Ekstraklasa. Zvonimir Kozulj - Zolja z Białego Pola

Niektórzy mówią, że strzela jak granatnik, ale on zbywa to machnięciem ręki, starając się jednocześnie ukryć zakłopotany uśmiech. Tak samo reaguje na wszelkie wydumane porównania. Skromność, głowa na karku i marzenie o własnym boisku przed domem. Oto letnie wzmocnienie Pogoni Szczecin - 24-letni bośniacki pomocnik, który posiada również chorwacki paszport.
1

Nieoczekiwana zmiana

Na Bałkanach są przynajmniej dwa Białe Pola. Jedno w Czarnogórze, drugie - wydaje się, że mniej znane - "Bijelo Polje" to kotlina na północ od bajkowego Mostaru. Opowieść o Zvonimirze rozpoczyna się właśnie tam. Nie dajcie się jednak zwieść. Urokliwe krajobrazy i skrywany pod skałami klasztor derwiszów, Blagaj Tekija, to tylko część historii. Kibicowsko region ma niewiele wspólnego z baśniowym klimatem.

Zaczęło się zwyczajnie. 7-letni chłopiec, jak większość w jego wieku, chciał grać w piłkę i na próżno doszukiwać się tu jakiejś szczególnej motywacji. Rozwijał się pod okiem trenera Vladimira Skocajicia, znanego jako Taramba - legendy Velezu Mostar z lat 80. - Tutaj każdy musi mieć jakiś przydomek. Mostar to chyba jedyne takie miejsce na świecie. Chociaż Taramba tak naprawdę nic nie znaczy, to więcej ludzi kojarzy mnie właśnie tak, a nie jako Vladimira - tłumaczył piłkarz w rozmowie z bośniackim "SportSport".

Zvonimir każdego dnia pokonywał kilkanaście kilometrów z przedmieść na obiekty treningowe. - Już wtedy wiedziałem, że będą z niego ludzie. Rodzice nie podwozili go jakimś drogim samochodem. Był bardzo mocno zmotywowany - wspominał szkoleniowiec w jednym z wywiadów dla chorwackiego portalu "Sportske Jutarnji". Zmierzał uparcie do celu, ale w pewnym momencie, rok przed odwieszeniem juniorskich korków na kołek, drogi jego i Zrinjskiego się rozeszły.

Po dziesięciu latach (od 7. do 17. roku życia) zmienił kurs na Siroki Brijeg. - Wszyscy pytają, dlaczego nie dostrzegli we mnie "tego czegoś". Odpowiedź jest bardzo prosta. Dostrzegli, ale inni byli w tym szybsi - wyjaśnił zawodnik w rozmowie, która ukazała się na tej samej stronie. Temat został pogłębiony w wielu innych wywiadach, m.in. dla hercegovina.info. Zvonimir wyjawił, że nie do końca mógł dojść do porozumienia z zarządem w kontekście swojej przyszłości. Nie zmienił tego plebiscyt na najbardziej utalentowanego młodego gracza Zrinjskiego, który wygrał.

Zaledwie siedem miesięcy po przenosinach, trener Branko Karacić nagrodził jego starania w juniorach szansą występu w meczu pierwszej drużyny.

2

Mostar podzielony

Jeden most, wiele znaczeń. Kiedyś symbol sojuszu między chrześcijaństwem a islamem, później jeden z celów chorwackiej armii podczas wojny domowej, wreszcie - o ironio - synonim podziału. Most, który dzieli, zamiast łączyć. Prawy brzeg jest chrześcijański, lewy muzułmański. Flagi chorwackie, flagi bośniackie.

W obliczu takiej sytuacji trudno się dziwić, że spokój na arenie kibicowskiej jest towarem deficytowym. Nie tylko przed, w czasie i po derbach (Zrinjski-Velez).

Osiem lat temu, w tzw. "Czarnej Kronice Mostaru" ("Slobodna Dalmacija") pojawił się jeden z wielu artykułów dotyczący napaści na juniorów Zrinjskiego. - Nieznani sprawcy w centrum Mostaru około południa zaatakowali Teo Rogicia (16) i Toniego Tipuricia (15), kiedy wracali ze szkoły - czytamy w kronice - Vlado, ojciec Teo, poinformował, że był to już drugi atak w ciągu dwóch tygodni. Podkreślił, że jego syn rozpoznał zarówno juniora Velezu (pierwszy raz), jak i radykalnych kibiców (drugi).

Srecko Bosnjak, rzecznik policji, potwierdził, że natychmiast zostaną podjęte konkretne działania, bo przypadek nie jest odosobniony. Głos w sprawie zabrał również burmistrz, Ljubo Beslić, który potępił coraz częstsze akty chuligaństwa: - Wszyscy muszą wykazać zaangażowanie, żeby środki prewencyjne były efektywne, a incydenty przestały mieć miejsce - zwrócił uwagę i zaprosił wszystkich rodziców, nauczycieli, dostojników kościelnych i innych przedstawicieli instytucji, aby dołożyli wszelkich starań do zwalczania przemocy w Mostarze.

3

Granatnik, nie piłkarz

Co łączy Zvonimira z RBR M80 Zolją, jugosłowiańskim granatnikiem przeciwpancernym? Nie tyle co samo miasto-Mostar, a przede wszystkim ogromna potrzeba nadawania pseudonimów wszystkim piłkarzom, którzy w mniejszym bądź większym stopniu wpadli komuś w oko. Zwykle decyduje przebłysk. Czasem pokusa jest tak potężna, że nie mają najmniejszego znaczenia - jak w przypadku Taramby. Znacznie częściej jednak, da się odnaleźć jakieś powiązanie z rzeczywistością.

Tym razem to nie kibice, a dziennikarz, Miljenko Karacić, nadał Zvonimirowi przydomek "Zolja z Białego Pola" i jak sam stwierdził w artykule ze "Sportske Jutarnji": - Robię to z pełną świadomością. Wszystko przez potężne uderzenie z 20-30 metrów, którym wielokrotnie imponował Kozulj.

Po transferze do Hajduka doszło do lekkiego przekształcenia i tym samym stał się "Niebieskim Zolją z Białego Pola", ze względu na barwy i dla odróżnienia od drugiego Zolji. Dwa mocarne granatniki - jeden dzięki uderzeniu, drugi (Franck Ohandza Zoa) przez człon nazwiska.

Na tym nie kończą się porównania do broni i innych zawodników. Wszystkie zbywa machnięciem ręki, starając się jednocześnie ukryć zakłopotany uśmiech. - Takie porównania mogą mi tylko zaszkodzić - odpowiada skromnie, gdy Slaven Alfirević z portalu "Slobodna Dalmacjia" wspomina o tym, że swoją grą przypomina Mario Pasalicia dzięki inteligencji boiskowej i życiowej. Spiesząc z wyjaśnieniami, przy okazji usiłując choć trochę zmienić temat, Kozulj opisał siebie jako "pomocnika box-to-box o szerokim wachlarzu umiejętności".

Pewnie znacznie lepiej zareagowałby na porównania do LeBrona, właśnie na przekór wszystkim. 24-letni Bośniak jest bowiem wielkim fanem koszykówki. - Skopiowałem od niego cieszynkę, tę którą widzieliście po pierwszej bramce w barwach Hajduka (przyp. red. 2:0 z Cibalią, lipiec 2016) - wytłumaczył, kiedy ekipa chorwackiego portalu "24sata" przyłapała go w koszulce LeBrona: - Jest dla mnie wzorem do naśladowania nie tylko jako człowiek, ale i sportowiec. Ktoś, kto pokonuje swoje bariery - kontynuował.

4

Przekraczanie granic

Zvonimir też to robi. W Hajduku bardzo długo borykał się z urazami kolan, które nie dawały mu spokoju do takiego stopnia, że kibice zaczęli dopytywać: - Gdzie się podziało to letnie turbodoładowanie? Nie był to pierwszy raz, kiedy kontuzje uniemożliwiły mu normalne treningi.

Najpoważniejszej nabawił się w meczu U19 przeciwko Chorwacji (2012 r.). Kozulj zerwał przednie więzadła krzyżowe, a jego kariera zawisła na włosku. Szczęście w nieszczęściu, bo trafił wówczas do doktora Fabiana Cukelji - był to jego pierwszy kontakt z drużyną ze Splitu.

Przepadła mu ponad połowa pierwszego sezonu w dorosłej piłce. Z tej prostej przyczyny został wysłany na wypożyczenia najpierw do Vitezu, a następnie Braniteli. - Na początku byłem zaskoczony, ale później trochę o tym pomyślałem i zdałem sobie sprawę, że może to właśnie jest najlepsze rozwiązanie. Te wszystkie kontuzje wpłynęły na moją psychikę, a przy okazji zderzyłem się z drastyczną różnicą między juniorskim a seniorskim futbolem - starał się wyjaśnić sytuację na łamach hercegovina.info.

6

Zmiana strategii

Bośniak wielokrotnie podkreślał, że ma same dobre wspomnienia ze Splitu (nawet pomimo operacji). Ale to działa w dwie strony. Jest także swego rodzaju nieśmiałym wyznacznikiem zmiany strategii zarządzania klubem.

Istnieją przynajmniej dwie kwestie, które czynią jego transfer do Hajduka wyjątkowym. Przede wszystkim nie był to rezultat wieloletnich, a nawet wielomiesięcznych obserwacji. Ba, Zvonimir nawet nie był na końcu listy życzeń. Do przeprowadzki nigdy by nie doszło, gdyby nie oferta, jaką otrzymali włodarze. Przedstawiono trzech bośniackich zawodników: pierwszego ze Slobody, drugiego ze Zrinjskiego i właśnie Kozulja, który okazał się być pierwszym wyborem.

Najciekawsze jednak miało dopiero nastąpić. Hajduk po raz pierwszy od dawna zdecydował się zapłacić - Siroki Brijeg miał otrzymać 200 tys. euro i jeszcze zapewnić sobie 15% od przyszłych transferów. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce 4 lata wcześniej. W 2012 r. Anton Maglica przeniósł się z Osijeka do Splitu za 300 tys. euro.

Zvonimir nie uważa się za kogoś wyjątkowego. Z pewnością jego marzenia stale ulegają zmianie, ale to jedno z dzieciństwa nadal gdzieś tam brzmi z tyłu głowy. Nowy pomocnik Pogoni marzy o tym, żeby kiedyś, przed swoim rodzinnym domem, wybudować pełnowymiarowe boisko. Zanim to jednak nastąpi będzie mógł sprawdzić się w nowej drużynie, nowym otoczeniu i nowym kraju.

Komentarze (4)
Ekstraklasa. Zvonimir Kozulj - Zolja z Białego Pola
Zaloguj się
  • notojakanosiak

    0

    nie łudzmy się zaraz na poczaku ligi nabawi się kontuzji i Pogoń ma bałkana na L4 z przerwami na kilka meczy między rehabilitacją a następną kontuzją patrz Lech co to za taktyka?

  • majo_rmajor

    0

    Znowu Bałkamy?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX