Pierwszy sparing na Florydzie. Jak nowi piłkarze Legii wypadli w meczu z ekwadorską Barceloną? [OCENY]

Romeo Jozak w pierwszym zimowym sparingu z ekwadorską Barceloną (2:3) sprawdził wielu piłkarzy, w tym czterech, których Legia pozyskała zimą. Jak spisały się nowe nabytki mistrza Polski?
1 Legia trenuje na Florydzie. Legia trenuje na Florydzie. Mateusz Kostrzewa/Legia.com

Takiego komfortu dawno nikt nie miał

Żaden z ostatnich trenerów Legii nie miał takiego komfortu pracy jak Romeo Jozak. Nie dostał aż tylu piłkarzy na sam początek przygotowań. I to nie byle jakich, bo piłkarzy, których chciał, o których sam zabiegał.

A ci piłkarze to: 34-letni Eduardo, który w przeszłości występował w Arsenalu i Szachtarze Donieck. 27-letni Domagoj Antolić - były kapitan Dinama Zagrzeb. 26-letni Marko Vesović - podstawowy reprezentant Czarnogóry i jego rówieśnik, William Remy - środkowy obrońca, który grał w Montpellier, siódmej drużynie Ligue 1.

W sobotnim sparingu Jozak sprawdził całą czwórkę. Nowe nabytki mistrza Polski na boisku pojawiły się zaraz po przerwie (przy wyniku 1:3). Wypadły nieźle, a może nawet więcej niż nieźle.

OK, wiadomo, to tylko sparing - na dodatek pierwszy w tym roku - nie ma co się przywiązywać, wyciągać daleko idących wniosków. Ale jakieś tam wnioski jednak się nasuwają. Tym bardziej że przyglądaliśmy im się uważnie. A skoro się przyglądaliśmy, to i oceniliśmy ich grę.

Zwyczajowo, w skali 1-6.

2

Domagoj Antlolić: 4

- Wstawaj, nie udawaj - poklepał po plecach Luisa Caicedo, który kilkanaście minut wcześniej staranował Eduardo. Antolić bez szwanku wyszedł ze starcia z Ekwadorczykiem. Poza tym spokojnie wytrwał całą drugą połowę. A nawet nie tyle wytrwał, ile pokazał - mimo ostrego starcia z Caicedo - że jego atutem jest nie tylko przerywanie akcji, ale też ich kreowanie.

Chorwacki pomocnik, mimo że rozpoczął mecz na środku, niemal od razu zaczął zbiegać do prawej strony. I to właśnie tam angażował się w poczynania ofensywne, często rozgrywał piłkę na jeden kontakt. To od jego podania - do Łukasza Turzynieckiego, który nadmieńmy, też rozegrał dobry mecz na prawej obronie - rozpoczęła się akcja, po której sędzia nie uznał gola Eduardo.

Zresztą Antolić sam też był bliski zdobycia bramki. W 69. minucie golkiper Barcelony z trudem obronił jego strzał. Do tego praktycznie w ogóle nie tracił piłek. A nawet jak tracił, to o nie walczył. Sprytnie i skutecznie - jak w 81. minucie, kiedy po stracie na własnej połowie przewrócił się i wymusił faul rywala.

3

Marko Vesović: 4

- Moja największa zaleta na boisku? Szybkość, jestem bardzo szybkim piłkarzem - powiedział Marko Vesović w krótkiej rozmowie wideo. Serwis legia.com opublikował ją jeszcze przed sobotnim sparingiem, w którym Vesović zagrał na prawym skrzydle.

Swojego największego atutu w meczu przeciwko Barcelonie jakoś specjalnie nie pokazał, ale za to pokazał kilka innych. Bo zobaczyliśmy, że nie tyle potrafi szybko biegać i celnie dośrodkowywać (z tym drugim było raczej słabo), ile że potrafi szybko grać - bez przyjęcia, na jeden kontakt, często nieszablonowo. I co ważne: dokładnie i do przodu.

Zobaczyliśmy też, że podobnie jak Antolić, potrafi walczyć. Odzyskiwać piłkę (jak w 79. minucie) i po nią wracać - niekiedy tylko po to, by naprawić błędy kolegów. Albo wkurzać się, gdy sam je popełnia (63. minuta). I to wkurzać konkretnie, wyraźnie - machać rękami, krzyczeć w kierunku sędziego, wymuszać faule. To po przewinieniu na nim w doliczonym czasie gry żółtą kartką ukarany został Washington Vera.

Zresztą sędzia przerywał grę nie tylko po faulach na Vesovociu. Na samym początku drugiej połowy przerwał też po jego strzale. W 48. minucie Czarnogórzec powinien zdobyć bramkę, ale piłka trafiła w... plecy Armando Sadiku (również pokazał się z dobrej strony, rozegrał niezły mecz) - Albańczyk stał na spalonym.

4

William Remy: 4+


Mateusz Kostrzewa/Legia.com

Na początku nic nie zapowiadało tak dobrego występu. Ledwie wszedł na boisko, a już (w 48. minucie) zaliczył stratę przed własnym polem karnym. Ta strata mogła skończyć się golem. A nawet powinna, bo gdyby piłkarz Barcelony lepiej opanował piłkę - którą dodajmy, że bez większych (by nie napisać żadnych) problemów zabrał Francuzowi - stanąłby oko w oko z Radosławem Majeckim.

Remy mecz zaczął jako środkowy obrońca, który ustawiony był bliżej lewej strony. Po kontuzji Eduardo przesunięty został jednak do pomocy. To okazało się dobrym pomysłem. Tym bardziej że już wcześniej - jeszcze jak grał w obronie - często opuszczał strefę i podbiegał pod linię środkową, zostawiając z tyłu samego Inakiego Astiza

Widać było, że Francuz ma dużą ochotę ruszyć do przodu. Zejście Eduardo mu to umożliwiło, bo trener - wpuszczając na boisko Mateusza Żyrę - przesunął go do pomocy, gdzie Remy już nie tylko nie tracił piłek, ale też zaczął je odbierać, rozgrywać. I co równie ważne: strzelać.

W 86. minucie przebojem - najpierw odbierając piłkę, a potem zagrywając ją do Kaspra Hamalainena - rozpoczął akcję legionistów. Kolejnej, rozegranej cztery minuty później, nie rozpoczął tylko skończył - i to jak! - płaskim uderzeniem z dystansu pokonał bramkarza Barcelony, ustalając wynik na 2:3. To był całkiem ładny gol.

5

Eduardo da Silva: grał za krótko, by go ocenić

Pojawił się na boisku, zresztą jak trzej pozostali, na początku drugiej połowy. Razem z Armando Sadiku stworzył duet napastników. Duet, który niestety szybko się rozpadł, bo nie minął kwadrans, a Eduardo już musiał zejść z boiska.

To była trzecia kontuzja w zespole Legii (jeszcze przed przerwą urazy zgłosili Sebastian Szymański i Adam Hlousek). Trzecia, ale wyglądająca na najbardziej poważną, bo 34-letni napastnik długo nie podnosił się z murawy. A gdy już wstał (po kilku minutach), nie był w stanie z niej zejść o własnych siłach.


Mateusz Kostrzewa/Legia.com

Do kontuzji Eduardo doszło w 58. minucie. Napastnik Legii wrócił się wtedy do środkowej strefy, gdzie wyskoczył do piłki razem Luisem Caicedo. Ekwadorski obrońca, będący za plecami legionisty, skoczył jednak wyżej. Do tego przy wyskoku wystawił kolano, którym powalił Eduardo na ziemię.

No i to był koniec.

Koniec meczu dla Eduardo, który wcześniej może nic wielkiego nie pokazał. Ale i tak niewiele brakowało, a jego drugi kontakt z piłką skończyłby się bramką. To znaczy skończył, ale nieuznaną, bo sędzia liniowy stwierdził - raczej słusznie - że chwilę wcześniej futbolówka opuściła boisko.

6

Legia Warszawa - Barcelona SC [FLORIDA CUP]

Legia Warszawa - Barcelona SC 2:3 (1:3)

Bramki: Niezgoda (6.), Remy (90.) - M.Caicedo (18.), Nahuelpan (22.), Esterilla (28.)

Legia: Malarz (46. Majecki) - Broź (46. Turzyniecki), Pazdan (46. Remy), Dąbrowski (46. Astiz), Hlousek (41. Jędrzejczyk) - Mączyński (46. Antolić), Kopczyński (46. Moulin) - Szymański (27. Hamalainen), Pasquato (46. Eduardo (62. Żyro)), Kucharczyk (46. Vesović) - Niezgoda (46. Sadiku)

Barcelona: Mendoza (79. Cevallos) - Pineida, Aimar, L.Caicedo, B.Caicedo - Marques (77. Minda), Oyola (74. Ayala), Esterilla, M.Caicedo (60. Castillo) - Diaz (74. Vera), Nahuelpan (74. Dinenno)

Kariera wyhamowana przez brutala. Poznajcie Eduardo - nowego piłkarza Legii

O nowym napastniku Legii pisano, że ma zapewnić Arsenalowi życie po odejściu Thierry'ego Henry'ego. Mimo dzielącej ich różnicy klas, przez pewien czas wydawało się, że Eduardo da Silva rzeczywiście może być pierwszą armatą 'Kanonierów'. Wszystko zmienił jednak jeden, bezmyślny faul Martina Taylora... CZYTAJ WIĘCEJ >>

Oby nie zaspał na mecz i dogadał się z trenerem. Poznajcie Williama Remy'ego - nowego piłkarza Legii

Konflikt z trenerem, zaspanie na ligowy mecz, konieczność opuszczenia ukochanego, macierzystego klubu i fatalne pożegnanie z Ligue 1. Piłkarska historia nowego nabytku Legii Warszawa - Williama Remy'ego przynosi kilka ciekawostek. Daje też jednak przekonanie, że obrona mistrza Polski, z Francuzem w składzie, może być mocniejsza i... CZYTAJ WIĘCEJ >>

Niewolnik własnego ciała. Poznajcie Domagoja Antolicia - nowego piłkarza Legii

Chociaż jego dziadek był kaskaderem, to nie udało mu się odziedziczyć po nim odporności na kontuzje. Wielokrotnie łamał kości śródstopia, męczył go chroniczny ból pleców i mało brakło, a skok do jeziora Jarun byłby jego ostatnim. Zyskał jednak coś innego - waleczność. Gdyby nie ona, pewnie już dawno do listy urazów dołożyłby te o podłożu psychicznym... CZYTAJ WIĘCEJ >>

Wszystkie drogi prowadzą do Rijeki. Poznajcie Marko Vesovicia - nowego piłkarza Legii

Czy miłość do klubu można poczuć już w czasie narodzin? Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest absolutnie znikome. Tak samo jak nikt nie spodziewa się skandalu na skalę krajową wywołanego przez jogurt. Historia z półki science-fiction? A to wszystko związane z Marko Vesoviciem... CZYTAJ WIĘCEJ >>

Komentarze (8)
Pierwszy sparing na Florydzie. Jak nowi piłkarze Legii wypadli w meczu z ekwadorską Barceloną? [OCENY]
Zaloguj się
  • szamsziadad44

    Oceniono 2 razy 2

    Znowu brednie. To nic nieznaczące mecze towarzyskie. Zupełnie. Jeszcze gdyby to był sparing tuż przed wznowieniem rozgrywek, można by z tego jakieś wnioski wysuwać. Nie macie o czym pisać, to nie piszcie.

  • pawel.ccc

    0

    Warto było zobaczyć jak w drugiej połowie nowi piłkarze starali się walczyć, nie odstawiali nogi, starali się strzelić bramki. Porównanie ich do tzw. pierwszego składu w którym legioniści rozpoczęli mecz było miażdżące. Obrona w wykonaniu Pazdana Dabrowskiego i Hlouska przypominała fermę wiatraków na Morzu Północnym, Broś też się dostosował do poziomu kolegów i były trzy bramki w plecy. Wymiana dziewięciu piłkarzy po przerwie radykalnie odmieniła zespół. Widać było, że zmiennicy starali się wykazać i zgrali jak zespół piłki nożnej a nie panienki na spacerze w Lasku Bulońskim. W sumie to bardzo dobry mecz jak na początek przygotowań do sezonu, przypuszczam, że w następnym meczu Legia zacznie w składzie z drugiej połowy i teraz to Pazdan, Broż, Hlousek, Dąbrowski czy Kucharczyk będą musieli udowodnić, że są w Legii potrzebni i ze potrafią się sprężyć i wreszcie zacząć grać jak zawodowi piłkarze bo jak nie to... tak naprawę w Ekstraklasie zimowe okno transferowe otwiera się dopiero 1 lutego i kończy się w marcu więc jeszcze można dokupić kilku piłkarzy a "mistrzuniom" zostanie kupno maści na najstarszą piłkarską chorobę- hemoroidy od siedzenia na ławce rezerwowych. I jeszcze jeden wniosek, dotyczący Pazdana. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Legia będzie się męczyć z tym piłkarzem do końca kontraktu bo w takiej formie jaką prezentuje od kilku miesięcy to żaden zagraniczny klub nie da za niego nawet tysiąca euro nie mówiąc już o dwóch milionach. No cóż, w rezerwach Legii przybędzie nowy obrońca...

  • oalan1

    0

    .
    5 piłkarzy którzy NIENAWIDZĄ Arsene'a Wengera!
    youtube.com/watch?v=Dc-uqt2IvVw

  • gmk38

    0

    Vesovic i antolic a remy 4+

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX