Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

25 lat Aleksa Fergusona w Manchesterze United

Szkocki trener przywiózł na Old Trafford 37 trofeów, w tym 12 mistrzostw, 5 Pucharów Anglii i 2 Puchary Europy. W niedzielę minie ćwierć wieku od zatrudnienia 70 letniego trenera w Manchesterze United.

Chciała go Barcelona



Aberdeen mogę zostawić tylko dla Manchesteru United lub Barcelony - mawiał w połowie lat 80. Ferguson. Ze szkockim klubem trzy razy wygrał mistrzostwo kraju, w 1983 r. zdobył Puchar Zdobywców Pucharów. Dwa lata wcześniej chciało go zatrudnić Sheffield United, które akurat spadło do czwartej ligi. Propozycję Wolverhampton odrzucił, bo uznał, że z tym klubem sukcesu odnieść się nie da. Odmówił też Arsenalowi i Tottenhamowi oraz ukochanemu Glasgow Rangers. W połowie 1986 r. do Fergusona zgłosiła się Barca szukająca następcy Terry'ego Venablesa. Szkot był blisko podpisania kontraktu, działacze pytali go, czy powinni kupić Enzo Francescolego. Venables dał się jednak przekonać do pozostania w Katalonii, a w listopadzie 1986 r. Ferguson podpisał umowę z MU.

Robins ratuje Fergusona



Przez pierwsze cztery lata pracy Fergusona, MU nie zdobył żadnego tytułu, z krajowych pucharów odpadał jeszcze przed ćwierćfinałami. W 1989 r. przegrał derby z City 1:5, a kibice "Czerwonych Diabłów" domagali się przepędzenia trenera. Na początku 1990 r. piłkarze z Manchesteru nie wygrali siedmiu meczów z rzędu i wylądowali na 15. miejscu w tabeli. Gdyby polegli także w III rundzie Pucharu Anglii z Nottingham Forest, Ferguson prawdopodobnie zostałby zwolniony. Trenera, golem w dogrywce uratował Mark Robins. Kilka miesięcy później MU wygrało Puchar Anglii.

Najlepszy transfer



To był interes stulecia - mówi Szkot o Peterze Schmeichelu, za którego zapłacił Broendby Kopenhaga 553 tys. funtów. Mało brakowało, a Duńczyk stałby się jednym z najwybitniejszych bramkarzy świata w barwach innego klubu, bo w 1994 r. Ferguson chciał go zwolnić. Po 45 minutach spotkania z Liverpoolem Manchester prowadził 3:0, ale po przerwie Duńczyk popełnił dwa fatalne błędy i skończyło się remisem 3:3. Szkot podobno już podjął decyzję, ale po kilka dniach podsłuchał, jak Schmeichel przeprasza w szatni kolegów z drużyny i obiecuje, że to się nigdy nie powtórzy. Duńczyk został na Old Trafford do 1999 r. W ostatnim sezonie zdobył mistrzostwo i Puchar Anglii, wygrał Ligę Mistrzów.

"Zapytaj o Cantonę"



W listopadzie 1992 r. prezes Leeds Bill Fotherby dzwoni do Manchesteru, by złożyć ofertę za obrońcę Denisa Irwina. Odbiera szef United Martin Edwards i przekazuje pytanie Fergusonowi. Szkot propozycję odrzuca, ale prosi przełożonego, by spytał się, czy Leeds sprzedałoby Erica Cantonę. Szukał napastnika, bo sprowadzony latem Dion Dublin właśnie złamał nogę. Prezes Leeds zgodził się na transfer. MU kupił piłkarza, który po karze za rzucenie piłką w sędziego każdego członka komisji dyscyplinarnej nazwał "idiotą", w wieku 25 lat ogłosił zakończenie kariery (później zmienił zdanie), odcierpiał niemal sezon dyskwalifikacji za kopnięcie ubliżającego mu kibica. Ale MU sprowadziło też wojownika, boiskowego przywódcę, który zwycięstwa ukochał tak jak Ferguson. Fani wybrali Cantonę na najlepszego piłkarza w historii klubu.

Ferguson i polityka



"Na końcu wszystko zależy od zarządzania ludźmi i relacjami między nimi" - tłumaczył szkocki trener Alastairowi Campbellowi. 53-letni przyjaciel Fergusona był jednym z najbliższych współpracowników premiera Tony'ego Blaira i szarą eminencją jego rządu. Znajomość spin doktora i szkoleniowca opiera się na miłości do futbolu i polityki. Campbell jest fanatycznym kibicem Burnley, Ferguson równie fanatycznym zwolennikiem laburzystów. Gdy 13 temu laburzyści byli faworytami wyborów, Ferguson przez całą kampanię wisiał na telefonie z Campbellem i przestrzegał przed błędami. Gdy zauważył, że Blair jest wykończony kampanią, kazał zatrudnić masażystę, który pomógłby liderowi odpoczywać. "Widziałem, że Tony źle wygląda, prawdopodobnie dlatego, że za dużo rzeczy robi sam. Jeśli masz siłę fizyczną, masz też siłę mentalną" - tłumaczył trener. Masażysta dyżurował w autobusie, którym Blair objeżdżał Anglię.

Dzieciakami niczego się nie wygra



- Fergie zbytnio zawierzył młodości. Dzieciakami niczego nie wygra - wieszczył na początku sezonu 1995/96 były gwiazdor Liverpoolu i ekspert BBC Alan Hansen. Ferguson młodymi Ryanem Giggsem, Paulem Scholesem, Davidem Beckhamem, Garym oraz Philipem Neville'ami i Nickym Buttem zastąpił właśnie trzech ówczesnych gwiazdorów MU: Marka Hughesa, Paula Ince'a i Andrieja Kanczelskisa. "Dzieciaki" w pierwszym sezonie dogoniły Newcastle Kevina Keegana, choć traciły do "Srok" już 14 pkt. Dziś Ferguson regularnie wystawia piłkarzy, urodzonych po jego przyjściu do MU.

Najlepszy prezent



To było słoneczne popołudnie. Siedziałem przy torcie z grupą przyjaciół w mieszkaniu w Swinton pod Manchesterem i świętowałem 14. urodziny. Nagle dzwonek do drzwi. Wszyscy milkną, jakby przeczuwając, że za chwilę coś się wydarzy. Wszyscy zaproszeni goście już byli przy stole, więc to musiał być ktoś szczególny. Otwieram i widzę przed sobą... Aleksa Fergusona, trenera najsłynniejszego klubu Anglii. Przyszedł osobiście, żeby zaproponować mi naukę w szkółce piłkarskiej Manchesteru United. To była "propozycja nie do odrzucenia". I najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałem na urodziny. Do dziś nikt tego nie przebił - wspomina skrzydłowy Ryan Giggs. Walijczyk od 21 lat strzela gole dla MU, zagrał już 885 meczów (rekord klubu).

Skała Gibraltaru



W 2003 r. John Magnier, główny udziałowiec MU przekazał trenerowi 50 proc. praw do nagród, jakie wywalczy koń wyścigowy Rock of Gibraltar. Był to zwycięzca niezliczonej ilości prestiżowych gonitw, uznany za najlepszego konia Europy 2002 r., który na torze zarobił 100 mln funtów. Ferguson zarobił dzięki temu 1,1 mln funtów. Po roku koń skończył jednak karierę i Magnier uznał, że jego umowa z trenerem wygasła. Szkot zażądał jednak 50 proc. zysków z... reprodukcji, czyli wpływów za pokrywanie klaczy. Specjaliści uznali, że mogą one sięgnąć w najbliższych latach nawet 80 mln funtów. Magnier nie chciał o tym słyszeć, więc Ferguson pozwał go do sądu. Wściekły Magnier groził, że jeśli działacze pozostawią Fergusona na stanowisku choćby rok dłużej, zwoła nadzwyczajny zjazd akcjonariuszy i złoży wniosek o wotum nieufności wobec zarządu. Szkoleniowca w obronę wzięli kibice. Podczas meczów na Old Trafford wywieszali transparenty z napisem: "Fuck off, John Magnier" (Odp... się), "Kochamy cię, Fergie". Jak ujawniły media, trenera poparli też zawodnicy, którzy gotowi byli nawet do strajku, gdyby sir Alex stracił posadę.

Football, bloody hell



W 1999 r. Manchester United jechał na finał Pucharu Europy po zdobyciu mistrzostwa i Pucharu Anglii. Pierwszy raz w historii klubu mógł w jednym sezonie zdobyć trzy najważniejsze trofea. Do 90. minuty przegrywał jednak z Bayernem 0:1. Nieszczęście Niemców zaczęło się od kornera. Nic szczególnego, przy kilku poprzednich Niemcy nie dopuścili do zagrożenia pod swoją bramką. Tym razem na ich pole karne ruszył bramkarz Schmeichel, piłkarz, który chyba najbardziej wierzył w to najważniejsze w historii klubu zwycięstwo. Nie dosięgnął piłki po centrze Beckhama, ale przeszkodził Niemcom. Piłka trafiła do Giggsa, który skiksował, ale wyrównał Sheringham. Dogrywka? MU ruszył jednak ponownie. I znowu był róg. Znowu centra Beckhama i do zgranej głową piłki rezerwowy Norweg Solskjaer dołożył nogę, zdobywając najważniejszą bramkę w historii MU. Po chwili szczęśliwy Ferguson powiedział przed kamerami: "Football, bloody hell".

Ferguson i but



W lutym 2003 r. gwiazdor Manchester United David Beckham przybył na trening z dużym rozcięciem nad okiem. To trener Ferguson, wściekły po porażce w 1/8 Pucharu Anglii z Arsenalem, kopnął w szatni but piłkarski tak nieszczęśliwie, że trafił Beckhama w głowę. Lekarze założyli mu dwa szwy. Konflikt trenera i piłkarza trwał od kilku miesięcy, Ferguson wytykał mu gwiazdorstwo stopniowo wypierające z jego życia sport i wykpiwał żonę Victorię Adams. Kilka miesięcy później Beckham został sprzedany do Realu Madryt.

Największe wyzwanie



Brian Clough, który z Nottingham Forest zdobywał Puchar Europy w 1979 i 1980 r., mawiał: "Ja mam dwa, Alex ani jednego. Nie mam na myśli jaj". W 1999 r. Ferguson wygrał swój pierwszy Puchar Europy, w 2008 r. po pokonaniu Chelsea zrównał się z Cloughem. Trener MU od lat powtarza jednak, że trzy Puchary Europy (pierwszy MU zdobył w 1968 r.), to za mało na tak potężny klub. Więcej mają Ajax (4), Barcelona (4), Bayern (4), Liverpool (5), Milan (7) i Real (9). Dlatego dziś największym wyzwaniem Fergusona są zwycięstwa w Pucharze Europy. Jeśli wygra jeszcze raz, zrówna się z rekordzistą Bobem Paisleyem, który z Liverpoolem trzy razy zdobywał najważniejsze europejskie trofeum.

O to chodzi w Manchesterze United



W 1990 r. Szkot z zaciśniętymi zębami obserwował, jak Liverpool po raz 18. podnosi puchar za mistrzostwo Anglii. MU miał wówczas siedem triumfów. Ferguson zaczął największych rywali gonić. Na początku poprzedniej dekady wypalił, że jego "największym wyzwaniem jest zepchnięcie Liverpoolu z ich pieprzonego piedestału". Marzenie spełnił w maju, gdy MU zdobył 19. mistrzostwo kraju. - Nikt nie zdobył tylu mistrzostw co my, nikt tyle razy nie triumfował w Pucharze Anglii. O to chodzi w Manchesterze United - triumfował Szkot, a Ryan Giggs, który zdobył swój 12. tytuł, przyznał, że 20 lat temu nikomu przez myśl nie przeszło, że MU może wyprzedzić Liverpool.

Najważniejsza zasada Fergusona



Dzień, w którym piłkarz Manchesteru United stanie się ważniejszy ode mnie, będzie początkiem końca klubu - powtarza Ferguson. Przez 25 lat nie było piłkarza, który wygrałby ze Szkotem. Po nieporozumieniach z trenerem z klubu wylecieli Roy Keane, David Beckham i Ruud van Nistelrooy. Rok temu gwiazdor MU Wayne Rooney zerwał negocjacje w sprawie przedłużenia kontraktu. Powiedział, że chce odejść, bo pragnie sukcesów, a tych pogrążony w kryzysie finansowym klub mu nie gwarantuje. Angielskie gazety twierdziły, że chce się przenieść do Manchesteru City. - Nie mogę w to uwierzyć ani tego wyjaśnić. Powiedziałem mu tylko, by szanował klub. Zawsze robiliśmy dla niego wszystko, wspieraliśmy go w trudnych chwilach - mówił Ferguson. Szkot przekonał jednak Rooneya, by został. Kilka miesięcy później MU świętował mistrzostwo, a Rooney opowiadał dziennikarzom, jak bardzo kilka miesięcy wcześniej się pomylił.

Więcej o: