Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Puchar Polski. Finał nagrodą za cały sezon Arki

W środę 2 maja o godzinie 16 staną naprzeciw siebie Arka Gdynia i Legia Warszawa w finale Pucharu Polski. Warszawianie mają najwięcej zdobytych trofeów tych rozgrywek, z kolei Arka to obrońcy tytułu zdobytego przed rokiem. Dzień przed spotkaniem na PGE Narodowym odbyły się konferencje prasowe z udziałem trenerów i piłkarzy obu zespołów. Na spotkaniu dziennikarzy z drużyną Arki na pytania odpowiadali trener Leszek Ojrzyński oraz piłkarze - Krzysztof Sobieraj, Adam Marciniak i Rafał Siemaszko.

Tanio skóry nie sprzedadzą

Dla piłkarzy z Pomorza, to będzie drugi z rzędu finał Pucharu Polski, czego nie udało się dokonać nigdy wcześniej Arce. Zawodnicy Leszka Ojrzyńskiego przyznają, że mimo to, że są obrońcami tytułu, to nie oni są faworytem tego pojedynku. - Chcemy sprawić niespodziankę. Legia ma sporo trofeów, ale chcemy jeszcze raz wznieść ten puchar - powiedział Rafał Siemaszko. - Tanio skóry nie sprzedamy - dodał kapitan zespołu, Krzysztof Sobieraj

Puchar jedynie dodatkiem

Jak powiedział Ojrzyński, nadrzędnym celem zespołu jest utrzymanie się w lidze. - Liga ligą, przede wszystkim mamy cel utrzymać się w Ekstraklasie. Jesteśmy w trakcie realizacji celu. Utrzymanie jest nadrzędnym celem dla naszego zespołu, a puchar jest fajnym dodatkiem i mecz z Legią - przyznał szkoleniowiec.

Arka jest zespołem, który potrafi dobrze zagrać w tym najważniejszych meczach, co pokazał w trakcie poprzedniego finału Pucharu Polski, Superpucharu, a także w spotkaniach kwalifikacji do Ligi Europy. W środowym finale Ojrzyński liczy, że będzie podobnie. - Jesteśmy zespołem pucharowym. Większość meczów były dla nas udane. To jest finał, wszystko może się zdarzyć - powiedział trener.

Przełamać fatum

Ostatnio Arka nie może zaliczyć swoich występów do udanych. W sześciu poprzednich spotkaniach gdynianie wygrali zaledwie jeden, był to mecz rewanżowy półfinału Pucharu Polski z Koroną Kielce. Mimo bardzo słabej serii Siemaszko wlewa nadzieję w kibiców formalnych gospodarzy środowego pojedynku. - Będziemy chcieli przełamać nasza złą passę. W zeszłym roku byliśmy w jeszcze gorszej sytuacji, a potrafiliśmy się odciąć i wygraliśmy puchar. Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony, tak jak graliśmy na początku sezonu ligowego czy podczas spotkań w kwalifikacjach Ligi Europy - powiedział napastnik Arki.

- Po spotkaniu z Piastem przeanalizowaliśmy, jakie błędy popełniliśmy. Musimy wystrzegać się podobnych błędów w środę, w szczególności, że gramy z liderem. Każdy mecz jest inny. To jest finał Pucharu Polski i wcześniejsze porażki nie będą miały wpływu na mecz finałowy. Będziemy chcieli pokazać się z dobrej strony - wtórował Ojrzyński.

PGE Narodowy jest bardzo pechowy dla formalnych gospodarzy spotkań pucharowych oraz towarzyskich. Rok temu Lech będąc w podobnej sytuacji przegrał finał PP, kilka lat wcześniej na tym obiekcie odbywał się tzw. Supermecz, między Fiorentina a Realem Madryt i formalnie gospodarzem byli Włosi. Królewscy wygrali tamto spotkanie. Jak do tego odnoszą się zawodnicy Arki, który teoretycznie będą grali jako gospodarz pojedynku. - Zrobimy wszystko, aby przełamać fatum i żeby to Arka była pierwszym zespołem, który wygra puchar jako gospodarz - powiedział Ojrzyński.

Nasi fani będą nas gorąco dopingować

Chociaż Arka jest formalnym gospodarzem meczu, to przez to, że mecz odbywa się w Warszawie, to raczej na pewno nie odczują tego. Oprócz około 10 tysięcy kibiców Legii, którzy zasiądą na sektorach za jedną z bramek, na trybunach przeznaczonych dla postronnych kibiców na pewno znajdzie się wiele osób, które będą sprzyjać legionistom. to na pewno będzie rodziło pewne problemy, ale gdyńscy zawodnicy zamierzają poradzić sobie z tym.

- Na pewno będzie problem z komunikacją, przez to że będzie tyle kibiców. Na stadionie będzie więcej kibiców Legii, ale na pewno nasi fani też będą nas gorąco dopingować. nie będziemy myśleć na tym ile jest kibiców z Warszawy i odetniemy się od tego, co będą śpiewać. Zamierzamy grać tylko dla swoich kibiców - przyznał Siemaszko.

Nagroda za cały sezon

Dla Arki to będzie drugi finał z rzędu, który mogą wygrać. Przed rokiem pokonali Lecha Poznań, a teraz mają okazję wygrać z Legią. Wielu kibiców zastanawia się, jak podchodzą do tego meczu. Czy przez to, że grali rok temu, to presja jest mniejsza czy większa. - Trudno powiedzieć czy presja jest inna. Taka sama ranga meczu, również nie jesteśmy faworytami, także nie stopniowałbym poziomu stresu. Jesteśmy drugi raz w tym samym miejscu, ale te emocje są takie same, jak przed rokiem. To wielkie przeżycie i każdy z nas czerpie maksimum z tego. To nagroda za cały sezon. - powiedział Marciniak, po czym dodał: - Wygrać puchar to wielka sztuka, a obronić może być jeszcze ciężej. Chciałbym to przeżyć jeszcze raz. Nie chcę porównywać czy ew. zwycięstwo z tego roku będzie ważniejsze niż te przed rokiem.


Michał Szumański


Michał Szumański


Michał Szumański

Więcej o: