Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

MŚ 2018. Mamo, mamo, mamo! Polska leci! Lewy? Wow! Ale oldskulowy helikopter! Jak Orły Nawałki docierały do Arłamowa

Większość samochodami, ale niektórzy też helikopterami. Jako ostatni ten najważniejszy - największy, czyli Robert Lewandowski. We wtorek, wczesnym popołudniem, reprezentanci Polski zaczęli docierać do Arłamowa.
Reprezentacja Polski Reprezentacja Polski PATRYK OGORZAŁEK

W ubiegłym tygodniu podczas zgrupowania regeneracyjnego w Juracie kibice towarzyszyli piłkarzom niemal na każdym kroku. A że kadrowicze jeździli na treningi do Jastarni rowerami, mieli ułatwione zadanie.

W Arłamowie już tak łatwo nie było. A na pewno trudniej niż dwa lata temu, kiedy kibice otoczyli kadrowiczów, gdy ci tylko wysiedli z helikopterów. Po chwili odjeżdżające w stronę hotelu meleksy goniła grupa kilkuset osób, głównie dzieci.

Teraz wielu kadrowiczów do Arłamowa też dotarło drogą powietrzną, ale dzieci już za meleksami nie biegały. Bo meleksów nie było (tzn. były, ale jechały nimi tylko walizki).

Po wylądowaniu piłkarze przechodzili do dawnego Urzędu Rady Ministrów (obecnie Rezydencja Arłamów), w którym w stanie wojennym internowany był Lech Wałęsa, a potem podziemnym tunelem do Hotelu Arłamów.

Na zdobycie autografu, wspólne zdjęcie czy przybicie piątki nie było za bardzo czasu. Ani miejsca, bo teren od lądowiska do Rezydencji został ogrodzony barierkami, a do tego przejście piłkarzy zabezpieczała grupa kilkunastu ochroniarzy.

Jako jeden z pierwszych w hotelu zameldował się Łukasz Skorupski. To znaczy, wygląda na to, że był faktycznie pierwszy, bo informacja o tym, że od niedzieli w Arłamowie przebywa Arkadiusz Milik, okazała się zwykłą plotką.

- Mamo, mamo, mamo! Polska leci! - krzyczały dzieciaki, które najpierw usłyszały, a po chwili zobaczyły na niebie helikopter. Milika w nim nie było, ale napastnik Napoli wylądował w Arłamowie kilka minut później - razem z Łukaszem Piszczkiem przyleciał drugim, mniejszym śmigłowcem.

W tym większym, który doleciał do Arłamowa jako pierwszy, znalazło się pięciu kadrowiczów: Thiago Cionek, Jacek Góralski, Kamil Grosicki, Sławomir Peszko i Maciej Rybus.

- To jest Lewy? Wow, ale oldskulowy helikopter - krzyknął chłopiec, a potem zaczęło zbiegać z górki w kierunku barierek. Tym ostatnim, oldskulowym helikopterem, przyleciał Robert Lewandowski. A razem z nim Grzegorz Krychowiak, Łukasz Teodorczyk i Wojciech Szczęsny.

Kadrowicze w Arłamowie będą mieszkać do 7 czerwca. Potem polecą do Poznania, gdzie dzień później zagrają sparing z Chile. Dzień przed wylotem do Rosji, 12 czerwca, kadrę Nawałki czeka jeszcze sparing z Litwą.

Więcej o:
Komentarze (8)
MŚ 2018. Mamo, mamo, mamo! Polska leci! Lewy? Wow! Ale oldskulowy helikopter! Jak Orły Nawałki docierały do Arłamowa
Zaloguj się
  • Black Swan

    Oceniono 1 raz 1

    "Na zdobycie autografu nie było za bardzo czasu."

    a po jaką cholerę potrzebny komu autograf takich gości? Co potem macie zamiar z nim zrobić?

  • plastikpiokio

    Oceniono 7 razy 1

    a co zastosowali się do rady i ubrali kominiarki ???? a nasrałka też ????

  • loremipsum-44

    0

    Krew mnie zalewa jak czytam że chłopaki zjeżdżają się pojedynczo a część z nich lata helikopterem a naszym dziewczyną samolot spóźnia się o 7 godzin (słownie siedem godzin) na mecze w eliminacjach MŚ 2019. Na mecz w Szkocji a to własnie z Szkotkami dziewczyn walcza o awans.
    Wstyd mi za PZPN i nie bardzo wiem jak ma to wytłumaczyć swoim dzieciom.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX