Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Mundial 2018. Polska - Senegal 1:2. Porażka na własne życzenie

- Trenerze Cisse, oto przestrzeń do gry - zdawali się mówić Polacy, którym nie tyle co brakowało pomysłu, a przede wszystkim precyzji i komunikacji na linii obrona-atak. Gościnność jest cnotą, ale nie gdy na ręce przeciwnika składa się cały środek pola.
Polska - Senegal Polska - Senegal screen

Bojaźliwi, nie odważni

Skład "na papierze" mógł wskazywać na ofensywne podejście do meczu, ale jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego pojawiły się wątpliwości, czy w takim układzie obrona i atak będą w stanie ze sobą współpracować. Sprawdził się jeden z najgorszych scenariuszy - zamiast narzucenia swoich warunków, Polacy od samego początku albo przyjmowali ciosy, albo przynajmniej dali się spychać na własną połowę.

Była to całkiem naturalna konsekwencja ustawienia, które uniemożliwiało zawężanie przestrzeni i sprawną komunikację. W momencie wprowadzania piłki do gry, z tyłu pozostawał duet stoperów Cionek-Pazdan, między który wchodził Krychowiak. Tym samym szeroko ustawieni byli boczni obrońcy, tj. Piszczek i Rybus. Przez pierwsze około 10 minut bardzo nisko schodzili również Milik (krócej) i Zieliński. Ten drugi miał za zadanie przejąć futbolówkę od Krychowiaka i zająć się rozegraniem.

Rzeczywistość okazała się być zgoła inna, bowiem każda z tych trzech wymienionych wyżej części funkcjonowało osobno. Skrzydłowi i boczni defensorzy nie brali udziału w pressingu i skracaniu pola, przez co rywal nie miał większych trudności z naciśnięciem na Krychowiaka i tym samym przechwytem. Większość odbiorów miała miejsce właśnie w okolicach linii środkowej.

Warto również zwrócić uwagę na przesunięcia, jakie zachodziły w ustawieniu Senegalu. Znacznie lepiej odnajdywali się w chaosie, przesuwali się dość konsekwentnie. Głównie dlatego, że Polacy przez długi czas operowali futbolówką nisko, w obrębie obrony, przez co niezwykle łatwo można było ich odciąć od podań. W ten sposób gra toczyła się pod dyktando trenera Cisse i jego podopiecznych.

Polska - Senegal Polska - Senegal screen

Jeden ruch, wiele korzyści

Usiłowano grać po obwodzie, ale poczynania były na tyle czytelne, że Senegal miał ułatwione zadanie. Pressing zaczynał się na połowie Polaków i nie był przesadnie agresywny, ale wystarczył, żeby wybić ich z rytmu. Co ważne - był przede wszystkim bardzo metodyczny.

Duża w tym rola stosunkowo ciasnej formacji, która umożliwiała szybkie przesunięcie w kierunku rozwoju akcji. Duet Gueye-Sarr odcinał boczny sektor i jednocześnie miał możliwość natychmiastowego zagrania na uwolnienie albo do dwójki najbardziej wysuniętych piłkarzy (tj. Niang, Diouf), albo do poruszającego się w środku pola N'Diaye. Dzięki temu nie mieli większych problemów z wyprowadzeniem kontrataku. Później zdecydowanie brakowało im wykończenie, ale same akcje były dość dynamiczne i faktycznie przemyślane.

Polska - Senegal
screen

Przesunięcie w obrębie ustawienia dobrze widać na przykładzie odcinania od gry Zielińskiego. Pomocnik w pierwszej połowie był jednym z nielicznych Polaków, którzy próbowali coś zdziałać w ofensywie (prostopadłe podania, szukanie przerzutów). Bardzo często Diouf odrywał się od linii ataku, ścinał do skrzydła, gdzie wspomagał Sarra w odbiorze. Po przejęciu futbolówki pojawiały się co najmniej dwie możliwości kontynuowania akcji. W powyższej sytuacji niepilnowani Diouf i Gueye.

Potrajany, pozbawiony wsparcia Zieliński nie miał praktycznie żadnych szans na wypuszczenie na obieg Rybusa czy Grosickiego. Wszystko sprowadzało się do prostego problemu - nie wyskakiwali przed przeciwnika.

Chociaż Senegalowi brakowało dokładności w dalszych etapach ataku, to dynamika stała na naprawdę niezłym poziomie. Zwłaszcza dzięki współpracy boczny obrońca-ofensywny zawodnik. W 11. minucie Mane i Sabaly skupili na sobie uwagę Błaszczykowskiego i Piszczka w bocznym sektorze boiska i wykorzystali moment, w którym od defensywy Polaków odskoczył Sarr.

Na samym początku spotkania poszukiwali również długich podań z drugiej linii na Dioufa ustawionego między stoperami. Nagłe przyspieszenie tempa było jednym z najlepszych pomysłów podopiecznych Cisse, bo Biało-Czerwoni byli na tyle mocno rozstrzeleni po boisku, że powroty zajmowały im zdecydowanie za dużo czasu. Trudniej wówczas o korektę ustawienia.

Polska - Senegal Polska - Senegal screen

Pierwszak i gimnazjalista

Wraz z upływem meczu Senegalczycy coraz lepiej organizowali się w okolicach 25.-30. metra. Wymieniali sporo podań, przenosili ciężar gry na przeciwległą flankę, ale zdecydowanie kulało u nich wykończenie przez co nie stwarzali sobie szczególnie wielu groźnych sytuacji. Dominowali raczej pod takim względem, że dłużej utrzymywali się przy piłce i rzadziej notowali straty po co drugim-trzecim zagraniu (co było nagminne u Polaków).

Bazę do akcji bramkowych stanowią błędy podopiecznych trenera Nawałki. W obu przypadkach trudno wskazać jednego winnego, raczej warto zwrócić uwagę na odległości i sposób organizacji linii obrony.

W 37. minucie kłopoty zaczęły się już w środkowej strefie, gdzie Piszczek naciśnięty przez Nianga stracił futbolówkę. Senegal wyprowadził kontratak 3 na 3, przy czym Cionek i Krychowiak skupili się na 23-latku, a Pazdanowi przypadł Mane i Diouf (podanie do tego pierwszego). Zaspał Rybus, Piszczek dopiero wracał, a Zieliński był za mało zdecydowany. Do akcji podłączył się jeszcze Gueye, który bezpośrednio przed polem karnym miał mnóstwo miejsca i czasu do oddania strzału. Ostatecznie piłka otarła się o nogi Cionka zanim wpadła do bramki.

Natomiast drugi gol stanowi kwintesencję wszystkich problemów Polaków z komunikacją i szybą reakcją. Bednarek oglądający się na Krychowiaka w czasie pojedynku z Niangiem, Szczęsny wychodzący "na raz" z bramki bez współpracy z Bednarkiem, Krychowiak wybijający futbolówkę na pamięć, byle oddalić zagrożenie i wreszcie ogólna dezorientacja, kto jest odpowiedzialny za krycie.

Polska - Senegal Polska - Senegal screen

Chwila zaangażowania

Po przerwie szkoleniowiec dokonał zmiany na linii Błaszczykowski-Bednarek, która doprowadziła do przejścia na trójkę obrońców. Młody defensor zajął miejsce obok Cionka i Pazdana. Krychowiak i Zieliński nadal mieli zapewniać im wsparcie, ale w takim układzie z założenia otrzymali nieco więcej możliwości jeśli chodzi o wprowadzenie piłki z obrony.

Roszada nie miała większego wpływu na poczynania Polaków. Większa była w tym rola zaangażowania aniżeli faktycznego przesunięcia w obrębie formacji. Chociaż taka gra z tyłu miała zapewniać większą mobilność, to odległości nadal były bardzo duże i często Pazdan schodził do boku, a wówczas najniżej zostawał duet Bednarek-Cionek. W obliczu wysokiego pressingu Senegalczyków, stanowiło to spore utrudnienie w rozegraniu. Ustawienie nadal było bardzo niestabilne.

Dopiero w ostatnim kwadransie meczu można faktycznie mówić o jakiejś zmianie nie tyle co w sposobie gry, a w samym nastawieniu. Polska nadal nie stwarzała sobie klarownych sytuacji, ale zawodnicy pokazywali się do podań, co optycznie dało nadzieje na zryw w samej końcówce spotkania.

Wzorowa analiza rywala

Aliou Cisse i sztab szkoleniowy wykonali kawał dobrej roboty. Ich podopieczni nie tylko bazowali na błędach przeciwnika, ale przede wszystkim sprawili, że w sporym stopniu stanowiły one wynik ciężkiej pracy całego zespołu. Wypychanie Biało-Czerwonych na wysokości linii obrony oraz praktycznie całkowite odcięcie od podań Zielińskiego i Lewandowskiego było wynikiem konsekwentnej strategii.

Polacy dołożyli swoje. Po raz kolejny udowodnili, że nie są w stanie w odpowiedni sposób reagować na pressing. Potrafili wymienić maksymalnie trzy-cztery piłki bez straty, wycofywali się na własną połowę zamiast choćby spróbować narzucić swoje warunki gry. Spory problem leżał w samym ustawieniu z m.in. głęboko cofniętym Krychowiakiem pozbawionym asekuracji i szeroko ustawionych bokach defensywy/skrzydłach, które dość łatwo można było wyłączyć i opóźnić powrót na z góry ustalone pozycje.

Trener Nawałka będzie musiał dokonać korekty w składzie, żeby w następnym meczu zminimalizować ryzyko popełnienia podobnych błędów. Jeden gest gościnności wystarczy na całe mistrzostwa świata.