne spotkanie z PAOK. Cały czas musimy jednak walczyć. Rywalizacja bardzo się wyrównała i kto zaśpi, straci szansę na tytuł.

Jest polski piłkarz, którego chciałby pan w Olympiakosie?

Robert Lewandowski.

A ktoś w zasięgu klubu?

Mika.

Ale Michał Żewłakow nie gra już w piłkę.

A szkoda. Bo gdyby grał, kupiłbym go choćby jutro. W Pireusie spędziliśmy fantastyczny czas, zdobyliśmy mistrzostwo Grecji.

Dlaczego chciałby pan właśnie Żewłakowa?

Bo Mika był wielkim profesjonalistą. A jego największym atutem było to, że w obronie mógł grać na wszystkich pozycjach. I wszędzie, gdzie go ustawiłem, dawał radę. Nie był ani szybki, ani wysoki, a jednak na tyle skutecznie czytał grę, że rywale nie mogli sobie z nim poradzić. Naprawdę nie ma wielu takich piłkarzy. I nie mówię tego dlatego, że rozmawiamy. Uważam, że Mika jest jednym z najlepszych zawodników, jakich spotkałem. Szczerze.

Wie pan, że Żewłakow jest bez pracy?

Słyszałem, że nie pracuje już w Legii.

Może powinien aplikować do Olympiakosu? W klubie pracują już jego koledzy Christian Karembeu i Darko Kovacević.

Czemu nie? Darko i Christian byli świetnymi zawodnikami, ale także wielkimi osobowościami. Podobnie, jak Mika. Dlatego u nas pracują. Młodzi piłkarze, którzy grają w klubie, widzą ich codziennie i myślą sobie, że jeśli zostaną legendami, także będą mogli związać swoją przyszłość z Olympiakosem. Wysyłamy w świat wiadomość: „Jeśli kochasz Olympiakos i masz go w sercu, możesz tu zostać. I to nieważne, czy jesteś Serbem, Francuzem czy Grekiem”. Tak budujemy naszą tożsamość. Więc może pewnego dnia Mika do nas dołączy.

Dlaczego w Grecji nie grają dziś Polacy? Kiedyś było ich naprawdę wielu.

Ja sam mam wielu polskich przyjaciół. Bardzo dobrze znam się z Krzysztofem Warzychą, z Józefem Wandzikiem, który był u mnie trenerem bramkarzy. Poznałem także Jacka Gmocha. Ale faktycznie dobiegł końca okres, gdy Polacy występowali w większości greckich klubów. Był czas, kiedy panowała moda na zatrudnianie waszych piłkarzy. Bo byli tani, ale bardzo dobrzy. Teraz wiele się zmieniło. Polacy są dużo drożsi, a greckie kluby mają mniej pieniędzy.

W Olympiakosie występuje za to Vadis Odjidja-Ofoe, którego kupiliście z Legii Warszawa. Jak istotnym elementem w pana układance stał się Belg?

Vadis jest tu dopiero od kilku miesięcy, ale chyba wszyscy w klubie czują, że szybko stał się ważną częścią zespołu. Przynajmniej ja tak uważam. Myślę, że kibice też. W Grecji jego transfer oceniany jest bardzo dobrze.

Nie przeszkadzało panu, że to piłkarz sprowadzony przez zwolnionego trenera Hasiego?

Jak większość trenerów wolę zawodników których znam, ale jednocześnie potrzebuję takich z dużą jakością. Nie znam szkoleniowca, który z premedytacją odstawi od zespołu bardzo dobrego piłkarza. A przynajmniej ja tak nie robię.

W Warszawie Vadis był piłkarzem, który sprawiał, że grający wokół niego koledzy wchodzili na wyższy poziom. W Olympiakosie jest podobnie?

Myślę, że nie. Bo w Pireusie grają trochę lepsi zawodnicy, reprezentanci kilku silnych drużyn narodowych. Oni wszyscy mają bardzo dużą jakość. Natomiast widzę, że koledzy Vadisa czerpią przyjemność ze wspólnej gry. To facet, który jest bardzo zbalansowany. Umie atakować, ale bardzo dużo pracuje także w defensywie. Mogłeś to zobaczyć w meczu z PAOK. A w dzisiejszym futbolu to klucz do sukcesu. Na boisku Vadis wprowadza równowagę. Słowo „równowaga” opisuje także jego osobowość. To spokojny człowiek. Ale bardzo pozytywny, uśmiechnięty, zadowolony z życia.

Odjidja-Ofoe może grać w Pireusie przez lata? Bo jego ostatnie sezony to wędrówka. Poza tym, jeśli utrzyma dobrą formę, to otrzyma kolejne propozycje transferowe.

W piłce czasem trudno przewidzieć następny dzień, więc jak mamy rozmawiać o kolejnych latach? Dla mnie oczywiście optymalnym rozwiązaniem byłoby pozostanie Vadisa. Wciąż ma siły i chęci, ale także odpowiednie doświadczenie. Przydałby się. Ale tego, że zostanie, nie mogę zagwarantować.

Więcej o:
Komentarze (2)
Trener Olympiakosu dla Sport.pl: Polscy piłkarze stali się dla greckich klubów za drodzy
Zaloguj się
  • dar61

    0

    Pachnie K.Górskimi klimatem...

    Też chwaliłem preemeryta Żewłakowa. I brata jego.
    Teraz jeden z nich nawet nieźle włada mikrofonem, co rzadkie w gronie piłkarzy - nawet ma talenty menedżerskie.
    A Grecja? Ziarnko do ziarnka, aż zbierze się ... dług.

    ***
    '...zaledwie jeden dzień dłużej, niż w Legii...'
    >>> dłużej niż w... [BEZ PRZECINKA]

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX