Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

LM. Pięć pytań o finał LM Zachodnego

- Przed finałem nie ma żadnych tajemnic - powiedział na otwartym dniu mediów Carlo Ancelotti. Jednak nawet fakt, że dwie madryckie drużyny znają się doskonale nie znaczy, że ich szkoleniowcy nie zmagają się z problemami przy odpowiedzi na kluczowe pytania przed spotkaniem w Lizbonie. Początek meczu w sobotę o 20:45. Relacja na żywo na Sport.pl

Pojedynek trenerów

Historia ich sezonu jest już doskonale znana kibicom. Diego Simeone w ciągu ostatnich kilku miesięcy jeszcze bardziej rozwinął projekt drużyny grającej defensywnie, świetnie zorganizowanej na własnej połowie, agresywnie odbierającej piłkę i przeprowadzającej błyskawiczne kontry. Z kolei Carlo Ancelotti w swoim pierwszym sezonie uspokoił niepokoje w szatni, świetnie wprowadził do zespołu Garetha Bale'a, zmyślnie połączył styl szybkich ataków z odpowiedzialną i cierpliwą grą w posiadaniu piłki, w pełni wykorzystując talenty Xabiego Alonso i Luki Modricia.

Atletico i Real grały ze sobą już cztery razy w tym sezonie, lecz ogólny bilans może być mylący - zwłaszcza, że przemawia on na korzyść Realu. "Królewscy" co prawda łatwo pokonali swoich derbowych rywali (5-0 w dwumeczu) w Pucharze Króla, jednak dla podopiecznych Diego Simeone były to rozgrywki o najmniejszym znaczeniu, co jest zrozumiałe przy stosunkowo wąskiej kadrze. Z kolei w Primera Division to Atletico ugrało cztery punkty i za każdym razem w końcówkach spotkań to Real musiał gonić wynik. Jak będzie tym razem? Pięć pytań przed wielkim finałem zadaje Michał Zachodny. No i oczywiście na nie odpowiada:

Diego Costa Diego Costa Fot. Manu Fernandez/AP

Jak zastąpić Diego Costę?

Diego Simeone ma nie lada problem z hiszpańskim napastnikiem - pomimo prób błyskawicznej kuracji ciągle odnawiającej się kontuzji mięśnia, Costa wciąż ma małe szanse by zagrać w finale. Szkoleniowiec Atletico na pewno nie chce ryzykować jego zdrowia ani nagłej zmiany taktyki po kilkunastu minutach spotkania, tak jak to miało ostatnio miejsce z Barceloną. Nie da się oczywiście ukryć wpływu Costy na jego zespół - w Lidze Mistrzów strzelił osiem goli, ma z drużyny najwięcej udanych dryblingów, jest tym najczęściej faulowanym zawodnikiem, a stałe fragmenty gry to jedna z mocnych stron Atletico (9 goli w LM). Jego wysoką skuteczność (68 proc. jego strzałów jest celnych) należy też połączyć z faktem, że aż jedna czwarta uderzeń z pola karnego drużyny jest jego autorstwa.

Simeone, oprócz zaryzykowania i wystawienia nie w pełni zdrowego Costy, ma dwa rozwiązania - w ataku wystawić osamotnionego Davida Villę lub zastąpić czy wesprzeć go Adriánem. Kolejną możliwością jest zmiana systemu na 4-2-3-1 i gra Diego za plecami napastnika. Żadna z tych opcji nie jest oczywiście nawet bliska zastąpienia Diego Costy i wiąże się z problemami. Villa w tej edycji Ligi Mistrzów nie strzelił jeszcze gola, a przeciwko Barcelonie już po godzinie gry wyglądał na wyczerpanego, nie będąc w stanie poprowadzić żadnego ataku. Z kolei Adrián w Europie gra częściej, świetnie zaprezentował się w meczach z Barceloną i Chelsea, ale słabo utrzymuje piłkę, nie jest tak silny jak Costa i po prostu rzadziej próbuje strzelać na bramkę rywala. Wybór Simeone może być kluczowy dla losów sobotniego finału.

Neven Subotić i Xabi Alonso Neven Subotić i Xabi Alonso Fot. Frank Augstein AP

Jak zastąpić Xabiego Alonso?

Nie znaczy to, że Carlo Ancelotti jest dużo spokojniejszy. Brak pauzującego za kartki Xabiego Alonso jest sporym osłabieniem Realu, niezależnie od tego jak bardzo w ostatnich tygodniach Włoch chwalił Asiera Illarramendiego, który zastąpi doświadczonego rozgrywającego. O skali desperacji niech świadczy apelacja Realu do UEFA w sprawie anulowania kary Alonso z rewanżowego meczu z Bayernem, gdy decyzja sędziego była po prostu klarowna, bezsporna.

Kogo traci Ancelotti? Znów odpowiedzą liczby - Xabi Alonso to najlepiej odbierający piłkę pomocnik Realu. - Dba o równowagę gry zespołu, rozpoczyna i nadaje tempo atakom swoimi podaniami z głębi pola - zachwalał go ostatnio w hiszpańskich mediach Fernando Morientes. Jego współpraca z Luką Modriciem pozwalała "Królewskim" świetnie unikać pressingu przeciwnika, głównie dzięki długim podaniom wszerz boiska, przenoszącym akcje drużyny. To może być kluczowe w kontekście nisko ustawionego bloku obrony Atletico i niewielu możliwości do wykorzystania w atakach środkiem pola. Illarramendi w defensywie na pewno sobie poradzi i o ten aspekt gry Ancelotti się nie martwi - jego i Realu problem polega na tym, że to "Królewscy" będą dominować w sobotnim finale i nawet istotniejsze będzie to, jak szybko potrafią zmieniać strony. Tymczasem Illarramendi średnią długich podań ma dwa razy niższą od Alonso, do Modricia tracąc w tym względzie jeszcze więcej...

Maria di Maria Maria di Maria Fot. Frank Augstein (AP Photo/Frank Augstein)

Jak ważny jest Angel Di Maria?

- To linia pomocy będzie kluczowa - powiedział we wtorek Diego Simeone już zapowiadając sobotni finał w Lizbonie. Nie da się ukryć, że jeśli Arda Turan wyzdrowieje - a raczej nie ma takich wątpliwości - to przez nieobecność Alonso Atletico będzie miało większe szanse na zdominowanie tej strefy boiska. Tiago i Gabi to w tym sezonie absolutna klasa światowa i europejska czołówka pod względem odbiorów i przechwytów. Także w ofensywie ich wkład jest niemały - pierwszy z nich swoimi podaniami stworzył doskonałe okazje w półfinałowym spotkaniu w Londynie, drugi z nich ustępuje tylko Koke pod względem kluczowych zagrań, mając też cztery asysty w Lidze Mistrzów. Świetni boczni pomocnicy, zdolni do indywidualnych rajdów jak i asystowania napastnikowi.

Wobec bardziej defensywnych zadań Illarramendiego i większej odpowiedzialności Modricia w rozegraniu, dla Realu kluczowa będzie dyspozycja Angela Di Marii. Argentyńczyk to jeden z cichych bohaterów obecnego sezonu, przemianowany w klubie na środkowego pomocnika, który zerwał ze stereotypem irytującego, wyłącznie dryblującego skrzydłowego. Jego dynamika jest kluczowa przy wolniejszych kolegach, podobnie jak indywidualne umiejętności. W Realu jest trzecim zawodnikiem pod względem największej liczby zagranych kluczowych podań (18), które pięć razy zamieniały się na asysty. Jego współpraca z Portugalczykiem okazywała się kluczowa m.in. przeciwko Bayernowi, gdy stwarzał przewagę na skrzydle. Mniej dryblingów Argentyńczyka oznacza mniej strat, a bardziej odpowiedzialna rola w środku pola jest odpowiednią równoważnią dla ofensywnego trio "Królewskich".

Cristiano Ronaldo Cristiano Ronaldo Fot. PAUL HANNA

Kto uderzy pierwszy?

Jeśli cztery mecze tego sezonu pomiędzy Realem i Atletico miały jakiś wspólny element, to właśnie fragmenty otwierające spotkania. W każdym z nich przed dwudziestą minutą jedna z drużyn obejmowała prowadzenie i tylko w jednym wypadku udało się drugiej z nich odwrócić losy spotkania. Jednym z najbardziej imponujących pokazów wysokiego pressingu był rewanżowy mecz ćwierćfinału z Barceloną, gdy, bez Diego Costy, Atletico kompletnie zdominowało wielkiego rywala, zaczynając swoje ataki od bezradnego Pinto i fatalnego wtedy Busquetsa. Jeśli więc Simeone wskaże swoim zawodnikom np. na Illarramendiego, ten może spodziewać się trudnej przeprawy i może szybko stracić wszelką pewność siebie, którą stopniowo budował Ancelotti.

Nie znaczy to, że Real tego nie potrafi. Ich popis kontrofensywy przeciwko Bayernowi w Monachium był tyleż imponujący, co po prostu przeprowadzony w stylu, który wcześniej prezentowało Atletico. Elastyczność taktyczna "Królewskich" może więc okazać się kluczowa niezależnie od wydarzeń na boisku - tak przy odrabianiu strat, jak i bronieniu korzystnego rezultatu. Co ważniejsze, w tych czterech spotkaniach z Atletico trzykrotnie to właśnie piłkarze Realu otwierali wynik...

Jak rozbić obronę Atletico?

Siedem goli Realu zdobytych w tych czterech spotkaniach z Atletico to i tak całkiem dobry wynik, nawet pomijając okoliczności. Przecież drużyna Simeone to najlepsza defensywa w Europie, świetnie grająca zarówno w Primera Division, jak i Lidze Mistrzów. Boczni pomocnicy spełniają role dodatkowych obrońców, a nawet jeśli przeciwnik znajdzie sposób na dośrodkowanie, to Godin i Miranda sobie z nimi radzą. Przejść przez środek nie ma szans, zwłaszcza przy takim zagęszczeniu i takiej asekuracji, jaka jest w obronie Atletico. A przecież na końcu do pokonania jest Thibaut Courtois...

Jednak tym, co wyróżniało Real w meczach z Atletico był sposób na wprowadzenie własnych zawodników w pole karne przeciwnika. Zarówno Ronaldo, jak i Benzema świetnie grają głową, a Bale indywidualnymi rajdami również stwarza dużo zagrożenia. To, co Real trenował w ostatnich dniach to właśnie szybkie przeniesienie akcji ze środka pola na lewą lub prawą stronę i dośrodkowanie na trzech, czterech zawodników. Nie zapominajmy, że w Lidze Mistrzów liderem kluczowych podań jest w drużynie "Królewskich" lewy obrońca, Marcelo. Jeśli więc Di Maria będzie wspierał ich w tej strefie, a Cristiano Ronaldo nie ograniczy się do ataków środkiem pola, plan Realu może być oczywisty. Starcie najskuteczniejszej europejskiej ofensywy z najlepszą defensywą zapowiada się jeszcze atrakcyjniej.

Więcej o:
Komentarze (10)
LM. Pięć pytań o finał LM Zachodnego
Zaloguj się
  • juvenil

    Oceniono 2 razy 2

    Przecież Marcelo nie zagra w finale, przynajmniej nie od pierwszej minuty, na LO wystąpi Coentrao, ta wstawka o podaniach kluczowych jakoś mało potrzebna.

  • gasss12

    Oceniono 14 razy 0

    No tak hiszpanski rzad najpierw sprzedaje Realowi tereny w Madrycie za 50 milionow euro a pozniej odkupuje za 500!Barca rowniez otrzymuje szemrana pomoc od panstwa.Hiszpanom to nie przeszkadza bo twierdza,ze futbol to czesc ich kultury,a ze wkrotce podziela los Grecji,a co tam unia pomoze!Wolalbym nie zrzucac sie na pensje dla Ronaldo i Mesiego!

  • frykas12

    Oceniono 3 razy -1

    Wg mnie jest 60 dla Atletico, a 40 dls Realu choć trzeba dodać, że mają 1. miejsce w rankingu UEFA i stąd pewnie ból dupci na stronie sport.pl i pod tym tematem też. Nie będę czyt. komentarzy na tej stronie o RM, BAR i ATL, ponieważ zawsze obrażacie dwie pierwsze, ATL chwalicie, bo Simone to wasz bóg...

  • tomek85krk

    Oceniono 41 razy -9

    Real Madryt to przedsięwzięcie marketingowe, w którym wyniki sportowe schodzą na dalszy plan. Regularnie wydają grube miliony na gwiazdy, ale jeśli popatrzyć na zdobyte w ostatnim dziesięcioleciu trofea, na tle europejskiej czołówki wypadają naprawdę blado. Dojście do finału LM i tak jest dla nich ogromnym osiągnięciem, pierwszym takim od kilkunastu lat.

    Cóż - zrozumieli, że wygrywanie w piłkę nie jest kluczem, jeśli chodzi o sprzedaż koszulek i kontrakty sponsorskie. Mają wielką historię, umieją robić dookoła klubu szum (choćby za sprawą irracjonalnie drogich transferów). Wygląda na to, że ich kibicom na całym świecie to wystarcza.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

">
" /> Ależ emocje na Narodowym! Polska pokonała Słowenię! Pięć goli! <div id= 
"/> Ależ emocje na Narodowym! Polska pokonała Słowenię! Pięć goli!