Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Legia - F91 Dudelange. Z kim zagra Legia Warszawa? Rywali może przytłoczyć stadion i atmosfera

Legii przyjdzie się zmierzyć z drużyną, w której zawodnicy łączą grę w piłkę z dodatkową pracą. Nasz rozmówca - Michał Augustyn, grający w lidze luksemburskiej przez ostatnie pięć lat, też tak robił. Po meczach z Dudelange schodził z boiska pokonany, ale mimo to prognozuje zwycięstwo Legii. Z kim zagrają mistrzowie Polski?
Legia Warszawa - Sportak Trnava 0:2. Miroslav Radović Legia Warszawa - Sportak Trnava 0:2. Miroslav Radović KUBA ATYS

Legia miała pecha czy szczęście trafiając na Dudelange?

Nie jest najgorzej. To zespół jak najbardziej do przejścia, ale patrząc na ostatnią formę Legii to może być różnie. Jak to się mówi? Nie ma już słabych ekip.

Nawet w Luksemburgu? Jak pan ocenia ten zespół?

Patrząc personalnie - na papierze Legia jest zdecydowanie mocniejsza. Tylko, że papier swoje, a mecze swoje. Polskie drużyny już nie raz pokazywały w europejskich pucharach, że są w stanie przegrać z każdym. Widzę dużą przewagę Legii w kibicach, bo tylko kilku zawodników z Dudelange grało na dużych stadionach we Francji albo w Niemczech.

Czyli stadion Legii może ich przytłoczyć?

Większość z tych piłkarzy grała dotychczas tylko w Luksemburgu, gdzie średnio na meczu ligowym jest 600 osób, więc jak najbardziej. To też zależy ilu kibiców na taki mecz przyjdzie.

Pewnie z 20 tys. będzie.

No to na pewno wystarczy. Z drugiej strony - patrząc z perspektywy Dudelange - kiedy awansować do IV rundy, jeśli nie przy takiej dyspozycji Legii?

A jak scharakteryzowałby pan ten klub?

Występując jeszcze w luksemburskiej ekstraklasie grałem z nimi dwa mecze. W kraju byli i są hegemonem. Mają dużego sponsora, który jest zaangażowany w "Lavazzę". Dystrybuuje kawę na całą Europę Środkową, a klub traktuje bardziej hobbystycznie niż biznesowo. Generalnie ci właściciele klubów w Luksemburgu mają podobne podejście. Był facet, który kierował zespołem Formuły 1, a dodatkowo kupił sobie klub piłkarski. Ot tak, nie szczędził na tym i raczej nie traktował jako inwestycji.

Taka zabawa dla bogatych panów.

Tak mi to wyglądało. Te trzy czy cztery najlepsze kluby są zarządzane właśnie w ten sposób. Nie mają kilku mniejszych sponsorów tylko jednego człowieka, który go finansuje. Coś jak Józef Wojciechowski w Polonii. Tylko że tam jest to robione stabilnie, od 15 czy 20 lat na tej samej zasadzie.

Dwa lata temu w jednym z wywiadów mówił pan, że w Luksemburgu jest wyraźny podział między trzema drużynami wśród których jedną jest właśnie Dudelange, a resztą. Nadal tak jest? To się pogłębiło czy może trochę zmniejszyło?

Raczej pogłębiło. Największa różnica tkwi w kadrach tych zespołów. W klubach, w których ja grałem było tak naprawdę jedenastu piłkarzy. Co tydzień identyczny skład. Żadnych zmian. W Dudelange jest normalnie, czyli dwudziestuparu zawodników, którzy ze sobą rywalizują. I nawet ci ostatni w hierarchii robią wszystko, żeby grać, a w dodatku zarabiają dwa razy tyle, co najlepsi piłkarze z tych słabszych klubów. Rotacja powoduje, że co sezon biją się o mistrzostwo. Grają z tymi słabszymi klubami i nawet jeśli remisują do 60 czy 70 minuty to później i tak strzelają dwa gole.

Wiem, że pan łączył grę w piłkę z pracą w banku. Dodatkowa praca wśród piłkarzy to w Luksemburgu stała praktyka?

Piłkarze z topowych klubów nie muszą pracować, ale często biorą dodatkowo pół etatu w jakiejś firmie tudzież administracji. Przez parę lat w Dudelange kapitanem był Daniel da Mota, który jednocześnie prowadzi agencję nieruchomości. Przez większość sezonu Mają jeden trening dziennie, więc mają mnóstwo wolnego czasu i nie chcą go przesiedzieć w domu.

To kwestia mentalności? Ludzie w Luksemburgu są tak pracowici?

Jeśli ktoś jest Luksemburczykiem i znajdzie sobie komfortową pracę to nie musi się w niej za bardzo przemęczać. Jeśli znajdzie taką pracę to osoba z zewnątrz przestaje się dziwić, że piłkarze szukają czegoś dodatkowego.

Carlitos w barwach Legii Warszawa Carlitos w barwach Legii Warszawa FOT. KUBA ATYS

Mówi pan o wysokim poziomie płac.

Władze muszą rekompensować rodowitym Luksemburczykom, taki napływ imigrantów. W stolicy tego kraju żyje na co dzień około 120 tys. ludzi, z czego 70 procent to obcokrajowcy. W dzień roboczy ta liczba się podwaja, bo do pracy przyjeżdżają ludzie z Belgii, Niemiec i Francji.

Próbuje pan powiedzieć, że piłkarze, mimo że nie muszą pracować to i tak szukają pracy, bo zwyczajnie się to opłaca.

Tak, ale to dotyczy piłkarzy z Luksemburga. Ci, którzy są sprowadzani zza granicy oczywiście tego nie robią, bo dostają wystarczająco dużo pieniędzy za grę w piłkę, a nie są przyzwyczajeni do dodatkowej pracy grąjac profesjonalnie przez większość swojej kariery sportowej.

Jakiego przyjęcia w Luksemburgu powinna spodziewać się Legia?

Stadion Dudelange pozostawia wiele do życzenia, więc przenieśli mecz z Legią na stadion narodowy. Ten wygląda z kolei jak stadion Amiki Wronki, więc też jest dość kiepski. Zawsze jak przed meczami reprezentacji przyjeżdżali tam oficjele FIFA to mówili, że to jeden z najgorszych narodowych jaki widzieli.

Mówił pan o kiepskiej frekwencji na meczach ligowych w Luksemburgu. Ludzie w tym kraju nie interesują się piłką?

Wolą obejrzeć Bundesligę w telewizji albo nawet pojechać na mecz do Niemiec. Podobnie z Ligue 1. Na mecze w kraju chodzą bardziej tak, jak w Polsce chodzi się na okręgówkę. Chcą spotkać się na trybunach z kumplami, wypić piwo, zjeść hot-doga, a przy okazji obejrzeć mecz. Lepiej jest na meczach tych zespołów z TOP3.

Ostatnio byłem na meczu CS Fola z Genk, z którym teraz zagra Lech Poznań. Pierwszy mecz Belgowie wygrali 5:0 i podczas meczu rewanżowego wystawili rezerwy. Rozmawiałem na trybunach z graczami z pierwszego zespołu i powiedzieli mi, że nie gra żaden piłkarz z pierwszego składu. Wygrali 4:1, więc to obrazuje poziom luksemburskich zespołów.

Parę odpraw przed meczami z Dudelange ma pan za sobą. Na co zwracał uwagę pański trener i na kogo Legia musi uważać?

Personalnie trudno kogoś wyróżnić. Mogę powiedzieć, że ich bramkarz - Jonathan Joubert, chociaż leciwy to daje radę. Zawsze nam trenerzy mówili, że to przede wszystkim zespół dobrze grający piłką. No i to przygotowanie fizyczne, siła, o której wcześniej już mówiłem. Inna sprawa, że to wszystko wygląda imponująco przeciwko słabym drużynom z Luksemburga. Dudelange gra tak naprawdę sześć ważnych meczów w całym sezonie. W pozostałych mogą, tak jak w tym tygodniu, oszczędzić podstawowych zawodników, a i tak wygrają. Europejskie puchary to dla nich prawdziwa weryfikacja.

No właśnie, dlaczego władze ligi nie poszły im na rękę i kazali grać w poniedziałek, skoro we czwartek już mają puchary?

W związku zasiadają ludzie, którzy spędzili tam ostatnie 15-20 lat więc ciężko coś zmienić, brakuje troszeczkę świeżości w zarządzaniu. Jest pięć poziomów ligowych i 90 procent meczów rozgrywana jest w niedzielę o 16. Muszą mieć przez to mnóstwo sędziów, więc często jest spory problem z poziomem sędziowania.

Legia Warszawa. Jose Kante i Krzysztof Mączyński Legia Warszawa. Jose Kante i Krzysztof Mączyński KUBA ATYS

Jest telewizja, która transmituje te mecze?

Na żywo nie. Kiedyś wybierali jeden mecz w kolejce, który był transmitowany, ale teraz od tego odeszli. Robią tylko skróty spotkań do takiego magazynu ligowego, jak u nas "Liga+ Extra". Tylko że tam jest to bardziej "One man show", bo staje prowadzący przed kamerą i przez pół godziny mówi co się wydarzyło w tych spotkaniach. Kiedyś to oglądałem i był na przykład pokazany napastnik, który strzelił w jakimś meczu dwa gole, więc dali na niego zbliżenie i na dole pasek z imieniem, nazwiskiem, wiekiem i podpisem: zagrał bardzo dobry mecz. Jak w "Trudnych sprawach".

Wesoło. Prędzej dogonią europejski poziom realizacyjnie czy piłkarsko?

W skali kraju nie wygląda to tak źle. Wiesz, w Polsce znakomicie pokazujemy Ekstraklasę, ale poziom piłkarski nie idzie z tym w parze. Luksemburg jest przecież podobnej wielkości co Poznań.

Dwa razy rywalizował pan z Dudelange. Jakie wspomnienia przychodzą panu do głowy?

Nie ma tu wielkiej historii. Jeden mecz przegraliśmy 0:1, drugi 0:2, więc bez tragedii. To był spadkowy sezon, więc te wyniki nie były złe.

Ale utrzymać się nie pomogły.

No niestety. W Luksemburgu jest też tak, że każdy zespół musi mieć w kadrze meczowej siedmiu piłkarzy z tego kraju.

Bardzo ograniczające.

Ale inaczej Luksemburczycy w ogóle by nie grali. Kluby jak już ściągają piłkarzy zza granicy to nie są to przypadkowi ludzie. Na środku obrony gra Milan Bisevac, który ma ponad 250 meczów w Ligue 1.

W Dudelange stawiają w takim razie na szkolenie piłkarzy czy wolą, żeby jakiś słabszy klub to zrobił, a oni później i tak go wykupią?

Wygrali w zeszłym roku rozgrywki juniorskie w dwóch kategoriach, więc starają się szkolić. Nie od dziecka, bo wolą ściągnąć do siebie zdolniejszych młodych zawodników, ale w wieku 14 czy 15 lat i dopiero z nimi pracować. Ci chłopcy chcą tam iść, bo mają w perspektywie grę w pierwszej drużynie i bardzo dobre zarobki. Inna sprawa, że nie bardzo ma kto ich szkolić, bo większość trenerów to amatorzy, którzy robią to po godzinach "normalnej" pracy.

Kibicuje pan Lechowi Poznań, ale mimo to zapytam. Legia przejdzie Dudelange?

Może nawet różnicą kilku goli. Dużą przewagę będą mieli w meczu u siebie.

Więcej o:
Komentarze (25)
Legia - F91 Dudelange. Z kim zagra Legia Warszawa? Rywali może przytłoczyć stadion i atmosfera
Zaloguj się
  • this.man

    Oceniono 7 razy 7

    W eliminacjach do ligi mistrzów, Legia posiadając większy budżet niż cała słowacka liga dała d... Nic nie stoi na przeszkodzie aby w meczu z półamatorami/półzawodowcami powtórzyła ten wyczyn.

  • dihydrogen_monoxide

    Oceniono 3 razy 3

    Kudłaty doprowadził do tego, że zastanawiam się, czy wygramy z mistrzem Luksemburga. What a time to be alive.

  • j666

    Oceniono 2 razy 2

    Gracze z Luksemburga nie rozumieli lecących z trybun "wy ch...e" "wy ku...", no to wygrali.

  • wozdo

    Oceniono 4 razy 2

    nie wstyd wam Gazeto pisac takie poniżające Luksemburczyków artykuł??? i co wyszlo? że oni grają lepszy mecz od Legii.....

  • slon2002

    Oceniono 2 razy 2

    Legia nie ma żadnych szans, ponieważ kopacze tego klubu chcą wygrywać mecze "na stojaka". Takie mają wyobrażenie o swojej wspaniałości i nędzy przeciwnika.

  • Mariusz Kumala

    Oceniono 2 razy 2

    Co roku tak samo legia słaba ciekawe za ile lat będzie mocna może w tym nie zostaną Mistrzem i będzie dobrze.

  • guga15

    Oceniono 1 raz 1

    Zabraklo sztandarow, piesni patriotycznych, wspominkow historycznych i nieszczescie gotowe - gdyby druzynie z Luksemburga przypomniano jak bardzo sa zdemoralizowani i ze tylko rechrystianizacja ich uratuje, normalnie by sie speszyli, zawstydzili i mecz oddali walkowerem! Tylko tym szlakiem podazajac Legia moze wygrywac ...

  • callmenigel

    Oceniono 1 raz 1

    Ekstrachójni sny o potedze

  • kuku666

    Oceniono 3 razy 1

    Ale będzie kompromitacja jak przegrają z pół-amatorami.

    Zresztą to samo powinno być z wynagrodzeniami w Ległej i wszystkich innych beznadziejnych klubach Eklapy. Za taki żenujący poziom nie płacić więcej niż średnia krajowa.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX