Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Brazylijska samba w Lechii Gdańsk i Pogoni Szczecin, czyli Deleu i Edi Andradina

Piątkowe spotkanie Lechii Gdańsk z Pogonią Szczecin będzie okazją do spotkania Deleu i Ediego Andradiny. Obaj Brazylijczycy to nie tylko bardzo dobrzy piłkarze, ale także wyraziste osobowości, które dodają nieco gorącej brazylijskiej samby do szarej momentami polskiej ekstraklasy. Trojmiasto.sport.pl przypomina sylwetki obu piłkarzy.
Widzew Łódź - Pogoń Szczecin 1:3. Edi Andradina i sędzia Widzew Łódź - Pogoń Szczecin 1:3. Edi Andradina i sędzia Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

Niezastąpiony

Jako pierwszy do Polski przybył Edi. Jako 30-letni już piłkarz trafił w 2005 roku do Pogoni Szczecin, w której jej ówczesny właściciel Antoni Ptak zbudował prawdziwą brazylijską kolonię. Edi w polskiej ekstraklasie szybko wyrobił sobie status gwiazdy. W debiutanckim sezonie (a właściwie połowie, bo do Pogoni Edi przyszedł w rundzie wiosennej) zagrał 10 meczów i strzelił pięć goli. Jeszcze lepiej było w kolejnych sezonach. W rozgrywkach 2005/2006 Edi na listę strzelców wpisał się 10 razy, a sezon później siedem. Andradina był w tym czasie dla Pogoni graczem niezastąpionym, bo w ciągu dwóch sezonów zagrał w każdym spotkaniu ?Portowców?. Nie uchronił jednak drużyny ze Szczecina przed spadkiem z ekstraklasy. Po sezonie 2006/2007 Edi przeniósł się do Kielc, gdzie również był podporą zespołu Korony. Wraz z kielczanami przeżył karną degradację do I ligi za udział zespołu korupcji i pomógł jej awansować w sezonie 2008/2009 do ekstraklasy. Wciąż grał w większości spotkań, ale bramek już tyle nie strzelał (w sezonie 2009/2010 - sześć, a w sezonie 2010/2011 - tylko trzy). Władze klubu z Kielc uznały, że coraz starszy Edi na wiele im się już nie przyda. Dlatego też Andradina zdecydował się na powrót do grającej wówczas w I lidze Pogoni. Z nią w sezonie 2011/2012 ponownie świętował awans do ekstraklasy i w drużynie beniaminka jest w tym sezonie tradycyjnie liderem zespołu. W rundzie jesiennej zagrał w 15 spotkaniach i strzelił dwie bramki.

Deleu Deleu fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Polski Cafu

Deleu do polskiej ekstraklasy trafił w sezonie 2010/2011. Brazylijczyk był blisko angażu w Widzewie Łódź, ale ostatecznie podpisał kontrakt z Lechią i przebojem wdarł się do pierwszej drużyny biało-zielonych. Deleu miejsce na boisku znalazł na prawej obronie i choć w defensywnie zdarzało mu się popełniać błędy, to dawał dużo jeśli chodzi o grę w ofensywie. Przez ekspertów był porównywany nawet do słynnego Cafu, oczywiście z zachowaniem wszelkich proporcji, czego dał dowód choćby w meczu przeciwko Legii Warszawa na stadionie przy Łazienkowskiej, gdzie biało-zieloni wygrali aż 3:0. Po udanym sezonie 2010/2011 wydawało się, że Deleu w kolejnym ma szansę wyrosnąć na najlepszego prawego defensora ekstraklasy. Tymczasem Brazylijczyk wpadł w głęboki dołek (podobnie jak cała drużyna) i dość długo nie mógł się z niego wygrzebać. Doszło do tego, że karnie został przesunięty do zespołu III-ligowych rezerw. Po odkupieniu swoich win Deleu wrócił do pierwszego zespołu, ale formą już nie błyszczał. W sezonie 2012/2013 trener Kaczmarek dość długo nie chciał zaufać Brazylijczykowi. Postawił na niego dopiero pod koniec rundy jesiennej. Deleu w kilku meczach znów przypomniał o tym, że grać w piłkę potrafi i odzyskał miejsce w składzie. A zwieńczeniem jego powrotu do formy, była piękna bramka zdobyta w meczu z Zagłębiem Lubin. Obejrzeć ją można TUTAJ.

Edi - najskuteczniejszy gracz Pogoni Edi - najskuteczniejszy gracz Pogoni Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

Polska - drugi dom

Zarówno dla Deleu, jak i Ediego Polska to nie tylko kraj miejsca pracy. Można śmiało powiedzieć, że obaj Brazylijczycy znaleźli tu drugi dom. Edi na dobre zapuścił tu korzenie. Ma polską żonę - kuzynkę kolegi Andradiny z boiska, Radosława Cierzniaka i po zakończeniu kariery nie chce wracać do Brazylii (choć ma tam dwójkę dzieci z poprzedniego związku). Również Deleu od czasu przybycia do Polski powoli wsiąka w tutejszą rzeczywistość. - Tu jest mój drugi dom. Chciałbym w Polsce zostać na stałe. A do Brazylii będę latał tylko na urlopy - mówi otwarcie, choć trochę zajęło mu przyzwyczajenia się do życia w Gdańsku. Największy problem miał z polską kuchnią, a właściwie z przyzwyczajeniem się do polskich potraw. Z czasem jednak i tą barierę udało mu się pokonać. Deleu gustuje przede wszystkim w pierogach i zupach. Nienawidzi zaś wszystkiego, co w swoim składzie ma ogórka.

Deleu - nissan 350Z Deleu - nissan 350Z Fot. Agencja Gazeta

Hobby: motoryzacja

Obaj Brazylijczycy, zresztą jak większość piłkarzy bardzo lubią samochody. Edi miłością do motoryzacji nasiąkał już od najmłodszych lat. Jego ojciec pracował jako kierowca autobusu i gdyby Edi nie został piłkarzem, zapewne poszedłby w ślady ojca. - Mam nawet prawo jazdy na autobus - podkreśla.

Deleu woli bardzo sportowe samochody. Po Trójmieście porusza się nissanem 350Z. I jak przyznaje jeździ mu się lepiej niż w Brazylii, bo na trójmiejskich ulicach, jego zdaniem, jest dużo spokojniej.

Edi Andradina Edi Andradina Fot. Łukasz Węgrzyn / Agencja Gazeta

Poligloci

Obaj piłkarze na tle pozostałych obcokrajowców wyróżniają się tym, że świetnie mówią po polsku. Edi to zresztą prawdziwy poliglota. Oprócz ojczystego języka, jakim jest dla niego portugalski, mówi biegle po hiszpańsku, a także rosyjsku i japońsku. To języki krajów, w których Edi grał w swojej karierze (w Rosji bronił barw Arsienału Tuła, a w Japonii m.in. Oity Trinita i Consadole Sapporo). - To wynika z szacunku, jaki mam do ludzi, wśród których mieszkam. Jak przyszedłem do ciebie na kawę czy herbatę, to szacunek wymaga, bym mówił w twoim języku - opowiada Edi.

Deleu również w tempie ekspresowym opanował język Polski. Tego wymagały boiskowe realia. - Po prostu musiałem to zrobić. Na treningu czy na meczu wszyscy rozmawiali po polsku, a ja nie wiedziałem, o co chodzi - wyjaśnia Deleu. Teraz sam jest nauczycielem polskiego, a jego podopiecznym... kolega z drużyny, Ricardinho.

Więcej o: