Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Tottenham - Manchester United 2-0. Moupokorzenie

Niewiadomym jest, czy plan A Jose Mourinho na ten mecz przyniósłby lepsze efekty. Istotne jest to, że po straceniu bramki w jedenastej sekundzie, Manchester United nie miał na to spotkanie planu B, co poskutkowało bezdyskusyjną porażką.

Ofensywni na papierze

Mourinho postawił na ofensywne ustawienie, mieszcząc w składzie Lukaku, Alexisa Sancheza, Lingarda, Martiala i Pogbę. Przy założeniu, że Tottehnam zagrałby ostrożnie, takie zestawienie personalne mogłoby przynieść efekt, tworząc przewagę przy gęstszej defensywie. Gospodarze jednak nawet po zdobyciu bramki ani myśleli czekać głęboko na rywala w głębi własnej połowy. Ofensywni gracze Spurs pressowali więc dość wysoko, upatrując sobie za cel Maticia, który schodząc głęboko był odcinany od ofensywnych partnerów i zmuszany do zagrywania prostych piłek, oraz Younga, który słabo odnajdował się pod naciskiem. Zaowocowało to u niego 10 stratami w trakcie meczu i celnością podań na poziomie ledwie 78%.  Agresywny pressing gospodarzy w okolicach środkowej linii boiska przyniósł im ponad 60% wygranych pojedynków w tej strefie i oznaczał paraliż poczynań Czerwonych Diabłów. W efekcie gracze Manchesteru byli zmuszeni do zagrywania bezpośrednich podań. Według końcowych statystyk co dziesiąte zagranie United to długa piłka. Nie byłoby w tym może nic złego, gdyby nie fakt, że typu gra pozwalała wyłączenie na przenoszenie ciężaru gry w okolice bramki rywala, rzadko jednak przekładała się na realne szanse. Często były to zagrania na osamotnionego zawodnika z przodu, który zmuszony był, zwykle bez powodzenia, kończyć akcję indywidualnie.

Lukaku w trudnej pozycji strzeleckiej po długim zagraniu, naciskany przez dwóch rywali. W dole Valencia zamiast wyjść na zupełnie czystą pozycję. wycofuje się.
Lukaku w trudnej pozycji strzeleckiej po długim zagraniu, naciskany przez dwóch rywali. W dole Valencia zamiast wyjść na zupełnie czystą pozycję. wycofuje się.

Bardzo mocno kontrastuje to choćby z pierwszą bramką dla Tottenhamu, gdzie po nieudanej przebitce Delle Alliego czekał już Eriksen. Gracze United oddali w tym meczu mało strzałów, w większości dodatkowo z trudnych pozycji. Model expected goals naliczył im w tym starciu 0,4 bramki. Wynika więc, że grając w tym stylu statystycznie zdobyliby gola dopiero w trzecim spotkaniu.


Miejsce z niczego

Tottenhamowi udawało się to, co gościom nie wychodziło zupełnie. Byli oni w stanie doskonale przyspieszać grę w ataku pozycyjnym. Doskonale radził sobie Eriksen, schodzący do środka i tworzący tam przewagę. Gdy znajdował się on w pobliżu centralnej osi boiska, gracze United mieli problem z jego kryciem, przez co chaotycznie i bez asekuracji starali się odebrać mu piłkę, co natychmiast mogło zostać wykorzystane przez partnerów, wbiegających w wolne strefy. Sam zaś Eriksen nawet pod presją nie miał problemów, by w takich okolicznościach zagrywać otwierające piłki. Według danych Instatu Duńczyk miał w tym meczu trzy podania kluczowe. O jedno więcej, niż cały zespół United.

Chaos w defensywie United, wykorzystany wbiegnięciem w wolną strefę przez Sona i prostopadłe podanie od schodzącego do środka Eriksena
Chaos w defensywie United, wykorzystany wbiegnięciem w wolną strefę przez Sona i prostopadłe podanie od schodzącego do środka Eriksena

Wygaszenie

Największym jednak zmartwieniem dla Mourinho powinna być dyspozycja jego zespołu w drugiej części meczu. W ciągu ostatnich 30 minut jego podopieczni nie oddali nawet strzału, zaś Tottenham kontrolował piłkę przez ponad 65% efektywnego czasy gry. Czerwone Diabły nie miały pomysłu, w jaki sposób odebrać piłkę, zaś spokojnie tworzący przewagę w jej okolicy zawodnicy Spurs byli w stanie momentami utrzymywać celność podań na poziomie grubo przekraczającym 90 procent. Zagubieni goście usiłowali podchodzić nieco wyżej z pressingiem, ale to skutkowało jedynie narażaniem się na groźne szybkie ataki, które powinny przynieść Tottenhamowi kolejne bramki.

Jak na kogoś, kto potrafił stworzyć atakującą z polotem Chelsea, Mourinho w Manchesterze zaskakuje swoją jednowymiarowością. Portugalczyk do United przenosi wzorce, które w krótkim okresie przyniosły sukcesy w Mediolanie czy (pomniejsze) w Madrycie. Nie widać jednak, by w Manchesterze budowano coś długofalowo. Mourinho stara się najprostszymi środkami ciułać punkty, niespecjalnie rozwijając styl gry drużyny. I to chyba poważniejszy zarzut, niż nierzucające na kolana wyniki.

Manchester wiceliderem

Mimo porażki Manchesterem United pozostał wiceliderem tabeli z 53 pkt na koncie - do prowadzącego Manchesteru City traci 15 pkt. Ma również trzy punkty przewagi nad Liverpoolem i Chelsea oraz pięć nad piątym Tottenhamem Hotspur.

Komentarze (11)
Premier League. Tottenham - Manchester United 2-0. Moupokorzenie
Zaloguj się
  • pissucks

    Oceniono 3 razy 1

    Znowu tłumaczycie w Google Translator? Co za język, boshe ...

  • s0nar

    Oceniono 4 razy 0

    Przecież ten cały Murińjo to przeciętny trenerek, więc nie wiem czego wy po nim oczekujecie. Od Guardioli dostał 5:0 i się zmarszczył, a taki niby z niego geniusz. Prawda jest jednak taka, że z takimi składami, którymi kierował nawet moja babcia w roli trenera by osiągnęła przynajmniej tyle samo jak nie więcej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX