Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Górnik Zabrze - Korona Kielce. Marcin Brosz musi dokonać niemożliwego. Nowego Kądziora i Kurzawy nie znajdzie, ale ma inne talenty. Podobnie jak problemy

'To nie są czary, Górnik ma puchary' - rozbrzmiewało na trybunach zabrzańskiego stadionu w końcówce ostatniego sezonu. Górnik zajął w nim 3. miejsce i po 24 latach znów przywitał się z Europą. Był to jednak Górnik zupełnie inny niż teraz, kiedy stracił największe gwiazdy. Marcin Brosz znów musi dokonać niemożliwego - zastąpić tych, których na pierwszy rzut oka zastąpić się nie da.

Mateusz Wieteska, Paweł Bochniewicz, Rafał Kurzawa, Damian Kądzior - ta czwórka w ubiegłym sezonie stanowiła o sile Górnika Zabrze. Tej czwórki w Górniku jednak już nie ma. Wieteska wrócił do Legii, gdzie wskoczył od razu do pierwszego składu, Bochniewicz skończył okres wypożyczenia z Udinese, Kądzior podążył do Chorwacji za Nenadem Bjelicą, a Kurzawa jeszcze sam nie wie, gdzie dokładnie zagra, wie natomiast, że na pewno nie w Zabrzu.

W tym wszystkim najbardziej poszkodowany jest. Marcin Brosz. Trener zabrzańskiego zespołu wspomnianych piłkarzy zbudował, wypromował, pomógł im zaistnieć, co sprawiło że w letnim oknie transferowym ich stracił. Teraz musi szukać dla nich następców, a o to nie będzie łatwo, bo mecze w kwalifikacjach Ligi Europy pokazały, że młodych gwiazd szybko zastąpić się nie da. Górnicy nie byli gotowi na rywalizację w europejskich pucharach, podobnie może być również w rozgrywkach Ekstraklasy.

Górnik Zabrze - Zaria Balti 1:0 Górnik Zabrze - Zaria Balti 1:0 JAN KOWALSKI

Ryczkowski nie zdał pierwszych testów

Po tym, jak zabrzański zespół opuściły największe gwiazdy, najważniejszym zadaniem trenera Brosza i jego współpracowników było, albo wciąż jest znalezienie ich następców. Wydawało się, że idealnym kandydatem do zapełnienia luki po Kądziorze będzie Adam Ryczkowski, ofensywny pomocnik sprowadzony z Legii. 21-latek przyszedł do Górnika za darmo, i już po swoich pierwszych treningach był chwalony przez szkoleniowca zabrzan. Brosz mówił m.in. o tym, że to piłkarz przypominający Kądziora - stylem gry, umiejętnościami, statystykami w pierwszej lidze (w ubiegłym sezonie Ryczkowski przebywał na wypożyczeniu w Chojniczance, dla której strzelił 8 goli w 30 spotkaniach). Tego stylu i umiejętności w pierwszych ważnych meczach Górnika były piłkarz mistrzów Polski jednak nie pokazał. W dwóch starciach pierwszej rundy kwalifikacji Ligi Europy z Zarią Bielce (1:0 i 1:1) zagrał słabo, był niewidoczny, miał ogromne problemy z celnymi podaniami i przerzutami. Z pozytywnej strony pokazał się tylko raz, kiedy w drugim starciu, przy stanie 0:1, celnie dograł do Igora Angulo, ten okazji jednak nie wykorzystał.

Odszedł Kurzawa, nie ma skrzydłowych

Jednak nie tylko Ryczkowski zagrał słabo w dwumeczu z ostatnim zespołem ligi mołdawskiej(!). Cały Górnik zaprezentował się bardzo przeciętnie. Maciej Ambrosiewicz również nie spełnił oczekiwań, ale trudno było wymagać fajerwerków na prawym skrzydle od kogoś, kto jest nominalnym defensywnym pomocnikiem. Jego ustawienie dobitnie pokazuje, jakie problemy kadrowe przeżywa teraz Górnik. Brosz, który w zeszłym sezonie miał wąską kadrę, teraz tej kadry w zasadzie nie ma. Musi wymyślać dla swoich graczy nowe pozycje, a przecież na czterech kluczowych zawodnikach straty nie muszą się skończyć. Wiadomo, że w zeszłym sezonie wyróżniał się Tomasz Loska, którego obserwowały kluby włoskie, wiadomo, że dobrze grał Szymon Żurkowski. Pytanie, jak na ewentualne oferty na zakup tych zawodników zareagowałyby władze klubu. Władze, które zarobionych do tej pory pieniędzy nie zamierzają wydawać.

Zarobki są, wydatków nie będzie

Górnik latem zarobił ponad 3 mln złotych. Za Kądziora otrzymał od Dinama 1,7 mln zł. Za Wieteskę Legia zapłaciła 500 tys., a Zagłębie Lubin przelało na konto zabrzan 200 tys. za bramkarza Mateusza Kuchtę. Śląski klub zarobił także dzięki Kurzawie, mimo tego, że on drużynę opuścił nie przedłużając z nią kontraktu. Wszystko dzięki mistrzostwom świata. FIFA płaciła klubom około 30 tys. zł za każdy dzień spędzony przez piłkarza na turnieju (łącznie z dwutygodniowymi przygotowaniami do mundialu). Na koniec dało to więc aż 900 tys. zł., a razem z innymi przychodami - 3,3 mln.

Z zarobionej kwoty szefowie Górnika nie wydali dotychczas nic, i wiele wskazuje na to, że w kolejnych tygodniach się to nie zmieni. Zabrzanie wciąż są zadłużeni, pewne rzeczy muszą uregulować. Pozostaje więc nadzieja, że ktoś znowu wystrzeli tak, jak wspominana wcześniej czwórka piłkarzy. Że może Łukasz Wolsztyński, który w kwietniu zerwał więzadła krzyżowe, wróci do zdrowia szybko, i szybko odzyska formę, bo 23-latek również był siłą drużyny Brosza. Że Jesus Jimenez okaże się drugim Igorem Angulo, a 19-letni Przemysław Wiśniewski będzie grał na takim poziomie defensywnym, co Wieteska. Jest też Konrad Nowak, niezwykle zdolny piłkarz, hamowany przez częste kontuzje.

Zamiatał magazyny i trzecią ligę. Czas na Ekstraklasę?

W Zabrzu nadzieje pokładają również w Danielu Smudze. Piłkarz, który jeszcze nie tak dawno - jak sam często mówi - "w tygodniu zamiatał magazyny, a w weekendy trzecią ligę", rozwija się pod okiem Brosza coraz lepiej. - W Zabrzu jest rewelacyjnie. Ogólnie przeskok jest ogromny. Dla zawodnika, który do tej pory grał w trzeciej lidze, albo jeszcze niżej, Ekstraklasa to zupełnie inny świat - mówił nam kilka miesięcy temu piłkarz, który do Górnika przeniósł się z Victorii Sulejówek.

- Grę w Victorii łączyłem z pracą w magazynie, który znajdował się w Woli Grzybowskiej [jedna stacja kolejowa od Sulejówka, około 1,5 km - aut.]. Czasami było ciężko, wychodziłem z domu z samego rana, jechałem na 8 godzin do pracy, a później jechałem na trening - dodawał.

Smuga to zawodnik z charakterem, z jednej strony chłopak niezwykle skromny, z drugiej świadomy swojego celu. Kilkanaście tygodni temu był to debiut w Ekstraklasie, potem kolejne mecze, na końcu gol w lidze. Do końca ubiegłego sezonu występów zebrało się sześć, ale bramki zabrakło. Czego piłkarz nie zrobił jednak w rozgrywkach krajowych, zrobił w europejskich pucharach, bo właśnie jego trafienie dało zabrzanom awans do II rundy kwalifikacji Ligi Europy, bez konieczności dogrywki w Mołdawii (w 87. minucie Smuga doprowadził do wyrównania, przy stanie 1:0 potrzebna byłaby dogrywka).

Smuga to zawodnik inny, niż Kądzior i Kurzawa. Bez transferów Górnik może mieć więc ze skrzydłami problem, ale niewykluczone, że w środku pola wychowa kolejny talent. Nie wiadomo jednak, kiedy Brosz to wszystko znowu doprowadzi do stanu, który pozwoli grać o coś więcej, niż utrzymanie w lidze. M.in. o upragniony awans do fazy grupowej LE. - To my tworzymy nową historię - mówi dumnie trener. Kolejny krok do napisania czegoś nowego, Górnik może postawić w niedzielę. W swoim pierwszym meczu sezonu Lotto Ekstraklasy zagra z Koroną Kielce (niedziela 22 lipca, g. 15:30). Kilka dni później zmierzy się natomiast ze słowackim Trenczynem.

Więcej o:
Komentarze (9)
Ekstraklasa. Górnik Zabrze - Korona Kielce. Marcin Brosz musi dokonać niemożliwego. Nowego Kądziora i Kurzawy nie znajdzie, ale ma inne talenty. Podobnie jak problemy
Zaloguj się
  • lizzy35

    0

    To teraz klub z Białorusi ( chyba) wybije im z głowy i puchary i wszelkie sny o podboju tak Polski jak i Europy

  • karasek432

    0

    Same dośrodkowania to nie wszystko on myślał że pół Europejskich klubów będą się o niego biły nie wszystkim pasuje taki styl gry.

  • polak_maly_111

    0

    to jest właśnie nieudolność polskich piłkarzy.. rzucają się na głęboką wodę po 1 udanym sezonie i chcą podbijać europe... trzeba zagrać 2 porządne sezony wtedy znajdzie się i dobry klub. A gadanie takie że on ma 25 lat, stary itd... to głupota.. piłkarze z tego co widać najlepsze lata mają u schyłku kariery 28 lat + .. przykładów w Polskiej piłce jest wiele jak można zmarnować kariere... Wszołek, Kapustka, Olkowski... zbyt wcześnie się urwali i skończyli jak skończyli.. 2 porządne sezony i wtedy można kalkulować transfer na zachod.

  • bolektrolek123

    0

    Do Legii go dawać.

  • scorpio1956

    Oceniono 1 raz -1

    Brak kasy, ciągłe długi, stadion do krykieta to obecny obraz Górnika Z. 106 mln długu klubu przerzucone na barki mieszkańców Zabrza przez Carycę dopełnia obraz klubu. W takich warunkach klub nie ma szans utrzymać się nawet w jednej z najsłabszych lig Europy czyli Ekstraklasie. Już sam fakt, że G.Z w najlepszym składzie ledwo ledwo przechodzi ostatni zespól najsłabszej ligi w Europie czyli Mołdawii już coś mówi za siebie. Najlepsze jest to, że G. Z dalej nie zauważył, że zarówno ustrój i gospadarka w Polsce dawno się zmieniła. Teraz nic z urzęfu się nie dostaje, nie ma "Wielkiego Górnika". Jest klubik który ma zawsze pod górkę i zrozumieć nie mogączemu mają pod górkę. Takie kluby zaniżają i tak niski poziom polskiej Ekstraklasy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX