Liga Mistrzów. Real Madryt vs. PSG - miłosne historie w 5 aktach

14.02.2018 16:18
Jeśli pod popularnym 14 lutego pojęciem 'miłość' kryją się dziesiątki emocji oraz stany tłumaczące pewne zachowania, to by opisać rywalizację Realu z PSG 'miłosne historie' brzmią idealnie. Poniższe opowiadania z bohaterami takimi jak Ronaldo, Perez, Al-Khelaifi, Mbappe czy Zidane pasują jak ulał. Ronaldo szantażował swój klub właśnie przy udziale PSG. Te historie pewnie będą miały kontynuację o 20:45 na Santiago Bernabeu w 1/8 finału Ligi Mistrzów.
1 Zinedine Zidane Zinedine Zidane ALBERTO SAIZ/AP

Miłość i nienawiść. Zidane, PSG i... Marsylia

Publicznej niechęci do PSG od niego nie usłyszymy, ale dziś to przecież obywatel świata w dopasowanym garniturze z wianuszkiem sponsorów u boku. Kiedyś - zwykły dzieciak urodzony w nieciekawej, 16 dzielnicy Marsylii, mieszkający tam przez kilkanaście lat. Grający w piłkę w miejscowych klubach. Na co dzień, jak wszyscy w domu i całej dzielnicy, kibicujący Olympique de Marseille. Młody Zinedine Zidane na Stade Velodrome nie raz chodził kilkanaście kilometrów. Cel zobaczenie w akcji swego ulubionego klubu. Zresztą to w ekipie OM znalazł potem swego piłkarskiego bohatera - Urugwajczyka Enzo Francescoliego. Ten grał w Les Phoceens pod koniec lat 80-tych. To było dawno. Miłość marsylczyka "do swoich" trwa jednak nadal, co czasami robiło się nawet dość zabawne. W 2003 roku gdy Zidane przyjechał do rodzinnego miasta jako piłkarz Realu Madryt pod koniec meczu z OM, zagrzewał i wspierał... miejscowych.

- Marsylia jest dla mnie szczególna, zawsze jak grałem przeciwko niej nie było to dla mnie łatwe - komentował niedawno.

Wątek Zidane'a i Marsylii jest istotny z punktu widzenia Paryża. Na linii OM- PSG sprawa zawszy była prosta: my nie lubimy tych ze stolicy, oni nie lubią nas. Ci z centrum to gbury i bufony, tamci z południa - wieśniaki. Prosty układ, który na płaszczyźnie sportowej, szczególnie w latach 90-tych, przybrał niestety mocno antagonistyczny i krwawy wymiar.

Francuzowi o jego marsylskim sercu przypomniano właśnie teraz na konferencji w Madrycie, tuż przed meczem z wicemistrzem Francji.

- Jako marsylczyk grający przeciw PSG zdaje sobie sprawę z odwiecznej rywalizacji tych klubów, ale nie będę za wiele o tym myślał. Koncentruję się na spotkaniu Madrytu z PSG - wybrnął 45-latek.

W kontekście tej marsylskiej historii ciekawie brzmi, powracające jak bumerang, jego medialne swatanie z PSG. Katarscy właściciele klubu z Paryża ponoć już rozważali go jako następcę Unaia Emery'ego. Z Hiszpanem umowa wiąże ich tylko do końca tego sezonu, więc muszą mieć różne opcje. O ewentualne przenosiny na Parc des Princes podpytywane było otoczenie francuskiego szkoleniowca. Ten właśnie notuje najgorszy sezon jako trener Realu. Dwumecz Madrytu z Paryżem w Lidze Mistrzów wydaje się mieć dla wszystkich kolosalne znaczenie.

Jeśli PSG przegra, katarscy działacze będą potrzebowali na swej ławce dużego nazwiska. Jeśli noga powinie się Realowi pozycja Zidane'a w Madrycie będzie fatalna. Ten, który nie może lubić Paryża tak czy inaczej, będzie przez niego na różny sposób kuszony. Pytanie czy kiedykolwiek odważy się z nim połączyć?

2

Ronaldo szantażował Paryżem

W każdych dobrych historiach miłosnych, musi być też szantaż. Te francusko-hiszpańskie spełniają ten warunki dzięki Cristiano Ronaldo.

Portugalską gwiazdą Francuzi mocno interesowali się kilka razy. Flirtowali z nim w 2012 roku, wrócili do tematu w sezonie 2013/14 i ostatnio w roku 2016, gdy trwały też podchody pod alternatywną wersję nowego bohatera dla PSG - Neymara.

Naser Al-Khelaifi w różny sposób starał się zbliżyć do reprezentującego interesy CR7 Jorge Mendesa. Turnieje tenisowe czy zaproszenie na ślub sprzyjały luźnym rozmowom. Zresztą panowie dużo dyskutowali też przy transferach Angela di Marii czy Goncalo Guedesa, którymi agent również się opiekuje. Co z tego wyszło? Niemal nic. Niemal, bo sam Ronaldo na transferowych przymiarkach PSG ugrał sporo, ale właśnie w Madrycie.

Pomogły mu one gdy negocjował nowy kontrakt i wysuwał prośby do klubu o pokrycie jego ewentualnej kary dla hiszpańskiego fiskusa. Ugrał wtedy 21 mln euro rocznej pensji. Sam też sprytnie mieszał w okresie pertraktacji. W 2015 roku po listopadowym meczu na Santiago Bernabeu podszedł do trenera rywali i powiedział mu kilka rzeczy na ucho. Tym szkoleniowcem był Laurent Blanc, bo Real grał właśnie z PSG. Komentarze po tym geście długo nie milkły. Intrygant Ronaldo zrobił swoje. W 2016 wrócił na szczyt najlepiej opłacanych piłkarzy świata. Teraz już na niej nie jest i znów ma problem. Gracza do negocjacji po drugiej stronie biurka też ma wytrawnego.

"France Football" przytaczał jak Florentino Perez zgasił kiedyś Portugalczyka gdy ten oznajmił mu, że chce odejść z Realu. "Nie ma sprawy, ale znajdź mi teraz pod koniec okienka klub, który wyłoży na stół 200 mln euro. Ja za te pieniądze uruchomię klauzulę odstępnego Messiego, który zajmie twoje miejsce - oświadczył prezydent "Królewskich". Wówczas jeszcze tyle na Argentyńczyka "wystarczało". Ronaldo z Madrytu się nie ruszył. Teraz znów ma okazję, by poszeptać do ucha, tym razem Emery'emu.

3 PSG's Kylian Mbappe PSG's Kylian Mbappe CLAUDE PARIS/AP

Mbappe oczarowany Madrytem

Gdy miał 5 lat oświadczył rodzicom, że będzie grał w Realu Madryt. Plakaty piłkarzy na ścianie, w tym te największe z Cristiano Ronaldo, zdawały się potwierdzać, że w głowie ma jedno. Obsesja podkusiła nawet przyjaciela rodziny, byłego trenera do kupienia mu makiety Santiago Bernabeu.

- Dajesz mi makietę, a ja pewnego dnia zabiorę cię na ich prawdziwy stadion - stwierdził wtedy młody Kylian Mbappe.

W 2012 roku "Królewscy" już o nim wiedzieli, zaprosili na tygodniowe testy. Zidane kojarzył utalentowanego gracza, więc poszło łatwiej. Wyjazd trzymano jednak w tajemnicy. 14-letni wówczas Kylian dostał nowy aparat, by uwieczniać piękne chwile i w towarzystwie rodziców ruszył na przygodę życia. Nikt tak młody przez tak długo nie był w Madrycie trzymany i kokietowany. No prawie nikt, ostatnim był... Neymar. Ten, który z Realem był już właściwie dograny, ale podpisał umowę w Barcelonie, a teraz oklaskują go w PSG.

Wracając do Mbappe, który na testach wypadł znakomicie, rozmawiał z Zidanem, spotkał się z Benzemą i Varanem i zrobił słynne zdjęcie z Ronaldo, a do Francji wracał oczarowany - młodzian finalnie grzecznie Królewskim podziękował.

- Chciałem się przekonać, czy mam już odpowiedni poziom. Wrócę tu frontowymi drzwiami - zaskoczył.

Pewnie wróciłby już w ostatnim okienku transferowym, ale Florentino Perez poleciał po Mbappe jak po swoje. Spotkanie w Monaco, według relacji "FF", wyglądało jakby hiszpański konkwistador przybył po biednego francuskiego chłopaka. No i trochę się zdziwił, bo Mbappe już raz pokazał, że ważne jest dla niego nie tylko to co się świeci. Lepszą robotę zrobili przedstawiciele PSG i Kylian wybrał powrót do rodzinnego Paryża. Teraz to on z wojskami z Parc des Princes jedzie podbijać Madryt. Pewnie Perez znów go zapamięta.

4

Neymar w Madrycie się żali

Jeśli francusko-hiszpańskie perypetie należałoby jeszcze jakoś ubarwić, to z pewnością można to uczynić historią Neymara. Ten co miał grać w Madrycie, podpisał umowę w Barcelonie, a ostatnio przeszedł do PSG, w przyszłości znów ma pojawić się na Półwyspie Iberyjskim? Scenariusz na telenowelę, ale dlaczego nie.

To opcja za zbliżającego się w stronę emerytury Ronaldo, alternatywa dla tercetu BBC, który wrażenie robi już właściwie tylko swą sprytną nazwą. Zresztą Neymar za czasów BBC jest nierealny. Jak donosi "Diaro Gol" Brazylijczyk mógłby tam grać, tylko w przypadku rozbicia ofensywnego trójkąta. Z Perezem już miał w luźnych rozmowach nakreślić swoje oczekiwania finansowe - takie jak 30 milionów euro, czyli stawki paryskie. 

Dlaczego Neymar znów ma się przenosić? Bo w Paryżu do końca nie jest tak jak sobie wymarzył. Nie ta atmosfera, nie ci ludzie, lub za mało rodaków, nie te wyzwania sportowe, słowem nie to miasto. On do tej pory był w jednym z największych klubów na świecie, wpisał się do historii jako ten, który przyczynił się do wielkiego upokorzenia PSG i zeszłorocznej remontady. Za 4:0 Blaugrana zrewanżowała się domowym 6:1, a on szalał w końcówce meczu, był lepszy niż Messi. Teraz w koszulce wielkich przegranych wraca do Hiszpanii, tyle że na boisko rywala Barcy. Oczywiście zagra w prestiżowym meczu z Realem, jest szansa na splendor - transmisja idzie do 220 państw na świecie, kilkaset milionów zasiądzie przed telewizorami, smak czegoś dużego. Tylko, że grając w Barcelonie takich dużych rzeczy miał więcej. Z samym Realem w lidze czy w pucharach wygrał 4 z ośmiu spotkań. Jedno zremisował. Odwiecznemu rywalowi sam wbił trzy gole.

Ligę Mistrzów też zdążył już wygrać, o nową motywację, radość i wyzwania z każdym rokiem jest trudniej. Jeśli prawdą jest, że Nayemar "marudził" Perezowi jak to w Paryżu jest słabo, to spotkania  w Champions League mogą mieć spore znaczenie także dla niego. Po ewentualnej eliminacji z elitarnych rozgrywek na wiosnę pozwiedza jedynie stadiony w Troyes czy Amiens, a Perez na pewno znów się by wysłuchać żali odezwie.

5 PSG PSG CHRISTOPHE ENA/AP

Finansowy problem z głowy

Do francusko-madryckich burzliwych historii trzeba dołożyć jeszcze tylko wątek dobrych pieniędzy. 13 milionów euro, może normalnie na PSG nie robi wielkiego wrażenia, ale w sytuacji walki o wypełnienie zasad finansowego fair-play każdy grosz jest ważny. Mniej więcej tyle można zgarnąć wicemistrz Francji za odprawienie obecnego rywala z rozgrywek. Składają się na to 6,5 mln za awans do ćwierćfinału, do tego około 2 mln z puli praw tv i jeszcze około 4,5 mln za dzień meczowy przy komplecie publiczności. W perspektywie czekają jeszcze większe sumy - 7,5 mln za półfinał i 15 mln za zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Doliczając do tego telewizyjne i meczowe wpływy, "L'Equipe" wyliczyło, że PSG może zapolować na łączna kwotę nawet 100 mln euro. Na razie za Champions League kalkuluje sobie około 40 mln wszelkich wpływów.

100 milionów za samą Ligę Mistrzów +  28 za sprzedaż Lucasa, a do tego zapewne kilkadziesiąt  z wyczekiwanej wyprzedaży letniej... Jeśli UEFA nie podważy umów sponsorskich z Katarczykami, to okaże się finansowe fair-play to jakaś błahostka, a klub jest bogatszy niż przed kupieniem Naymara. To już jednak nie temat naszych romantycznych opowiadań, a raczej historia na scenariusz "Wilka z Parku Książąt".

Komentarze (3)
Liga Mistrzów. Real Madryt vs. PSG - miłosne historie w 5 aktach
Zaloguj się
  • kniazwitold

    Oceniono 1 raz 1

    Chyba jeszcze dzisiaj nie widziałem nic o Nanga Parbat.

    Mam nadzieje, że już jakaś hiena cmentarna pisze tekst o niczym?

  • danny_trejo

    Oceniono 1 raz 1

    Nayemar, Naymara - tekst pisal dyslektyk?

  • boliver

    Oceniono 1 raz 1

    Fake news z kibla,,

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX