Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Następca Bodzia Wyparły i niezastąpiony 'Franek'. Jedenastka 6. kolejki

W jedenastce szóstej kolejki T-Mobile Ekstraklasy kilka gwiazd ligi spotkało się z piłkarzami dopiero wyrabiającymi sobie nazwiska na polskich boiskach. Zaskoczenie może budzić przede wszystkim zestawienie linii obrony.
Pavle Velimirović Pavle Velimirović Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

Pavle Velimirović (ŁKS Łódź)

Od kiedy młodzieżowy reprezentant Czarnogóry posadził na ławce Bogusława Wyparłę w każdym meczu udowadnia, że można na nim polegać. Pierwsze zwycięstwo ŁKS w tym sezonie to również zasługa Pavle Velimirovicia, na co dowodem może być choćby ta interwencja.

Tomasz Górkiewicz (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Górale sprawili największą niespodziankę szóstej kolejki. Ich zwycięstwo przy Łazienkowskiej zszokowało piłkarską Polskę. Pierwszą bramkę dla zespołu Roberta Kasperczyka pięknym szczupakiem zdobył debiutujący w T-Mobile Ekstraklasie Tomasz Górkiewicz. Brawo!

Pavol Stano (Korona Kielce)

Bramkostrzelny obrońca Korony przyczynił się do triumfu nad wicemistrzem Polski i to m.in. dzięki jego bramce kielczanie są niespodziewanym liderem. Gol strzelony Śląskowi był dopiero pierwszym trafieniem Stano w tym sezonie. To zapewne nie koniec, bo w poprzednich rozgrywkach Słowak trafił do siatki rywali aż czterokrotnie.

Andrius Skerla Andrius Skerla Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta

Andrius Skerla (Jagiellonia Białystok)

Podobnie jak Stano, Andrius Skerla lubi zaskoczyć bramkarza rywala i przyczynić się do bramkowego łupu swojego zespołu. W meczu przeciwko Polonii to właśnie obrońca otworzył wynik meczu ładnym strzałem głową.

Antoni Łukasiewicz Antoni Łukasiewicz Fot. Marcin Wojciechowski / Agencja Gazeta

Antoni Łukasiewicz (ŁKS Łódź)

ŁKS sprowadził w ostatnich dniach okienka transferowego aż czterech nowych piłkarzy. Wszyscy dostali szansę debiutu już w spotkaniu z Cracovią. Najbardziej okazale wypadł Antoni Łukasiewicz, którego gol okazał się trafieniem na wagę pierwszych trzech punktów w tym sezonie.

Ivica Iliev (Wisła Kraków)

Serb jest ostatnio w znakomitej dyspozycji. Swoją świetną formę potwierdził w bardzo ważnym dla Wisły starciu z Lechem. Choć gola nie zdobył, to kilkukrotnie był tego bliski. Momentami obrona Lecha nie wiedziała co się dzieje. Sporo pracy przez Ilieva miał też Krzysztof Kotorowski.

Dawid Plizga (Jagiellonia Białystok)

Dawid Plizga wciąż nie może zdobyć swojej pierwszej bramki dla Jagiellonii w T-Mobile Ekstraklasie. Wypracowuje za to bramki kolegom. To po jego podaniu padł pierwszy i trzeci gol. Były pomocnik Zagłębia miał też udział przy trafieniu Tomasza Frankowskiego, a mało brakowało by sam pokonał Sebastiana Przyrowskiego.

19.08.2011, Łódź, mecz Widzew Łódź - Polonia Warszawa (1:0) 19.08.2011, Łódź, mecz Widzew Łódź - Polonia Warszawa (1:0) Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Grzegorz Bonin (Polonia Warszawa)

Wejście Bonina w drugiej połowy meczu w Białymstoku ożywiło grę Czarnych Koszul. Bonin asystował przy pierwszej bramce dla Polonii, a przytomnym przepuszczeniem piłki umożliwił Robertowi Jeżowi zdobycie efektownej bramki . Kto wie, czy goście nie wywieźliby z terenu Jagiellonii choćby remisu, gdyby były piłkarz Górnika grał od początku.

Arkadiusz Piech (Ruch Chorzów)

Zawsze groźny pod bramką rywala Piech zaczął mecz słabo, bo zmarnował dogodną okazję do zdobycia gola. W drugiej połowie przypieczętował jednak kolejne zwycięstwo Ruchu kończąc znakomitą akcję Wojciecha Grzyba.

Dudu Biton Dudu Biton Fot. Micha3 Lepecki / Agencja Gazeta

David Biton (Wisła Kraków)

To się nazywa joker! Kiedy Cwetan Genkow doznał kontuzji już na początku meczu w Poznaniu, wydawało się, że to początek kłopotów Wisły. Okazało się, że wejście Davida Bitona rozpoczęło prawdziwe oblężenie bramki gospodarzy, a gol rezerwowego dał cenne trzy punkty mistrzom Polski .

Tomasz Frankowski (Jagiellonia Białystok)

153. gol w ekstraklasie mówi wszystko. Ten jeden napastnik jest wart więcej niż niejedna linia ataku w lidze. Ilekroć Frankowski jest przy piłce pod bramką Polonii, Sebastian Przyrowski jest bezradny.

Więcej o: