Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. 'W tygodniu zamiatałem magazyny, a w weekendy trzecią ligę'. Niezwykła historia Daniela Smugi

W niedzielę 25 marca reprezentacja Polski zameldowała się w katowickim hotelu Monopol, czekając na wtorkowe spotkanie z Koreą Południową. Dzień wcześniej i 20 kilometrów na zachód, swój kolejny występ w barwach Górnika Zabrze zaliczył Daniel Smuga, piłkarz, który jeszcze kilka miesięcy temu grał zaledwie w trzeciej lidze, a na treningi podwarszawskiej Victorii Sulejówek dojeżdzał prosto z pracy w magazynie. Słowa 'w tygodniu zamiatałem magazyny, a w weekendy trzecią ligę' stały się jego ulubionymi, powtórzył je również w rozmowie ze Sport.pl.
Daniel Smuga z Górnika Zabrze Daniel Smuga z Górnika Zabrze Górnik Zabrze

Debiut, który zostanie w pamięci

- W Zabrzu jest rewelacyjnie. Ogólnie przeskok jest ogromny. Dla zawodnika, który do tej pory grał w trzeciej lidze, albo jeszcze niżej, Ekstraklasa to zupełnie inny świat. Jeżeli chodzi o sam zespół - panuje w nim świetna atmosfera, zostałem bardzo dobrze przyjęty do drużyny - rozpoczyna Daniel Smuga, który w spotkaniu z Piastem Gliwice zaliczył swój debiut w Lotto Ekstraklasie. - Chciałem dać z siebie jak najwięcej. Dostałem na to ponad pół godziny. Chciałem wykorzystać to jak najlepiej, nie do końca się to udało, bo wiadomo w jakich okolicznościach zakończył się mecz. Mimo wszystko debiut w Ekstraklasie był wielką sprawą, czymś, czego na pewno nie zapomnę do końca życia - komentuje.

Swój debiut w Ekstraklasie zostanie w jego pamięci również z powodów pozasportowych. W końcówce spotkania Górnika z Piastem na trybunach wybuchły zamieszki, w których brali udział kibice obydwu zespołów. - Początkowo byłem zaskoczony, nie wiedziałem co się dzieje. Dopiero po chwili zwróciłem uwagę na trybunę, na której już się "gotowało". Wiadomo, jak wszystko się później potoczyło - mówi. Potoczyło się tak, że ostatecznie gliwiczanie zostali ukarani walkowerem. Smuga w swoim pierwszym meczu mógł więc zapisać sobie zwycięstwo.

"W tygodniu zamiatałem magazyny, a w weekendy trzecią ligę", to jego nowe ulubione powiedzenie

Do Górnika trafił w styczniu bieżącego roku. Wcześniej występował w barwach Victorii Sulejówek, podwarszawskiego klubu występującego w 3. lidze. - Pierwsze sygnały o możliwym transferze z Victorii Sulejówek pojawiały się już pod koniec rundy jesiennej. Zdawałem sobie, sprawę, że swoją dobrą grą [16 meczów, 11 bramek, 8 asyst - red.] przyciągnąłem uwagę kilku klubów. Nie spodziewałem się jednak, że od razu będzie chętny z najwyższej klasy rozgrywkowej. Myślałem raczej, że to wszystko będzie szło stopniowo, 3. liga, potem 2., następnie 1., i dopiero ta wymarzona Ekstraklasa. Trochę tych schodków jednak przeskoczyłem, i od razu wszedłem na najwyższy z nich, z czego bardzo się cieszę, i mam nadzieję, że sobie poradzę - przyznaje Smuga.

Na dojście do formy pracował długo i ciężko, a odbywające się kilka razy w tygodniu treningi łączył z 8-godzinnymi zmianami w magazynie. - Grę w Victorii Sulejówek łączyłem z pracą w magazynie, który znajdował się w Woli Grzybowskiej [jedna stacja kolejowa od Sulejówka, około 1,5 km - aut.]. Czasami było ciężko, wychodziłem z domu z samego rana, jechałem na 8 godzin do pracy, a później jechałem na trening. Zdarzało się też, że zostawałem w magazynie kilka godzin dłużej, bo przed treningiem nie opłacało mi się wracać do domu - dodaje. I korzysta ze swojego - ostatnio ulubionego - powiedzenia: "W tygodniu zamiatałem magazyny, a w weekendy trzecią ligę".

Pytany o to, czy było ciężko, szczerze przyznaje, że tak, było. Ale podczas gry w 3. lidze na zwątpienie nie było miejsca, czasami też po prostu czasu. Inaczej było nieco wcześniej, podczas gry w Mazovii Mińsk Mazowiecki w 4. lidze. - Czasami zastanawiałem się, czy to wszystko ma sens, czy jest w ogóle szansa, żeby wybić się z niższej ligi i mniejszej miejscowości - mówi, przyznając jednocześnie, że podobne myśli szybko wyrzucał z głowy, co ostatecznie się opłaciło.

Długo wydawało się, że kariera Smugi "nie zaskoczy", a przełomowego momentu zabraknie. - Nie było tak, jak w przypadku niektórych piłkarzy, którzy trafiają do Ekstraklasy - w zespołach juniorskich nie wyróżniałem się niczym szczególnym, byłem zawodnikiem jak każdy inny. Nie było zachwytów i przepowiadania wielkiej kariery - opowiada. Dopiero w Sulejówku zaczął grać na tyle dobrze, że teraz zamiatanie magazynów jest tylko wspomnieniem.

"Ty też masz szansę"

Jak w ogóle trafił do 3. ligi? - Pomógł mi w tym Emil Kot z programu "Ty też masz szansę", on mnie polecił trenerowi Łukaszowi Chmielewskiemu, który mi zaufał. Program "TTMS", to inicjatywa mająca na celu organizowanie meczów z udziałem zawodników z niskich lig, którzy mają szansę pokazania swoich umiejętności trenerom i menadżerom.

Dzięki jednemu z takich sparingów Smuga poznał się ze swoim agentem, Marcinem Matuszewskim. Ale zanim Matuszewski pomógł 21-latkowi w transferze do Górnika, ten mógł trafić do drugoligowej Legionovii. - Podczas pierwszych testów jeden z rywali na mnie upadł, poczułem ból w kolanie, ale początkowo go zignorowałem. Ból powracał jednak przez miesiąc, a w pewnym momencie uniemożliwiał jakiekolwiek treningi. - Na dalsze testy do Legionowa już nie pojechałem, zamiast tego trafiłem do szpitala, gdzie przeszedłem artroskopię. Usunięto mi narośla na chrząstce, które blokowały kolano. Staw został oczyszczony, i mogłem wrócić na boisko. Z perspektywy czasu wyszło mi to chyba jednak na dobre. Do Legionovii nie trafiłem, teraz jestem w Ekstraklasie.

Miało być według schematu

Smuga planował, że jego kariera przebiegnie według schematu. Chciał zmieniać kluby przeskakując ze szczebla na szczebel. W tym miał pomóc transfer do 2. lub 1. ligi, a dopiero później do Ekstraklasy. - Chciały mnie Miedź Legnica i Podbeskidzie Bielsko-Biała. Na początku byłem niemal pewien, że trafię do któregoś z tych klubów, że to będzie najlepsze dla mojego rozwoju. Stało się jednak inaczej, rzuciłem się na głęboką wodę, i na razi chyba się na niej utrzymuję.

Na głębokiej wodzie się utrzymuje, i wydaje się, że czuje się w niej coraz lepiej. Rozwija się, gra i zbiera coraz więcej pochwał. Zdaniem niektórych, już niebawem może stanowić o sile ofensywnej zespołu Marcina Brosza. - Postęp jest ogromny. W Górniku jestem dopiero dwa miesiące, a poprawiłem wiele aspektów swojej gry. Wiem, że jestem w stanie walczyć o miejsce w składzie, lub chociaż w kadrze meczowej.

"Wszystko może się udać, trzeba tylko wierzyć, ciężko pracować i cierpliwie czekać"

Debiut w Lotto Ekstraklasie był jego wielkim marzeniem. Marzeniem, które czasami wydawało mu się zbyt odległe. Niedawno udało mu się je spełnić. - To coś niesamowitego. Przecież jeszcze niedawno na Ekstraklasę mogłem popatrzeć co najwyżej siadając przed telewizorem w weekend, między pracą, treningami i meczami w trzeciej lidze. Teraz jestem jej częścią i patrzę na nią nie z fotela, czy kanapy, a z poziomu boiska. Dla mnie nadal jest to piękny sen, i chyba cały czas nie do końca to wszystko do mnie dociera.

Z jednej strony Smudze wciąż trudno uwierzyć w to, gdzie obecnie się znajduje, z drugiej - doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich możliwości i z tego, co chce osiągnąć. - Staram się wyznaczać sobie małe cele. Debiut, kilkanaście minut w kilku spotkaniach, wyjście w pierwszym składzie, asysta, gol. To na razie moje cele, dalej w przyszłość nie wybiegam. O takich rzeczach jak reprezentacja jeszcze nawet nie śmiem myśleć, ale skoro możliwe było wybicie się z trzeciej ligi, to znaczy, że wszystko może się udać, trzeba tylko wierzyć, ciężko pracować i cierpliwie czekać.

Więcej o:
Komentarze (1)
Ekstraklasa. 'W tygodniu zamiatałem magazyny, a w weekendy trzecią ligę'. Niezwykła historia Daniela Smugi
Zaloguj się
  • aa1000

    Oceniono 2 razy 2

    Nie wiem, czy to będzie piłkarz na miarę czołówki ESA, ale na pewno będzie w czołówce zawodników z charakterem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX